Witam ponownie wszystkich 
Mam kolejny problem z "białogłową" 
Sorry że troche tego będzie ale to chyba konieczne żeby zobaczyć gdzie mógłem popełnić błędy.
Wybrałem się na balety z kolegą do klubu. Wbijamy do środka, on do kibla, ja do baru. Widze zgrabną dziewczyne przy barze w damskim towarzystwie. Siadam krzesło obok. Zamawiam drina, kolega wraca i robi to samo. Pojawia się w mojej głowie myśl przebojowa żeby zdobyć ją. Przypomniał mi się motyw któregoś z doświadczonych forumowiczów o tym jak wbija na parkiet i wyciąga z niego dziewoje słowami "chce z tobą pogadać"
myślę: dobry patent! Wstaje, rozglądam się po klubie. Wszystkie loże zajęte. Ale dzięki zdolnością komunikacyjnym, zapoznałem się z typem i zaklepałem kawałek miejsca na kanapie. Wracam do baru. Zbieram się w sobie i podbijam do targetu. Mówie do niej "chodź ze mną" łapię ją w boku, ona pyta "gdzie?", wskazuję palcem i prowadze ją.
Teraz bardziej szczegółowo żeby można było wytknąć mi błędy których oczekuję 
Prowadze ją przed sobą (pewnie powinienem prowadzić za sobą i za rękę, ale tak było mi jakoś wygodniej). Wbijamy do loży i zaczynamy gadać. Rozmowa klei się, masa tematów, od początku objąłem ją, wyciągnąłem numer i zaproponowałem oprowadzenie jej po mieście w poniedziałek gdyż jest nietutejsza. Gadka schodzi na temat psycholigii. Rzuciłem hasło "NLP" ona mówi "PUA" no i tak wyszło że powiedziałem jej czym się interesuje. Ona swoją wzmianke o byłym że też się tym interesował i że przez niego też zainteresowała się tematem. No ale gadamy dalej. O pasjach, kulinariach, podróżach (ogólnie tematy Hoona). Pewnie zjebałem w tym momencie bo wzmieniłem jej podczas dyskusji co myślę o sobie, że uważam się za fajnego typa i jakieś tam dowody na poparcie tezy. Ogólnie chciałem pokazać że mam wysoką samo ocenę. W końcu kolega się zawinął bo olałem go ze względu na targeta. Po chwili wyciągnąłem ją na powietrze żeby się przewietrzyć. Pochodziliśmy, cały czas obejmowałem ją a ona nie protestowała. Przedstawiałem swoją ideologię pozytywnego myślenia (jak to wyczytałem w książce po prawej stonie
, wzmieniłem że nie palę i nie piję itp. Niby podobało jej się to. Wrociliśmy do klubu i zaczeliśmy szukać jej towarzyszek. Zawinęły się. Target nie zna miasta i nie ma komórki przy sobie. Zaczeliśmy gadać po 23:00, a jest po 2:00 coś. Myślę "podryw podrywem, ale chujowo teraz ją zostawić i wsadzać w autobus". Więc zaproponowałe jej odstawienie do chaty. Przystała na propozycję i ruszyliśmy z buta. Rozmowa się kleiła, choć myślę że błędem było zejście (z mojej inicjatywy) w pewnym momencie na temat jej byłego co podchwyciła i zaczęła opowiadać przez chwilę. Dotarliśmy na miejsce, podziękowała, buziak i zawinąłem się.
Tyle na baletach.
Po dwóch dniach, zgodnie z wcześniejszą propozycją dzwonie raz. Po dwóch godzinach drugi. Nie odbiera. Piszę smsa że ja to ja i żeby oddzwoniła jak będzie miała chwile. Odpisuje, ale po dwóch godzinach że myślała już że się nie odezwę i sranie w banie. Dzwonie do niej zgodnie z radami żeby omijać smsy. Nie odbiera. Napisałem coś tam ona tez no i że w sumie można byłoby sie ustawić. Mówie ok, za dwa dni. Ona spoko. Uzgodniliśmy że przyjedzie po mnie po pracy i spędzimy czas. Ona że spoko. No ale nastał owy dzień i dwie godziny przed meetingiem pisze że nie da rady. Ja się niestety troche nakręciłem i dostałem kubeł zimnej wody. Myślę sobie, kurwa głupi jestem to mam za swoje. Pisze ok, no trudno. Ale pisze mi że następnego dnia możemy. Odpisuje że nie i daje swoją (dzisiejszą) datę że będę miał czas. Ona ok, to sie zgadamy. Wczoraj zadzwoniłem, żeby dogadać szczegóły. Gadalismy ponad 40 minut, podczas których podałem jej godzine, ale że pogoda miała być różna, to powiedziałem że o miejscu napisze jej jutro. Dzisiaj akcja, ja szykuje się do wyjścia i myślę sobie "podejrzane że nie pyta o miejscówe", patrze na komórkę a tu sms "dzisiaj nie dam rady, jestem styrana, ale powiedz że jutro masz czas to się spotkamy". Wkurwiłem się bo drugi raz to samo zrobiła. Napisałem że widze iż nie mogę na niej polegać. Ona zaprzeczyła, i że nie chce się tłumaczyć bo to nic nie da, żebym ochłonął itp. Ale jak będę miał czas to żebym dał jej znać, to się spotkamy.
Tyle historii.
Moje wnioski to takie że to po prostu p&p tym bardziej że wie że jestem w temacie i testuje mnie, jednocześnie za każdym razem wiadomości pisze w bardzo (dosłownie) miłej formie...
Co z tym fantem zrobić? Albo inaczej - czego na przyszłość nie robić? Kolega podsunął mi trop że może z byłym znowu coś kręci. Dodam że jej numer wyjebałem, bo taką mam zasade. I będziemy coś dalej kombinować jeśli się odezwie.
Dzięki za wytrwanie do końca 
Ale w czym problem?
Laska ewidentnie stosuje P&P , tak mi się wydaje.
Bardzo dobrze zrobiłeś, że skasowałeś numer; trzeba będzie sobie odpuścić, dwie szanse dostała i...i tyle.
Z tym byłym jej to bardzo możliwe, mogłeś zaraz ucinać rozmowy z byłym, nic , zero , zmieniać temat - bo to wiesz jak z byłymi jest , kurwa to nie jest Zenek spod budki z piwem...
A to , że pisze rozmowy w bardzo miłej formie, to nic nie znaczy, ja też mogę tutaj pobawić się słowem , wstawić parę uśmieszków a w rzeczywistości być zimnym skurwysynem.
A z tym wkurwieniem , to też proponuje się jakoś tam zbytnio z tym wstrzymać, wiem, że to nie jest łatwe tak; niby emocje mówią prawdę ale czasami nie warto.
Przyszłości nie wróżę wam, niestety.
I w tym kawałku kłamią - pokory nie pogody, czas uczy nas.
Takie są efekty jak sie wtajemnicza laskę w techniki podrywania.
Jedna rada. Zawsze mów że się nie znasz na podrywaniu i jesteś nieśmiały. Po jakiego ch... ona ma wiedzieć czym się zajmujesz?
Od razu zaczęła cię testować i straciła zaufanie.
,,Pewnie zjebałem w tym momencie bo wzmieniłem jej podczas dyskusji co myślę o sobie, że uważam się za fajnego typa i jakieś tam dowody na poparcie tezy. Ogólnie chciałem pokazać że mam wysoką samo ocenę.,,
Zjebałeś na maxa. Jak ja słyszę od dziewczyny że uważa się za piękną, atrakcyjną itp. To mi ręce opadają i koniec podrywu.
bez emocji.
"Po dwóch dniach, zgodnie z wcześniejszą propozycją dzwonie raz. Po dwóch godzinach drugi. Nie odbiera. Piszę smsa że ja to ja i żeby oddzwoniła jak będzie miała chwile. Odpisuje, ale po dwóch godzinach że myślała już że się nie odezwę i sranie w banie. Dzwonie do niej zgodnie z radami żeby omijać smsy. Nie odbiera. Napisałem coś tam ona tez no i że w sumie można byłoby sie ustawić."
Nie dość że jej gadasz że się interesujesz "Pua" to nawet nie umiesz się stosować do tych zasad...
Kurwa mać za przeproszeniem? na logikę do chuja jak można napisać sms ale nie móc odebrać telefonu pojebane co nie?.
Trzeba było dzwonić jak by nie odebrała to za parę dni znów jak nie to spuszczasz ją w kiblu i tyle.
Miło to ją poruchasz przez sms?.
Olała twoje propozycje niech spierdala.
Wyciągaj wnioski.
Ok, dobrze że na początku mojej kariery popełniam takie błędy. Uczą lepiej niż każda książka
Dzięki za analizę.
Pozdrawiam