Wkurwiony jestem na siebie niemożebnie. Właśnie wróciłem z miasta, gdzie łaziłem jakieś 3 godziny.
"I co się stało?" pomyślicie.
Otóż NIC. I właśnie to jest problem. Ja wiem, że temat był wałkowany setki razy, ale nie potrafię. Tzn, potrafię, ale coś mnie powstrzymuje. Nawet nie potrafię tego do końca nazwać, ani sprecyzować. Po prostu kiedy widzę ładną dziewczynę, ew. jakiś fajny set stoją jak ten kretyn i zalewa mnie pot, jakby miała zaraz podejść do mnie i oderwać mi głowę.
Pomyślałem, że rozmienię stówę na banknoty po 10zł i w tygodniu pójdę jeszcze raz, tym razem z moim dobrym ziomkiem. On mi będzie wskazywał i jak nie podejdę to dyszka do jego kieszeni. Ale jak zmienić to co siedzi w głowie? Żebym nie robił tego w obawie przed stratą pieniędzy, ale dla przyjemności. I jak ma mi to sprawiać przyjemność, skoro przed wyjściem wszystko jest git, wychodzę zmotywowany i gotowy do działania, a na mieście wychodzi z tego jeden wielki klops.
Pomóżta przyjaciele!
Dupa do kopania poniżej:
( )( )
CEL! PAL!
Demonic Confidence zrob,zadania zaczynaja sie od smiesznie latwych,a nata.beda ciezsze,co Ci pozwoli przelamac lody do podejscia.
I to nie my mamy Cie kopac,jesli ty wymierzysz sobie kopa,to bardziej Ci pomoze .
"Ja świat mierze tanczenym krokiem
Wszystkie problemy omijam bokiem"
To kiedy tą stówkę rozmieniasz ?
Zart, sluchaj zacznij od godziny czy o pytanie o drogę. JA tak nie robilem, bo pierwszy raz zacząłem jako nightgame w klubie, ale uważam że to chyba najlepsze rozwiązanie. Daygame jest o wiele trudniejsze niz w klubie i zasadniczo musisz używać trochę directu. Pamiętaj 3 sekundy to jest sposób na oszukanie mózgu. Wszyscy jesteśmy ludzmi i ta pozostalosc ewolucji, czyli strach przed nowymi doświadczeniami zawsze będzie ci towarzyszył, zawsze. Można nauczyc się to kontrolować, ale niegdy sie tego nie pozbędziesz.
Skoro byłeś tam aż 3 GODZINY!, może warto było zrobic rozgrzewkę na jakis gorszych targetach? Zrób 2-3 podejscie i gwarantuję Ci, że wejdziesz do tej GRY!
Zapytaj te 10 kobiet na ruchliwej ulicy o godzinę i wtedy tu wróć i powiedz czy przy 10 pytaniu o godzinę było ciężko.
Stań przed lustrem, popatrz sobie w oczy i powiedz głośno: Nie jestem frajerem, który boi się zagadać do laski!
Napisz na karteczce:
"Jak nie podejdę to jestem pizda"
noś w portfelu, ja tak zaczynałem
teraz noszę
"Okazje się nie powtórzą"
Podejdź ze świadomością że kobieta to też człowiek (też chce zawierać nowe znajomości i też chce wypaść jak najlepiej - czyli ma takie same obawy jak Ty), nie mówiąc o tym że możesz po 5 minutach rozmowy stwierdzić że nie była warta twoich nerwów a nawet tych 5 minut...
Jak już kolega napisał wyżej regułą 3 sekund, widzisz dziewczynę i podchodzisz a w głowie myśl "co ma być to będzie, nic nie tracę a mogę dużo zyskać"
Wiem co przeżywasz bo też tak miałem, im dlużej zwlekałem tym bardziej w głowie rodziły się wymówki żeby tylko nie podejść.
PS. chyba niedokładnie zrobiłeś lekcje z iluzjami bo nadal je masz w sobie
Exscusy długo siedziały mi w głowie. a jedyną rzeczą jaką ja znam na pozbycie się ich, to wzmocnienie pewności siebie. Jak to zrobić? Po pierwsze uważam należy znać ludzi, którzy są twojego pokroju. To tacy ludzie, którzy są prawie tacy sami jak Ty. Oni Cię nie będą krytykować tylko dodawać otuchy. Po drugie zastanów się, co możesz zrobić, by poprawić samoocenę. Może zacznij jakiś sport uprawiać, jakieś ciekawe hobby mieć...
Mi to pomogło. a najbardziej zmiana otoczenia ludzi
Walcz o kobietę jak lew o swoją zdobycz, żebyś nie miał do siebie pretensji z powodu zaniechania działania.
Podejrzewam, że jest mi tak trudno, bo ostatnie 2,5 roku (czyli praktycznie od początku studiów) ograniczyłem swoje kontakty towarzyskie do jednej (tak, nie przywidziało wam się, JEDNEJ) dziewczyny, która miała być matką moich dzieci a okazało się, że jej wierność pozostawiała wiele do życzenia
No i wygrzebawszy się z bagna muszę tak naprawdę zaczynać wszystko od nowa w mieście, w którym jestem już jakiś czas. Także nie dziwcie się, że mi trudno zrobić taki skok 

@henk - chyba chcąc nie chcąc muszę co jakiś czas wychodzić z nastawieniem na plażowanie, bo jak nie to w ogóle nie będę wychodził
@Nissanfan - nie mam z kim chodzić do klubów, smutna prawda jest taka, że jestem dość samotną osobą. I to w sumie jest zakorzenione we mnie dość głęboko.
„Zawsze się znajdzie odpowiednia filozofia do braku
odwagi."
Albert Camus
"nie mam z kim chodzić do klubów, smutna prawda jest taka, że jestem dość samotną osobą. I to w sumie jest zakorzenione we mnie dość głęboko."
Proponowałbym podpinać się pod ludzi ze studiów, zacznij z nimi rozmawiać, pytać gdzie wychodzą i wychodź z nimi, a na miejscu po prostu dobrze się baw. Poznasz wiele osób i nabierzesz pewności siebie;)
"chyba chcąc nie chcąc muszę co jakiś czas wychodzić z nastawieniem na plażowanie, bo jak nie to w ogóle nie będę wychodził"
Ok, tylko nie planuj tylko i wyłącznie plażowania. Kieruj się jakimiś planami - np. idź do galerii rozejrzeć się za jakimś ciekawym ciuchem dla siebie. Podryw PRZY OKAZJI!
" Jedziesz samochodem i laska siedząca obok krzyczy
- Stój! Czerwone światło! Ludzie na pasach!
- Przestań pierdolić. Nie takie ST odbijałem! "
(Kratos)