Witam.
Nie wiem gdzie u mnie leży problem, ale zazwyczaj mam tak. Podrywam laskę i zaczynam się starać. Wiadomo bajera, kino, wszystko co być powinno. Jednak po pewnym czasie, w momencie, gdy widzę, że ją zdobyłem coś we mnie pęka i moje zaangażowanie spada na samo dno. Czuję, widzę i doświadczam, że ją zdobyłem, że mnie kocha, pożąda i ogromnie chce być ze mną. Ale gdy już to wiem przestaje być taki jak na początku. Czy to normalna kolej rzeczy, że z czasem przestajemy się starać o tą drugą połówkę ? Dodam, że chcę być z tą kobietą, no ale nie chce na siłę robić czegoś na co nie mam ochoty np. staranie się o nią tak jak na początku. Początkowo robiłem takie rzeczy, żeby ją po prostu zdobyć, a gdy to się udało to przestałem się starać i po prostu z nią jestem. Obawiam się, że z czasem może doprowadzić to do naszego rozstania, bo owa niewiasta dojdzie do wniosku, że jej nie kocham(brak takiego zaangażowania jak na początku, mniejsze starania, jestem mniej milszy itp.) Może dobrym sposobem, raz na jakiś czas jest wymuszenie od siebie takiego zachowania jak na początku, aby rozgrzać ognisko na nowo ? Co o tym wszystkim myślicie ? Chyba dużo osób tak ma, że z czasem zmienia się względem swojej drugiej połówki ?
Wg mnie sprawa wygląda tak, że jesteś po prostu leniwy (jak większość facetów) i kiedy poczujesz tylko, że ją "masz" od razu lenistwo bierze górę(w myśl zasady, że nie doceniamy tego co mamy).
Z drugiej jednak strony, jeśli na początku wykazujesz większą inicjatywę niż owa niewiasta, to niejako przyzwyczajasz ją do tego, że to Ty zawsze o wszystko zadbasz i będziesz organizował Wam czas itp. (tak laski też są czasem leniwe).
Rzecz w tym, że to Ty masz "prowadzić" waszą relację, ale wykazywanie zbyt dużej inicjatywy jest w moim mniemaniu kardynalnym błędem, szczególnie jeśli na początku jest ona duża a potem sięga dna.
" Dodam, że chcę być z tą kobietą, no ale nie chce na siłę robić czegoś na co nie mam ochoty np. staranie się o nią tak jak na początku. "
Tutaj jest kolejna kwestia. Powinieneś wiedzieć czego chcesz. Niby chcesz z nią być, ale z drugiej strony nie chce Ci się nic robić, czyli tak naprawdę nie wiesz czego chcesz... Tak to ja odbieram, bo gdy się czegoś mocno chce, to nas to motywuje do działania, a tego u Ciebie nie widzę.
A tak na marginesie to co rozumiesz przez staranie się o nią? Wiesz co to jest needy?
Przestań się spinać, a nigdy nie będziesz musiał się relaksować.
"Wg mnie sprawa wygląda tak, że jesteś po prostu leniwy (jak większość facetów) i kiedy poczujesz tylko, że ją "masz" od razu lenistwo bierze górę(w myśl zasady, że nie doceniamy tego co mamy)."
-Na pewno dużo w tym prawdy. Może objawia się zasada zdobyłem ją=wyjebane
? Po dłuższym namyślę stwierdzam, że jednak chyba trafiłeś w setkę z tym lenistwem. No, ale co, na początku nie byłem leniwy ? Pewnie też, a jednak zaangażowanie było większe.
"Z drugiej jednak strony, jeśli na początku wykazujesz większą inicjatywę niż owa niewiasta, to niejako przyzwyczajasz ją do tego, że to Ty zawsze o wszystko zadbasz i będziesz organizował Wam czas itp. (tak laski też są czasem leniwe).
Rzecz w tym, że to Ty masz "prowadzić" waszą relację, ale wykazywanie zbyt dużej inicjatywy jest w moim mniemaniu kardynalnym błędem, szczególnie jeśli na początku jest ona duża a potem sięga dna. "
-Z inicjatywą, to było równomiernie, ani ja jakoś więcej ani ona. Z tym dnem to może przesadziłem.
"Tutaj jest kolejna kwestia. Powinieneś wiedzieć czego chcesz. Niby chcesz z nią być, ale z drugiej strony nie chce Ci się nic robić, czyli tak naprawdę nie wiesz czego chcesz... Tak to ja odbieram, bo gdy się czegoś mocno chce, to nas to motywuje do działania, a tego u Ciebie nie widzę."
-Nie napisałem, że nic nie chce mi się robić, jak już to mniej niż początkowo.
"A tak na marginesie to co rozumiesz przez staranie się o nią? Wiesz co to jest needy?"
-Oczywista oczywistość
Staranie się O nią. Nie mam na myśli tutaj pieskowania, a po prostu wszelakie czynności doprowadzające do tego, że panna się w zakocha. To tak ogólnikowo, ale myślę, że troszkę przybliżyłem.
Nie chcę też mi się wierzyć w to, że zawsze między zakochanymi jest zawsze tak samo jak na początku, a czas niczego nie zmienia. Chyba logiczne jest, że początkowo wykazujemy większe zaangażowanie, a potem ono jakby maleje, co nie oznacza, że wygasa.
Czasem też po prostu ludzie do siebie nie pasują (czytaj nie potrafią wzbudzać w sobie wzajemnie emocji) i dlatego się szybko im nudzi i przestają się angażować. Ale to już musisz sam ocenić.
Przestań się spinać, a nigdy nie będziesz musiał się relaksować.
Wygląda na to, że poznałeś ją i tak naprawdę Ci się nie podoba, widzisz w niej tylko fajne cycki i dupe
I ain't gonna quit until I won!
Niczego w sobie nie wymuszaj, niestety tak jest gdy już sie kogoś zdobędzie to potem zazyna sie zlewka. Tylko że jakby Ci teraz uciakła to jestem pewien ze założył bys nowy temat " Jak wrócic, zaniedbałem dziewczynę i uciekła"
Wiec zastanow sie
A najlepsza rada jeśli masz jakieś wątpliwosci co do szczescia z nia to znajdz inna laskie baw sie poznawaj inne kobiety bo życie jest jedna a młodość ucieka najszybciej !!!
Cenna rada : Nie naciskaj !
Według mnie to normalne o czym piszesz. Tak to jest, że najwięcej frajdy sprawia zdobywanie. Dlatego dobre związki to te, gdzie każdy myśli trochę o sobie, nie poświęca dla związku wszystkiego, a oboje partnerzy mimo tego, że są razem, wiedzą, że trzeba się trochę postarać i wciąż zdobywać się nawzajem. I uwierz, że tak nie jest tylko w przypadku facetów. Kobiety mają tak samo - jak mają pewność, że mają faceta w garści, to też staje się dla nich mniej pociągający, a z czasem w ogóle nieinteresujący. Już pisałam tu, że pociąga nas to co jest niedostępne, chociaż w jakimś małym stopniu, choć trochę nieodkryte i tajemnicze. Zresztą to jest potwierdzenie wielu rzeczy, które są napisane na tej stronie.
"Czuję, widzę i doświadczam, że ją zdobyłem, że mnie kocha, pożąda i ogromnie chce być ze mną."
Właśnie, dziewczyna pokazuje Tobie, że jest całkowicie oddana, a Ty widząc to myślisz "Jest moja, więc nie muszę się starać". Pewnie gdyby była choć trochę niedostępna i nie pokazywałaby Tobie takiego zaangażowania to myślałbyś: "Kurcze, trzeba się jeszcze trochę napracować".
Jeszcze dodam: Tu nie chodzi o czas, że z czasem tracimy kimś zainteresowanie. Związki zmieniają się z czasem - to fakt. Natomiast to mniejsze staranie nie wynika z upływu czasu, tylko z tego, że za bardzo pokazuje się partnerowi, że ma nas na wyłączność.
Gnijąca_Modelka:
,,Jeszcze dodam: Tu nie chodzi o czas, że z czasem tracimy kimś zainteresowanie. Związki zmieniają się z czasem - to fakt. Natomiast to mniejsze staranie nie wynika z upływu czasu, tylko z tego, że za bardzo pokazuje się partnerowi, że ma nas na wyłączność."
Właśnie dlatego my nie możemy być needy bo od razu tracimy w oczach lasek i spadamy...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Dokładnie. I my też nie możemy za bardzo pokazywać, że macie nas w garści, bo wtedy Wy tracicie zainteresowanie nami i nie chce Wam się starać
Ale i tak zawsze wychodzi na nasze bo dążymy do tego żeby was ,,złamać"...

Jeśli nie będziecie tego okazywać to my już mamy sposoby żeby was do tego ,,nakłonić",choćby przez chłodnik albo więcej czułości...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
"Wygląda na to, że poznałeś ją i tak naprawdę Ci się nie podoba, widzisz w niej tylko fajne cycki i dupe."
-Otóż nie...cycki mogłaby mieć trochę większe
Więc to nie to 
"Tylko że jakby Ci teraz uciakła to jestem pewien ze założył bys nowy temat " Jak wrócic, zaniedbałem dziewczynę i uciekła. Wiec zastanow sie"
-Myślę, że to jest myśl na nowy temat. Przechodziłem bodajże trzy takie historie. Z czasem gdy zdobyłem, starania ustały, jak kobieta doszła do wniosku, że nie kocham, nie zależy, jestem obojętny( kochałem, zależało, ale ten efekt mniejszego starania się pojawiał) i nie chciała ze mną być, to nagle zauważałem,że ucieka mi kobieta i stawałem się needy, po trupach tylko, żeby nie odeszła. Dlatego też trafiłem na tą stronę.
"Czuję, widzę i doświadczam, że ją zdobyłem, że mnie kocha, pożąda i ogromnie chce być ze mną."
Właśnie, dziewczyna pokazuje Tobie, że jest całkowicie oddana, a Ty widząc to myślisz "Jest moja, więc nie muszę się starać". Pewnie gdyby była choć trochę niedostępna i nie pokazywałaby Tobie takiego zaangażowania to myślałbyś: "Kurcze, trzeba się jeszcze trochę napracować". "
-Tak myślałem, że to też Wasza wina
..."Jest moja, więc nie muszę się starać". <- No i ten tekst powinienem oprawić w ramkę i na ścianę
Myślę, że trafiłaś do kosza z całego boiska:). Tylko co dalej ? Jak wyjść z takiej sytuacji ?
Daj jej w prezencie "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?":P Albo daj mi namiar na nią, to sama jej to przekaże:P
A tak poważnie, to może za dużo czasu razem spędzacie? Za dużo rzeczy razem robicie? Nie wiem, jak to u Was wygląda. Tak jak napisałam, myślę, że ona za bardzo dała Tobie znać, że jest cała Twoja - więc jak już to miałabym więcej rad dla niej niż dla Ciebie. Według mnie kluczowe jest to, żeby każdy miał jakieś swoje własne życie, do którego partnera nie wpuszcza, żeby wychodził gdzieś tylko ze swoimi znajomymi itd. - gdybyś miał trochę więcej niepewności co do niej byłoby lepiej. Tylko że to może zmienić ona, nie Ty. Takie jest moje zdanie.