Zacznę od tego, że spotykam się z dziewczyną, ale nie jesteśmy jeszcze razem. Całujemy się, dotyku jest można powiedzieć aż nadto (ona sama się do mnie za każdym razem tuli, kładzie na mnie, siada na kolanach itp.). Wszystko trwa od 2 miesięcy. Wspomnę jeszcze o tym, że znamy się 9 miesięcy i przez ten czas była moją przyjaciółką. Dopiero 2 miesiące temu to się zmieniło.
O niej mogę powiedzieć to, że jest nieśmiała a aż do tego stopnia otworzyła się dopiero przede mną.
Wszystko zapowiada się ładnie, ale jest jeden problem. Nie chce się do niej przywiązywać, ale mimo tego, robię to. Boję się, że pewnego dnia coś się zepsuje i to uderzy mną mocno o ziemię. Nie martwię się oczywiście bez powodu. Ona mówi, że jest jeszcze za wcześnie na związek. Nie chodzi jej tutaj o to, że za krótko się znamy, ale o to, że nie jest jeszcze gotowa. Kilka dni temu powiedziałem sobie dość! Powiedziałem jej co o tym myślę i że będę musiał ją zostawić bo mam tego dosyć. Zaczęła płakać, że nie mogę jej zostawić po tym jak ją całowałem, dotykałem i po całej reszcie. Mówiła, że teraz odejdę a ona tego nie odzyska, że właśnie teraz potrzebuje żeby ktoś jej bronił, a ona zostanie sama bez niczego. Widziałem to, że ona nie chciała żebym odchodził. Umówiłem się z nią na spotkanie kolejnego dnia. Niestety uległem po tym, jak nie mogłem jej od siebie oderwać :C Zacząłem się znów do niej zbliżać. Już nie jest taka milutka jak wtedy, kiedy prosiła, żebym jej nie zostawiał. ;D Dzisiaj się z nią znowu spotkałem i po raz kolejny zaczęła mówić, że za wcześnie i nie jest gotowa :/ W dodatku nawet nie dała się pocałować, mimo tego że przez cały czas był kontakt fizyczny, co jej się podobało i jestem tego pewien.
Przez te 2 miesiące baardzo się do siebie zbliżyliśmy. Szczególnie po tym, jak chciałem skończyć.
Niestety mimo tego, że nie chcę, coraz bardziej się do niej przywiązuję. Wiem, że ona chce się ze mną widywać bo mówiła mi, że chce spędzić ze mną te wakacje. Nie powinienem się więc niczym przejmować i dalej robić swoje, ale po prostu nie mogę. Jak wcześniej już mówiłem, nie chce żeby to rzuciło mną mocno o ziemię.
Może i napisane chaotycznie i bez sensu, ale nie mam doświadczenia w pisaniu tego typu postów i ciężko było napisać cokolwiek bez zbyt długiego rozpisywania się.
Jak radzicie dalej postępować? Co zrobić, żeby nie przywiązywać się tak mocno?
Jesli Ci pasuje bycie pieskiem do przytualania to nie mam pojecia co tutaj robisz, podejmij decyzje jak to robia prawdziwi mezczyzni!
PS. Zacznij podrywać dziewczyny!
Przede wszystkim to zastanów się czego Ty od niej chcesz, bo to podstawa.
Z tą twoją uległością to sam widzisz jak się skończyło teraz nawet nie chce dać się pocałować i dalej swoje gada.
Nic się nie zmieniło.
kto ma miękkie serce, ten musi mieć twardą dupę
kolego mój przecież ona cię cały czas sprawdza to aż razi w oczy
patrzy na co może sobie pozwolić jeśli będziesz sie tak dalej zachowywał i nic z tym nie zrobisz będziesz moim zdaniem na smyczy..
weź się w garść chyba dużo o niej myślisz znajdź sobie jakieś zajęcie które będzie pochłaniało twoją całą uwagę
ja bym push&pull jej zrobił bym wiedział na czym stoję..
" Za rączkę Cię złapie i przeprowadzę przez pasy spokojnie nie drapie nie opierdole z kasy "
Moja rada,jeżeli się boisz że się przywiążesz do niej zabardzo ,to podrywaj inne .Proste i w miare logiczne.
Ona testuje Ciebie,chce zobaczyć co może czego nie,a że narazie widze że może wszystko to się nie dziw ,że kontakt fizyczny jest coraz mniejszy..Dojdzie do tego ,że Ona się znudzi Tobą i tyle..A TY spadniesz na tą ziemie z przytupem;]
Nie znam się na niczym, prócz życia..
Sam dałeś jej asa do rękawa, ja nie wróże ci z nią żadnych rewelacji
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Mimo wszystko, uważam że nadal wszystko można naprawić. Jestem optymistą