Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Pierwsze prawdziwe NG + jedna naprawdę kłopotliwa sytuacja.

Portret użytkownika hes

Historia, z której morał płynie taki, że można wybrnąć obronną ręką nawet z najbardziej żenującej sytuacji.

Do rzeczy. Do tej pory mój rozwój polegał na samotnym DG, które często kończyło się sromotną klęską. Zdarzało mi się łazić po mieście godzinami i nie zagadać zupełnie do nikogo. Pewnego dnia, kiedy wylewałem swoje żale na mini-czacie, ktoś z zaawansowanych (saverius jeśli mnie pamięć nie myli) skwitował moją sytuację dwoma trafnymi słowami. "Potrzebujesz winga". Napisałem na forum. Odezwał się do mnie AndrzejM, z którym udałem się wczoraj na moje pierwsze prawdziwe NG.

Nie będę oszukiwał - z początku nie miałem dobrego nastawienia. Cały czas lało, wiało, w dodatku jedna panna odwołała spotkanie. Parszywy dzień, nie ma co. Udaliśmy się do klubu, całkiem sympatyczna miejscówka. Nie taka typowa dyskoteka, raczej miejsce gdzie można usiąść, napić się, ale i oczywiście pobawić. Z początku rozmawialiśmy sobie w najlepsze a ja przejmowałem pozytywną energię jaką emanował AndrzejM. Po 2 godzinach padło hasło, którego się obawiałem "idziemy tańczyć".

Na początku poczułem się, jakby właśnie ktoś kazał mi wyjść do ringu z Fedorem Emalianenką. Tu znów pomocny okazał się AndrzejM (wielkie podziękowania chłopie za ten wieczór!), który pomógł mi otrząsnąć się i potraktować to tak jak powinno być traktowane, czyli po prostu jako dobrą zabawę.

Wyszliśmy na parkiet. Zatańczyłem z jedną dziewczyną i od razu poczułem się pewniej. Rozluźniłem się, moje ruchy zaczęły być spokojniejsze a uśmiech bardziej naturalny. Podbiłem do drugiej. Ładna, uśmiechnięta brunetka. Cały czas kontakt wzrokowy, uśmiechy, wszystko pięknie aż nagle podczas tańca zwyczajnie straciłem równowagę (od razu mówię - nie z powodu alkoholu) i... upadłem na nią. Przydzwoniłem w nią, aż ją chyba na początku lekko zamroczyło. Scena rodem z "Hitcha". Nie pamiętam kiedy ostatnio było mi tak głupio. Autentycznie przez ułamek sekundy chciałem zapaść się pod ziemię. Zadziałałem właściwie instynktownie, pomogłem jej wstać, objąłem, wyprowadziłem na zewnątrz i zacząłem przepraszać.

Porozmawialiśmy chwileczkę, chyba trochę się rozpogodziła. Dobrze że było ciemno, bo musiałem być czerwony jak rewolucja październikowa. Od słowa do słowa, zrobiło się zimno, trzeba by wracać do środka. Wyciągnąłem telefon.

Ja: Wiesz co, jest mi tak głupio z powodu tego, co stało się w środku, że nie chcę tego tak zostawić. Wpisz mi swój numer, pójdziemy w tygodniu na kawę.
Ona (po chwili, z wątpiącą miną): To taki masz sposób na wyciąganie numeru?
Ja (ze szczerym uśmiechem): Szczerze mówiąc jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się znokautować dziewczyny w celu uzyskania numeru.

To musiała podziałać, bo wpisała, weszła do środka a ja zostałem jeszcze na dymka i próbowałem ogarnąć moim małym rozumkiem to, co zdarzyło się w ciągu ostatnich 15 minut. Po czasie wróciłem do klubu. Zatańczyłem chyba z wszystkimi ładnymi dziewczynami w zasięgu wzroku.

Spostrzeżenia:
- Najtrudniejszy pierwszy krok. Do pierwszego wyjścia na parkiet zabierałem się jak do turnieju rycerskiego. Później chodziłem po całym klubie i tańczyłem z kim tylko miałem ochotę.
- Jedyną dziewczyną, która mi odmówiła była onieśmielona Hiszpanka, która właśnie przyjechała do naszego nadodrzańskiego miasta na wymianę. Każda inna była uśmiechnięta i tańczyła ze mną przynajmniej jedną piosenkę.
- Zaczynam instynktownie odczytywać mowę ciała.
- Last but not least - towarzystwo naprawdę robi różnicę. Gdyby nie AndrzejM na pewno nie wyszedłbym sam na parkiet.
Wielkie dzięki stary! I do wszystkich początkujących (takich jak ja) - naprawdę warto wybierać się z ludźmi, którzy potrafią zmotywować, pomóc i zarazić pozytywną energią.

No, to by było na tyle. Peace, bracia!

Odpowiedzi

Portret użytkownika Informatyk

Wisisz save'owi piwo

Wisisz save'owi piwo

Mam takie pytanie, w jaki

Mam takie pytanie, w jaki sposób brałeś panny do tańca ? Podchodziłeś i po prostu zaczynałeś z nimi tańczyć, jakiś specjalny gest czy też stosowałeś jakiś opener ? Czy może jeszcze jakoś inaczej ;]

Portret użytkownika hes

Podchodziłem, brałem za rękę

Podchodziłem, brałem za rękę i zaczynałem tańczyć Wink

Portret użytkownika splawik123

Kiedy to czytałem

Kiedy to czytałem przypomniała mi się moja historia sprzed paru miesięcy, kiedy to ja "runąłem" z HB na parkiecie:D

Gratulacje za przełamanie się!

Portret użytkownika AndrzejM

Cóż mogę dodać... Po pierwsze

Cóż mogę dodać...
Po pierwsze to jestem z Ciebie dumny Smile Dałeś radę tego wieczoru! Może dopiszę to i owo z mojej perspektywy jak to wyglądało:

Zacznę od momentu gdy rzuciłem: "idziemy tańczyć". Przekazałem nauki Luke'a Hesowi, że najpierw chwilkę trzeba potańczyć w kółeczku dziewczyn, przekazać pozytywną energię, pobawić się z nimi i wtedy podbijać do targetu jakiegoś. Wchodzimy na parkiet, widzę, że w momencie jak wchodzimy do kółka jedna dziewczyna zerka na Hesa i jednoznacznie daje IOI. W tym momencie Hes łapie ją za rękę i zaczynają tańczyć! To wszystko w ciągu dosłownie kilku sekund od wejścia na parkiet! SZOK! W tym momencie ja zostaje sam i sobie myślę: "No ładnie! I to ja go miałem uczyć? Ok, ale skoro on już z kimś tańczy to i ja teraz muszę". Oczywiście po chwili wziąłem jakąś pannę w tany, ale Hes rozwalił mnie niesamowicie! Oczywiście pozytywnie Smile

Drugi ciekawy moment to "upadek" Hesa na parkiecie. Totalna wtopa, nie da się ukryć Smile Gdy się dziewczynę przechyla na dół to buduje się wtedy jej zaufanie i poczucie bezpieczeństwa do nas. A tu nagle widzę i słyszę jakiś odgłos - BUM. To Hes leży na parkiecie, pomaga wstać dziewczynie, ona wstaje i łapie się za tył głowy. Mega wpadka. Jej koleżanki, z którymi właśnie tańczyłem, jak i ja zresztą w totalnym szoku. Tutaj Hes piękne zachowanie pokazał - objął dziewczynę i wyprowadził ją na zewnątrz. Widać było po nim "samczą opiekę nad kobietą" Smile Ideał. Widać, że zrobił to dobrze, bo dostał numer.

Kolejna sytuacja była już po wyjściu z klubu. Poszliśmy na przystanek. Tutaj patrze i niedowierzam Smile Jakaś fajna laska macha do nas!! Jak się okazało jakaś dawna/daleka znajoma Hesa. Stoją z nią jakieś 2 inne dziewczny. Jedna od razu mówi, że już musi znikać. Żegna się zatem czule z koleżankami, uściski i buziaki. Tu Hes znów pokazuje, że ma jaja i że z niego naturalny uwodziciel Smile On mówi: "No z nami też tak się musisz pożegnać!", dziewczyna odpowiada sympatycznym tonem "Nie za dużo byś chciał?", na co Hes szybko odpowiada "Nie!". Dziewczyna przytula się do niego czule i daje buziaka. Po chwili ta przyjemność spotyka i mnie Smile O to by tak samo żegnać się z kolejną już sami nie musimy prosić, po prostu podchodzi i się przytula. YEAH!

Wnioski:
- Uwodzenie mamy w nas! Ta strona pomaga przełamać tylko strach przed używaniem go. Każdy z nas wie instyktownie jak się zachować, tylko przez iluzje społeczne tego się boimy.
- Jak widać na przykładzie Hesa i jego "upadku" wcale nie musicie być super i hiper idealni we wszystkim co robicie. Dobrze do tego dążyć, ale liczy się ogólne wrażenie. Nawet jak zaliczycie tak dużą wpadkę jak on, która powinna go teoretycznie skreślić, można nadal wygrać.
- Pewność siebie to podstawa. Gdyby nie ona nigdy nie dostalibyśmy masy buziaków tego dnia Smile Ludzie po prostu zakładają w społeczeństwie, że jeśli robisz coś z wielką pewnością to ta dana rzecz Ci się należy i przysługuje.

Myślę, że to Twój początek czegoś pięknego! Szybko się rozwijasz, będzie z Ciebie dobry podrywacz Smile

Noooo bardzo ładnie To co,

Noooo bardzo ładnie Wink
To co, powtórka za tydzień? Szkoda że dopiero teraz wpadłem na wasz trop, bo razem moglibyśmy się wybrać Wink

Fajne fajne ,a akcja z glebą

Fajne fajne ,a akcja z glebą na parkiecie fenomenalna tym bardziej ,że udało ci się wyciągnąć jeszcze numer ;O Pozdrowienia.