Witam... przejdę od razu do rzeczy... Nie chcę zanudzać.
...Sprawa wygląda tak, tematyką uwodzenia interesuję się już dłuższy czas, ok po roku czasu ciągłej nauki i bardzo dobrych efektów w podrywaniu, przestałem się interesować schematami, technikami w jaki sposób podrywać dziewczyny, zacząłem stawiać na naturalność i kreatywność.
...Byłem szczęśliwym optymistą, wiele zaplanowanych prze zemnie rzeczy szło po mojej myśli, to znaczy nie chodzi o sam podryw, tylko o życie i światopogląd, o to, że jeżeli miałem jakieś problemy, czy jakiś kłopot, to w większości przypadków potrafiłem samemu rozwiązywać je na moją korzyść (mówię w czasie przeszłym ponieważ teraz wkradła się w moje życie monotonia...)
...Ale dobra. Poznałem wtedy bardzo przeciętnego i "normalnego kolesia" ...Był bardzo nieśmiały jeżeli chodzi o kobiety, i nieporadny... chodzi o to, że "pokazałem" mu jak ma się zachowywać, jak ma się oswoić z kobietami, po prostu jak ma się zmienić w lepszą osobę... i problem polega na tym, że bardzo szybko się uczył i nie miał czasu na to by po prostu "dojrzeć" i zrozumieć na czym polega właśnie poznawanie kobiet i siebie... Zmienił się w "narcyza" nie dopuszcza do siebie rzeczywistości, że jest tylko pozerem... i nie o to chodzi,że się już nie kumplujemy (zaczął opowiadać mojej w tamtym czasie dziewczynie, że ją zdradzam, robię w ch*** itd.) chodzi o to, że wiecie, że pozerzy (na krótko) mają powodzenie... poderwał kolejną dziewczynę, przez kilka miesięcy był z nią w związku według niej... on oczywiście z kwiatka na kwiatek, gdzie mnie to nie interesowało, bo ja mam swoje życie...
...Ta dziewczyna mi się podoba, wiem że i ja się jej podobam... mimo że praktycznie się nie znamy...
...kilka razy wspólnie (Ja, moja,on i ona) wyjeżdżaliśmy na imprezy, lub bez mojej, zwyczajnie zabijaliśmy czas... on jest od początku znajomości zazdrosny o mnie i pokazywał to... Zabronił mi się spotykać z jakąkolwiek jego byłą... i TU"
PYTANIE wiem,że śmieszne, ale doradźcie, co mam zrobić... czy jakoś spróbować do niej i sprawdzić czy jest zainteresowana, czy dać sobie spokój (tak bardzo mi nie zależy...) problem jest również w tym, że wydaje mi się że bardzo dużo opowiadał na mój temat nie najlepszych rzeczy właśnie swoim dziewczynom, ale interesuje mnie ta jedna... powiem jeszcze, że już jakiś czas zrobiłem sobie przerwę od kobiet (po prostu nie miałem ochoty...) i jestem trochę do tyłu z wiedzą... może ktoś ma jakiś pomysł co zrobić... z góry dzięki. i będę odpisywał, bo spania nie mam...
Dla mnie to wygląda, że chcesz ale szukasz potwierdzenia z zewnątrz bo masz jakieś obawy. Może boisz się, że to taki prawdziwy test Twoich umiejętności bo Twój kumpel nie był totalnie zielony?
Uwodzenie nie polega na sprawdzaniu zainteresowania tylko na jego wywoływaniu.
Próbuj, jak się nie uda to nie umrzesz, ryzykujesz co najwyżej zdobycie nowego doświadczenia.
Cześć, gdzie uciekasz, skryj się pod mój parasol
Tak strasznie leje i mokro wszędzie
Ty dziwnie oburzona odpowiadasz: nie trzeba
Odchodzisz w swoją stronę, bo tak cię wychowali
Wiesz brooner... masz rację... tak na prawdę, to mam to gdzieś, że ktoś mi zabronił... jeżeli chodzi o to,że kumpel nie jest zielony, to powiem szczerze, że nawet przez myśl mi nie przeszło... wiem, jak on działa... wiesz nawet mnie to wQr... trochę, bo bezczelnie kłamał i oszukiwał je, ale w frajerski sposób... tak, że ja tak bym nie potrafił.
...masz rację... szukam potwierdzenia... A obawiam się trochę porażki ponieważ wiesz... mniej więcej on wiedział jak ja "działam", w jaki sposób uwodzę dziewczyny i mam wrażenie, że gdy rozmawiałem z nią, to świadomie się "blokowała" żeby nie dopuścić do tego, żebym się spodobał... wiesz... a co jeżeli ma nastawienie takie,że to ja jestem BEE, jestem podrywacz itd... i powiem Ci, że dużo mojej winy w tym jest, bo rzeczywiście czasami się nie hamowałem przy niej, i przedstawiłem się w świetle podrywacza, że tylko na chwilę... wiesz
Dobra... skoro jestem nastawiony na tak... to znowu naiwne pytanie ...czy po prostu specjalnie ją odwiedzić w domu, mieszka dość daleko, czy w pracy... a jeżeli już spotkanie, to wydaje mi się że ona nawet nie wie że on z nią nie jest... przez pół roku miał 3 stałe związki, i żadna nie wiedziała, o sobie... to znaczy jeśli ona myśli że z nim jest, to nie mogę jej uświadomić, bo wiem, że tylko stracę w jej oczach i będzie źle mnie kojarzyła...
Czekać??? to może trwać jeszcze wiele miesięcy...
Może ktoś inny się wypowie... Jestem gotów na krytykę...
..."taki mentalny kop w dupę może mnie zmobilizuje do działania"
To z niego rzeczywiście niezłe ziółko. Ręki bym takiemu nie podał.
Jeżeli wiesz już teraz, że to nie ma szans na nic poważniejszego to odpuść sobie bo dziewczynie beret zryjesz. Jeżeli jednak chcesz się przekonać i bierzesz pod uwagę dłuższą relację to myślę, że nie ma co się zastanawiać czy działać. Na Twoim miejscu jednak dałbym sprawom troszkę się uspokoić. Teraz to wpieprzyć się możesz w jakieś gówno. Jej karuzela emocjonalna gwarantowana plus możesz wpaść w rolę plastra. Po miesiącu sytuacja się uspokoi, będziesz miał lepszą sytuację startową i chłodniejszą głowę. Jak jesteś naturalny to jego pierdolenie o Tobie nie zaszkodzi Ci bardzo bo pewne cechy są dla kobiet naturalnie atrakcyjne i wygrywają z rozumem bo działają na emocje.
edit: przeczytałem wszystko raz jeszcze, doczytałem, że sprawy są w toku cały czas. Moim zdaniem w tej sytuacji nie warto. Jeżeli Ci nie zależy jakoś specjalnie na niej - OLEJ. Kłamstwo ma krótkie nogi, działaj jak kurz opadnie.
Cześć, gdzie uciekasz, skryj się pod mój parasol
Tak strasznie leje i mokro wszędzie
Ty dziwnie oburzona odpowiadasz: nie trzeba
Odchodzisz w swoją stronę, bo tak cię wychowali
czy ziółko... O TAK, i powiem Ci,że w pewnym sensie, to moja wina, i źle się z tym czuję... zarzucam sobie, że to ja go "stworzyłem..." ale tłumaczę się tym, że to jest jego życie, i jego "droga..."
...ale tyle o nim... a jeżeli chodzi o nią, to powiem Ci,że bardzo mi pomogłeś i jestem Tobie wdzięczny... Wiesz przez głupotę zjebałbym całą sprawę...
...jeszcze jedno... powiem Ci, że jestem człowiekiem, który o ludziach mówi tylko dobrze... nie raz świadomie, bo wiem, że w ten sposób nic nie tracę, a tylko zyskać mogę... tylko,że on już mnie tak wkurwia, że bardzo się staram nie mówić swojego zdania na jego temat, prócz tego, że już całkiem nie trawię jego gierek, to jeszcze wisi mi jakieś 1000zł i mnie po prostu kurwica bierze... może masz jakiś sposób, na opanowanie emocji, i zmienienie nastawienia na niego, bo mimo to że wiem,że nic dobrego nie zrobię ubliżając jemu, bijąc go, a tym bardziej rozmawianiem o nim za jego plecami... dodam,że już nie raz powiedziałem mu co o nim myślę... Nie chcę się zniżać do jego poziomu... masz jakiś pomysł na rozwiązanie tego problemu??? wiem,że to nie na temat podrywu, po prostu przy okazji pytam... i dostajesz dwa plusy... i jeszcze raz Dzięki i
POZDRAWIAM SERDECZNIE...
Ja na to forum wchodzę bo są tutaj fajni faceci, którzy coś robią ze swoim życiem a nie po to, żeby o podrywie pogadać
Dobrze rozkminiasz, żę agresją i pultaniem niczego nie zmienisz. Tylko udawanie, że deszcz pada jak Ci ktoś w twarz pluje to nie jest dobra metoda. Miałem niedawno sytuację - kumpel. którego znam od 13 lat, razem chodziliśmy do podstawówki, siedzieliśmy w ławce w liceum, normalnie best friends ever strasznie po mnie jeździł w towarzystwie. Tolerowałem to przez dłuższy czas bo w końcu kumple a kumple bo sobie jeżdzą. Tylko, że zaczął przeginać pałę. Wtedy zrozumiałem, że nie muszę tego akceptować, skoro mi to przeszkadza. Spotkałem się z nim i spokojnie mu wyjaśniłem, na osobności, że nie mam ochoty czegoś takiego akceptować i mu na spokojnie w kilku zdaniach wygarnąłem co o tym myślę. Na chłodno i bez emocji. Zaskoczony był, powiedział że to przemyśli. Później jak się spotkaliśmy większą grupą było już ok. Teraz się skupiam na ludziach, którym na mnie naprawdę zależy. Z kumplem ograniczyłem kontakty.
Nie obgaduj go - powiedz jeszcze raz mu w twarz co myślisz. Krótko i na chłodno. Jak nie zrozumie - na chuj Ci tacy kumple? Nie daj sobie wejść na głowę. Szanuj tych, którym na Tobie zależy.
Co do kasy to powiedz, że potrzebujesz teraz i spytaj jaki ma pomysł żeby Ci ją oddać. Jak będzie się migał to daj mu miesiąc na oddanie jakiejś części. Nie mogę Ci tutaj nic poradzić bo tutaj tak naprawdę jeżeli była to pożyczka pod stołem to jesteś trochę skazany na jego łaskę i niełaskę. Jest takie stare powiedzenie - chcesz stracić przyjaciela, to pożycz mu pieniądze. Wyciągnij z tego naukę.
Cześć, gdzie uciekasz, skryj się pod mój parasol
Tak strasznie leje i mokro wszędzie
Ty dziwnie oburzona odpowiadasz: nie trzeba
Odchodzisz w swoją stronę, bo tak cię wychowali
Dzięki brooner... Wiesz pod wieloma względami "otworzyłeś mi oczy"... Cieszę się, że porozmawialiśmy (było mi to potrzebne...), kilka razy przeczytałem co mi napisałeś, zastanowiłem się nie tylko nad przedstawionymi sprawami i wyciągnąłem wnioski... Teraz daję Ci już spokój, bo wiem,że czasami chodź człowiek chce pomóc, to może być zmęczony, lub po prostu nie mieć czasu...
...Man nadzieję, że kiedyś i Ja będę w stanie pomóc Tobie, lub komuś innemu... Dzięki i miłej nocy życzę, ja też idę spać, bo na rano do pracy POZDRO...
ps. jeszcze będzie okazja do rozmowy...
...TEMAT DO ZAMKNIĘCIA...