No panowie jest problem.
Swojego czasu ostro się skundliłem w stosunku do kogoś, nie wnikam jednak w szczegóły bo nie o to chodzi w pytanku.
Proces zmiany mam w toku... generalnie żyję własnym życiem (Zulus dzięki za kopa w dupsko), podejście do targetu zmieniłem kompletnie, ozdywam się od czasu do czasu jak mam okazję... ale:
Jest ogromny problem ze słownością Targetu, a dokładniej z wiecznym "zgadamy się" - i zero inicjatywy z jej strony (niby oddzwania, pyta się czy w czymś mogę jej coś doradzić, czy wiem gdzie w danym momencie się znajduje itd. ale sama z niczym nie wyjdzie - generalnie obstawiam że jestem "rośliną do podlewania").
Oczywiście wiadomo, ile można sobie pozwolić na takie traktowanie? Trzy razy olałem w przeszłości pieskując i się "przyzwyczaiła", ale ostatnio było z mojej strony trochę inaczej.
- "Dam Ci znać czy znajdę czas do tego i tego dnia" (oczywiście taki rympał z tego bylo).
"Magi" niewiele się zastanawiając podsumował sprawę krótkim sms-em:
"...miałem Cię za kogoś bardziej słownego, najwidoczniej się myliłem".
Reakcja dwojaka...
Najpierw telefon od Niej jak tylko przeczytała - nie mogłem gadać bo byłem w pracy więc napisałem sms "Zdzwońmy się wieczorem jestem w pracy".
I tu się pojawiła odpowiedź 3h później:
"Miałam problemy z tel. (oj zdecydowanie przez 4 dni i przy innej okazji wcześniej zapewne również) Dobrze że sam się odezwałeś, przynajmniej wiem co o mnie myślisz, może mi podaj adres to Ci prześlę twoje graty (miałem coś od niej odebrać), niespecjalnie lubię zbierać opieprz za nic" (rozumiem że to Ja lubię opierdalać bez powodu...).
Generalnie babka dość dobrze kokietuje, i z zabawą mężczyznami nie ma problemów.
Pytanko tylko (co byście obstawiali) czy to jest Jej gierka z nadzieją że "pies" który spierdolił wróci do szeregu czy coś cięższego? (obstawiam to pierwsze).
Jak taki ST rozwinąć dalej? Jakiś chłodnik, imprezowanie, kontakty z innymi? Nie zaszkodzi to Jej? (Generalnie chcę Ją "poskromić" bo jeśli nie brać pod uwagę Jej złych nawyków - efektu popełnionych przeze mnie błędów i niczego więcej - to babka mnie interesuje - interesująca to znaczy że chętnie bym się o Nią postarał, ale nie zamierzam się z jej powodu kundlić po raz kolejny).
Ps. oczywiście wieczorem, po pracy się odezwałem ale bezskutecznie (nie robiłbym tego ale w końcu dałem słowo).
No to jak panowie, bawić się w ogóle w pisanie czegoś w stylu "myślę że jesteś fajną laską ale masz złe nawyki" czy w ogóle nad tym obrażaniem się przejść do porządku dziennego i olać?
Powiedzmy ze miałem podobną sytuacje...

Moja rada?Olać i zająć się innymi po zlewaniu jej przez bardzo długi czas przypadkowo się spotkaliśmy i kiedy zapytałem ja o spotkanie bez zastanowienia i od razu się zgodziła...więc miej wyjebane a będzie ci dane...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Karle no domyślam się że "inne też mają"
Aktualnie lata za mną pięć innych, wiem że zaciągnąć je do wyra to żaden problem, dwie to same mnie by zaciągnęły... mimo wszystko ten uparty wredny babiszon odpowiada mi charakterem - hmmm jak diament który trzeba by oszlifować albo mustang którego trzeba poskromić
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
Oszukujesz siebie. Ona cię denerwuje ale mimo to szukasz usprawiedliwienia.
To takie samo oszustwo jak ja gdy mówię sobie: papierosy mi szkodzą ale one mnie odprężają.
Albo zrobisz z nią porządek albo idź do innych.
Życie jest ciężkie ale dlatego jest takie zajebiste.
Dziewczynki lubią być zadurzone.
Jestem gotów zostawić każdą w każdej chwili.
"Wymiękasz przed ostatnią górką żołnierzu?"AG.
Olej ją i poczekaj na jej reakcję,jeśli ją przetrzymasz to jestem na 90% pewien że sama się w końcu odezwie,one zawsze się odzywają.
nie koniecznie musi sie odezwac..przynajmniej nie za szybko to zrobi bo raczej widze tu brak szacunku z jej strony..Zachowuje sie jak krolewna na ktora nie zasluzyles..Odwraca kota ogonem zebys poczul sie winny...jakis niedawny czas temu mialem podobnie..Teraz spotykam sie z kims kto wykazuje inicjatywe w kontaktach, spotkaniach i ogolnie w relacji..I tak jest lepiej, wiec jak masz jakies inne na oku to sie za nie bierz
two teas to room two
@Corvette
Nie będę pisał z nią w nieskończoność bo jak powiedziałem mam inne na głowie a jeszcze więcej czeka... "lekcje odrobiłem" i żyję dalej.
To że ma się za nie wiem kogo i myśli że nadal ma psa któremu nie należy się szacunek to zauważyłem sam - inaczej bym jej nie powiedział co myślę - z resztą powiedziałem co myślę bo mam dość tych podchodów które uskutecznia.
Oczywiście że obraca kota ogonem, przecież Pani ma tak dużo na głowie, tyle zdarzeń losowych (i wszystkie akurat Ją dotykają). Ale szczerze powiedziawszy dynda mi to, jak zechce to ułoży, jak nie to będzie się denerwować.
Nie jest zainteresowana w takim stopniu... ja mam tego pełną świadomość to widać w jej zachowaniu.
Teraz to wszystko wylądowało na jej głowie a nie mojej - tak powinno w końcu być.
@Poni
Co ona zrobi to jej sprawa, jak piszę fajnie by było ale zdaję sobie sprawę że po tym co na odstawiałem i jakim byłem kundlem to wiele (przynajmniej w bliskiej przyszłości) nie mogę się spodziewać - i uwierz bawię się dobrze
Z tą Panią to krótka piłka, jak czegoś zechce to niech się wyzłości, wywścieka, ogarnie i odezwie. A nie... to "może" za rok sobie przypomnę...
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
Olej hrabianke
Bzyku, powiedziałem co sądzę i olałem więc bez obawy
@Poni
Wiesz dziś wszystko zaczęło się zmieniać w istną tragikomedię
Jakoś tak się złożyło że siedzę w domu - wykończony ostatnimi dniami nie mam siły nigdzie iść choć pogoda kusi.
Ale wracając do farsy...
Wracam z roboty, włączam kompa, muzykę i robię obiad, status z/w (u mnie klasyka).
Siadam co by przejrzeć pocztę i duperele... co widzę!?!
Mignęła mi na komunikatorze "księżniczka"... (normalnie nie wierzę "księżniczka" na gg bywa od święta).
W każdym razie, wielce obrażona Pani która nie chce mnie widzieć siedzi przeszło godzinę na komunikatorze (oczywiście na widocznym z pełną świadomością tego że musiałem Ją widzieć).
W sumie u mnie wiadomo zlewka, przecież nie będę ruszał "niedotyczki".
Mija wspomniana godzina (wracam ze sklepu, rzut oka na gg, nadal siedzi, cicho i cierpliwie) ja przechodzę na niewidoczny ot tak dla beki.
Jakieś pięć minut później zaglądam na gg, Pani online nie ma...
Czyżby Pani liczyła na moje przepraszam? - heh niedoczekanie
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
Mam teraz to samo ze swoją byłą, napierw popierierdoliła związek, kazała sie odwalić a teraz żałosne opisy na gg jakie to ona ma serce złamane i próbuje wywrzeć jakieś niedorzeczne poczucie winy z mojej strony.
Nie daj sie wciągać w te gierki, jak jej zalezy to sie odezwie sama, nie ma co z siebie robić pieska bo nic z tego nie będzie, i niech CIe ręka Boska broni pisać do niej na gg
Ciężko jest lekko żyć...
"Miałam problemy z tel. (oj zdecydowanie przez 4 dni i przy innej okazji wcześniej zapewne również) Dobrze że sam się odezwałeś, przynajmniej wiem co o mnie myślisz, może mi podaj adres to Ci prześlę twoje graty (miałem coś od niej odebrać), niespecjalnie lubię zbierać opieprz za nic" (rozumiem że to Ja lubię opierdalać bez powodu...).
Ta jej wypowiedz mowi duzo o niej i warto to sobie uswiadomic:
1-krolewna w pozycji nagrody, ona rozdaje karty
2-kłamczuszek - problem z tel-standard
3-tarktuje Cie jako umilacza czasu, nic powaznego ale fajnie sie umowic badz latwo jej poszlo z Toba wiec mysli ze jestes zdobyty i odchaczony-nie musi sie starac..
Jesli chcesz cos zdzialac lub generalnie pokazac sie z dobrej strony to:
-pokaz jej swoja wyzsza wartość (ciekawe hobby, zajecia, znajomi/znajome, troche arogancji i stawianie wyzwan, wymagan i kryteriow kobiecie), one wola kogos lepszego od siebie
-negi..sporo negow jak dla krolewny (w sumie to tez swoja wyzszosc pokazujesz)
-jesli ona sie nie odzywa nie okazuj swojej niecierpliwosci z tym zwiazanej
-spotykaj sie z innymi da Ci to naturalny dystans i chlod co do tej znajomosci
I tak na koniec to chyba szkoda czasu na to cos
two teas to room two
@Czwarty
Co to gg??

Ona zawiniła, ja opierdoliłem i dałem ignora na jej próby kontaktu, Ją wkurw złapał, a ja mam lekkość bytu i generalnie nie czuję żadnych wyrzutów sumienia więc jest dobrze - z resztą sama mi dała do zrozumienia że "nie chce mnie znać bo tak źle o niej myślę" więc nawet powodu do niej pisać nie mam
W gierkach może i jest niezła - ba nawet bardzo dobra śmiem twierdzić
Ale jest jedna rzecz której pod uwagę nie bierze, teraz to ja o tych gierkach wiem...
Podsumowując... będzie co będzie ale jeden fakt czuję się zajebiście.
@Poni
Owszem. Wypowiedź wiele mówi o tym jak Ona "widzi" sprawę. To jednak nie ma większego znaczenia, bo zaczęła odkrywać że "ugłaskany wilk" spierdzielił na powrót do lasu a jej oczy nie zauważyły kiedy to się stało
"Jesli chcesz cos zdzialac lub generalnie pokazac sie z dobrej strony to..."
To nic nowego niż obecnie robię


Spotykać się z innymi... gdybym tego nie robił to pewnie nadal tkwiłbym w chorym rozdaniu z "parą dwójek" na ręce.
Powiedzmy że życie od dwóch miesięcy jest kompletnie inne - zmieniło się wraz z rozpoczęciem nauki tańca na kursie dla singli - takiego skoku pewności siebie się nie spodziewałem
A najlepsze że teraz to zaczynam się martwić czy od partnerek nie będę musiał się oędzać - generalnie luuuuuuuzzzz
A z tym czy szkoda czasu czy nie szkoda... wiesz stwierdzam że nie szkoda bo nawet jak nic nie będzie to się czegoś nauczę, jestem empiryczny, muszę przeprowadzać doświadczenie na własnej skórze
Druga sprawa to fakt że traktuję Ją obecnie jak inne, i nie widzę problemu żeby flirtować z pięcioma, jeśli Ona sobie zasłuży to szkoda nie będzie, jeśli nie... to cóż i tak w tym samym czasie owijam wokół siebie inne
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
z tego co ja wyczytałem z Twojego opisu to masz pewien problem, który ja też kiedyś miałem. nie potrafiłem do tematu podejść obiektywnie.
otóż laska Cię nie szanowała i nie szanuje. szanować też Cię nie będzie, może zacząć jedynie udawać, bo będzie miała ochotę przywołać pieska do szeregu i skapuje, że udawany szacunek jest kością do której lecisz.
owijasz inne? bardzo dobrze, rób coś z tym. a hrabiankę olej, bo moim zdaniem trwa to za długo i Ci w głowie mąci. odstawisz ją - to z innymi będziesz miał lepsze efekty.
@Nabanana
Jak by to powiedzieć... ja już problemu nie mam - teraz to Jej problem nie mój
Trybik w głowie się przestawił i kompletnie inna sprawa.
A co do szacunku... pal to licho.
Jak pisałem, ja na powrót żyję więc mi nic zrobić nie może, ugłaskać też nie ugłaska, albo wywalczy sobie miejsce sama (odgoni inne, będzie lepsza) albo go nie będzie miała tyle w temacie...
Ja drugi raz nie będę robił niczego żeby Jej odpowiadać.
Napisałem że graty odbiorę osobiście któregoś dnia... i styka.
Chyba kurs tańca obudził we mnie to co drzemało od wielu lat
Edit:
No dobra aktualizacja:
Dałem znać że odbiorę osobiście - odpowiedź: Świetnie, zapraszam. Daj tylko znać ze dwa dni wcześniej to się zorganizuję. (No żesz w mordę to musiałem ją przycisnąć żeby nagle dała radę znaleźć ten czas?).
Ja pie*** coraz bardziej mnie to wszystko śmieszy...
Pytanie panowie:
Czego się po niej teraz spodziewać?
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
niczego, bo jest to teraz twoja kolezanka/znajoma, wiec wszytsko inne co sie wydarzy traktuj jako bonus
Jednak sie wkrecasz bo wystarczy ze napisze troszke dwuznacznie "Daj tylko znać ze dwa dni wcześniej to się zorganizuję" a to moze oznaczac ze posprzata pokoj/chate, umyje sie i umaluje
i nic wiecej...
Czy znalazla czas..hym sie nie zdziwie jak jej tam termin nie przypasuje...pozwodzic troche tez moze..tak to krolewny maja..
Rozumiesz.. ozaczac to moze cos albo nic wiec podejscie jak napisalem wczesniej..nie mysl tyle
two teas to room two
Nie chodziło mi o to że oczekuję nie wiem czego a raczej czego oczekiwać w jej postępowaniu - czego się spodziewać, na jakie gry być przygotowanym
Po prostu nie chcę się władować w ciemno i przynajmniej stworzyć jakąś "strunę" możliwych wydarzeń.
Hmmm czy się wkręcam... raczej nie bardzo. Miałem bardzo rozrywkową i ciekawą noc dzisiaj podczas której wcale nie czułem braku targetu.
A dziś "easy like sunday morning" Poni
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
magon, gdyby Ci we łbie nie mąciła dalej i byś nie miał jakichś nadziei na hrabiankę to by tematu nie było. sprawa jest ustalona - piszesz jej te 2 dni wcześniej, że będziesz po graty, przychodzisz, bierzesz i idziesz.
się pytasz czego możesz się spodziewać... co, liczysz na ostatnie ruchnięcie? jakie teksty i jakie gry odstawi? a co Cię to obchodzi, przychodzisz, bierzesz graty, nie wdajesz się w dyskusje - w dupie masz co ona będzie szczebiotać. rozumiem, że się rozstaliście i nie chcesz nic więcej. to po co tyle myślenia? no zastanów się poważnie...
Nie nie rozstaliśmy się po prostu mnie owinęła swojego czasu (nie wnikam w szczegóły) i tyle.
Czy chciałbym... ano miałbym ochotę (jest w moim typie - też nie będę się rozpisywał). Ale nie za wszelką cenę - dalej jej na piedestał stawiać nie zamierzam.
Jeśli Ona ma gdzieś to mówi się trudno - są inne. Tyle.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
@Nabanana
Sprawa załatwiona
Telefon, ustawka na termin - oczywiście jej tekst że może byśmy ustalili, moje krótkie "żadne takie, mam czas w dni "X" i "Z".
Trzy sekundy nie minęły a już wiedziała że ma czas "Z" - szok, to przez x czasu nie sżło z niej takich informacji wyciągnąć a teraz nagle znajduje czas na zawołanie...
Termin spotkania:
Wiadomość na poczcie głosowej i wielka prośba żeby przesunąć spotkanie o PÓŁ GODZINY bo nie zdąży z pracy do domu i żebym dal znać jak będę do niej jechał.
Spoko - napisalem jak miałem jechać odpisywanie na pocztę olałem bo po kiego?
Wpotkanie było, zabrałem graty i ciekawa opcja. Zaproszenie na herbatę co bym dłużej został i jakoś tak wyszło że skończyło się samba na klatce schodowej - chodze do szkoły tańca jakiś czas i pokręciłem Nią trochę to się skończyło wielkimi oczyma i wyłączeniem się u Niej czasu (oczywiście nie muszę chyba mówić że dotyk jak to w tańcu" w łukach patrzyła się w oczy i ani śmiała odwrócić.
W międzyczasie dialog o tańcu, o tym że biję do klubu dzień później i tekst "wiesz bo ja z koleżanką mam się spotkać to może byśmy tam zajrzały".
Ja - "Jak chcesz możecie wstąpić" (oczywiście pełna wyjebka, w klubie ich nie było - heh jakbym zakładał że będą, okazało się że księżniczka w domu siedziała - ale jakie to ma znaczenie skoro spędziłem przyjemną noc w towarzystwie paru napotkanych HB8-9
i parę nowych numerów do kolekcji).
Koniec spotkania naturalnie z mojej inicjatywy - ją chyba "samba pochłonęła" i nei bardzo wiedizała co zrobić. Na pożegnanie jeszcze trochę dotyku i moje chłodne nara.
Anyway
Parę dni potem rozmowa przez telefon, gadamy, i mówię jej słuchaj sprawa taka a taka, chciałaś tak mocno do klubu iść to masz szansę w sobotę wybieram się na imprezę jeżeli masz ochotę możesz dołączyć.
).
).
- Nie dam rady bo ze znajomymi jadę "gdzieś tam".
- Spoko. W takim razie udanej zabawy. Cieszy mnie że się zadeklarowałaś bo przynajmniej wiem jak sprawa wygląda. Poszukam kogoś innego.
- No ba, Ty byś nie znalazł? Masz zawsze tę "czterdziestkę" z kursu (powiedziałem jej swojego czasu że pewna 40-ka w szkole tańca za mną lata - swoją drogą fajna, zadbana wysoka brunetka w stylu tango i do tego samotna więc parę z nią akcji nakręciłem
- Wiesz, zaraz 40-kę, mam jeszcze w zanadrzu jedną 30-kę i parę młódek, jakaś się znajdzie...
- Spoko, bla bla bla... bo ja nie jestem pewna czy ten wyjazd mi wypali, jakby nie wypalił to mogę się odezwać (coś tam namąciła ale do końca nie pamiętam, nie słuchałem).
- Jasne. Słuchaj będę powoli kończył.
- Spoko. Ja też właśnie sałatkę skończyłam i zaraz spać idę.
- Sałatkę z chęcią bym spałaszował.
- To może podjedziesz do mnie jutro?
- Jutro? Zajęty jestem, muszę znajomemu maszynę przeserwisować.
- A właśnie bo może byś się moją zajął jak ją wreszcie do Warszawy przywiozę (rower).
- No mogę, jeśli znajdę czas. Tylko wiesz to nie będzie usługa free. W zamian jakiś porządny obiad by się przydał.
- Spoko. To ja jak przywiozę to się dogadamy i na serwis i na obiad.
- Spoko (w myślach, o ile przywieziesz - już rower to przywozi i przywozi i problem nie do pokonania bo nie wie jak do samochodu włożyć
W każdym razie jeszcze trochę i się z tego dramat zrobi
Teraz pytanie. Widzicie jakieś błędy w rozmowie, spotkaniu czy czymś?
Już nawet nie przez wzgląd na "hrabiankę" ale przez wzgląd na to jakich błędów w kontakcie mam unikać na przyszłość?
Pracuję nad sobą ale nie zawsze to wychodzi.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
już Ci mówiłem, mąci Ci w głowie, bo myślisz i zastanawiasz się czy dobre podejście zrobiłeś, itp, itd. przeserwisuj jej ten... "rower" i spływaj od niej, bo widzę, że masz ochotę na ostateczne ruchnięcie...