Witam,
zwracam się z pytaniem nieco intymnym i być może nazbyt obcesowym jak na pierwsze spotkanie, acz doprawdy uciążliwie frapującym. I kiedy moją ciekawość powinny zaspokoić pierwsze słowa na stronie głównej, podżega ją zawartość publikowanych blogów. Więc drążę i drążę... Drodzy Panowie,
czy Waszym celem jest (proszę wybaczyć mi prostackie sformułowanie) "zaliczenie" jak największej ilości kobiet? Czy to ma być kwintesencja tej metamorfozy?
Tak przedstawia się moje wrażenie po lekturze niektórych wpisów. Czy jest ono błędne?
Żyj tak,żebyś niczego nie żałował w Swoim życiu...
mike_
Leć nad wyścigiem i zostaw konkurencję
wdychającą własny kurz
Jeden chce zaliczyć jak najwięcej, drugi pragnie podnieść swój statut społeczny, trzeci znaleźć prawdziwą kobietę i być dla niej i dla siebie prawdziwym facetem, czwarty ... ... ...
Każdy ma swoje plany i metody na wykorzystanie wiedzy, nie koniecznie wyłącznie do podrywu kobiet a np. żeby pomóc sobie w pracy i zdobyć klientów (działa działa).
Nie wszyscy są tutaj po to żeby ruchać na potęgę. Poza tym sam sobie odpowiedz : Czy seks jest przyjemny, jeśli uprawiasz go z kobietą na którą masz niesamowitą ochotę i zajebiście Ci się podoba, robicie to tak jak TY chcesz, jak TY sobie marzyłeś?
Zdecydowanie:)
" Jedziesz samochodem i laska siedząca obok krzyczy
- Stój! Czerwone światło! Ludzie na pasach!
- Przestań pierdolić. Nie takie ST odbijałem! "
(Kratos)
>czy Waszym celem jest "zaliczenie" jak największej ilości kobiet?
Moim celem jest poznanie jak największej ilości nowych kobiet. W ogóle lubie poznawać nowych ludzi, a że jestem facetem, to lubię poznawać kobiety : ). Jakoś z nimi mi się łatwiej dogaduje niż z facetami.
I moim celem nie jest ani "zaliczenie" ani związek.
I zapewne są osoby które mają inne zdanie niż moje, ale ja wyrażam swoje. Może są i nawet osoby których celem jest znalezienie tej jedynej, na całe życie? To już w ogóle jest sprzeczne z moim podejściem : ).
Przecież cała przyjemność jest właśnie w poznawaniu, a nie w "posiadaniu" : ).
"czy Waszym celem jest (proszę wybaczyć mi prostackie sformułowanie) "zaliczenie" jak największej ilości kobiet? Czy to ma być kwintesencja tej metamorfozy?"
Hmmm. Owszem. Tak samo jak laskom chodzi o to, żeby bzykać się z jak największą ilością możliwie jak najfajniejszych kolesi, tak i ja chce sobie bzykać fajne laski. Jak się trafi co jeszcze bardziej fajna na jakiś związek, to nie ma problemu, nawet jej nie będę zdradzał, ale jeśli nawet mam taki cel, to co z tego?
Chyba po to się uczę uwodzenia, żeby sobie częściej poruchać, nie będę hipokrytą mówiąc, że chodzi o emocje, zabawę, blebleble, bo kobiety są zdecydowanie bardziej pozbawione skrupułów i są bardziej wyrachowane od facetów.
Co ma być nieprawidłowego w szczerze postawionym celu? Wolę to niż jakieś durne kłamstwa, ułudy i te iluzje, którymi kobiety karmią facetów ;f
Jesteś młody i chyba masz jakieś ideały i poglądy w głowie wpojone.
Pamiętaj, że kobieta nie cofnie się przed niczym. Zawsze odejdzie bez namysłu do lepszego faceta, a Ciebie zostawi i nigdy nie będzie tego żałowała, nigdy nie będzie płakała jak już to zrobi.
I o co z tym bzykaniem? Trzeba się pogodzić i zdawać sprawę, że dzisiaj Twoja narzeczona/dziewczyna/żona/miłość życia może dawać dupy Tobie, ale jutro może dać już komuś innemu i na to trzeba być gotowym. Dlatego lepiej bzykać niż nie bzykać, proste.
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Jedną, jedyną rzeczą, z którą trudno jest mi się zgodzić jest zdanie "laskom chodzi o to, żeby bzykać się z jak największą ilością możliwie jak najfajniejszych kolesi". Jak najfajniejszych - owszem. Mam jednakże zastrzeżenia do tej "największej ilości". Kobiety mają skłonności do monogamii; zmieniają swojego partnera tylko w wypadku, gdy na horyzoncie pojawi się atrakcyjniejszy.
Nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Nie ma sensu dzielić na facetów i kobiety, są osoby które idą na ilość, kobiety też. Są osoby które trzymają się, z różnych powodów, jednego partnera. W każdym przypadku i tak chodzi o podniesienie swojej wartości towarzyskiej. Nasuwa się prosty wniosek. "Zaliczają" ci którzy nie mają poczucia własnej wartości. Uważają że w ten sposób będą lepsi od innych (tak tak, zwłaszcza kobiety;). Jeżeli weźmiesz pod uwagę faceta pewnego siebie, z poczuciem własnej wartości, z silnym charakterem, a który poznaje kobiety (dużo kobiet) to dlaczego to krytykować skoro daje im to czego one chcą i potrzebują(sic!). Nie krzywdzi żadnej z nich, nie wykorzystuje ...i wszyscy są zadowoleni, zwłaszcza kobiety.
Zaliczanie raczej nie jest celem samym w sobie. Nie oszukujmy się, człowiek ciągle dąży do lepszego, w tym do lepszego seksu. Jak to inaczej osiągnąć jak nie próbując seksu z różnymi kobietami. Trafi się dupcia która będzie w stanie mnie zatrzymać na dłużej to nie będę myślał o szukaniu innych. Nie mówię, są goście co idą na ilość. Szczerze, wolę mieć swoje dupcie z którymi wiem że nie będę się nudził. Poza tym to daje niezłą satysfakcję kiedy laska prosi o więcej i jest szczęśliwa że przespała się właśnie z Tobą. Poczucie spełnionego obowiązku, ot co;)
Każdy ma inny powód żeby się uczyć i kształcić..jedni chcą znaleźć ta jedna,inni poderwać jakaś laskę która im się podoba..inni być odważniejszym w rozmówi i obcowaniu z kobietami,przełamywaniu się,inni chcą być lepsi a inni chcą po prostu zaszpanować i właśnie podrywać żeby zaliczać(nie ukrywajmy mogą być tacy,choć szczerze wątpię)..nie trywializuj tego..każdy ma inne problemy i powody aby tui być i się kształcić...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
roze, z tą monogamią u kobiet to tylko Tobie się tak wydaje...