Witam,
Jestem tu nowy, i z góry powiem, że podoba mi się ta strona, choć za kompletnego początkującego się nie uważam (pewnie zaraz to zweryfikujecie, nie mi o tym sądzić ;] ).
I będzie długo, bo zwięzle nie potrafię ;> .
Mam taki problem, spotykam się z pewną panną, w sumie już pięć razy się z nią widziałem. Relacja między nami nie jest tak bajkowa ja się by mogło wydawać, nie jest tak, że widujemy się kilka razy w tygodniu, i że piszemy do siebie codziennie. W maju widywaliśmy się mniej więcej raz w tygodniu. Oczywiście na pierwszym spotkaniu kino, na drugim próba pocałunku, i tak aż do tego piątego spotkania kiedy się zaczęliśmy całować, długo i namiętnie. Jej zaufanie też chyba zdobyłem, bo po czwartym spotkaniu zapytała się mnie czy u niej nie przenocuje bo jest sama i się będzie bała. No i przenocowałem. Oczywiście do niczego nie doszło, tak jak wcześniej wspominałem, próbowałem pocałować i takie tam, ale nic na siłę, i tak mi było miło, że tak mi zaufała. Na piątym spotkaniu (jakieś 8 dni pózniej) przełom pocałunek i takie tam igraszki aż do 2 rano (ale bez seksu). I tu rodzi się problem, od dwóch tygodni się już nie spotkaliśmy. Nie uważam, żeby mnie olewała. Po tamtym spotkaniu mieliśmy się ustawić dwa dni pózniej, ale musiała wracać do domu na weekend. Potem jak proponuje spotkanie (zawsze jakoś raz w tygodniu, może dwa się odezwę w tej sprawie), to nie może. Oczywiście ja tylko, że OK, ona potem zawsze mnie jakoś sms zaczepi żeby coś pogadać, pisze jak jej mówię że mam ważne kolokwium że będzie trzymać kciuki i że wierzy we mnie, więc wydaje mi się, że nie chce mnie olać. Problem w tym, że chciałbym, po tym jak już chyba dwa czy trzy razy zaproponowałem spotkanie w ciągu ostatnich dwóch tygodni, żeby ona w końcu coś zaproponowała. Jak to mówi lewa strona, trzeba powoli zostawiać dziewczynie pole żeby w końcu zaczęła wychodzić z inicjatywą. Ja np. jak ostatnio w niedziele do niej napisałem, to się przez pięć dni w ogóle nie odzywałem, dając jej znak że na weekend już na pewno się nie ustawimy. Oczywiście cisza. W piątek napisałem co tam słychać, czy jeszcze żyje w ogóle, odpisała od razu że tak i że nawet o mnie dzisiaj myślała. Zadzwoniłem do niej pogadać, najlepsze, że jak się pytała co tam u mnie, to powiedziałem, że przez cały tydzień się nudziłem jak mops i nic nie robiłem, dając jej pokazać, że mogłem się ustawić, ale jak nie pisze no to trudno (nie to, że wyszedłem na takiego co nie ma co w życiu robić, on wie, że mam zawsze sporona głowie, że studia, praca, korki, sport). Powiedziałem, że możemy jak chce się jakoś ustawić, ale dodałem też pół żartem, że jak chce się ustawić, to pod warunkiem, że to ona musi mnie zaprosić, bo ja już jak narazie swój limit zaproszeń wyczerpałem.
Jeżeli ktoś z was wytrwał i przeczytał całość, to jak sądzicie, jak powinienem się zachować, odzywać się częściej, żeby pogadać, czy chłodnik, żeby ona się odzywała. Problem jest taki, że widzę, że jakoś szczególnie mnie nie olewa, więc chłodnika robić nie chce, i tak jakoś za często nie gadamy, ale sama pierwsza się nie odezwie, a z każdą kolejna propozycja ode mnie mam wrażenie, że to ja się robię tym proszącym, przez co moja atrakcyjność spada. Pisać co dwa trzy dni ,,co słychać" nie mam w zwyczaju, nawet na tym poziomie relacji, no ale może powinienem, kto doradzi
)) ?
z góry dzięki
co do emocji na spotkaniach, to z każdym spotknaiem było coraz lepiej. Ma tym ostatnim piątym było naprawdę najlepiej, przekomarzaliśmy się, ona mnie cały czas zaczepiała ja ją, na spontanie lekko ją bałem na siłę żeby pocałować,, oczywiście w pozytywny sposób, wtedy jej zainteresowanie jeszcze bardziej wzrastało. I się też zaczęliśmy całować w końcu, tak jak wspomniałem naprawdę namiętnie.
.
Co do tego, kiedy mnie zaprosił, tak jak wspominałem, może zle przeczytałeś, że próbowałem zrobić kork dalej, jak na każdym spotkaniu, co ewidentnie jej się podoba, ale nie chciała (widocznie nie była jescze gotowa, skoro nie dała się wcześniej pocałować to raczej do łóżka bym jej nie wskoczył), ja na siłę do łóżka się nie pcham. I oczywiście, że jest miło jak już widzisz, że wzbudzasz w dziewczynie takie zaufanie.
I nie jestem jakoś przesadnie dla niej miłym, nie latam z kwiatami i nie wyznaje ,, kocham cię", nie w tym rzecz. Dodatkowo wydaje mi, się, że zaufani to istotna sprawa, kiedy już jakiś etam seksualności się przekracza (chodzi mi o całowanie się, nie żebym robił z tego jakieś halo, no ale z każdym kolegom dziewczyna się raczej nie całuje).
Akurat wydaje mi się, że problem w samych spotkaniach nie leży.
Co do artykułu, to spoko poczytam, dzięki
po tej nocy wpadłeś w ramę przyjaciela, albo jeszcze gorzej...
ja bym chyba zrobił chłodnik, a potem od nowa..no i dąż do seksu jak jest opcja, a nie ...
myślę że element zazdrości z jej str. też byłby dobry- ze mną nie chciał, a z innymi to by chciał...ciekawe czemu...??
Jeszcze raz powiem, nie przyczepiajcie się o tą noc co do niej wpadłem. Tak jak mówię, spotkaliśmy się potem znowu, było bradzo ekscytującą, pocałunek aż wisiał w powietrzy do czego doszło i nawet trochę więcej jak ją rozgrzałem. No ale bez seksu. I powtarzam, już od drugiego spotkania zawsze próbowałem robić krok do przodu, dążyłem do tego seksu, na każdym spotkaniu był kontakt fizyczny i od drugiego próba pocałunku.
Mam nadzieję, że już nie bedę musiał tłumaczyć się znowu z tej nocy u niej.
,,nie jest tak, że widujemy się kilka razy w tygodniu, i że piszemy do siebie codziennie."


I dzięki Bogu...
,,Oczywiście do niczego nie doszło,"
Akurat z tego to ja bym się na twoim miejscu nie cieszył...
,,. I tu rodzi się problem, od dwóch tygodni się już nie spotkaliśmy. Nie uważam, żeby mnie olewała. Po tamtym spotkaniu mieliśmy się ustawić dwa dni później, ale musiała wracać do domu na weekend. "
Ehm...co?Za dwa dni?A odszczekać trochę czy tak się hurtowo spotykacie a jak już się spotkać to od razu po 5 razy na cały tydzień...dwa dni to za mało a to ze się nie odzywa to szczerze mówiąc małoby mnie to obchodziło...niech czeka(i pewnie czeka aż sam się odezwiesz)...
,,Potem jak proponuje spotkanie (zawsze jakoś raz w tygodniu, może dwa się odezwę w tej sprawie), to nie może."
No jak proponujesz spotkania tydzień w tydzień i robisz z siebie needy to się dziwisz?A gdzie każesz jej czekać?Dajesz jej czas na myślenie o tobie i o tym gdzie jesteś co robisz i czy o niej myślisz?TAK właśnie to powoduje ze laska się zadłuża myślenie o Tobie a jak ona ma to robić skoro ledwo co się z tobą żegna to ty już wracasz?
,,zawsze mnie jakoś sms zaczepi żeby coś pogadać,"
Liczę że chociaż tego nie zawaliłeś i nie dajesz się złapać na pisanie z nią sms'ków?
,,chciałbym, po tym jak już chyba dwa czy trzy razy zaproponowałem spotkanie w ciągu ostatnich dwóch tygodni, żeby ona w końcu coś zaproponowała."
Po tym co robisz i prezentujesz dziwisz się?Zresztą po co ci to?I tak musisz jej odmówić bo stracisz w jej oczach nie pamiętasz?Nie możesz się zgadzać na jej propozycje...co ty chłopie sam chcesz sobie kopać grób?Pisać niech pisze zapraszać niech zaprasza ale to ty decydujesz kiedy i czy dzwonisz i kiedy i gdzie się spotykacie...Pamiętasz jeszcze?(zawsze możesz tez jej zasugerować ze teraz ona powinna cie zaprosić)
,,dziewczynie pole żeby w końcu zaczęła wychodzić z inicjatywą.
odpisała od razu że tak i że nawet o mnie dzisiaj myślała"
No widzisz od razu lepiej co?
,,cały tydzień się nudziłem jak mops i nic nie robiłem"
Źle nawet jak się nudzisz to jej tego nie mów ty zawsze jesteś zajęty i świetnie się bawisz pamiętaj...nawet pisanie przez gg z kumplem opisz jako fascynująca i wciągająca rozmowę (nie wspominaj o gg i kompie)...
,,zaprosić, bo ja już jak na razie swój limit zaproszeń wyczerpałem. "
Bardzo dobrze...
,,odzywać się częściej, żeby pogadać, czy chłodnik, żeby ona się odzywała."
Taaaak oczywiiiście gadaj z nią jeszcze częściej a na pewno z nią dalej będziesz...
Chłodnik jest wtedy jak ona jest rozpalona emocjonalnie...na razie tego nie widzę...co robić?rzadziej z nią gadaj i rzadziej się spotykaj...musi częściej i bardziej o tobie myśleć bo na razie to cieńko z tym...musisz nad tym popracować i to zmienić...sama zacznie ci proponować jak częstotliwość spotkań spadnie...będzie chciała częściej..nie możesz tez na spotkaniach zapominać o czymś takim jak kino,kontakt kc i głos...mam nadzieje ze wiesz...NO to Powodzenia i trzymam kciuki!
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Brawo, w końcu jakaś odpowiedzić która mnie satysfakcjonuje. Oczywiście kino kc wszytko jest. Oczywiście nie odezwę się do niej w następnym tyg. skoro napisałem że ma ona mnie zaporsić to bym chyba tyko grób sobie wykopał odzywając się.
.
Co do ,, do niczego nie doszło" to się z tego nie cieszę, ale swój ruch wtedy zrobiłem, też myślałem że coś będzie, ale ona nie chciała i już. Też ogólnie warunki mi nie sprzyjają żeby o niej nie myśleć (sesja, stresujący czas, i nigdzie nie można za bradzo wyjść, ale spoko, dam rade). Odczekam chwilę z nią i zobaczymy co z tego będzie, dam oczywiście znać
dzięki i pozdrawiam
Bądz facet i powiedz,żeby teraz to ona za porponowała jakieś spotkanie lubisz kobiety kreatywne niech wymyśli coś fajnego
i jak zaproponuje znaczy że zależy jak nie znaczy ze małe emocje
możesz powiedzieć wprost
to nie boli XD
Rozróżniaj iluzje od rzeczywistości.
1.nie bądź wulgarny-to świadczy o głupocie
2.nie obgaduj-to znaczy o zazdrości
3.nie bądź agresywny-to świadczy o bezbronności
4.bądź sobą nie znaczy lecz zmieniaj się pozytywnie.
Zasady czynią cię atrakcyjnym ,zł
"Powiedziałem, że możemy jak chce się jakoś ustawić, ale "dodałem też pół żartem, że jak chce się ustawić, to pod warunkiem, że to ona musi mnie zaprosić, bo ja już jak narazie swój limit zaproszeń wyczerpałem."
Dobrze powiedziałeś.
"Bądz facet i powiedz,żeby teraz to ona za porponowała jakieś spotkanie lubisz kobiety kreatywne niech wymyśli coś fajnego Smile"
i to też fajny sposób
Niektóre dziewczyny tak mają, że uważają, że to facet powinien wychodzić z inicjatywą spotkania, więc właśnie można jakoś fajnie zasugerować, żeby tym razem ona zaproponowała spotkanie. A jak sugestii nie zrozumie, to po prostu przez jakiś czas jej pierwszy spotkania nie proponuj i czekaj na jej ruch. Ona pewnie jest przyzwyczajona, że co tydzień coś jej proponujesz i czeka na to. Teraz możesz jej pokazać, że wcale nie jest tak łatwo i ona też musi się napracować.
Co do tego, że cały tydzień się nudziłeś, to rzeczywiście mogłeś sobie odpuścić i nie mówić tego. Nudzą się ludzie nudni.