Krótko i na temat.Jestem tu krótko, gdybym trafił tu wcześniej inaczej by to pewnie wyglądało.
Czytałem lewą stronę raz, za razem. Jak już zaczęła się budować świadomość wszystkiego co źle zrobiłem, pojawił się spokój i logiczne myślenie, a nie tylko brak opanowania jak o niej myślę.
A więc...9 miesięcy byliśmy zaręczeni z półtora miesiąca zaczęło się pierdzielić( teraz jestem świadomy,że na moje własne życzenie) odsunęła się odemnie,ale jak frajer tłumaczyłem sobie, fochy robi, przejdzie...i latałem jak piesek na coraz krótszej smyczy...wczoraj spotkaliśmy się ona już była bez pierścionka,wziąłem ją na bok i pytam czy zrywa zaręczyny? (bo już od jakiegoś czasu dziwnie to wyglądało)ona na to, że to wszystko za szybko się toczy, że nie jest narazie w stanie z nikim być. Ja na spokojnie bez grama emocji, podniosłem jej dłonią lekko głowę do góry za podbródek i mówię "jeśli tak, to powiedz mi prosto w oczy,że mnie nie kochasz" patrząc się jej prosto w oczy, zaczęła się motać i o mało nie rozpłakała, więc urwałem to mówiąc "ok, rozumiem". Tak zakończyła się ta rozmowa.
I tu zjebałem, bo dzisiaj rano zadzwoniła sama, ja jeszcze spałem i na śpiąco debrałem tel i nawet nie zwróciłem uwagi kto dzwoni, no i gadałem z nią, tak o po prostu jak kiedyś, o jakichś pierdołach śmiała się itd. a ja zrozumiałem,że właśnie oblewam kolejnego shit testa..więc urwałem rozmowę i się nie odzywam.Praca u podstaw to u mnie widzę jeszcze długa droga.
Szkoda mi tego związku, bo jakbym nie uważał,że jest tego warta to bym się nie oświadczał,ale musze nad sobą popracować,bo będąc taką ślapą jak do tej pory to zawsze będę tak kończył.
Jeśli wrócimy do siebie, nie pozwolę sobie wejść na łep,ale stosuję się do waszych rad i umówiłem się z koleżanką, z którą dawno się nie widziałem i jedno mnie rozwaliło, gadało mi się z nią lekko i naturalnie, gadka szła sama i instynktownie, było kino i cała reszta, odrazu człowiekowi robi się lepiej i nie traci wiary we własne możliwości.
ok .Wiesz co zle zrobiles , teraz pamietaj o tym zeby niepopelniac tych samych bledow . Byles pieskiem wiec ona napewno zateskni zatym . Poczekaj az sie odezwie do Ciebie . Ten poranny telefon pokazal ze niejest oopjetna wobec Ciebie . Jak zaproponuje spotkanie odmawiasz i ustawiasz swoj termin zaczynasz przejmowac kontrole . Wiesz ze musisz sie zmienic nie dla niej , ale dla siebie . Podrywaj inne dzsiewczyny abys niezadreczal sie myslami o niej (+doswiatczenie ). Najlepiej zeby Cie zobaczyla z jakas panna wtedy bedzie zazdrosna zrozumie ze popelnila blad i dotego metlik bedzie miala w glowie dlaczego jej piesek ja olewa. Pamietaj cierpliwosc to klucz do sukcesu , zacznij z nia jakbys dopiero ja podrywal , daj jej nowa dawke emocji zacznij odbijac jej ST , P&P na spotkaniu badz goracy a pozniej chlodny .
Czyli w skrocie ja bym tak zrobil zlewka-inne panienki-spotkanie-nowa dawka emocji i juz sie spotyka z innym mezczyzna ! Wiesz doskonale o tym ze w tydzien tego niezmienisz cierpliwosc ! sory ze tak chaotycznie napisalem ale na tel jestem ;d
Co do tego pomyślałem sobie tak...sztuka polega na tym, że gramy w jednym zespole, moja (była narzeczona) ona śpiewa, a ja gram na gitarze,a to zerwanie było po próbie. Żeby na następną próbę przyprowadzić dwie koleżanki, że niby chcą posłuchać w tym moją byłą o którą ona zawsze była zazdrosna, próba będzie za tydzień do tego czasu cisza i szukanie nowych tematów, tak na poprawę doświadczenia i cisza z mojej strony. Tylko tak odbierać od niej telefony? Czy nie? A jak odbierać to krótko i kończyć zawsze pierwszy.Żadnych propozycji spotkania z mojej strony.
Żyje się tylko raz...większość ludzi nawet tego nie robi...
na siłę chcesz szukać zemsty na lasce, odpuść sobie
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
nie chcę zemsty raczej chciałbym wzbudzić w niej zazdrość, ale masz rację muszę po prostu odpuścić podejść do tego na luzie i pracować nad sobą. Odpuszczę ten numer z koleżankami, to chyba zbyt przekombinowane.
Żyje się tylko raz...większość ludzi nawet tego nie robi...
zawodnik i kokoskop, odpuściłem nie zrobiłem tej akcji z koleżankami, zasadniczo to już nic nie robię, nie jest tego warta, zwyczajnie po tym co się dowiedziałem wczoraj od tak kompletnie różnych ludzi, wreszcie otworzyło mi oczy. Wszystkie rady jak odzyskać dziewczynę uważam tutaj za dobre, ale pod warunkiem, że jest tego warta, a nie kiedy doprawia Ci rogi...Chyba czuję ulgę i wreszcie "mam na to Wyjebane" Będę pracował nad sobą. W sumie to już zacząłem, umówiłem się z fajną dziewczyną.
Żyje się tylko raz...większość ludzi nawet tego nie robi...