
Zla Karma
ten wpis powstaje w autobusie N207 jadacym z Oxford Street w kierunku Hayes-by-Pass.
jezeli juz postanowilem dzielic sie z Wami moimi co mniejszymi 'sukcesami' to dlaczego nie mialbym opisac swoich mniej udanych wypadow. a taki wlasnie jest/byl dzisiejszy.
(jezeli jednak nie chcemy tu czytac kogos 'porazek' to prosze o usuniecie tego wpisu czym predzej).
od samego rana cos nie za bardzo humor mi sprzyjal, ale przeciez na to by go szybko zmienic mamy swoje sposoby: puscimy dobra muzyke, zjemy cos innego, pojdziemy pobiegac i juz wszystko wraca do normy. a norma dzisiaj musiala byc, bo w koncu postanowilem sobie w ramach 'rozgrzewki' przed weselem zrobic wypad na NG do centrum. chociaz do konca nie czulem klimatu, postanowienie bylo w koncu postanowieniem..... (i tu pierwszy wniosek na przyszlosc: nic na sile skaut !!!!).
nie chcialo mi sie nawet golic, jakos specjalnie szykowac i 'czyscic buty' wiec w pierwszym pubie na Acton zameldowalem sie jako kolejny prawie niczym nie wyrozniajacy sie w tlumie polaczek. pub ten jest miejscem przelotowym przed imprezami w centrum grubszego kalibru, ale tez jest tam czasami calkiem calkiem ( tu uwiodlem kiedys kolezanke kumpla, ktora sprowadzil sobie z Polski na pare miesiecy. zeby nie bylo to spytalem sie go wczesniej co on na taki pomysl, na co on odrzekl: 'jesli dasz rade'... dalem rade w niecale 4 godziny i tak oto ona mieszkala u niego, a spala u mnie... z tego co wiem to plakala, wkurwiala i podniecala sie na mysl o mnie tez u niego, a u mnie to juz roznie bywalo).
wracajac do pubu: lecial akurat KSW, a ze ja polskiej tv w mieszkaniu nie posiadam (bo i malo telewizor wlanczam) to fajnie sie nawet zlozylo, bo i Mameda chcialem poogladac. na szczescie na pozera spoznilem sie okolo 30 sekund, wiec oszczedzilem sobie nerwow, obejrzalem jak kozak powinien walczyc i wychodzac do dyskoteki nieopodal, przechodzilem kolo stolika trzech fajnie usmiechajacych sie do mnie lasek (widzialem katem oka jak wczesniej dwoch pieskow przynosilo im krzesla przez pol baru....).... mysle sobie: 'i'll be back'.
w drugiej dyskotece porazka... (bylem tutaj juz kiedys na otwarciu... i nie wspominam tego dobrze, bo srednia w tym klubie wynosila 3 promile, a laski juz o 10 wieczorem tazaly sie po parkiecie !!!!! wytrzymalismy 20 minut i normalnie stamtad ucieklismy!!) (ale nie... skaut zawsze daje druga szanse, chociaz czuje w duchu, ze huja to da... wniosek kolejny....).
malo ludzi, tylko jeden parkiet otwarty i do tego frajerzy psujacy cala atmosfere jak i odstraszajacy potencjalne targety:
tyle co wszedlem to stoje przy barze, z dalekiej lozy w glebi sali idzie taki kozaczek (dobrze nawet wygladal) i podbija do 4 osobowego setu stojacego niedaleko mnie. widze, ze zaprasza je do siebie i do kumpla na loze, ale one z usmiechem odmawiaja. on wraca, bierze kumpla i mowi im, zeby one sobie poszly siasc, a oni postoja...... ok. a jest tego wiecej !! (hehe sory nie moglem sie powstrzymac). ja dostalem to co chcialem i siadam sobie wygodnie (jak u siebie) na wolnej lozy na przeciwko dwoch starszych kobiet (jedna po 30, druga pod 40) i niedaleko lozy tamtego setu. patrze, podbija tanecznym krokiem kozaczek do setu i ciagnie jedna na parkiet. dzieweczyny tyle co usiadly i zdazyly 'zarzucic noge na noge' nie byly jeszcze chetne na taniec, ale wyrwal na chama jedna na parkiet i cos tam probuje rozruszac. ona jeszcze sie usmiecha, ale widac, ze jest niechetna w pizdu, dwie ida zajarac, a ona wyrywa sie z jego rak i siada kolo tej co zostala- dosiada sie kozaczek - przedstawianie z pocalowaniem reki jednej jak i drugiej, chwila gadki i odbija.
to nic - za chwile wraca nosiac dwie korony w butelce i wystawia im pod nos....... a one pelne szklanki drinkow za parenascie funtow, a on im z piwem podjezdza pod nos..... ja lapie sie za glowe, one sie prawie nie posmarkaly, ale kulturalnie odbjeraja butelki, kozaczek odchodzi, a one odpychaja je w najdalszy rog stolu. wracaja tamte dwie i narazie spokoj / kozaczek tanczy sam z kumplem na parkiecie, i widac, ze juz lekko maja wlane....
teraz akcja wieczoru- dziewczyny zaabsorbowane w jakiejs dyskusji, a tu kozaczek wskakuje do nich na stol, zdejmuje koszule i w samym podkoszulku imituje cos co ma wygladac jak taniec jakiegos chippendejlsa !!!!! dwie w smiech/dwie ryba/4 kurtki do reki i strzala.... hehehheheh i tak twarde byly.
chwile potem kozaczek tez sie zmyl, przyszla taka wieksza ekipa gosci z jakimis tam laskami, ale nie bylo na czym oka zawiesic... za to Ci goscie..... omg....... omg...... omg......
nawet nie zauwazylem, a tu kolo mnie zaczely tanczyc jakies 3 zgrabne dziewczyny (siedzialem rozjebany na jednej lozy zaraz kolo parkietu, ale w sumie tak na uboczu), a przeciez caly parkiet wolny (oprocz tamtego rogu gdzie 'bawila sie' tamta ekipa). ok zobaczymy co dalej, leca EC, jakies IOI a ja spostrzgam, ze to te 3 panienki z tamtego pubu, i sie usmiechaja i cos miedzy soba gadaja pol slowkami. szybko postanowilem dzialac w mysl zasady - 'ja Cie oleje, a Ty mnie zapragniesz'. (zbyt szybko, nie bylo nic poza moim ew. attraction i aura tajemniczosci
). cala sale sie na nie GAPILA / ludzie poobracali sobie loze w strone parkietu i patrzeli jak na scene w teatrze - a tam te 3 laski zarzucajace wlosami (jedna dosyc dlugie miala, raz mi po rece przelecialy) we wszystkie strony i ogolnie zachowujace sie jak na panienskim, i ja na lozy obok nich.... obrocony w calkowicie innym kierunku (kusilo mnie, zeby je scheckoutowac, ale musialem byc twardy (myslac, ze to powtorka ze Wro bedzie) zamiast 'brac sie za nie' to lizacy sobie lizaka i usmiechajacy sie sam do siebie (przypomnialem sobie, ze w kurtce mam lizaki do lizania ktore dostalem od kolezanki we Wro. musialo to fajnie wygladac, bo sie smialy, poszly do toalety i wrocily w te same miejsce odwazniej tanczac)....
alee ile mogl trwac taki stan rzeczy..... w koncu musialo im sie znudzic, a ja sam nie wiem czego oczekiwalem... postaly przy barze, ostatnie looki w moja strone, ja nadal olewka (w miedzyczasie na przeciwko mnie siadlo dwoch gosci (pieskow) i widzac co sie dzieje, patrzeli to na nie, to na mnie... mieli rozkmine...). poszly....
mysle sobie, ze troche zajebalem, ale duzo wskazywalo na to, ze wrocily do tamtego pubu to tam je dorwe. za 30 minut jak wyjde to powinno byc ok.... nie wytrzymalem... klimat w tej dyskotece byl juz nie do zniesienia. wyszedlem po 10 minutach, i udalem sie spowrotem do tego pubu.
a tam....
- sory mistrzu, ale wpuszzamy tylko do 23:30..... / oznajmil mi bramkarz...
-what ??? nie swieruj, przeciez tyle mnie tu widax...
- ano. ale, menadzer sie dopierdala... nie moge ryzykoeac, przyjdz za 20 minut to Cie wpuszcze...
-(chyba kpisz)... cya.
widze przez szybe te 3 laski, tez mnie zauwazyly, cos do siebie poiwiedzialy i znikly w tlumie. shit.....
poszlo mi troche po ambicji, ale przeciez noc jeszcze dluga. a to jest centrum swiatowego clubbingu !!!
szybki plan - ealing - klub Karma. ruszam.
200 metrow, emocje biora gore 'niieee, dzisiaj ma byc grubo' - centrum !!!
wsiadam do autobusu linii 207 i jade w strone white city.
na ktoryms z przystankow wsiadly dwie fajne polanskie, poszlo EC, usmiech i siadly niedaleko mnie. spokojnie. jest czas.
tylko, ze .... kierowca oznajmnia, ze konczy zmiane i tu musimy wysiadac.. ja z polanskimi patrzymy na siebie i wysiadsmy osobno z autobusu by po chwili spotkac sie na metrze i uskyszec, ze metro tez juz nie jezdzi...
wychodzimy z metra - trza dzialac !!!
- czesc dziewczyny. dostaniemy sie dzisiaj na to centrum czy nie ??
- (w smiech) nooo cos ciezko bedzie.
- to ja mam pomysl. ja jade na Oxford Street, wezmiemy taksowke razem i zawsze to taniej bedzie, tylko gdzie Wy musicie sie dostac ?
- oooo to by nam pasowalo, my jedziemy na Piccadilly.
- pasuje ! lapcie taksowke.
i tu jakas gadka szmatka. taksowke bylo ciezko zlapac, wreszcie jeden ciapaty mnie zaczepil i sie pyta czy chcemy caba, zaladowalismy sie (one z tylu mi miejsce robily, ale wbilem sie do przodu) i jedziemy.
po drodze zaczalem budowac rapport i kwalifikowac ktoras na target.
pytania czy sa kolezankami czy siostrami, kto kogo sciagnal - wystarczyly by same juz nakrecaly cala rozmowe, i przekrzykiwaly sie w odpowiedziach na moje pytania, pokazywaly needy zainteresowanie, a ciapaty sie podsmiechiwal pod nosem.
pieknie !!!! przygoda jeszcze przede mna !!!! moze i to opisze na forum
(wniosek na przyszlosc...)
okazalo sie, ze dziewczyna maja na imie Kasia i Gosia, albo Gosia i Kasia (jak wole), sa przyjaciolkami i pracuja w hotelach gdzies na miescie. na ich pytania odpowiadalem tajemniczo, czasami sciszajac glos, a one chwilami to wychylaly sie tak do przodu by mnie uslyszec (i powachac hehe), ze az wygladalo to, ze moj glos jest jak jakis narkotyk dla uzaleznionych... serio serio... za dobrze szlo....
wysiadlismy niedaleko naszych celow, az gdy przyszlo do rozdzelania, powiedzialem im:
- no to dziewczyny, milegooooo..... (pauza, glebokie spojrzenie w oczy jednej i drugiej) no dobra... jak juz mnie tak prosicie i zapraszacie to pojde z Wami do Waszego klubu. 
- (smiech na pol ulicy) to wlasnie chcialysmy powiedziec.. heheh.
idziemy sobie powoli wzdluz Regent Street, gadamy o pierdolach, smiejemy sie, ja za bardzo daje chyba znac ktora obralem z target, bo druga cos mnie bardziej naciskac zaczyna, ale nic.
w pewnym momencie widze daleko gosciu rzyga przy shoo froncie i mowie:
- ohoo nie patrzcie na prawo.
a one wiadomo co... wzrok na prawo i bleeee bleee. fuj. smiech i 'jak on tak moze'...
ja sie tez smieje i mowie :
- haha to ciekawe jak to dziala, co by bylo gdybym powiedzial: nie myslcie o niebieskim.
jedna w smiech, druga ... przeszywajacy mnie wzrok na wylot i tajemniczy usmiech.... mysle sobie : MA MNIE !!!! (wniosek na przyszlosc).
stoimy w kolejce przed klubem. w srodku, przez szybe widze, ze super... dziewczyn wiecej niz facetow... biale, czarne, zolte i sino-papusiate - do wyboru do koloru - pieknie !!! w koncu to TigerTiger - centrum !!!
ktos rozdzielil mnie i dziewczyny gdy sie tak zapatrzylem w szybe (wniosek na przyszlosc), one juz u ochroniarza, teraz natepni (one w srodku), teraz ja .....
- heyah mate. a Ty ? sam jestes ? - pyta sie mnie ochroniarz...
o kurwaaaa... zapomnialem.... shit.... ok.
- niee. z przyjaciolmi.
-a gdzie oni ?
- przed chwila do srodka weszly dwie dziewczyny. rozdzilila nas ta para przed chwila. jestesmy razem.
-ok. to zapraszam tu na bok. zadzwon do swoich przyjaciol, niech ktoras po Ciebie wyjdzie. BO NIE WPUSZCZAMY OSOB SAMOTNYCH !!!!!! (pojechal mi po ambicji).
- ale... one sa ze mna... czekaj chwile.. IM NOT SINGLE !!
- ok. ok mate. zadzwon niech wyjdzie i Cie wpuszcze.
- ok....
kurwa tylko skad... ja tu myslalem stary o FC, albo ewentualnym trojkacie, a nie o jakims daremnym NC..... jak mam do nich zadzwonic.... (wniosek na przyszlosc).
ok, ide wzdluz klubu, patrze przez szybe, tyle fajnych dup, a ja nie moge ich dotknac (wyobraz to sobie...........) nie moge zbajerowac, ani jakiegos wiersza Tetmajera do uszka szepnac !!!! a tu patrze ida gwiazdy !!!! odrazu za szyba !!! jest !!!
stukam w szybe, Gosia sie patrzy (target) i sie usmiecha pokazujac na migi co ja tam robie, a nie stoje tutaj kolo niej, to ja na migi, zeby wyszla do mnie, bo jestem SAM i nie chca mnie wpuscic !!! ona smutnieje, podchodzi druga, patrzy na mnie, Goska jej cos mowi, ja pokazuje: wyjdzcie po mnie (z usmiechem oczywiscie), a tamta druga z tego co zdazylem odczytac z ruchu warg mowi do Gosi:
-.......pierdol go.........
Goske za reke, ostatnie EC i znikaja.....
duma -100
ambicja -200
ok. Ty nie wiesz co tracisz, a Tobie jeszcze pokaze !!!!
lapie za reke najblizsza panienke jaka kolo mnie stoi, ona szok, ja usmiech, glebokie spojrzenie i komplementuje jej sukienke rzucajac czy to nie jest czasami od Diora czy tam Gucciego. ona usmiecha sie, dziekuje, i ze nie, ale blisko bylem, bo....... JEST !!!! chwycila haczyk !!! klade jej palec na ustach, mowie 'ciiii, opowiesz mi w srodku, chodz !', ona szok powiazany z radoscia (co ja takiego robie...), 'but...but.... honey i dont know u... but.. but...'.
chwile ja ciagne jeszcze, ale wyczuwam, ze bardziej nie chce niz chce, az wreszcie puszczam i ona mowi, ze 'bardzo jej milo, ale ona musi wracac do znajomych'.
odpuszczam....
i tu idac do drugiego klubu po raz pierwszy przyszla mi mysl by opisac, jak to mnie dzisiaj w huja zrobiono...
zalozylem watek, ale sie pozniej rozmyslilem.
przeszedlem przez Soho, uslyszalem pare propozycji by wejsc na go-go i za chwile stalem pod moim ulubionym klubem do ktorego chodzilem za czasow gdy uczylem sie jezyka w szkole w centrum. tutaj wyrywalem kolezanki z klasy, nauczycielke jedna nawet.... tu wyrywalem holenderki, ktore przyjechaly na weekend na shopping, a ja udawalem Kanadyjczyka hehe. bywalo zajebiscie.... kiedysss...
bo teraz:
- hello. r u just by yourself ?
- (kurwa znowu to samo!!) nope, my girlfriend with her friends is inside and i cant call to her 'coz her battery is off...
- hmmmmmm (sprawdza dowod) ok. go.
-thanks.
druga bramka....
-ooo single ???
-(kurwaaaaa) nope. ive told to the other guy what a situation is...
- im listening ?
-fuckin hell.... my girl is inside !!!
- so call to her...
-fuck offffff !!
-what did u say ?
- fuck sake... nothing...
-if u want me to let u in.... 20 pounds...
-what !??? im gettin out of here.....
tyle....
niezle co...... sie wieczor spierdolil.....
odpiluscilem sobie dalszy 'clubbing' koncentrujac sie na tym co zle zrobilem i by sie za zbytnio nie wkurwiac.... nawet mi to wychodzilo: ustalilem sobie, ze bede mial kolejna motywacje i w huj doswiadczenia na przyszlosc. przeanalizowalem szybko gdzie popelnilem blad przy tych dwoch dupach, pozniej zdalem sobie sprawe zeby olac je cieplym moczem. i juz zadowolony z siebie, ze RAMA mi sie tylko lekko zarysowala, (a kiedys by sie posypala konkretnie, jak i w odruchach odreagowania posypaly by sie kogos zeby...) wszedlem do Sub-way'a kupic sobie chicken teryaki i cala dieta poszla sie jebac w pizdu
))))
zaczalem pisac wpis w autobusie w drodze powortnej, w miedyzczasie dosiadla sie do mnie jakas laska i po chwili spala mi na ramieniu, a mi sie nie chcialo juz nawet odzywac, bo zasanawialem sie czy z tym sie z Wami podzielic czy nie.
dylemat na temat tego powstal nie ze wzgledu starchu lrzed ocena tylko tegi czy jest sens pisania takich rzeczy i czy Wy rowniez mieliscie podobne akcje (a jezeli duzo dzialacie to miec musieliscie). tak wiec wpis jest i zostaje.
piekny kontrast do oatatniego wypadu.
czyli teraz w weekend (jezeli zaden wulkan nie wybuchnie) szala powinna znowu przechylic sie na moja strone i musi byc konkretnie
)
z takim nastawieniem koncze ten wpis.
i jestem zadowolony, ze mam sukcesy jak i sytuacje ktore daja mi konkretne informacje zwrotne.
bo w naturze rownosc zachodzic musi zawsze.....
*wpis dokonczony w pracy, szef mnie szuka, a ja na tarasie sis opalam. i tak mam wyjebane 
p.s tylko czekac jak w Pl pojedynczych facetow nie beda wpuszczac... takiej grupki spoko ubranych anglikow tez nie wpuscili:
- you MUST BE with LADIES !!!
Odpowiedzi
Też zbieram się by opisać
śr., 2011-05-25 12:49 — GDPTeż zbieram się by opisać parę słabych akcji w swoim wykonaniu, ale jakoś nie mam motywacji do tego...
.
Nie mniej jednak i takie wpisy są potrzebne. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, a nie jakimiś PUA-robotami i wiadomo, że żeby się rozwijać, musimy popełniać błędy i mieć czasem "gorsze" dni, bo to popycha nas do pracy nad sobą
Sam też jakis czas temu
śr., 2011-05-25 13:49 — JacekDrwalSam też jakis czas temu myslałem, żeby opisać schrzanione akcje, ale własciwie moje główne schrzanione to te przepuszczone, czyli nie zagadanie, jak była okazja itd.
A wieczó zaiste do dupny. I szczerze nie ogarniam tego, że nie wpuszczają pojedynczych facetów, albo grupek facetów bez lasek. Niby dlaczego takie praktyki? Obawiją sie jakiejs burdy, czy jak?
wspomniecie moje slowa....
śr., 2011-05-25 14:51 — skautwspomniecie moje slowa.... bedzie zakaz wpuszczania osob samotnych do co lepszych klubow.
oni wysuwaja daleko idace wnioski (nie zawsze prawidlowe):
profity z wpuszczenia osoby samotnej do klubu sa znikome w porownaniu wpuszczenia osob z fajna ekipa znajomych. tu nie chodzi o to kto ile pieniedzy zostawi poniewaz w takich klubach tak czy tak maja jakas srednia utargu i to nie chodzi juz o kase. chodzi o prestiz, chodzi o to, ze idac tak spotkasz ciekawych ludzi, ktorzy maja ciekawych znajomych - to takie typowo bankietowe nastawienie - idzie sie zeby polapac jakies kontakty, a do tego pobawic sie w luznym towarzystwie, poniewaz osoba samotna postrzegana jest za osoba 'dziwna', 'inna'....
dla nich jest to niemozliwe, ze ktos clubbinguje sam, ze przychodzi na drinka sam, ze nie ma fajnych znajomych - to z nim cos musi byc nie tak skoro odstaje od przyjetych norm.. zauwaz teraz jakies masz myslenie na temat chlopakow, ktorzy nie maja dziewczyn i nie obracaja sie w ich towarzystwie - weird... ich nie obchodzi, zs Twoi znajomi mogli wyjechac na urlop, lub sa mezaci, dziecici, zamknieci w osrodku dla umyslowo chorych, lub totalnie zjebani... dla nich to kim jestes okresla w glownej mierze to jakich masz przyjaciol/znajomych.
w glownej mierze chodzi tez o to, zeby miec o czym rozmawiac, do kogo jezdzic, z kim sie spotykac - moj zajebisty kumpel jest z Angielka i widze po ich przykladzie - nie moga duzo gadac i myslec o sobie (baaa widza sie 2/3 razy w tyg.) bo wtedy nastapi 'znudzenie materialem' lub zaczna sie jakies chore problemy (wg mnie calkiem normalne jezeli sie normalnie w zwiazku egzystuje, ale takie to juz chore angielskie myslenie). lepiej jezdzic po znajomych i przejmowac sie ich problemami, gadac o ich zyciu i nie zasmiecac sobie glowy swoim dialogiem wewnetrzym.
tego pelno w angielskich serialach, gazetach, mediach....
mam nadzieje, ze cos rozumiecie z tego kislu co wyzej powstal... w skrocie:
samotny - nieatrakcyjny dla klubu.
jezeli lubicie chodzic do klubow gdzie obowiazuje dress code, to inni lubia chodzic tam gdzie nikt im nie bedzie podrywal panienek, krzywo sie na nich patrzyl lub tylko siedzial i pil w kacie....
z takim popierdolonym mysleniem tu sie musze zmagac jak widzicie.
Dobrze, że Polska jest
śr., 2011-05-25 20:12 — GDPDobrze, że Polska jest "zacofana" w tym temacie. Do tego mamy kluby studenckie na szczęście
A tam Skaucik, nie taki zły
śr., 2011-05-25 18:17 — rafciuuuA tam Skaucik, nie taki zły ten wieczór. W końcu pojawiły się nowe wnioski na przyszłość a to jak najbardziej pozytyw:)
aż mi się przypomina scena z
śr., 2011-05-25 20:35 — saveriusaż mi się przypomina scena z tego filmu jak linda mówi o polskich ryjach...