Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Moje początki

Ten wpis jest krótkim sprawozdaniem, z "zadań domowych" z pierwszych trzech lekcji Gracjana.
Najpierw jednak opiszę jak wyglądało moje życie i stosunki z kobietami, zanim dokopałem się do artykułów o PUA i NLS- bowiem nie były one tak tragiczne. Nie miałem nigdy dziewczyny, jednak w towarzystwie kobiet zawsze czułem się swobodnie i byłem przez nie lubiany. W jednej nawet dość poważnie się zabujałem i wszystko było by świetnie, jednak ugrzązłem na etapie: "zostańmy przyjaciółmi". Moim problemem jest jednak i zawsze było podejście do nieznajomej mi osoby płci przeciwnej i rozpoczęcie rozmowy. Przed czymś takim zawsze dręczą mnie pytania tj.:
- Co ona sobie o mnie pomyśli.
- O czym w ogóle mogę z nią rozmawiać.
- Na pewno zestresuje się i nie wywrę na niej dobrego wrażenia.
Mam nadzieję i wiarę w to, że dzięki praktyce metod PUA uda mi się to zmienić.
Zadanie z lekcji pierwszej
Kilka z wielu iluzji, które zostały mi wciśnięte to między innymi:
- Kobiety nie chcą nawiązywać nowych kontaktów interpersonalnych z nieznajomymi im mężczyznami zaczynającymi z nimi rozmowę w miejscach publicznych.
- Mężczyzna by poznał na ulicy ładną kobietę musi posiadać super atrakcyjny wygląd.
- Kobiety są dla mężczyzny nagrodą.
- Nieznajomą kobietę strasznie trudno poznać a co dopiero zdobyć.
Teraz wiem jednak że każde z wyżej wymienionych zdań jest fikcją.
Zadanie z lekcji drugiej
- Kiedy pomyślę sobie że mam ochotę podejść do jakiejś kobiety, to po prostu to zrobię- nie wkręcając sobie żadnych wymówek (pod warunkiem że nie zmienią się czynniki, czyli np. nie podejdzie do niej w tym momencie jej chłopak).
- By być pewny siebie będę stosował zasadę trzech sekund.
- Jeśli tylko pogoda będzie temu sprzyjać co najmniej dwa razy w tygodniu będę wychodził w miasto, pod warunkiem, że nie spotkam osoby, z którą będę planował już coś na poważnie.
- Nie będę zniechęcał się przy porażce.
Zadanie z lekcji trzeciej
Tak więc wyszedłem po raz pierwszy na miasto w wiadomym celu. Wszystko wydawało się ok! W końcu co jest wielkiego w zapytaniu dziewczyny o godzinę. Jednak kiedy zobaczyłem swój pierwszy cel sprawa się skomplikowała, ponieważ najzwyczajniej w świecie spanikowałem. Tak samo druga, trzecia, czwarta dziewczyna i nic. W ten sposób minęła mi godzina na bezowocnym pałętaniu się po mieście. Wtedy przypomniały mi się słowa z artu Gracjana, w stylu: "Jeśli nie wykonasz tego zadania, oznacza to że jesteś ciotą". Z racji że do bycia "ciotą" się nie poczuwam, przechodząc koło przystanku autobusowego podszedłem do dwóch nawet dość ładnych kobiet i zapytałem je o godzinę. W brew pozorom nie zjadły mnie i okazały się dość sympatyczne. Uzyskałem od nich informację na temat godziny, która z resztą mało mnie interesowała, bo i tak miałem zegarek i poszedłem dalej. Po pierwszym podejściu zapytałem dziewięć kolejnych dziewczyn o godzinę w przeciągu dwudziestu minut i tylko jedna z nich na to pytanie powiedziała: "nie wiem" i razem z koleżanką wybuchła śmiechem.

Odpowiedzi

Portret użytkownika salub

Powodzenia i wytrwalosci.

Powodzenia i wytrwalosci.

Portret użytkownika Grid

Tak , najgorsze są początki.

Tak , najgorsze są początki. Dobrze zaczynasz. Metoda małych kroków(pytanie o godzinę) to dobra metoda.
Teraz zacznij robić postępy.
Zapytaj o ulicę która jest w kierunku w którym ona idzie a jak ci powie że to tam to powiedz że w takim razie pójdziesz z nią w tę stronę i przy okazji pogadaj.
Oswoisz się z tym trochę , nerwy ustąpią i możesz stosować mocniejsze zaczepki.