Witam wszystkich.Jestem tutaj nowy, ale stronę obserwuję od miesiąca. Muszę przyznać, że naprawdę pomaga mi czytanie tego co się tutaj znajduje.Ale do rzeczy.
Trzy miesiące temu poznałem dziewczynę. Jest naprawdę świetna. Wiem, że zaraz napiszecie, że tak nigdy nie wolno mówić-idealizować jej. Ale ona naprawdę... Znamy się tak krótko a mam wrażenie jakbym ją znał całe życie. Jest taka podobna do mnie, z charakteru oczywiście, nie z wyglądu
Na początku było super. Czułe sms-y, później rozmowy przez telefon, spotkania, ale luźne, nie żadne jakieś konkretne randki. Na początku to ona o mnie zabiegała, a teraz widzę z jej strony chłód. Nie pisze już tak ciepło jak na początku, czeka aż ja napiszę pierwszy itd.
Wiem, że jej na mnie zależy, że jest o mnie zazdrosna. Pisze to w swoich sms-ach, widzę też to po jej zachowaniu. Gdy pojawi się jakaś laska obok mnie to już robi się smutna, myśli, że jej nie chcę, że mi się już nie podoba. Wczoraj napisała mi, że nie widzi u mnie tego abym był o nią zazdrosny, żeby mi zależało. Ale tak nie jest. Zależy i to bardzo. Już dawno żadna dziewczyna nie poruszyła tak mojego serca. Mówię jej czasami, że ma ładne oczka, słodki uśmiech to stwierdza, że wcale tak nie jest. Ma niską samoocenę. Jest również nieśmiała. Potrzebuje czasu aby się otworzyć.
I teraz tu jest problem, a nawet dwa problemy.
Pierwszy to jej chłopak. Chociaż to nie jest aż taki problem. Ostatnio trochę się otworzyła i powiedziała, że ją wkurza swoim marudzeniem, nie może z nim porozmawiać o wszystkim itd. A drugi problem to wiek. Dla niej problem, dla mnie żaden. Pomimo wieku jest naprawdę odpowiedzialna. Nie ma siana w głowie. Ona ma 17, za chwilę 18 a ja 27. Wczoraj napisałem jej czy chce "wejść" do mojego świata. Ona odpowiedziała, że tak tylko odciąga ją jedna rzecz. WIEK. Nie napisała chłopak, tylko wiek. Dodam jeszcze, że nie wyglądam na tyle lat. Wszyscy mi dają 22. Co myślicie o tym wszystkim? Jakie rady ewentualnie mielibyście dla mnie? Co zrobić aby pokonać tę przeszkodę? Wydaję mi się, że ona bardziej boi się tego co powie jej rodzina.
Radził bym Ci praktyka, praktyka, praktyka cały czas z kobietami i korzystanie z podpowiedzic podrywaczy, jakis ksiazek, artykułów tutaj i praktyka, praktyka.
To wszystko jesli Nie uda Ci sie z tą kobieta bo z moje punktu widzenia brakuje Ci Pewności Siebie, Mocnej Ramy, Umiejętności pójścia na zwierzaka, jaskiniowca (jak kto woli), Ciekawego Stylu Życia, Kalibracji Towarzyskiej, umiejętnego stosowania Dotyku itd.
Mogę być zminusowany, lata mi to koło dupy..
Powiem Ci tak- mam 'oczko' na karku, i nie widzą mi się układy nawet z 18-to, 19-to, czasem nawet 20-to latkami. Często Panienki w moim wieku ni chuja nie potrafią zrozumieć pewnych 'zasad' wg których postępuję (np. ja dzwonię, ona za chwilę pisze eska, ona pisze eska, ja dzwonię, i tak w kołko, i nie potrafię nauczyć ich dzwonienia, inny przykład- po jakimś niefajnym ich zachowaniu robię się chłodny, szorstki- i ni cholery tego nie zauważają, nie rozumieją ze to 'za karę'). Nie wiedzą czego chcą, miotają się same dookoła siebie, niezdecydowane, itp itd. Mi przeszkadza to, podczas gdy mam 21 lat- Ty 27...
Rodzina?- a dziwisz się?- facet ma 27 lat, pewnie sam mieszka, pracuje (w mniemaniu jej starych- 'jest w wieku w którym mógłby się już za narzeczoną rozglądać') bierze sobie ich córkę, która jeszcze nawet matury nie ma...
Moim skromnym zdaniem lecisz na lekką łatwiznę uderzając do takiej nastolatki, stać Cię na sporo więcej..
P.S.
W pracy mam kolegę, ma 20 lat. Co drugie jego zdanie, to coś o jego dziewczynie- ma 16 lat.
Na palarni gadam o nim z jedną osobą, i pytam-
-Ty, Monika, wiesz, co trzeba zrobić, żeby wyrwać 16-tkę?
-Nie..
-Kiwnąć palcem..
" po jakimś niefajnym ich zachowaniu robię się chłodny, szorstki- i ni cholery tego nie zauważają, nie rozumieją ze to 'za karę' "
kobiety też tak mają, z tym że one nie owijają w bawełnę i mówią wprost, że to foch, nie uzasadniają tego tym, że mają jakieś "zasady" . Jak masz jakiś problem do panny to chyba lepiej powiedz jej to wprost, grzecznie i ładnie,albo po prostu to olać bez oburzania się i robić dalej swoje, chyba to lepsze niż udawać, że Cię nie ma.
'kobiety też tak mają, z tym że one nie owijają w bawełnę i mówią wprost, że to foch, nie uzasadniają tego tym, że mają jakieś "zasady" .'
Pisałem o 'jakiś' tam moich 'zasadach', skąd żeś wytrzasnął ten tekst o uzasadnianiu ich fochów?
'Jak masz jakiś problem do panny to chyba lepiej powiedz jej to wprost, grzecznie i ładnie,albo po prostu to olać bez oburzania się i robić dalej swoje, chyba to lepsze niż udawać, że Cię nie ma.'- stawiam na inteligencję, i jakiś tam poziom, który powinna sobą reprezentować, niech się domyśla, że coś jest nie tak.
Wiadomo, że jak ostro przegnie, to nie można się wycofywać, tylko trzeba mówić o tym.
http://kwejk.pl/obrazek/317865/p...
- tyle co myślę o Twojej wypowiedzi, i bynajmniej nie chcę Cię obrazić. Masz 27 lat a zachowujesz się jak jakaś ciamajda, co nie wiem czego chce. A tą panne to raczej olej, z tego co czytam to jeszcze dziecko, wez się w garść bo jak tak dalej pójdzie to nie wiem co to z Tobą będzie jak będziesz miał trzy dychy na karku. W ogóle jak Ty sobie wyobrażasz być z nią, ona ma 17 lat, po całym dniu pracy będziesz chodził do niej pomagać jej w lekcjach. W tym wieku panny emocjonalnie jeszcze w ogóle nie są poukładane, pierdolą trzy po trzy jakieś kocopoły, czytają bravo girl albo jakieś inne szmiry w zależności od poglądów na świat i swojego pojmowania "byciem cool". Gada Ci raz to raz nie wiadomo co jak koleżance a Ty się w to wkręcasz jak małe dziecko... PORA SIĘ OGARNĄĆ !!!!
Wogóle to nawet jeżeli temu zaprzeczasz to i tak ją idealizujesz. Jej chłopak, bo ona jest taka czy jeszcze myślisz za nią co ona sobie pomyśli. Jak obok Ciebie pojawiają się inne laski, to ona smutnieje, myślisz o tym, że ona jest smutna. Taaa, po co się za nią martwisz? A jak pewnie piszesz te smsy to ten jej chłopak w tym samym czasie pewnie ją posuwa. I co myslisz, że ona wtedy martwi się za Ciebie, albo myśli co Ty wtedy czujesz. Nie, To przykre co napisałem ale taka jest rzeczywistość. Jak Ci tak bardzo na niej zależy i jeśli masz okazje sie z nią widzieć kieruj relacje w stronę seksu i nie słuchaj jej babskiego gadania. Jeśli staniesz na wysokości zadania i DOBRZE ją zerżniesz. To będzie Twoja, wiem to z doświadczenia. Bo dziewczyny później chcą do Ciebie wracać i chcą od Ciebie coraz więcej. Bynajmniej nie rozmów bo to może być dobre na początku kiedy się poznajecie, ale po prostu dobrego rżnięcia.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Bardzo dobra wypowiedź Ronlouis'a.
A co do wieku, to mogę dodać, że takie 17stki, 18stki, to myślą, że są księżniczkami z Hanna Montana, czy inne gówno. Minimalny wiek to rzadko kiedy 21, raczej 23 lata.
Jak ma 23 lata, to wtedy panna już wie, że facetów byle jakich - jest pełno. I jak trudno zdobyć porządnego faceta. Wtedy dopiero, jak ją pukniesz (czyli dasz emocje, i jak pisał Gracjan, one wtedy się zakochują), to zacznie latać za Tobą.
Powiem, że to potem działa dla Kobiet do końca ich żywota. Jeśli zrobisz "toto" dobrze, z odpowiednim stylem, tak, by była zaspokojona - to będzie za Tobą latała, wydzwaniała, pisała i bóg wie co jeszcze.
Tylko do tego trzeba doprowadzić. A z 17stką, to bym sobie darował.
I że tak powiem bez ogródek: Szkoda pierdolenia się dla marnego dupienia. Naprawdę, niewarto. Bo co Ona może Ci dać? będziesz ją wszystkiego uczył, to w pewnym momencie stwierdzi, że "o kurcze, a ciekawie, jak by było z innym". Dopiero z wiekiem dojrzewają do związku. Naprawdę, to jest tylko dla Ciebie dobre "przetarcie szlaków", a nie pomysł na poważny Związek.
Puknij ją, normalnie - i zostaw na 2 tygodnie. Wtedy dopiero zobaczysz, co się będzie działo. I to powinno być w tej chwili Twoim jedynym celem.
Tak problem, bo wierzysz 17-sto latce.
CZYTANIE I BIEGANIE
Przyczyna syfu w Twoim życiu, drogi kolego, jesteś Ty sam, a nie to, co Cię otacza. Choć to wszystko znajduje się w ruchu pozostaje niezmienne...
"oddany facet, nie zakochany głupiec"
''Mówię jej czasami, że ma ładne
oczka, słodki uśmiech to stwierdza, że wcale tak nie
jest . Ma niską samoocenę. Jest również nieśmiała.
Potrzebuje czasu aby się otworzyć .''
stary, to nie ma nic do samooceny. kazda dziewczyna odwala takie akcje, jesli tylko wie ze masz inne zdanie. mowi to zeby uslyszec ze myslisz inaczej. karmi swoje ego. odbijaj to jak shit test. nie pamietam czy przeczytalem to na stronce czy powiedzial mi to ktorys z kumpli, ale jest swietna metooda odbicia czegos takiego
-ale ja mam brzydkie oczy..
-no, a do tego wystajace kosci policzkowe i gruby tylek..
dziewczyna i tak wie ze wcale tak nie myslisz, ale wie tez ze nie bedzie sie dowartosciowywac Twoim kosztem.
nigdy nie miales tak ze dziewczyna prawila Ci komplementy non stop i po trzech dniach Ci sie znudzila bo byla za latwa? mysle ze ja do siebie zniecheciles takimi haslami. z komplementami nie mozna przesadzic, a hasla 'jaka ja brzydka' trzeba odbiijac jak shit testy.
tyle ogolem. przyda Ci sie to na pewno przy ktores nastepnej dziewczynie, ale stary, ta sobie odpusc.
u mnie na osiedlu non stop cisniemy dwoch kolesi. maja kolezanki trzy lata mlodsze. ja non stop cisne kolezanke. ma 17 lat, a jej chlopak 21 albo 22. jedna z moich najlepszych kolezanek, i odkad jest z tym kolesiem praktycznie zycia ze mna nie ma, non stop ja cisne. pomysl sobie tak. dziewczyna ma chlopaka sporo pewnie od Ciebie mlodszego. i chlopak daje rade. jesli obaj dajecie rade, a nie daj Boze on daje rade lepiej chocby w jednym calu, to uwierz mi, ze ona patrzy na Ciebie jak na gorszego, bo z racji wieku powinienes byc od niego znacznie lepszy.
ps.
kprzemek, Twoj post jest od poczatku do konca zajebisty
------------------------------------------------
/jesli pisze bez polskich liter,
/to zapewne pisze z telefonu.
------------------------------------------------
Słuchajcie koledzy,
że ją idealizuje to jedno. Ale nie pozwalam sobie wejść na
głowę. Są dni, że nie piszę wcale i wtedy ona się odzywa pierwsza. Patrząc na siebie to jestem raczej zimny co do dziewczyn. Jak coś mi nie pasuje w jej zachowaniu to jej o tym mówię wprost bez kręcenia czy ukrywania. Nie ma racji to jej to mówię i tyle. Strzeli focha to ją zlewam. Ona zresztą też mówi jak coś jej nie pasuje. i mówi wprost - "Tak to był foch, że nie pisałam".
Ona nie uważa siebie na księżniczkę. Naprawdę jest niepewna swojej atrakcyjności. Uwierzcie mi ona nie mówi trzy po trzy. Znam inne 17-stki. Te to dopiero mają pusto w głowie. Ona w porównaniu do nich naprawdę jest dojrzała. Zresztą to nie tylko moje zdanie. Gdy ona jest smutna z powodu innej laski to nie przejmuję się tym specjalnie, wręcz odwrotnie czuję wewnętrzną radość, że jest o mnie zazdrosna, ze jej zależy. Po tym wiadomo ją uspokajam, że tylko ona się liczy itd, bo nie jestem hujem żeby zostawić ją w takim stanie. Co do tych powyżej 20-sto latek. One już są tak zmanierowane, że aż żal się za nie brać. Szukam nieoszlifowanego diamentu, który będę mógł oszlifować.
Następna sprawa. A myślicie, ze panna która ma 25 lat też w pewnym momencie nie będzie chciała spróbować z innym jak to jest. Na to nie ma reguły. Zresztą powodów może być tysiąc aby chciała z innym.
A i jeszcze jedno. Nie biorę się za nią ostro bo ma chłopaka i dlatego podchodzę do tego tak ostrożnie.
Ona naprawdę jest ciekawą osobą, niezepsutą, więc myślę, że warto spróbować. Co teraz sądzicie po moim drugim wpisie?
Za wszystkie wpisy z góry dziękuję.
potraktuj to jako target do ćwiczeń. głupio Ci będzie jak kumple zaczną z Ciebie walić. a zaczną, u nas w 'grupie' zyskałem praktycznie pozycje leadera, właśnie przez to że jako jedyny nie popełniam tego typu błędów. do grupy dołączyłem ostatni, więc respekt miałem najniższy. oni sami sobie nawzajem pozbijali autorytety, więc teraz mój jest największy. nie radze przyznawać sie znajomym do dziewczyny o tyle młodszej, nawet jako targetu do ćwiczeń. aczkolwiek poćwiczyć można, skoro uważasz że nie jest przeciętną siedemnastką.
------------------------------------------------
/jesli pisze bez polskich liter,
/to zapewne pisze z telefonu.
------------------------------------------------