Ostatnio podczas wieczorku spędzonego z koleżanką, przy kolacji spokojnej muzyce i winku, pewna dziewczyna właśnie takie pytanie mi zadała. Do niczego nie doszło, niespecjalnie mi na tym zależało, lubie z nią rozmawiać, od dawna lubiłem, traktuje ją tylko jako koleżanke, ona mnie pewnie analogicznie. Ale to nie znaczy, że nie mogłem troche potrenować stosowania kina;)
Oglądalismy coś na laptopie (stał na podłodze) ona klęczała ja prawie leżalem i sie oparłem o kolano - jej oczywiście. Im mniej wina w butelce tym wiecej dotyku było. Parę razy wspomniała, że troche za dużo go było (dotyku nie wina), wtedy mówię ok skoro tak Ci to przeszkadza to nie ma problemu, usiadłem dalej od niej na krześle, nie na długo oczywiście;) potem akcja przeniosła się na łóżko, od siedzenia do leżenia i przytulania, z jej strony malo choć bliżej świtu coraz więcej. Jednak to pytanie parę razy się powtarzało: "Dlaczego mnie tak przytulasz?"
Nie pytam co zrobić albo co ona myśli. Pewnie jej się podobało, gdyby było inaczej od razu by protestowała;) Tak po prostu chciałem się tym podzielić, mieliście taka sytuacje już? Jak reagowaliście?
kolezanka? ALe rozumiem ze niechcesz sie posowac do niczego wiecej tak? . No to wtakim razie mowisz normlaanie
Odp: Przytulam Cie bo jestes moja kolezanka .
a jak np z targetem
Odp:Przytulam Cie o mi sie podobasz .
Spędziłeś noc z koleżanką i nic Cię nie kusiło , żeby dalej sie posunąć ? Czy sie bałes ?
Kiedyś target powiedział : widze , ze lubisz się przytulac. Dlaczego tylko ze mną tak robisz ?
Odpowiedziałem jej : ` Mają do tego dostęp same wartościowe kobiety. Poza tym przytulanie wytwarza hormon szczęścia. Nie wiem jak Ty , ale ja lubię czuć gdzieś tam daleko w głębi to uczucie.
` One zawsze wracają `
Kusiło, ale mam dziewczyne, poza tym one się znają dosyć dobrze. Ta koleżanka zapoznała mnie z moją obecną. Tak spędziliśmy calutką noc na rozmowie na bardzo różne tematy, często coś zaczynaliśmy na gg albo przez tel ale zawsze urywałem bo nie lubię tej formy komunikacji i pogadamy jak się spotkamy. Kiedyś nawet powiedziałem, że to temat na dłuższą rozmowę najlepiej wieczorem przy winku może nawet na całą noc. Teraz całkiem niedawno powiedziałem jej, że czymś tam sobie zasłużyła na tą właśnie rozmowę przy winku ale nie mam jak wrócić do domu później. Troche się wprosiłem do niej na noc;) Tylko kino później troche przytulania buziakow kilka w polik.
To zabrzmi strasznie frajersko: ale ja ją po prostu lubie, lubie z nią rozmawiać, spędzać razem czas, choć nie mamy do tego wielu okazji. Podoba mi się i nie raz myślałem o niej jaka jest w łóżku. Jakoś czuję, że to nie jest to, związku z tego nie bedzie (po prostu ja nie chce). Na jednorazową przygode to jakoś myśle, że miałbym wyrzuty sumienia, nie chce jej ranić.
Powiecie: "ILUZJE!!!"
Pewnie tak jest, a może na początku zaszufladkowałem ją jako koleżanke...