Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

HESa przygód kilka, czyli randka + NG

Portret użytkownika hes

A było to tak:

Zacznę od kontynuacji przygody z uroczą osiemnastoletnią K (cz. 1 - wpis "Randka zakończona wdepnięciem w kupę"). Zdecydowałem, że jednak przyjdę niezapowiedzianie na imprezę osiemnastkową jej przyjaciółki na którą zaprosiła mnie podczas naszego pierwszego spotkania. Opłaciło się. Przez pierwsze pół imprezy interesowałem się wyłącznie solenizantką, która okazała się uroczą acz bardzo nieśmiałą dziewczyną. W pewnym momencie zauważyłem, że K zaczyna łapać potężnego focha. Znaczy - działa! Drugą część zabawy spędziłem już bardziej skupiając się na K, wywijając z nią na parkiecie (panowie - nie pamiętam kiedy ostatnio tańczyłem z takim wzwodem Wink ) i rozmawiając o różnych mniej lub bardziej interesujących rzeczach.
Podziałało. Zmyłem się około pierwszej, umawiając się na kolejne spotkanie.

To kolejne spotkanie miało nastąpić tydzień temu, ale ze względu na niezapowiedziane zbiegi okoliczności odbyło się
wczoraj. Postanowiłem, że zastosuję sinusoidę. Skoro podczas ostatniej imprezy byłem czarującym skurwielem, tym razem postanowiłem rozegrać to troszkę inaczej. Powiedziałem, że ma być tu i tu, o tej i o tej i niech przyniesie ze sobą butelkę czerwonego wina. Moje plany obejmowały wspólne przyrządzanie kolacji (szczęśliwym zbiegiem okoliczności niedawno spotkana przyjaciółka z Mediolanu przywiozła mi w prezencie oryginalne włoskie pesto i ser). Później zaplanowałem oglądanie filmu (w tym celu specjalnie załatwiłem projektor). Jak się okazało, nie miało być jednak wcale tak łatwo.

Okazało się bowiem, że moja droga K pod maską złośliwej i wrednej baby jest strachliwą dziewczynką Wink. Pierwsze schody napotkałem kiedy wyjawiłem jej, że idziemy do mnie. Jej opory naprawdę mnie zadziwiły ("Nie znam Cię aż tak dobrze, blablabla"). Odpowiedziałem, że ja też nie znam jej dobrze, więc nie wiem, czy w przeszłości stało się coś, co spowodowałoby aż taki strach. Okazało się, że trafiłem w 10tkę, ale nie sprecyzowała co dokładnie miało miejsce. Ostatecznie wsunąłem jej w rękę klucze do mojego mieszkania mówiąc, że przecież nie zamknę jej w piwnicy i będzie mogła sobie pójść kiedy tylko będzie miała ochotę. Później całą sytuację obracałem w żart ("tylko nie otwieraj tej szafki, tam leży głowa dziewczyny, która była tu ostatnio").

Drugi kłopot nastąpił kiedy już w mojej kuchni robiliśmy pesto. Powiedziała mi, że musi wracać w miarę wcześnie, bo podobno jej ojciec jest kawałem skurczybyka, który czepia się o każdy bzdet, blablabla. Suma sumarum czasu miało starczyć jedynie na kolację, bez filmu. Nie byłem zachwycony i dałem to po sobie poznać". Panna zaczęła przepraszać, no ale "ona musi". Sranie w banie. Chłodnik z miejsca.

Z pozytywów. Totalnie rozbroiła ją (in plus oczywiście) świeczka, przy której zjedliśmy kolację. Porozmawialiśmy sobie tak naprawdę po raz pierwszy głębiej się poznając a podczas rozmowy trzymałem ją za rękę. Nie oponowała. Jeszcze podczas gotowania rzuciła zdaniem w stylu, że chciałaby kontynuować naszą znajomość. Odbiłem momentalnie mówiąc "Właśnie powiedziałaś mi, co prawda w bardzo okrężnych słowach, że ci na mnie zależy". Zarumieniła się uroczo.

Odprowadziłem ją na autobus (podczas drogi trzymaliśmy się za ręce). Okazało się, że jest jeszcze 10 minut do odjazdu, więc usiadłem obok. Kiedy musiałem się zmywać nastawiłem policzek. Ona w odpowiedzi nastawiła swój. Odgarnąłem jej włosy i pocałowałem w szyję, a po chwili w usta. Wstałem, uśmiechnąłem się i wyszedłem. Zastanawiam się teraz jak to się dalej potoczy, szczególnie w perspektywie jej dwutygodniowego wyjazdu w góry (który zaczyna się jutro bądź pojutrze). Wiem, że zdecydowanie muszę ją nauczyć, żeby zaczęła przejawiać większa inicjatywę, sama dzwonić i takie tam.

Dzisiaj udałem się na NG z AndrzejemM, Peterem1, Ramzesem i kolegą spoza strony. Pootwieraliśmy trochę dziewczyn na mieście, bez większych sukcesów. Na opisanie zasługuje tak naprawdę tylko jedna akcja, która niestety nie skończyła się wesoło.

Wbijam sobie do klubu na parkiet i widzę piękną, wijącą się pannę. Podbijam. Tańczymy, gadka-szmatka, raport, cały czas EC, naprawdę intymny taniec. Pod koniec zgarniam numer i idę z AndrzejemM do sklepu kupić wodę. Euforia, pełen sukces, laska naprawdę bellissima. Po drodze zauważyłem, że numer który dała mi panna ma 10 zamiast 9 cyfr. Na początku pomyślałem "pewnie się pomyliła". W końcu wyglądała na lekko wciętą, a wydawała się naprawdę chętna do dalszej znajomości. Wracam do klubu. Wypatruję. Jest. Podchodzę, próbuję zagadać aż tu nagle jakiś buc zagradza mi drogę. "To moja dziewczyna, bujaj się". Ja zaskoczony, biorę z miejsca do tańca jej koleżanką i pytam co to za koleś. Okazuje się, że to jej chłopak. W tym momencie całkowicie przeszła mi ochota do zabawy. Wyjebałem numer, poszedłem do domu. W takie gierki nie będę się bawił. Powiem tylko, że jeżeli laska naprawdę tak tańczy z obcymi facetami, to nie wróżę dobrze ich związkowi Wink.

Podsumowanie:
- Jeżeli chodzi o K to mieszane uczucia. Niby był KC, ale jakiś taki krótki. No i priorytetem jest oddanie części inicjatywy w jej ręce.
- Zero spiny. To chyba najważniejsze co ostatnio udało mi się osiągnąć. Jebie mnie czy wyciągnę numer, czy nie. Jeżeli tak, to fajnie, jeżeli nie to trudno. Liczy się doświadczenie (bo "nie ma porażek - są doświadczenia") i czas spędzony z zajebistymi ludźmi ze strony.

Pokój bracia! Smile

Odpowiedzi

Portret użytkownika cosmo93

"Jeżeli tak, to fajnie,

"Jeżeli tak, to fajnie, jeżeli nie to trudno. "
Podoba mi się takie podejście.I tak przez całe życie...

Portret użytkownika AndrzejM

Kurcze, to naprawde jest

Kurcze, to naprawde jest szokujace jak Ty i inni, ktorych poznalem ze strony, robicie szybko postepy! Jak widac w podrywie jest raz lepiej,raz gorzej, ale ogolnie zdobywa sie nowe doswiadczenia, umiejetnosci i numery do dziewczyn Wink. Pomimo, ze dopiero jestem od miesiaca na stronie to zaczyna mi brakowac czasu w tygodniu by chodzic na NG z kolegami ze strony i jeszcze na spotkania z laskami. Kalendarz nie jest z gumy. Niech to bedzie inspiracja dla nowicjuszy. Warto sie przelamac i pracowac nad IG. Jeszcze niedawno Hes mial strach isc na parkiet i tanczyc z dziewczynami, a wczoraj tanczyl z ta laska mega zmyslowo (a bylo za co ja zlapac i o co sie otrzec Wink ). Wczoraj zaliczyl ze mna pierwsze podejscie w markecie i na ulicy, co naprawde nie jest trudne, nawet widzialem, ze sprawia Hesowi satysfakcje.

Podsumowujac: jak tak nadal sie bedziesz rozwijal to kazda bedzie Twoja!

Naprawde podoba mi sie ta Wrocławska ekipa. Fajni, przyjaźni, inteligentni, przystojni i wspierajacy sie ludzie!

Portret użytkownika Fan

Isuper tak ma wyglądać

Isuper Smile tak ma wyglądać społeczność, która de facto musi dzielić się na grupy, potem na subgrupy Wink
Super, pozdrawiam

Portret użytkownika Prefekt

"Okazuje się, że to jej

"Okazuje się, że to jej chłopak. W tym momencie całkowicie przeszła mi ochota do zabawy." - chłopak czy nie, mi to wisi. Jak fajna dziewczyna i mam ochotę na coś więcej to czemu nie.

"- Jeżeli chodzi o K to mieszane uczucia. Niby był KC, ale jakiś taki krótki. No i priorytetem jest oddanie części inicjatywy w jej ręce." - nie wciskaj sobie czegoś takiego. Żebyś nie miał jak ja kiedyś że "oo zadzwoniłem dzisiaj do niej to teraz czekam na jej telefon" czy inne bzdety. Rób co chcesz a nie się bawisz w jakieś gierki. Masz za mało pewności siebie że nie możesz dzwonić pierwszy? Myślisz że wyjdziesz na needy? xD

A tak to gratuluje postępów.