
Świat uwodzicieli zawsze wydawał mi się czymś na kształt Hollywood - mityczna kraina, która gdzieś tam istnieje, ale mi - zwykłemu zjadaczowi chleba jawi się jako coś odległego i nieosiągalnego. Za sprawą tej strony postanowiłem jednak podjąć rękawicę i spróbować zagłębić się w tajniki uwodzenia. O absolutnych początkach i próbach odnalezienia się w nowej roli możecie przeczytać w mojej poprzedniej notce.
Coś jednak idzie nie tak. Sprawy zaczynają toczyć się w złym i - przyznam szczerze - zupełnie niezrozumiałym dla mnie kierunku.
No ale przecież wszystko zaczynało toczyć się po mojej myśli. Po zrobieniu zadań dotyczących pytania o godzinę, drogę, opinię, powoli czułem jak opory zaczynają ustępować. Motywowałem się w domu czytając wpisy doświadczonych użytkowników i wychodziłem na miasto pełen energii. Na mieście jednak różnie bywało.
W zeszłym tygodniu plażowałem z dyktafonem w łapie, udając, że robię jakieś badanie. Zaowocowało to zdobyciem dwóch numerów, z czego jeden telefon doprowadził do randki (całkiem udanej, ale kobieta nie zainteresowała mnie na tyle, aby ciągnąć dalej tą znajomość), drugi skończył się zlewką. Zdarza się. Zdałem sobie jednak sprawę, że "chowając się za dyktafonem" długo nie pociągnę.
Ostatni tydzień to trochę spraw na uczelni, na plażowanie zwyczajnie nie było czasu. Kiedy widziałem dziewczynę w tramwaju, czy na ulicy nie rozpoczynałem rozmowy, bo nie pozbyłem się jeszcze zupełnie strachu przed podejściem. Zaczęło mnie to drażnić, nawet bardzo. Szczególnie czytając blogi starszych stażem użytkowników. Czytałem i zazdrościłem (nadal Wam zazdroszczę chłopaki, ale jednocześnie cholernie Was podziwiam
). W niedzielę tydzień temu poczułem jednak, że dzieje się coś złego. Do takiego wniosku doszedłem, kiedy - mimo wyraźnych IOI (łapanie EC, uśmiechy) ze strony ładnej dziewczyny - nie potrafiłem do niej podejść i zagadać. Pojawił się we mnie lęk, że wracam do "starego siebie". Do zamulonego, strachliwego i aspołecznego człowieka, którego chcę zabić i pogrzebać raz na zawsze.
Miarka się przebrała. Wczoraj wieczorem, zastanawiając się nad tą palącą kwestią wziąłem zeszyt i zacząłem pisać. Napisałem dużymi drukowanymi literami:
CO MNIE DRĘCZY? CZEMU SIĘ DENERWUJĘ?
Odpowiedziałem sobie:
DENERWUJĘ SIĘ BO NADAL NIE POTRAFIĘ PODEJŚĆ DO KOBIETY I ZACZĄĆ Z NIĄ SWOBODNEJ ROZMOWY.
Narysowałem dwie strzałki. Pierwsza to pytanie "Dlaczego tak się dzieje?". Odpowiedziałem sobie najprościej jak umiałem, czyli napisałem to, co wydawało mi się prawdą:
BOJĘ SIĘ.
W tym momencie zacząłem się poważnie zastanawiać nad tymi słowami. Dzięki Wam coraz lepiej rozumiem kwestię iluzji i złych rzeczy, które sami sobie wmawiamy. Wyszedłem zapalić i zaciągając się trującym dymem pytałem siebie raz po raz - "Stary, czego się boisz?". Przypomniałem sobie fragment bloga (nie pamiętam kto to napisał), który mówił w prostych słowach - "Kobieta, to nie jest lampart, który odgryzie ci jajca jak do niej podejdziesz". Wróciłem do mieszkania i skreśliłem słowa BOJĘ SIĘ, bo zrozumiałem, że to nieprawda. Że oszukuję sam siebie. Zamiast tego napisałem inną odpowiedź, tym razem zgodną z prawdą.
BO NIE MAM POMYSŁU O CZYM Z NIĄ POROZMAWIAĆ. PRZECIEŻ JEJ NIE ZNAM.
Drugą strzałką, którą poprowadziłem od zdania DENERWUJĘ SIĘ BO NADAL NIE POTRAFIĘ PODEJŚĆ DO KOBIETY I ZACZĄĆ Z NIĄ SWOBODNEJ ROZMOWY było pytanie: "Jak mogę to zmienić?". Wypisałem sobie kilka myślników o co mogę zagadać przypadkową dziewczynę. Jak na razie na liście mam:
INDIRECT (opinia)
DALSZA ZABAWA W ANKIETERA
OTWIERANIE KONTEKSTOWE
PYTANIE O ZUPEŁNE GŁUPOTY (to bardziej nie z nastawieniem na podryw, ale w celu odblokowania siebie i uzyskania większej swobody w działaniu)
Na końcu zapisałem postanowienie:
JEŻELI ZOBACZĘ KOBIETĘ, KTÓRA MI SIĘ SPODOBA ZAMIENIĘ Z NIĄ CHOCIAŻBY 2 ZDANIA (NIECHŻE BĘDZIE NAWET PYTANIE O GODZINĘ, BYLEBY OTWORZYĆ TEN GŁUPI, TCHÓRZLIWY, CIPOWATY RYJ).
I wszystko byłoby pięknie, gdybym tylko potrafił naprawdę wprowadzić to w życie...
Dzisiaj ustawiłem się na mieście z przyjaciółką, jeszcze z okresu gimnazjum. Czekałem sobie w rynku na spóźnialską aż tu naglę widzę potencjalny target. Ładna dziewczyna sprzedająca róże z kosza. Chciałem podejść, zagadać, miałem nawet gadkę jako taką ułożoną i...
Tak, zgadliście. I nic.
Nie rozumiem. To co się dzieje jest dla mnie kompletnie irracjonalne i nie potrafię sobie tego wyjaśnić. Mówię sobie "stary, w zeszłym tygodniu udało ci się zdobyć dwa numery a teraz znowu trzęsiesz dupskiem przed podejściem? To po chuj robiłeś wczoraj ten rachunek sumienia.".
Czuję jakbym robił krok w tył. A przecież szło dobrze! Znam siebie i nie oczekuję od siebie aż takich postępów w tak krótkim czasie jakich dokonał chociażby Karol.biz (szacun dla Ciebie, jesteś moim sensei
), myślę, że coś powoli w tej machinie zaczyna drgać, szczególnie w porównaniu do życia sprzed półtora miesiąca kiedy poznałem tą wspaniałą stronę (przez lwią część swojego życia byłem aspołecznym typkiem, który nie przepadał za ludźmi, nie rozmawiał nawet ze współlokatorami tylko marnował cenne chwile swojego życia przed komputerem), ale do cholery - nie po to motywuję się w domu, żeby wszystko ulatywało ze mnie jak z pękniętego balona przy pierwszej nawet-nie-próbie, tylko przy samym zobaczeniu potencjalnego targetu.
Nie rozumiem. Chyba jestem w punkcie wyjścia.
Odpowiedzi
1,2,3... Cześć Ja to
ndz., 2011-06-19 19:55 — vagabond1,2,3... Cześć
Ja to wprowadzam, Tobie też radzę
Oczyść umysł wyluzuj się idąc
ndz., 2011-06-19 20:08 — Adam290193Oczyść umysł wyluzuj się idąc nie myśl co zagadać jak i nie stresuj się.Jak już będziesz blisko niej to pierdolnij pierwsze leprze hasło z głowy bądz naturalny.
Skoro twoje problemy na tym
ndz., 2011-06-19 20:11 — TrancerSkoro twoje problemy na tym polu są duże, to polecam ci autohipnozę i hipnotyczne nagrania.

Wpisz w google "autohipnoza, adam bytof", ściągnij nagrania hipnotyczne (polecam "moc Przemian") i odsłuchaj je sobie.
Do tego na stronie masz do pobrania artykuły i książkę i autohipnozie.
Potem jak już opanujesz wchodzenie w trans możesz do swego umysłu "pakować" różne sugestie, i poprostu przyśpieszyć swój rozwój
Sam to stosuje i skuteczność jest wypróbowana, nie tylko przeze mnie.
salut.
kurwa ostatnio mam to samo.
ndz., 2011-06-19 20:23 — broonerkurwa ostatnio mam to samo. Od pierwszych NC zjazd w dół. Dzisiaj jechałem pociągiem z kobietą, która w 200% spełniała moje kryteria odnośnie wyglądu: figury, urody, wzrostu, koloru włosów, makijażu, ubioru, sposobu w ,jaki się poruszała i masa innych rzeczy. Sama mnie zapytała o drogę, usiadła naprzeciwko. Jechaliśmy 20min pociągiem, 20minut autobusem, szliśmy kolejne 5min w jednym kierunku.A ja miałem taki zjebany nastrój, że nic mi się nie chciało, w dodatku zmęczony. Rzuciłem ze dwie uwagi na które odpowiedziała uśmiechem i tyle. Nie otworzyłem rozmowy chociaż znalazłbym od ręki 10 tematów. Wkurwiony jestem na siebie.. Mogłem to zajebiście rozegrać a brakowało mi powera i w głowie było mnóstwo excusów.
Szacun, że pośród tych wpisów pt. Jest zajebiście - super energia i rwiemy dupy na pęczki potrafiłeś posypać głowę popiołem, że nie dajesz rady. Duży respekt za to.
Może to Was naprowadzi. Każdy
ndz., 2011-06-19 20:44 — f3s_mkMoże to Was naprowadzi.
Każdy czasem ma spadek formy i niekoniecznie jest to związane z iluzjami jakimiś.
U mnie po prostu jest to przepracowanie - za dużo poświęcam czasu robocie i za mało korzystam z życia w tym sensie, że po prostu ostatnio całą energię pakuje w prace.
Może też pakujecie energie, którą macie w coś innego?
Ps.
Lookam autohipnoze. Muszę do tego wrócić, kiedyś mi to pomogło bardzo.
No mi brakowało dzisiaj
ndz., 2011-06-19 20:51 — broonerNo mi brakowało dzisiaj energii i motywacji ale doszlo rowniez poczucie nizszej wartosci. Stresu na mysl o podejsciu nie bylo, tylko jakas taka jebana niemoc i brak checi. Ja pracuje na 4/5 etatu i studiuje dziennie (nie pytajcie jak to robie
). W pracy i na uczelni deadline za deadlinem + stres z tym związany. Ale to tez excuss
.
U mnie wręcz przeciwnie - na
ndz., 2011-06-19 20:58 — hesU mnie wręcz przeciwnie - na uczelni nie mam za dużo roboty i cała energię pakuję w grę. Podobnie miałem kiedy kiedyś uczyłem się grać na gitarze. Nie wychodziło mi, bo za bardzo chciałem.
A co do wcześniejszych porad. Nie wiem za bardzo jak poprowadzić rozmowę, żeby zeszła na właściwe tory. Przecież nie zapytam o to jak dojść do najbliższej kwiaciarni, a potem nie wyskoczę nagle z pytaniem jak wygląda jej wymarzona randka. I kończy się na tym, że po prostu siedzę w rynku i gapię się na laski.
Aha, jeszcze jedno. Zagadywanie w autobusie/tramwaju to dla mnie czarna magia. A chciałbym umieć. Nawet bardzo.
Wymyśl jakąś historię z
ndz., 2011-06-19 21:10 — broonerWymyśl jakąś historię z filmu/książki
Na przystanku zastosowałem coś takiego:
- przepraszam jechał już XYZ?
- tak właśnie odjechał.
- no to mam szczęście. Chociaż ostatnio czytałem taką książkę, której bohaterka codziennie spóźniała się na autobus, tak że uciekał jej dosłownie sprzed nosa. I zawsze wtedy przydarzało jej się coś niesamowitego. (bla bla bla - dalej rozmowa nt. tego jak niesamowicie się losy ludzi przeplatają i że trzeba chwytać dzień).
W czasie jak sobie siedzisz to wymyśl kilka historii i opowiedz je babciom przystankowym
Niegłupie. A jak już jesteś w
ndz., 2011-06-19 21:19 — hesNiegłupie. A jak już jesteś w środku i widzisz fajny target który np słucha sobie muzyki na słuchawkach? To co wtedy?
Podchodzisz, siadasz obok
ndz., 2011-06-19 22:49 — MySoulPodchodzisz, siadasz obok niej i z uśmiechem mowisz:
)
- Cześć, wiesz boję się jeździć sam
Ona się pewnie tutaj uśmiechnie lub zacznie śmiać, a ty kontynujesz:
- Naprawdę, kiedyś jak byłem mały... (i tu nawiązujesz do dzieciństwa, jak to np. mama zostawiła cię sama w autobusie
Później możesz zapytać się jej czy ona przeżyła jakąś straszna, a teraz śmieszna historię w dzieciństwie
(Tutaj podziękowania/ukłon w stronę młody7up)
W autobusie mam caly czas
ndz., 2011-06-19 21:34 — broonerW autobusie mam caly czas excusy ale mozesz np. sprzedac jej nega, ze "lepiej by przyciszyla, bo caly autobus dowie sie, ze slucha britnej." ona pewnei zaprzeczy i dalej rozmowa nt. muzyki. Z muzyki bardzo prosto mozna przejsc na emocje jakie powoduje - np. slyszac jakas muzyke przypominaja nam sie emocje jakie przezywalismy kiedys tam. Dodatkowo mozna budowac rapport jak sie okaze, ze target slucha podobnej muzy i DHV bo mozesz opowiedziec kilka ciekawych historii z festiwali czy tam koncertow. Kilka drog do wyboru w zaleznosci od fantazji. Muza to moj ulubiony temat obok pierwszego wrazenia, chociaz trzeba przyznac, ze malo otwarc mam na koncie - ten zastosowalem w parku akurat.
Kurde jak tak o tym pisze przypominaja mi sie pozytywne emocje z podejsc i znow mam ochote na wypas
pracując i studiując ciężko
pon., 2011-06-20 19:30 — bebepracując i studiując ciężko jest znaleźć czas na lekturę i praktykę
sam to doskonale wiem po sobie
ale uważam ze czas zawsze można znaleźć
karol.biz fajnie to opisał 
Przeczytaj kilka e-book'ów o
pon., 2011-06-20 20:25 — MarlboroPrzeczytaj kilka e-book'ów o psychice, łatwo się w ten sposób dowiedzieć czemu niektórzy boją się podejść do kobiet. Masz problem ze swoim ego i nie możesz się wyluzować przed podejściem do kobiety, bo za bardzo próbujesz go chronić. Musisz nad tym popracować, powodzenia w samodoskonaleniu się
Może to skrajne. Ale kumplowi
pon., 2011-06-20 22:03 — KornelMoże to skrajne. Ale kumplowi który był "niby zraniony" po pewnej dziewczynie i wogóle zamknął się na kontakty z kobietami pomógł wypad do burdelu
Może i w twoim przypadku szybki numerek z jakąś panna podniesie ego i pewność siebie w kontaktach z kobietami.
Z całym szacunkiem, ale
czw., 2011-06-23 19:10 — hesZ całym szacunkiem, ale większej głupoty to nie mogłeś pierdolnąć.