Witam. Jestem ze swoja dziewczyna( kobieta bo ma 40 lat) juz prawie 3 lata. Mieszkalismy razem ale nie ukladalo nam sie , bo ja bylem wtedy naprawde w niej zabujany i myslalem bardzo o nas powaznie ,chcialem miec dzieci itd. Ona zbywala mnie ze sie boi , ze trzeba miec kase itp wykrety. Wiec po roku wyprowadzilem sie od niej i przyjezdzalem srednio raz na tydzien na noc. Bylo naprawde fajnie . wieczorem dymanko, rano poprawka i do domciu na obiad. Jednak nic nie trwa wiecznie i o ile sobota byla namietna, to juz niedziela pelna byla klotni i pretensji o bzdety( np ze nie pozmywalem taleza, nie poscielilem lozka, wlaczylem komedie zamiast horroru itd itd). Zaczelo mnie to irytowac bo ta sama sytuacja zdazala sie co tydzien i co tydzien na odchodne trzaskalem dzwiami po klotni i tyle. Sytuacja komplikuje sie bo owa kobieta jest moim przelozonym w pracy. Jakby tego bylo malo na choryzoncie (w pracy)pojawila sie 4 lata mlodsza odemnie laska ktora lekko zabujala sie wemnie. Zauwazylem to w pore i dzieki radom z tego forum laska nie odstepuje mnie na krok, z daleka macha do mnie, pisze smsy a nawet chce mi namalowac obrazek na przeprosiny za to ze nie napisala mi esa. Dodam ze ta mlodsza laska podoba mi sie i po 10 sekundowym patrzeniu sobie w oczy zrobilo mi sie cieplo w serduszku.
Ta starsza laska widzi to i bardzo zlosci sie o to, rozumiem to, bo ma racje. Jednak ona nie daje mi takiego uczucia jakie pojawia sie gdy rozmawiam czy wpatruje sie w ta mlodsza. Czuje ze z ta mlodsza moglbym konie krasc jak i zalozyc rodzine. Zeby jeszcze bardziej skomplikowac sprawe ta mlodsza laska ma chlopaka ktory codziennie po pracy po nia przyjezdza. Widze ze ona cos mocnego do mnie czuje i to nie tylko ja , bo koledzy w pracy tez to widza ale jestem w martwym punkcie bo niewiem na czym stoje. Z jednej strony zwiazek z ta starsza ktory nie ma moim zdaniem przyszlosci , bo to juz chyba tylko przyzwyczajenie niz milosc a zwiazek z ta mlodsza o ktorym nie wiem co mam myslec.
Jesli mialbym wybierac to wybralbym ta mlodsza bo mam 28 lat i jeszcze duzo zycia i przygod przede mna a takze mozliwosc zalozenia z nia rodziny. Malo tego wszyscy pracujemy w jednej firmie i boje sie tez obgadywania ktore napewno mialo by miejsce, a pracy nie che zmieniac.
Doradzcie co mam zrobic bo czuje sie jak miedzy mlotem a kowadlem( kumple mowia ze krecili by z obiema jednoczesnie, ale ja taki nie jestem).
Sorki za skladnie i bledy ale odwazylem sie na ten tekst dopiero po kilku piwach .
Twoja pierwsza laska jest twoją przełożoną dlatego chce dominować, wydawać rozkazy w pracy i w domu.
Jest takie cenne powiedzenie: " Nie bierz dupy ze swojej grupy" Dlatego po co ci laski z twojego otoczenia, jeśli ci coś z nimi nie wypali wyrobią ci negatywną opinię. Ja na twoim miejscu dał bym sobie z nimi spokój.
Nie to ze jestem leniem tylko zwolennikiem zasady " Walic kretynke to tak jak zwalic sobie konia". W pracy jest duzo fajnych dup i w moim otoczeniu , wsrod znajomych tez. Niestety znalesc ladna i inteligentna to male wyzwanie, bo z regoly rozum nie idzie w parze w uroda.
Sytuacja z szefowa jebie sie od roku ,a mloda sama do mnie przyszla i nie szukalem jej. Pracy zmieniac nie chce bo jestem z niej zadowolony. Rozmawialem wczoraj z szefowa i wyjasnilem ze sie jebie od roku i ona nic z tym nie robi a mi juz brakuje sil. Powiedziala ze to wszystko przez mloda i nie da sobiue przetlumaczyc tego ze mloda znam od miesiaca. Kumple radza mi krecic z obiema na raz ale taki uklad by mnie wykonczyl .
Jestem w 100% za tym co powiedział Bruno. Chłopie po co w ogóle ruszałeś szefową. Moim zdaniem to masz teraz kompletnie przejebane w tej pracy.
Niezly pomysl ale nikogo takiego nie znam. Jutro jade do niej na obiad, jesli znow bedzie strzelac fochy to powiem jej ze to definitywnie koniec. Niewiem tylko czy isc z nia do lóżka ?
Przespij sie z nia i potem ja rzuc... gwarantowana utrata pracy
>If you don't live for something you'll die for nothing.<