
Po przeczytaniu wpisów BANE poczułem jak bardzo straciłem moją godność i jak za daleko to zaszło.
Patrząc jeszcze raz za siebie, walczyłem z wiatrakami ( z powrotem do byłej ) przez jakieś 4 miesiące. Dziewczę zmieniało zdanie - dawało raz sygnały działaj, a raz mówiło to koniec.
Biegałem za Nią, umawiałem się z Nią, przez 4 miesiące z żadną inna dziewczyną, tylko z Nią. Wierzyłem, że moja ukochana jeszcze zmieni zdanie i da mi drugą szansę.
Ale do rzeczy.
Przez 4 miesiące po rozstaniu jakoś przed egzaminami maturalnymi kiedy rzecz jasna dostałem dość mocnego kopa nie zmieniłem nic.
Dzisiaj wyciągam jeden wniosek, kiedy coś się kończy to masz jedyną możliwość wyjścia z tarczą przez zaakceptowanie tego, nic więcej.
Rozstanie było tylko sygnałem, że coś jest nie tak. Tragedia przyszła dopiero później w niezliczonych sytuacjach, która każda odbierała mi godność, a każda następna sytuacja przypominała jeden z następnych wyrazów ciągu geometrycznego, bo każda bolała coraz bardziej.
Były momenty kiedy udało mi się przejrzeć na oczy i po prostu odpuścić, ale w tym momencie odzywała się Panna, robiła maślane oczy, mówiła, że jeżeli będzie tak jak jest teraz to za kilka miesięcy może da mi drugą szansę, a ja uwierzyłem.
Sytuacji kiedy przejrzałem na oczy było mnóstwo, sytuacji kiedy nagle Panna zmieniała zdanie było jeszcze więcej - w konsekwencji zawsze przegrywałem - olewałem to co mówi mój rozum, przyjmowałem to co mówiła ona.
I nie będę teraz okłamywał samego siebie, wcale nie jest dobrze. Muszę z tym walczyć i zaczynam od teraz.
Muszę stworzyć na nowo to co straciłem.
Ha, ostatni wpis na forum był napisany w czasie przebłysku, ale tylko chwilowego.
Następny wpis za jakiś czas, siema.
Odpowiedzi
Bądź wytrwały. Wcale nie
śr., 2011-08-10 10:44 — EasyBeśBądź wytrwały. Wcale nie będzie łatwo