
Rozpocznę od tego, że był to mój pierwszy NG z ludźmi z tej strony. Wcześniej chodziłem tylko ze swoim sprawdzonym wingiem. Jako że na wakacje mnie opuścił, musiałem sobie jakoś poradzić. Zgadałem się z chłopakami ze strony, z którymi jadę do Mielna. Stwierdziłem że to doskonała okazja, by się nieco poznać i zobaczyć na jakim są poziomie.
I tak o 22 spotkałem się z Adamem i Henkiem na pasażu koło dworca. Stamtąd udaliśmy się na metro, dojechaliśmy na pola mokotowskie. Poszliśmy do monopolowego, w którym była 50-osobowa kolejka (serio) i wypiliśmy po 1 browarku na polach, zmierzając w stronę klubu. Pod klubem dołączył do nas Gabriel i razem weszliśmy do Parku. Na początek usiedliśmy, chwilę pogadać i się poznać. Gabriel chciał zamawiać 0,7 z redbullami na czterech. Jednak ja i henk nie chcieliśmy się za bardzo upić. Gabriel wypił drinka, Adam skończył piwo a ja po 23 ruszyłem z Henkiem na parkiet. Od razu się rozdzieliliśmy. Osobiście tego nie lubię, bo na parkiecie zazwyczaj laski tańczą z koleżanką lub kilkoma i łatwiej je rozdzielić z wingiem. Chwilę potańczyłem sam, jednocześnie rozglądając się po parkiecie i lokalizując ciekawe targety, impreza już się mocno rozkręcała. Wróciłem do stolika do Adama z Gabrielem. Powiedziałem do Adama by mi powingował, pogoniłem żeby uderzali na parkiet, żeby wykorzystać ten wieczór. Zostali jeszcze na chwilę.
Zostawiłem ich i poszedłem szukać Henka. Znalazłem go po chwili, zapytałem czy znalazł jakiś target dla siebie. Powiedzial że narazie nic. Zaproponowałem mu wingowanie. Powiedziałem mu że samemu jest trudniej rozerwać psiapsiółki i lepiej działać we 2. Powiedział ok, (chociaż on woli działać sam) i że będzie na mnie czekał. No dobra mówie, i poleciałem na parkiet. Zatańczyłem z jedną chwilę, potem widzę wysoką blondynę, uderzam, jednak ona mówi że chętnie, ale nie może zostawić przyjaciółki samej... Chwilę coś z nią pożartowałem i powiedziałem że wracam zaraz z kolegą. Poszedłem po Henka, ale już go tam nie było, gdzie z nim gadałem. I niestety przez resztę wieczoru już go nie spotkałem. Szkoda.
Poszedłem po Adama i Gabriela, dopili co mieli i mówię do Adama, żeby mi powingował, powiedzialem jaka sytuacja, i żeby obaj zbierali się na parkiet. W końcu udało mi sie ich przekonać. Po chwili na parkiecie, mineli mój podwójny set i poszli do baru na kamikadze. Powiedziałem do Adama że pijemy po 2 shoty kamikadze i lecimy na parkiet, trzeba dziś podziałać, nie wrócimy na tarczy. Gabriel był totalnie bez formy, chociaż widziałem go pierwszy raz i nie wiem jak wyglądał w formie. Powiedział że nic mu się nie chce, a na dodatek wypił już sporo i NIE jest najebany. Było widać że nie był w humorze do imprezowania wtedy. Powiedział że chyba będzie leciał. Szkoda. Nie wiem która była wtedy godzina, jakoś pewnie koło północy.
Zostałem ja z Adamem. Przedstawiłem mu mój plan i sposób w jaki będziemy działać. Zgodził się i poszliśmy na parkiet. Tego mojego setu nie mogłem znaleźć, a nawet go zbytnio nie szukałem, podbiliśmy z Adamem do pierwszego podwójnego setu na parkiecie, każdy bierze jedną i tańczymy. Potańczyliśmy jakieś 30min przez które każdy z nas zatańczył z 4-5 dziewczynami, w tym po 2 naprawdę gorąco tańczące, Jedna taka (jak dla mnie hb5-6 i do tego troche chyba wstawiona) sama zaczepiła mnie i Adama, Adam ją zabrał i zaczął tańczyć, ja od razu wziąłem jej koleżankę. Ta dziewczyna Adama była strasznie napalona, jak to adam określił, zrobiła mu tyłkiem masaż fiuta
i chciała jeszcze obciągnąc. Jednak to już sobie odpuścił. Potem trafiliśmy na nią jeszcze pare razy, i nas zaczepiała, jednak ja uciekałem
.
Po tych 30 min zobaczyłem że Adam się wkręcił w imprezę i mu się to spodobało, widać było banana na ryju
Powiedział że musi odpocząć chwilę i idzie na drinka. Powiedziałem ok, ja zostałem. Poczułem że jest nadzieja na udany NG!
Gdy Adam poszedł, dorwałem ładną, wysoką, ciemną brunetkę z grzywką, HB8-9. Pomimo że była ze była ze znajomymi, bez problemu ją odciągnąłem i zaczeliśmy tańczyć. Miała ładne oczy i była trzeźwa. Pomyślałem że najwyższa pora wypróbować moje techniki. Oj, podziałało. I to jak. Tańczyliśmy z 20min, z intenywnym kino (po kilku minutach tańczenia łapałem ją za biust, masowałem cipkę przez spodnie, jednak nie nachalnie, tylko raz mocno, raz delikatnie, raz ją mocno chwytałem, raz schodząc w dół muskałem ją po bokach od nóg do ramion tylko dwoma palcami), całowałem jej szyję podczas tańca i dekolt z biustem podczas upuszczania jej. Szybko zmieniałem intensywność, napięcie i używałem wielu ruchów. Przeczesywała dłońmi moje włosy. Była wniebowzięta. Po tych 20 min miała całą mokrą koszulkę (i chyba nie tylko tam była mokra), ja też byłem bez sił, powiedziała że musi odpocząć i wrócić do znajomych, podziękowałem jej i dałem całusa. Oczka jej się świeciły jak żaróweczki. Był to chyba mój najlepszy taniec tego wieczoru, szalałem z nią niesamowicie. Jak się później okazało, zrobiło mi to niezły socjal na potem, ale o tym za chwilę.
Zszedłem z parkietu bez sił, poszedłem się czegoś napić. Ale bez alko, wziąłem sprite'a. Odnalazłem Adama, pogadaliśmy chwilę i odpoczęliśmy po czym ruszyliśmy znowu. I tak przez cały wieczór. Bez opierdalania się. Miałem cel który chciałem zrealizować. Podejść do minimum 25 lasek hb6+ przez cały wieczór - albo z nimi potańczyć albo pogadać przy stoliku. Cel został zrealizowany z nawiązką. Byłem naprawdę zadowolony.
Przy następnej serii na parkiecie, Adam już podchodził do lasek jedna za drugą. Staraliśmy się nie rozdzielać, tak jak ustaliliśmy, więc jak kończył tańczyć to pukał mnie w ramie i lecieliśmy na następne i odwrotnie. Sprawdzało się to idealnie, jednak jeśli Adam wyrywał z setu jedną lepszą, to jak druga była poniżej tego hb6 to sobie odpuszczałem jak mu nie odciągała koleżanki.
Po następnej serii wracamy z parkietu i mówię do Adama że otwieramy jakiś set przy stoliku. Na początek zaproponowałem coś łatwego, takie 2 dziewczyny. HB6+ napewno , siedziały same na kanapie i ze sobą gadały. Podbijamy, Adam otwiera, siada naprzeciwko, ja obok nich i zaczynamy gadkę. Set okazał się jednak trudny. Dlaczego? Bo te laski były naprawdę sztywne, nie były pewne siebie, gadka się nie kleiła. Adam zaczął wobec jednej stosować delikatne kino, po ramionach, raz po nogach. Za każdym razem zebrał, co tu dużo mówić - opierdol że one nie chcą żeby ktoś nieznajomy je dotykał. Adam próbował to odbić że przecież sie już znamy. Jednak one dalej swoje. To nie był shittest. Laski nieimprezowe. Adam próbował jeszcze je przekonać że się poznali itp. Nic to nie działało tylko ta jedna bardziej się wkurzyła. Odciągnąlem ich uwagę od Adama i szybko zmieniłem temat, zacząłem z nimi gadac coś o studiach itp. Ale po chwili się zebraliśmy. Szkoda naszego czasu. Nie chcieliśmy sobie psuć humoru.
Lecimy znowu na serię na parkiet. Ja w zajebistym humorze z uśmiechem wpadam i akurat jakaś fajna nuta leci, to już energia ze mnie tryskała i w takim stanie
chwilę tańcze sam. Za moment Adam podbija do jednej, ja widzę od razu smutną minę jej koleżanki to od razu ja biore. Nie była nawet brzydka, przynajmniej kobieco tańczyła. Ja z tą energią uderzam do niej i zaczynam z nią szaleć. Zaśmiała się i powiedziała że ona tak nie da rady. Powiedziała mi że widziała mnie co ja na parkiecie wyczyniam z inną laską ale ona tak nie da rady
(ale mi to poprawiło humor) Tańczyłem wtedy z tą brunetką z godzinę wcześniej a ta mnie zauważyła i zapamiętała. (Chociaż parkiet był pełny ludzi)
Zamieniłem z nią kilka słów. Spytała się czy ogólnie ogarniam co się dzieje. Nie wiedziałem o co jej chodzi, powiedziałem że "jasne! skąd takie pytanie?" Ona powiedziała że mam tyle energii, jakbym coś wziął
haha zaśmiałem się i powiedziałem że po prostu się super bawię i ogólnie to mnie tym pomysłem obraziła
chwilę z nią pożartowałem jeszcze, po czym z Adamem idziemy na następne. Po pewnym czasie, schodzimy z parkietu zregenerować siły. Czas coś porwać solo spod baru. Widzę przy barze niezłą laskę HB8+ (za urocze, tajemnicze spojrzenie i ładną buzię) Widziałem 15 min wcześniej że siedziała w innym miejscu i na mnie zerkała. Teraz siedziała przodem do baru ale nie było miejsca. Po chwili się zwalnia, Adam daje mi "kopa" i pogania żebym podbijał. Pare sekund wahania i podbijam. Pytam co tam pije (desperados) i czy poleca. Ona mówi że nie bo ciepły. Chwilę gadki, pytam czy jak wypije to da się zaprosić na parkiet. I wtedy wbijają jej koleżanki i ją pukają w ramię i wołają do siebie. (myślę KURWA MAĆ JA PIERDOLĘ! CO ZA CIPY!) i mówię, "widzę że musisz już lecieć, pa" i poszła. Potem ją jeszcze znalazłem ją z tymi jej koleżankami przy stoliku, stałem tyłem do nich i gadałem z Adamem, w pewnym momencie usłyszałem szept "to ten" ale jej koleżanki nie wyglądały ani ładnie, ani inteligentnie i do tego dość młodo. Chyba kolejne max 18-stki. Dałem sobie spokój.
Nie będę omawiał oczywiście wszystkich akcji. Napiszę jednak o tych, które jeszcze zwróciły moją uwagę.
Raz podbijam do wysokiej, ładnej brunetki, ale widać było że dość młoda. Zaczynam z nią tańczyć. Masakra. Jakby nikt z nią jeszcze nigdy nie tańczył, sztywna, bez intuicji w tańcu i jakichkolwiek kobiecych ruchów. Potańczyłem z nią pare minut za rączki, i za bioderko, pare obrotów ale... to było słabe. Potem spojrzałem na jej koleżanki. Nie wiem czy miały 18 lat. Potem Adam chciał do niej podbijać bo nawet była całkiem niezła z wyglądu ale mówię mu że szkoda czasu bo to dzieciaki.
Kolejna ciekawa akcja, dotyczy lekko wstawionej laski. Choć nie była chyba mocno pijana to albo ją nogi bardzo bolały albo nie wiem, bo wieszała się na mnie, co mnie mocno irytowało. Chociaż w pewnych momentach widać było że jest na mnie troche napalona i było intensywne kino (hmmm może ona taki sposób miała na podniecanie faceta że się na nim wiesza? dla mnie taki sposób - popierolony), to ja nie chciałem z nią spędzić zbyt wiele czasu. Podziękowałem i odprowadziłem do koleżanek.
Godzina po 1:30. Wchodzimy z Adamem na kolejną serię. Widzę na parkiecie tą blondynę z samego początku imprezy, co nie chciała zostawić koleżanki. Mówię do Adama, żeby się zajął jej koleżanką. Ja podbijam, patrzę jej w oczy i mówię że mam kumpla dla koleżanki. Ona wielkie oczy, na początku bo od razu ją złapałem za biodra i do siebie blisko przyciągnąłem. Po chwili mówi: coś długo ci to zajęło z uśmiechem (no fakt, ponad 2h a powiedziałem że zaraz wracam z kumplem
) ale powiedziałem z uśmiechem "bo nie mogłem cię znaleźć". (chociaż tańczyłem w pewnym momencie koło niej sam wcześniej i mnie widziała) Ona powiedziała: "acha, jasne". I się chwilę zaczeliśmy droczyć, i żartować. Była... ciekawa. Widać było że chętnie ze mną tańczy ale nie dawała się zbyt ostro dotykać. I dobrze. Nie lubię jak mam od razu wszystkie drzwi otwarte. I zacząłem powoli ją zarażać swoją energią bo akurat fajna piosenka leciała. Zaczęła mnie śmielej obejmować i było coraz fajniej. Niestety. Adam mnie zawołał że lecimy dalej. Rozumiałem go, ta koleżanka blondyny była naprawdę kiepska. Niska, z 1,50m a Adam ma z 1,90m. Do tego z wyglądu słaba. Nie chciałem zostawiać mojej, bo widziałem że się powoli rozgrzewa. Ale trudno. Podziękowałem i powiedziałem że muszę iść. Zrobiła smutną minkę. Pomyślałem że spróbuję ją wyizolować potem, bo była naprawdę interesująca. Jednak już jej nie spotkałem.
Ostatnie ciekawe rozegranie na parkiecie. Patrzę, niewysoka, szczuplutka blondynka, ale naprawdę ładna HB8+ (jakby miała 1,70m to HB9), na dodatek rusza się jak wąż. Podbijam do niej, nie chciała z początku tańczyć, jednak ja nie ustępuję i trzymam wyciągnięte ręce z bananem na ryju. I się zgadza. Tańczymy, ciągle roześmiana, a uśmiech miała ładny, i zerka co chwilę na jakiegoś faceta. Po chwili widzę że mówi jej coś na ucho, ona kiwa do niego że ok, spoko. Po tym od razu ja do niego podbijam, trzymając blondynę blisko siebie pytam czy to jego dziewczyna. Ona się roześmiała a on powiedział że nie. Nie pytałem już później kto to, domyślam się że jej jakiś frajer-obrońca-przyjaciel albo brat. Widziałem że jest zadowolona i po chwili tańca pytam się jej czy jest tancerką
Ona w śmiech mówi że nie i się pyta czy ja jestem
ja mówię że też nie. Później jeszcze zapytała skąd takie pytanie, czemu myślałem że jest tancerką. Ja jej odpowiedziałem coś w stylu że tak się rusza. Ona z uśmiechem podziękowała. Po chwili Adam mnie woła.... Kolejna laska była widać całkiem zainteresowana mną, gdy nagle powiedziałem że muszę iść, też smutna minka. Ale chyba i tak by nas samych ten jej "frajer-obrońca-przyjaciel albo brat" nie zostawił. Polecieliśmy dalej.
Na koniec z Adamem podbiliśmy do stolika do takich 2 lasek. Nie były super ładne, bez szału ale przynajmniej dość trzeźwe i takie do pogadania. Wyglądały na dojrzalsze od nas. I tak było, chyba po 25 lat. (ja 21 adam 22) i nam mówią że młodo wyglądamy i dałyby nam po 19 lat. Chwilę o tym gadamy, droczymy się. Potem Adam zaliczył parę gaf przez które laski się na niego zdenerwowały i go spławiały. Była już 3:00, Adam wypił już parę drinków i źle skalibrował zachowanie. Ja niewiele piłem więc jakoś dawałem radę. Po chwili z tą ładniejszą złapałem wspólny temat dotyczący studiów, przysiadłem się do niej bardzo blisko i zacząłem z nią gadać. Adam zaczął bajerowac tą drugą, która po chwili się na niego wkurwiła że ją okłamuje. Adam poszedł (i chyba na dobre mu to wyszło pól godziny potem
) ja zostałem. Gadałem z nimi z 20-30 min. Po tym poszły na parkiet, ja już nie miałem siły chociaż potem jeszcze jedną zapraszałem spod baru ale tez nie chciała już. Chociaż to było dziwne, bo po tym jak do niej zagadałem to wydawała się zainteresowana i ciągle się na mnie patrzyła. Zapytałem jeszcze raz i dałem zegarynke że "zaraz będe leciał, chodź na 5 min". Nie chciała. Potem spojrzałem na jej wysokie szpilki i zrozumiałem o co chodzi
nogi odpadały) Chciała chyba trochę pogadać ale była już 3:40. Nie byłem już w stanie tego podjąć. Próbowałem się dodzwonić do Adama ale nie odbierał. Potem mi oddzwonił że coś domykał 
Powrót 
Wracając nocnym, na przystanku miałem podbijać do jednej. Ale brak sił. Na centralnym się przesiadłem w inny autobus i dosiadły się do mnie i takiego śpiącego, nieogarniającego kolesia jakies laski. Miały full energii. Ja już nie miałem nic, zaczepiały mnie ale tylko chwilę z nimi pogadałem, gadka bez szału. Było po 4:00. Nie ogarniałem już. Laski obudziły tego śpiącego typa z tekstem nie ma spania
. Koleś nie ogarniał nic ale z bananem na ryju powiedział żeby się odpierdoliła i żeby jej koleżanka jej przyjebala z całej siły
. Po drodze dosiedli się jacyś kumple tego typa z którymi się przywitałem i zapoznałem 
W czasie jazdy jakiś koleś z siedzeń obok zaproponował mi i dziewczynom żebyśmy teraz poszli na wódkę
Zaczeliśmy się śmiać ale musieliśmy ze względu na nasz stan odmówić. W pewnym momencie widziałem że obok nas jedzie jakaś osobówka i jakiś typ się patrzy na autobus i śmieje. Faktycznie, czwarta w nocy i tłok jakby ludzie do pracy jechali
Koleś wyciągnął aparat i w czasie jazdy przez okno zrobił zdjęcie impro-busowi 
Mój przystanek -pożegnałem się z dziewczynami i kolesiem od wódki i wysiadłem na swoim przystanku
Podsumowując, ze względu na to że było to moje pierwsze wyjście z ludźmi ze strony, chciałem o nim napisać. Sam też chętnie czytam czyjeś relacje. Chciałem podziękować Adamowi bo dzięki niemu mogłem się tak świetnie bawić. I mu pogratulować bo zdecydowanie ten wieczór był udany.
Poza tym, chciałem tym samym pokazać, że każdy wieczór można uratować i jak ważne jest NASTAWIENIE! Oraz to ile pozytywnych wspomnień powstaje jeśli tylko ruszycie się z domu. Po moim pierwszym blogu chcieliście więcej takich motywatorów. Myślę że takie relacje właśnie motywują.
Odpowiedzi
Ale chyba i tak by nas samych
ndz., 2011-07-17 08:55 — bmLAle chyba i tak by nas samych ten jej "frajer-obrońca-przyjaciel albo brat" nie zostawił.

rozje**ło mnie to
Ciekawie się czyta. B. dużo energii widzę
Małe sprostowanie koleżko: ja
ndz., 2011-07-17 09:31 — Gabriel22Małe sprostowanie koleżko:
ja idę na imprezę, żeby się dobrze bawic i przy okazji kogoś poznac - nie idę z nastawieniem - tak, nie będę pił po jakaś laska o mnie źle pomyśli - to jeśli chodzi o alkohol. Dla mnie impreza to impreza, a nie NG z zachowaniem zasad.
A co do tego, że musiałeś ratowac wieczór... no nie kurwa... hahahaha
)))))) Mnie??? Ty???? Ratowac??? No nieee... tak mnie to wkurwiło, że aż się śmieję
Troszkę Cię poniosło chyba...
Co do tego, że miałem chujowy nastrój to fakt, bo byłem zmęczony, a zmyłem się szybko, bo nie widziałem dalszej przyszłości tego wieczoru.
Ja Ciebie nie krytykuję, że zachowujesz się inaczej w "klubie" niż ja, więc Ty nie krytykuj mojego zachowania.
I jakie "kolejne piwko" i
ndz., 2011-07-17 09:51 — Gabriel22I jakie "kolejne piwko" i jakie "kilka piwek"??? Przez cały wieczór pół piwa wypiłem, a reszta to były drinki. Kurwa jak ja tego nie lubię! Chuj mnie strzela jak to czytam. Ja też mogę opisac mój wieczór dopóki nie wyszedłem z klubu.
Spotkałem się z chłopakami przed klubem. Wchodzimy, siadamy, zamuła od początku... Ja z Adamem do baru. Gadamy, śmiejemy się, pijemy drinki, dobrze się bawimy... a Ty co w tym czasie robisz??? Siedzisz i się patrzysz. Poszedłeś z Henkiem na parkiet i co??? Tylko widzieliśmy z Adamem jak chodziłeś z jednego końca w drugi i wyglądałeś jak byś się zgubił. To impreza jest???
Ja Ciebie też nie widziałem w dobrej formie, więc dla mnie abstrakcją jest to co napisałeś "po moim wyjściu".
Nie ma jak to dobra
ndz., 2011-07-17 10:23 — HedonizNie ma jak to dobra współpraca
W grupie bardzo dobrze się działa ale zdecydowanie wtedy kiedy wszyscy mają podobny cel działania w tym wszystkim inaczej zaczyna się konflikt interesów - tak jak widać.
Proponuję umawiać się konkretnie na imprezę lub konkretnie na NG, wtedy nie ma sporów.
Chociaż jak my z Jac-em idziemy na imprezę bez plażowania - i tak plażujemy
"Proponuję umawiać się
ndz., 2011-07-17 10:36 — Mojito"Proponuję umawiać się konkretnie na imprezę lub konkretnie na NG, wtedy nie ma sporów."
mam dokładnie to samo zdanie, i właśnie pisałem komentarz kiedy to napisałeś. Jac jedzie z nami do Mielna więc będzie ogień, czytałem blog Przema i widzę że z Jaca wing zacny
No od Jaca wiele można się
ndz., 2011-07-17 10:46 — HedonizNo od Jaca wiele można się uczyć
Ja nie miałem żadnego
ndz., 2011-07-17 10:40 — Gabriel22Ja nie miałem żadnego konfliktu. Wkurwiło mnie tylko to w jaki sposób opisał czesc ze mna... tylko tyle. Ja zawsze jak idę do klubu to idę na IMPREZĘ, BO LUBIĘ po prostu. Jak komuś coś nie pasuje to przecież nie musi z nami chodzic... a jak już idzie to niech nie opisuje swoich doznań w taki sposób, że on to MUSIAŁ RATOWAC WIECZÓR i "ogarniac tych ludzi"... No kurwa... Widzieliśmy się z nim pierwszy raz, poszedł z nami i tak to skomentował... no zajebiście na prawdę.
Idealny kolega... Weź go na imprezę, jak Ci coś nie wyjdzie, to na drugi dzień przeczytasz o tym w Podrywaj.org
Myślę że odbierasz to zbyt
ndz., 2011-07-17 10:48 — MojitoMyślę że odbierasz to zbyt osobiście trochę. Przecież nic się wielkiego nie stało, napisałem po prostu jak to wyglądało z mojej strony. Daj już spokój, bo jak napisałem, tylko idiota wyrobiłby sobie takie zdanie o tobie po jednym wyjściu. A ty tylko tymi komentarzami zwracasz uwagę na siebie. Myślę że ludzie czytając dalszą część, w ogóle o tym zapomnieli i nic się wielkiego nie stało.
Jak np czytałem bloga przema właśnie z PP to przemo też pisał że ktoś był bez formy i też musiał ratować ostatni wieczór (broń boże nie porównuje się tutaj do przema, bo wiem że dzieli mnie jeszcze względem niego przepaść) i jakie robili błędy. Nikt nie przywiązuje do tego uwagi ani się nie gniewa. Uraziłem cię, sorka ale myślę że powinieneś wrzucić na luz.
Do urażenia mnie jeszcze
ndz., 2011-07-17 11:06 — Gabriel22Do urażenia mnie jeszcze daleko. Jestem wyluzowany. Tylko mnie rozdrażniłeś tym w jaki sposób mnie i nas opisałeś. Powinieneś ując to zupełnie inaczej, tak żeby wyszło dobrze. Ja się spotkałem już z wieloma osobami z tej strony i mimo, że wiele ich zachowań mi nie odpowiadało, nie pisałem następnego dnia bloga o tym jak bardzo ktoś mi nie pasuje.
Doczytałem do końca... Cofam
ndz., 2011-07-17 10:24 — Gabriel22Doczytałem do końca... Cofam "abstrakcję" z poprzedniego komentarza - nic jednak szczególnego się nie zmieniło po tym jak poszedłem

Mojito... a czemu nie napisałeś ile numerów zdobyłeś?
Miałem wene o z rana bo nie
ndz., 2011-07-17 10:57 — MojitoMiałem wene o z rana bo nie mogłem zasnąć po NG
Jeśli chodzi o chłopaków to napisałem już że byłem z nimi pierwszy raz i ja nikogo nie oceniam po jednym wyjściu. Chciałem po prostu podziałać w ten wieczór bo z takim wyszedłem nastawieniem. A z początku po prostu nie ma co ukrywać, nieciekawie to wyglądało i chciałem zmotywować chłopaków do działania, (myślałem że to dobrze), może kilka słów w opisie źle dobrałem, już to zedytowałem, jak mówię pisałem to o 7 rano.
Spoko Gabriel, wyjaśniliśmy
ndz., 2011-07-17 10:32 — MojitoSpoko Gabriel, wyjaśniliśmy sobie już wszystko przez telefon i jest już ok, Te fragmenty które miały nieco słaby wydźwięk zedytowałem. Miałem i tak zrobić, bo pisałem ten tekst o 7 rano bo nie mogłem zasnąć po NG. Wiedziałem że będe to musiał przeczytać jeszcze raz po tym jak się wyśpię.
Z alko trochę mnie może poniosło, pewnie ze względu na fakt że jak się ustawiam na podryw to nie piję dużo,a jak chce się czasem najebać to raczej nie podrywam. I to nie chodzi o to że dziewczyna mnie odbierze tylko tak, mam takie zasady. I pewnie przez tą moją wrażliwość na to opisałem to w taki sposób, że nie chciałem żebyśmy poświęcili ten wieczór na obalanie 0,7l. Chciałem się poznać z ludźmi w terenie, i po prostu podziałać. Ale masz rację, trochę atmosfera była sztywna, dlatego że w czterech ciężko się poznać, i nie wiem na ile pomogłaby w tym wódka. Widziałem że Henk miał chyba podobne nastawienie. Więc dlatego chciałem od razu podzielić nas na 2 grupy po 2. Było jak było, ale byłbym idiotą jakbym cię osądził po 1 spotkaniu i mam nadzieję że nikt sobie w ten sposób o tobie też zdania nie wyrobi.
Nie chciałem cię krytykować za to alko ale rzeczywiście muszę przyznać że trochę tak wyszło. Napisałem że miałeś kiepski dzień, każdemu się zdarza, nie chciałeś akurat tego dnia podrywać to nie podrywałeś, za to nie krytykuję, mówię że nastawienie i humor jest kluczowy, byłeś zmęczony. Pozatym wiadomo, jeszcze się nie znamy, mam nadzieję że jak się kolejnym razem spotkamy to przygotujesz formę i na wyjeździe pokażesz klase i będe mógł się od ciebie czegoś nauczyć
Pozdro
NOOOOOOOOO i tak ma byc
ndz., 2011-07-17 10:52 — Gabriel22NOOOOOOOOO
i tak ma byc właśnie. Coś sensownego wreszcie napisałeś 
Piękny wpis. Trzymaj tak
ndz., 2011-07-17 11:23 — KaraśPiękny wpis. Trzymaj tak dalej
Zajebiscie Mojito! Jesli tak
ndz., 2011-07-17 17:42 — AndrzejMZajebiscie Mojito! Jesli tak bedzie w Mielnie to miasto bedzie nasze
Juz my sie w Mielnie poznamy
pon., 2011-07-18 15:46 — vagabondJuz my sie w Mielnie poznamy i zweryfikujemy co piszecie
Wczoraj widziałem tylko część Waszej ekipy. Mojito, do zobaczenia w Remoncie 
No, jakoś ładniej ten blog
pon., 2011-07-18 20:16 — Gabriel22No, jakoś ładniej ten blog wygląda, niż w poprzedniej wersji
I nieco przyjemniej się czyta
Jutro będę naładowany energią na działanie, więc sądzę, że będzie lepiej niż w sobotę...