Cześć.
No i nareszcie wakacje. Czas, w którym wstając rano patrzę na zegarek i widzę godzinę dokładnie 14:10, kiedy obiad jem na śniadanie i odwrotnie. Według bardzo wielu najlepszy czas na podrywanie dziewczyn(chociaż według mnie ten czas jest zawsze). Mi jednak nieznośny ból pleców i prawego kolana przypomina, że nabawiłem się jakiejś kontuzji i jedyne co mogę zrobić, to odpoczynek, żeby nie pogorszyć swojego stanu.
Naszła mnie ochota na napisanie bloga(taka ochota nachodzi mnie bardzo często, jednak z realizacją jest gorzej, pieprzony leniuch ze mnie) w którym opiszę zachowania kilku bliskich mi osób i na ich podstawię udowodnię, że to TY, drogi kolego, jesteś kimś wyjątkowym i kimś, kto ma odwagę mieć ciekawe i bądź co bądź oryginalne życie.
Przykład nr. 1
Jest to przykład najbardziej jaskrawy. Poznajcie mojego najlepszego kumpla, przyjaciela wręcz i jego dziewczynę. Znają się od 3 lat. Pierwszy rok cisza, ale od razu było widać, że ona coś do niego ma. Rok drugi, ona wyznała mu miłość(tak! o_O), on jednak ją zlewał. Po paru miesiącach cudowna odmiana. Pod wpływem godzin spędzonych na pisaniu ze sobą przez gg(TAK! O_O) spotkali się i się zaczęło tzw. chodzenie. Prawdopodobnie on albo ona jeszcze frajersko się pytali, 'czy będziesz ze mną chodzić?'
Hmmm... Jakie wnioski? Ona jest w nim zakochana po uszy, on jakby trochę mniej, ale też. Używam tutaj terminu zakochanie, bo nie wiem, jak to nazwać. Ja do kobiety czuję pociąg seksualny, zauroczenie czy zwykłe 'ale bym ją wyruchał'(przepraszam za tak niekulturalne wyrażenie) cokolwiek, tylko nie zakochanie. Zakochanie będę czuł za co najmniej kilka lat, kiedy poznam kobietę, z którą będę chciał spędzić resztę życia i mieć ją przy sobie zawsze.
Tymczasem...
Wielokrotnie kłóciłem się o to z tą panną. Ona mówi mi, jak to jest fajnie, jak ona go kocha itp. Ok, dobrze, że jest miłość na tym świecie. Ale z drugiej strony, to szkoda mi ich, a zwłaszcza tego chłopaka. Od roku żyje jak w małżeństwie. Wszystko chcą robić razem, on jeździ do niej na obiadki, ona popada w jakąś paranoję, kiedy zabrania mu jeździć na deskorolce albo kiedy się dłużej nie odzywa/nie odbiera tel/nie odpisuje na SMS panikuje i obdzwania wszystkich z pytaniem co dzieje się z jej ukochanym. Ja w takim przypadku poważnie bym z nią porozmawiał, a jeśli jej zachowanie nie zmieniłoby się, to po prostu ze smutkiem ale zakończył znajomość. Tylko JA to JA, a ON to ON. Jeśli w wieku 16 lat odpowiada mu mieć żonę, a nie dziewczynę, to jego wybór.
I jeszcze jedno: ominęła go cała zabawa z podejściem do dziewczyny, wzięciem numeru, poznaniem jej. On wszystko miał podane na tacy i na przyszłość nie da mu to pożytecznego doświadczenia.
Przykład nr. 2
Mój następny kolega. Dobrze wychowany, z bogatej, szanowanej rodziny. Z tego, co przez te wszystkie lata zaobserwowałem, to zawsze podobał się dziewczynom. Świetne ciuchy, zawsze ładnie pachnie, wysoki, wysportowany, nie wiem na ile ja to mogę stwierdzić, ale skoro ma takie zainteresowanie, to przystojny. Pomyślicie, że taki ma wokół siebie dużo kobiet i był w niejednym związku?
Nic bardziej mylnego. On po prostu albo boi się dziewczyn(bo w tych sprawach jest akurat bardzo nieśmiały, sam to zauważyłem) albo mu nie zależy(w co wątpię, bo jednak jest zainteresowany kobietami).
Jeszcze kiedy byłem frajerem, doszły do niego wieści, że jedna, 2 lata starsza dziewczyna(on faktycznie wygląda na te 18 lat), jest nim zainteresowana. I tak było. Cały czas się gapiła, specjalnie chodziła w miejsca, w których on przebywa itp. Jednak dama sama nie zagadała. Hmmm... Co robi człowiek w takiej sytuacji? Powinien sam przekonać się o jej intencjach, on jednak zawsze speszony kiedy ona się pojawiała, nie zrobił nic i tak okazja przeszła mu koło nosa, bo ona straciła zainteresowanie(a mówię od razu, że była niezła).
Sytuacja druga: zagadała do niego inna dziewczyna, też fajna. Było widać, że jest nim bardzo zainteresowana i go podrywa. On jednak tego nie wykorzystał i spadł do roli przyjaciółki z penisem. Trudno.
Idziemy ostatnio przez miasto, na schodkach od kamienicy siedzą 3 dziewczyny. Przechodzimy obok nich, a jedno wprost do niego 'fajna koszula'. On po zwykłym 'dzięki' poszedł dalej. Fakt, że ja też zjebałem, bo nic nie powiedziałem i nie zapoznałem tamtych panien, jednak on miał gotową akcję do przeprowadzenia i tego nie wykorzystał.
Wniosek: nie sam wygląd, który jednak ma duże znaczenie, ale umiejętności też odgrywają ogromną i nawet decydującą rolę, chociaż bez jednego skuteczność drugiego jest mniejsza(był o tym ostatnio blog, zabijcie mnie, ale nie pamiętam kogo).
Nie wiem, czy mam uczyć go podstaw i mieć kolegę do plażowania(zawsze raźniej), czy zostawić chłopaka, niech sam się rozwija, a zająć się pracą nad sobą. Ale to problem do rozwiązania.
Przykład nr. 3
Ostatnim bohaterem będzie mój następny kolega. Od dłuższego czasu w rozmowach z nim widzę, że ma ochotę podrywać dziewczyny, jednak nie robi nic w tym kierunku poza gadaniem. W szkole jego zabawą było 'obczajanie' fajnych panien, ale na tym się kończyło. Wiadomo, że do podrywu w szkole potrzebny jest duży social, ale mógł chociaż popracować nad sobą. Ale widocznie walenie konia do końca życia go nie zadowala i chce coś zmienić. Kiedy ja wrócę z wyjazdu, a on ze swoich wakacji, jesteśmy umówieni na plażowanie(wreszcie go przekonałem). Fakt, że na dyskotece i jej okolicach, ale chcę się przekonać, czy to, co o dyskotekach mówi lekcja nr. 3 to prawda
. I ciekawe, czy delikwent przełamie się, czy będzie się bał. Ja nie będę na nic naciskał, tylko jego dobra wola może przynieść mu sukces.
Jesteś w którejś z tych 3 sytuacji? Nie? To świetnie! To znaczy, że podjąłeś wyzwanie. Niektórzy w jego wykonywaniu są już daleko na przedzie, inni ich gonią, inni dopiero zaczynają, a jeszcze inni zastanawiają się, czy zacząć. Ale wszystkich ich cechuje to, że przełamali/zaczynają przełamywać swoje frajerstwo!
Uff... Poobgadywałem sobie parę osób, ale mi wybaczą
Lecę zjeść mój śniadanio-obiad, bo stygnie.
Na razie 
Odpowiedzi
Tak, dziewczyny za nim
wt., 2011-06-28 10:37 — NWATak, dziewczyny za nim biegają, ale dlaczego on z tego nie korzysta ja się pytam? Jego sprawa, ale ja w jego sytuacji czułbym się jak w 7 niebie, panie oświecony.
To nie jest tak, że on ma wyjebane, ja widzę, jak on się po prostu boi i jak chodzi sztywny w takiej sytuacji. Mogę się mylę, ale takie jest moje odczucie.
Plus dla Ciebie, że w wieku
pon., 2011-06-27 16:54 — Barney1987Plus dla Ciebie, że w wieku 16 lat zainteresowałeś się uwodzeniem (jak będziesz miał 20 to zacznie Ci to procentować). Jednak na chwilę obecną raczej do niczego Ci się to nie przyda. W tym wieku dziewczyny lubią "pobawić" się w dorosłość czego przykładme jest twierdzenie laski z opowieści nr 1 "kocham".
Jeśli nie wykorzystujesz sytuacji w których dziewczyna się do Ciebie odzywa (tak mówiąc do Twojego kolegi "fajna koszula" mówi też do Ciebie) to masz jeszcze daleką drogę do przebycia, jednak jak już pisałem za te 4 lata będziesz miał o wiele łatwiej niż Twoi koledzy.
Proponuje zacząć od podstaw - Przełam strach przed podejściem.
Jeśli będziesz już podchodził do każdej dziewczyny, która Ci się spodoba... zacznij studiować pozostałe wątki (na początek zapytaj się tylko o drogę lub coś podobnego, nie pytaj o godzinę bo teraz każdy ma komórkę a w niej zegarek).
Nie przyjmuj tego jako krytyki, ale dobrą radę.
Chcesz od razu wszystko wiedzieć (sam popełniłem ten błąd na początku, ale znajomy nakierował mnie na słuszną drogę i dziś jestem mu za to wdzięczny).
Masz jeszcze przyjanmniej 4 lata zanim będziesz mógł w pełni wykorzystać uwodzenie, więc wykorzystaj go na porządną edukację (teoria + praktyka).
High Five Bro
Hmmm... Poczytaj moje
wt., 2011-06-28 10:39 — NWAHmmm... Poczytaj moje wcześniejsze blogi to zobaczysz, że podchodziłem już do dziewczyn i mam troszkę doświadczenia w tej sprawie
Tylko właśnie z tym wykorzystywaniem okazji jest lipa. Gotowym trzeba być zawsze i wszędzie, a ja o tym niestety zapominam. No i muszę budować tą cholerną pewność siebie, żeby podejść do KAŻDEJ, do której będę chciał.
W sumie, to doszedłem do wniosku, że natychmiastowe posiadanie dziewczyny nie jest mi do życia koniecznie potrzebne, ale odkryłem, że przebywanie z dziewczynami, a nawet zagadywanie nieznajomych daje ogromną radość.
No i dałeś mi do myślenia z tymi 4 latami, ja chciałem już tu i teraz, ale cóż, wszystko swoim tempem
Dzięki za wszystko