Panowie!
Tak w miarę szybko i zwięźle- plus minus trochę ponad rok temu kręciłem z jedną panienką- kręciłem, ale nie 'ukręciłem'. Była na wyciągnięcie ręki, ale- kilka moich błędów, plus to, że miałem bardzo ciężką i pogmatwaną sytuację życiową, nie chciałem wtedy zobowiązań- odpuściłem. Kontakt urwał nam się na prawie rok.
Teraz, kiedy mam już czas dla siebie, i poukładane swoje sprawy, że bez problemu mogę się w coś zaangażować- próbowałem się z nią skontaktować- i jeden wielki ch...
Dzwoniłem wczoraj dwa razy, dzisiaj też- panna nie odbiera. Nie chcę wyjść na natręta, więc nie dzwonię po 10 razy do upadłego, jutro i pojutrze też dwzonić nie zamierzam.
Panowie- macie jakiś pomysł?
Spróbować zadzwonić jeszcze za jakiś czas, tydzień, czy dwa?
Wiem, gdzie pracuje- władować się tam i spróbować wyciągnąć na piwo osobiście? Jeśli nie będzie chciała gadać- usiąść, i pogadać służbowo, pod pretektem jakiejś sprawy (pracuje w banku)?
Pod koniec lipca ma urodziny- może wtedy przedzwonić/napisać eska?
I ostatnie moje 'czy'- odpuścić, darować sobie tę laskę, jest już pozamiatane?
Z góry dzięki, pozdrówka 

Za bardzo "napalony" jesteś na nią... nie szukaj kontaktu na siłę. Jeśli już ją jakimś dziwnym trafem spotkasz, to obie luźno pogadaj. Nie, to nie. Inne przecież też mają
Jeśli Ci zależy to poczekaj tydzień,zadzwoń jeszcze raz,jak nie będzie odzewu zapomnij.
Zapomniałem napisać..

Poszło lepiej, niż myślałem, byłem (dosłownie) w ciężkim szoku- Panienka zostawiła na weekend telefon w pracy, zwyczajnie o nim zapomniała (chyba nie ściemnia), dostałem od niej w poniedziałek z samego rana całkiem miłego eska, w ciągu dnia zadzwoniłem, bla bla bla, jesteśmy umówieni na spotkanie w piątek lub sobotę..
Także trzymajta kciuki, i życzcie mi powodzenia