
Jezeli masz watpliwosci - mow prawde.
nie za ladnie to wyglada, ze na 4 moje wpisy w dwoch z nich doszukamy sie mowy o 'watpliwosciach', ale takie juz koleje losu, ze kolejny raz je u wielu osob niepotrzebnie zauwazam. a jezeli juz cos zauwaze to i taki juz jestem, ze i sie odezwe....
dziekuje za 'ograniczone zaufanie' z dopuszczeniem mojej skromnej (zaraz sie okaze jak bardzo) osoby do tak waskiego i elitarnego grona. ciesze sie, ze komus choc w jakiejs zniklej czesci podoba sie to o czym pisze. tylkoo, zeeee... ja wiedzialem, ze mnie tu wreszcie przyjmniecie
(1. skromnosc)
a skad to wiedziales wszystkowiedzacy kozaku, zapytacie ? a stad, ze ciezka praca ZAWSZE musi przyniesc oczekiwane efekty. (przykladem tego jest nasz kolega Przemo [dalej nie wiem za co to ja go tak niby lubie...] ktorego stad wlasnie w tym momencie pozdrawiam i przypominam, ze sukcesy nadejda wkrotce, o ile nie nadejszli juz).
tylko po co te watpliwosci ? 
sami doskonale wiecie, ze nie ma w tym dziale 'magicznej pigulki' jak zyc, lub jak rwac kazda panne, wiec jezeli ktos juz wykazuje wieksza inicjatywe i widac, ze 'cos robi' to czasami nalezy go bardziej umotywowac do dzialania wysylajac wiadomosc, ze jest na celowniku lub by trzymal tak dalej, a zostanie wynagrodzony. jezeli jednak juz nie bedzie potrafil wykorzystac danej mu szansy, zawsze mozna wszystko szybko odkrecic, poniewaz 'ten kto zatrudnia, moze i zwalniac'.
ja nie Pure-O - ja cierpliwy i bez fochow, no i jakze skromny ;)
nie zbytnio chetny jestem do dzielenia sie moim malym swiatem, pare razy probowalem, ale jakos zle zawsze jestem odbierany lub nie otrzymuje satysfakcjonujacych informacji zwrotnych. mam rowniez watpliowsci co do tego czy nie przeczyta tego jakas osoba o ktorej moze byc mowa, lub ktos z mojego kregu znajomych lub wrogow (KAZDY kto sie probuje rozwijac takowych posiada [mniej lub bardziej przyczajonych]). od dzielenia sie sukcesami i porazkami mam dwoch przyjaciol w Polsce, wiecej 'otwartosci' nie potrzebuje, aleeee...
skoro juz jestem mistrzem w okazywaniu wdziecznosci (2. skromnosc) to dziekujac za 'ograniczone zaufanie' podziele sie z Wami moimi malymi przygodami z ostatniego weekendu. (nie bedzie w nim za duzo przekazu, bo i pewnie u Was mnostwo takich akcji, ale cos opisac trzeba, co by Save zobaczyl jak moje 'raczkowanie' wyglada
).
a wiec weekend spedzilem w pieknym miescie Polski jakim jest Wroclaw, gdzie przylecialem na zaproszenie kobiety poznanej na innym forum o uwodzeniu. niezle, co ? heh.
otoz nie chce sie tu za duzo rozpiswac o niej, bo cenie sobie jej dyskrecje i prywatnosc, jednakze musze nadmienic iz dziewczyna ta dysponuje WYKURWISTYMI (sory Panowie, ale tu to trzeba tak nazwac) umiejtnosciami dawania feedbacku (tu rowniez) do przeroznych spraw zwiazanych z problemem facetow dotyczycych kobiet - mniej wiecej oznacza to, ze pisze i mowi to co kobieta naprawde mysli i w bardzo duzym procencie znajduje to odzwierciedlenie w rzeczywistosci.
tu moze pasc pytanie : dlaczego sie z nia spotkalem ? czyzbym to mial problemy z kobietami lub nie mial co robic ?
odpowiem wtedy: iz spotkalem sie z nia poniewaz chcialem sprawdzic jak wyglada kobieta PUA (za takowa sie uwaza), ile jest spojnosci w tym co pisze (a pisze naprawde inteligentnie), poznac jej opinie o polskim srodkowisku PUA (zna prawie wszystkich), dowiedziec sie od niej jak wyglada zycie we Wroclawiu i czegos ogolnie o studiach (na ktore mam zamiar isc, ale to juz inny temat, jak zostane po tym wpisie dalej w advanced to pogadamy
).
no i najwazniejsze: pojechalem do Wroclawia na weekend by sie ODCHAMIC !!!!!
zapierdalam naprawde ciezko od poczatku roku, a ostatni miesiac to juz masakra byla. trzeba bylo troche kontrastu wrzucic.
i tutaj nastepuje czas gdy odbiera mnie z lotniska, testuje, jedzie ze mna do hotelu zostawic graty, testuje, uwodzi??, testuje, pokazuje Wro, spotykamy sie z jej znajomymi w jakiejs restauracji, lekko podkurwia, mala sprzeczka, pozniej luz i uderzamy wreszcie do jakiego klubu. oleee.
jezeli jeszcze tu jestes to znaczy, ze jednak glosowales na mnie na TAK i pokladasz we mnie jakas nadzieje. dziekuje, postaram sie Ciebie nie zawiesc. problem w tym bym nie zawiodl siebie 
jezeli jednak byles na NIE zycze Ci Save, Hoon i Gen, oraz Wam dwom ktorych imion nie znam, ale ze wszystko ma swoja cene to poznam
) milej lektury.
podczas gdy moja nowa znajoma usiadla sobie z jej znajomymi z ktorymi ja nie mialem najmniejszej ochoty przebywac, udalem sie na parkiet, podelektowac sie whiskey z ktora mialem chlodnik ponad miesiac, podelektowac sie urlopem w Pl, no i jak sie w koncu okazalo, podelektowac sie dupkami dziewczyn, ktorych znalazlo sie pare tuz przede mna po chwili gdy stalem sobie i sie 'delektowalem' 
niestety zbyt dobrze pilo mi sie ta whiskey, by chcialo mi sie z nia rozstawac tak latwo na rzecz tych skarbow 
i wtedyyyyyyyyy.....
na pomoc wyskoczyla mi jedna taka blondyneczka z zadziornymi oczetami, zabrala szliczna szklaneczke 12 letniego Chivasa w ktorej pozostal jeden maly lyczek (!!!!!!!!!!), odstawila obok, chwycila za kurtke, pociagnela do siebie i zaczela densic....... nie czekajac na jakikolwiek sprzeciw.......
i teraz patrz.... ja bym moze i sie tu kiedys takiemu zachowaniu zdziwil... moze i by mi 'szczena opadla'... aleee...
ja wiedzialem, ze kiedys sie tak stanie !!!!! a skad to wiedzialem ??? a no stad, ze ciezka praca ZAWSZE przynosi efekty !!!!!
wie nic sie nie zastanawiajac tanczylem sobie 'seksualnie z nia', lapiac ja za rece i kladac je na sobie, lekko dotykajac tu i owdzie, wlaczajac powoli mocniejsze kino, i oczekujac jej pierwszych slow:
- skad jestes ? (ehh nie zdala kwalifikacji, ale co tam.....). wtedy nastepuje przyciagniecie jej do siebie, calus w policzek i obrocenie do siebie plecami z jednoczesnym zarzucenie jej rak sobie za glowe (ehhh nie potrafie tego opisyeac, ale wiecie jak to wyglada). dziewczynie zaczyna sie podobac, kreci dupka w moj rytm, ja wacham, 'chucham' jej szyje i podkrecam jej zainteresowanie odpowiadajac:
- 'z zzagranicy' 
caluje w szyje, a ona sie obraca i pyta:
- sam tu jestes?
ohooo, sprawdza mnie czy sie przyznam do tamtych lebkow..
- moge byc sam, a co bys chciala ? (aha i tutaj mam nadzieje, ze nie musze w tym dziale opisyeac takiego czegos jak BL, ton glosu, mimika twarzy, itd. itp...)
- zabieram Cie na impreze !!!! tu jest slabo, zabieram Cie na impreze, chodz !!!! - nawet nie bylo czasu na sprzeciw, ale chwile sie zastanowilem, czy nie brac ja tu i teraz bo dalej roznie moze byc, a dziewczyna widocznie na mnie leci (a przeciez mi do krzynowka daleko w huj !!!!! i zadnym Don Juanem Casablanca nie jestem
).
no, aleee.... przygoda to przygoda, a ryzyko tylko buduje napiecie....
i za chwile mialo sie okazac, ze szybko perspektywa fajnej przygody moze legnac w gruzach. (chociaz i tak zabijalem w sobie 'najlepszy scenariusz' by sie nie napalac i pozniej sie jakos wielce zawiesc). a przeszkoda to byla ......... no tak, jak by inaczej.... kolezanka..... ok... trza sie jeszcze skaucie wysilic, lekko ni ma..... na szczescie pierwszy kontakt wzrokowy z 'przeszkoda' wywolal w niej usmiech, ktory automatycznie wywolal usmiech u mnie i tak oto w trojke szlismy sobie do klubu o wdziecznej nazwie Maniana, a ja musialem zbijac pare ST po drodze i obmyslac jak tu ta przeszkoda ominac...
do klubu bylo z 10 minut drogi, po ktorych przeszkoda byla juz oswojona ze mna bardziej niz 'wariatka, ktora mnie poderwala', a 'wariatka, ktora mnie poderwala' strzelala fochami 'ze to ona poderwala mnie, a ja podrywam teraz jej kolezanke' i 'i co jak co, ale ona trojkatkow w planach na najblizszy czas nie ma' (z kwaliikacja juz u mnie lezala.... ale mnie pociagala fizycznie, to co bracie zrobisz...).
i teraz podczas gdy mi znowu wpadla mysl, ze idzie po mojej mysli (buuuuuuuuuu....) do przeszkody dzwoni jakis tam chlopak i zaczyna sie teatrzyk..... wiecie ocb.... to juz bylo na samym wejsciu do klubu, musielismy sie cofnac by tamta sobie pogadala, pokrzyczala, pozalila sie itd. dalem im chwile, mowie do wariatki:
- ze rozumiem cala sytuacje, ze przyjaciolka jej teraz potrzebuje, wiem jak to jest gdy najblizszym trzeba w ciezkich chwilach pomagac, wtedy wlasne szczescie schodzi na wlasny tor... itd. itp... ale ja ide zobaczyc jak jest w srodku, bo chce zostawic Was samych by nie przeszkadzac, w sumie czuje sie jakby laczylo mnie z Toba cos wiecej, ale jakby nie bylo nie znamy sie i choc wiem, ze to moze byc przeznaczeniem, ze na siebie trafilismy, moze dobrze, ze teraz tak wyszlo bo jeszcze bysmy z siebie ubrania w najbliszej toalecie pozrywali i pogryzli sie do bialej kosci, bo od pierwszego jej zobaczenia mam ochote wgryzc sie w Twoja szyje.... (tu nie daje sobie reki uciac czy tak dokladnie nawijalem, bo w sumie cos i tam wypilem, a i w sumie sie troche rozgadalem i bylem lekko wkurwiony, ze moze sie temat rozsypac, ale trza bylo cos ryzkowac).
ona cos tam powiedziala do tamtej, chwycila mnie za reke i pociagnela do srodka do klubu. jednak nie minelo wiecej niz 5 minut, a przychodzi tamta....... okej.....
wyizolowalem ja jeszcze na chwile, powiedzialem, ze jej przyjaciolka jest teraz najawazniejsza, dalem jej swoj numer by do mnie zadzwonila jak sie uspokoi (odrazu sprawdzila) i powiedzialem, ze jestem tu jeszcze jeden dzien. to sie ustawimy na jutro....
wrocilem do kolezanki PUA, pozniej pochodzilismy po paru innych klubach, pogadalismy troche, i zebralismy sie wreszcie do hotelu napic sie whikey i zbierac sily na jutro.
kolezanka PUA wyszla gdzies kolo 9 rano, a ja pierwsze co to zadzwonilem do 'wariatki' ustawiajac sie za 2 godziny i slyszac, ze 'myslalam, ze JUZ nie zadzwonisz'... (i tutaj poczulem, ze nie ma tutaj mowy o jakims attraction, rapport czy innych banalach, bo laska jest nagrzana i nic tylko hotel..... do tego - wczoraj to rozumiem, ze mogla szukac przygody na noc itd..., ale jak ona z takim tekstem od razu z rana wyjezdza... fajna dupa, a jakby z desperacja zeby ja ktos porzadnie zerznal.... ehhh.... co te 'wyjebane' z czlowiekiem robi
).
akcji nie musze chyba opisywac - jak juz mowilem 'malo otwarty' na takie tematy jestem, a i Wam pewnie sie czytac takich rzeczy nie chce. dodam tylko, ze poszlo zajebiscie, minetka w moim wykonaniu byla MISTRZOWSKA (3.skromnosc czy ktora to juz ?
, i powiem Wam szczerze, ze nie jestem moze az tyle dumny z domyku (bo to ona w sumie domknela mnie), nie jestem dumny z tego, ze 'zeby ja zdobyc, bylem gotowy ja stracic', nie jestem dumny, ze trzymalem sie swoich zasad - bo to wszystko efekty ciezkiej pracy (KTOREJ JESZCZE W HUJ PRZEDE MNA) wiec tak musialo byc.
dumny jestek z siebie i czuje sie naprawde zajebiscie gdy laska podczas tego gdy ja pieszcze jezykiem i palcami, SCISKA mi glowe nogami az zaczyna mi brakowac tchu, DRAPIE mnie paznokciami po plecach z rozkoszy, i gdy dochodzi pierwszy raz slysze : MASAKRA , drugi raz: NIE WIERZE, a trzeci raz : JESTES NIESAMOWITY. a po wszystkim ja jej mowie, dziekuje, a w zamian otrzymuje, NIE !!! TO JA DZIEKUJE !!!!
dla takich wlasnie chwil warto zyc.
z ciekawszych dialogow jakie z nia mialem to gdy po wszystkim lezymy przytuleni ona sie pyta:
- czy podobala Ci moja kolezanka ?
- (usmiech) hah poza Toba to ja przez ostatnie parenascie godzina swiata nie widzialem....
- taaaakkk ? a to niby dlaczego mnie zostawiles w tym klubie z nia, a nie kleiles sie dalej lub nie probowales nic wiecej, skoro az tak mnie potrzebowales !???
- (powazna mina) x - ja Ciebie pragnalem. nie 'potrzebowalem'.
nie pamietam co odpowiedziala, ale przyjela to dosyc spoko i chyba tylko bardziej sie wtulila......
a no i fajna sytuacja jak mialem jeszcze jakis czas do spotkania z nia, a zauwazylem, ze mam tylko jedna gume, to dawaj szybko na rynek do apteki (a w sexshopie i tak kupilem),bo moze braknac. pochodzilem chwile na rynku i spodobalo mi sie pare obrazow ktore tam jakis gosciu sprzedawal. mysle, ze kupie sobie jeden na szczescie, a co mi tam. tylko jak ja go do torby wsadze, a za nadbagaz mi sie placic nie chce. to dawaj na poczte (niedziela, ale czynne..), a tam kolejka, a godzina spotkania tuz tuz....
i tu Panowie rozczulila mnie moja 'wariatka' bo zaoferowala sie, ze mi ten obraz wysle.... dalem jej 50 zl bo nie wiem ile to moze kosztowac, ale powiedziala, ze dolozy od siebie jak cos, ze moge jej zaufac, bo 'nie spotkala dawno takiego... blebleble
))', a ja odpowiedzialem, ze jej ufam i koniec tematu...
jezeli mnie w huja zrobi, to bedzie miala 50 zl i obrazek z rynku z jakims jeziorkiem olawskim czy ki huj za 170 zl, a ja bede mial kolejna nauczke i informacje zwrotna..... (za pare dni dam znac)
tyle....
pozniej spotkalem sie z jednym z uzytkownikow naszej strony nickiem Jim (mozecie sie spytac co i jak jezeli we mnie dalej nje wierzycie), mlody chlopak, ale za odwage dostal ode mnie browara, mase informacji (moze az za duzo), i wycieczke do hotelu (bo musialem pare rzeczy zaniesc przed wypadem wieczornym, a nie chcialem go szybko splawiac) ze szklaneczka whiskey w srodku (pierwszy raz pil) i maly wstrzasem
)))))) (tak sie guzdral przy lodowce, ze przypomnialo mi sie 'co' lezy w smietniku kolo lodowki, to niech sobie chlopak zobaczy, ze praca ZAWSZE przynosi efekty).
))) sie zdziwil 
ogolnie to spotkanie z nim opisze na ogolnym, bo chcialbym posluzyc sie nim jako przykladem do tego, ze nikt im magicznej pigulki na kobiety ani na zycie nie da, a wiekszosci problemow moga rozwiazywac sami uczac sie na bledach i pracujac nad soba....
zeby nie bylo - wieczorny clubbing spedzielem w moim ulubionym stylu czyli duzo relaksu, kontemplacji (heheh, a jak... ten co pisze najwiecej o analizowaniu sam musi miec i z tym czasami doczynienia) i paru zlewkach na dobranoc
)) (za dobrze bylem chyba ubrany, jak to Jim powiedzial 'jak mafiozo' heheh).
aleeeeee....
ze pic sie dalej chcialo, a bar w hotelu zamkniety, recepcjonistka wyslala mnie do najblizszego w kasynie (a to suka ma sposoby
). i tam z zalozenia mialem tylko napic sie troche przed samolotem (to bylo o 5, a samolot o 9), skonczylo sie na wygraniu 800 zl w ruletke, podrywaniu krupierki na 'poranne sniadanie po pracy' (usmiechala sie jak huuuj, musial ten co pilnuje sie odezwac, ale tez sie smial, a jej 5 zetonow 10 zl odpalilem na koncu), podrywaniu recepcjonistki na wejsciu w kasynie (Natalia, fajnaaaa, ale ma narzeczonego, wiec dostalem tylko pamietke od kasyna w postaci jakis tam slodyczy w postaci zetonow) i zaspaniu prawie na samolot...........
mam nadzieje, ze nie za dlugie i nie zbyt bardzo kolorowe, ze az nie prawdziwe.... rzadko mi sie to zdarza, ale jak juz cos sie dzieje, to wlasnie w taki sposob. bo podobnych akcji pare mialem, ale do przeszlosci staram sie juz nie wracac...
bo 'zalujac ulynietego czasu, tracimy ten obecny'...
pozdrawiam chlopaki i dzieki za szanse.
p.s przyjdze i czas, ze Gen 'mnie polubi', Save zobaczy, ze kazdemu sie zdarza 'podkurwic kogos jakims komentarzem', a Hoon odmieni znowu swoje zdania na moj temat, skoro w lutym byl za mna, a gdy staralem sie dawac rzetelniejsze porady na forum to sie ode mnie odwrocil
)
a dwoch pozostalych i tak dorwe
Odpowiedzi
Pure-0 jeśli już.
śr., 2011-05-18 07:35 — saveriusPure-0 jeśli już.
Hm... Fajna historia. Kilka
śr., 2011-05-18 09:07 — JacekDrwalHm... Fajna historia.
Kilka komentarzy ode mnie:
1. Od razu widać, ze jesteś zza granicy, bo w Polsce w klubach whiskey piją tylko straszne burżuje. Tutaj wszyscy piją parszywe sikacze, nazywane piwem. Nawet laski (obrzydlitwo. moją klasyfikacje tą czynnością oblewają).
2. Uwielbiam chivas regal
Ojciec jakiś czas temu uczył mnie pić whiskey i dotychczas był moim jedynym kompanem do tego trunku (a to na święta, a to po zaliczonej sesji, a to przed jego wylotem. (tutaj zbieżność, bo ojciec często bywa na emigracji ale w USA, ba sam pierwsze 7 lat swojego życia spędziłem w stanach
).
3. To co Ty czynisz jest właściwie postacią, do której ja dążę, czyli to bycia tak zajebistym, by to laski mnie w klubach porywały do zabawy. Dotychczas miałem takie tylko 2 imprezy. Obie opisane.
4. Co do koleżanki PUA. ak ja chciałbym miec jakas przyjaciółkę pozbawioną iluzji, ktora dałaby mi szczery i rzetelny feedback. Laski z mojego otoczenia są strasznymi ksieżniczkami, które strzelaja fochy, jak nie chciałem torby trzymać albo jakakolwiek sytuacja wymagająca bycia "draniowatym".
5. Podoba mi sie te, ze nie bałęs się mówic jej tego co Ci na wątrobie leżało. (sytuacja z dialogiem w drodze do innego klubu i ten dialog, gdy mówiłęś, że cały wieczór pragnąęłś własnie jej, a nie jej przyjaciółki.)
Na stronie panuje tendencja do panicznego odbijania ST, do panicznego bycia twardzielem/draniem i panicznego nieudzielania komplementów, nieokazywania zainteresowania. Kiedys też płynąłem z tą falą. Teraz upraszczam sprawę i po prostu mówie co mi na język się nawinie. Chyba moment zrozumienia tego jest momntem przełomu z podrywacza-podlotka na podrywacza-uwodziciela.
No to chyba wszystko co miałem skomentować.
Pozdrawiam
I witam w tym dziale
Drwal
A ja tam lubię ten parszywy
śr., 2011-05-18 10:36 — salubA ja tam lubię ten parszywy sikacz jak i wolę czystą od whiskacza....
Sikacz miałem na myśli
śr., 2011-05-18 12:25 — JacekDrwalSikacz miałem na myśli klubowego cienkusza, którego podają w happy hours. Bo w pubach piwo jest ok. A Guinessik jest prze OK
dzieki za szczery komentarz
śr., 2011-05-18 18:39 — skautdzieki za szczery komentarz Jacku. to nie pozostaje nic innego jak sie kiedys umowic na mala szklaneczke.
zamiast pieprzyc od rzeczy
śr., 2011-05-18 12:56 — skautzamiast pieprzyc od rzeczy skasujcie mi ten koment bo sie duble zrobil.....
Nie rozumiem, co nazywasz
śr., 2011-05-18 13:08 — salubNie rozumiem, co nazywasz pieprzeniem od rzeczy?
salub przyjacielu, moglbys
śr., 2011-05-18 18:37 — skautsalub przyjacielu, moglbys pod tym blogiem zrobic porzadek, prosze.
'nie zbytnio chetny jestem do
śr., 2011-05-18 10:59 — skaut'nie zbytnio chetny jestem do dzielenia sie moim malym swiatem, pare razy probowalem, ale jakos zle zawsze jestem odbierany lub nie otrzymuje satysfakcjonujacych informacji zwrotnych' -
- za wczasu. ale czego ja sie moglem spodziewac po samych narcyzach !!!
zwłaszcza, że whisky była
śr., 2011-05-18 13:19 — saveriuszwłaszcza, że whisky była najtańszym i najgorszym gównem, której nikt nie pił i jak podnieśli cenę kilkukrotnie to "NAGLE" okazało się, że to zajebisty trunek.
Tak samo było z colgate 360, nikt nie mył języka, a jak colgate 360 czysci i jezyk i zeby, to nagle ola boga nie mylem jezyka, co ze mna bedzie (mimo ze wczesniej nic sie nie dzialo)
I przez to ja tez myje ten pierdolony jezyk, a nigdy tego nie robilem i jakos bylem happy
dygresja.
tez na to czekam. i na pewno
śr., 2011-05-18 18:36 — skauttez na to czekam. i na pewno Was o tym poinformuje.
Akcja bardzo pozytywna, tylko
śr., 2011-05-18 17:37 — GDPAkcja bardzo pozytywna, tylko nie wiem po co na każdym kroku próbujesz przekonywać, że zasługujesz na bycie w dziale dla zaawansowanych. Myślę, że lepsze jest podejście "show me, don't tell me". Pozdro
GDP - dzieki kolego za
śr., 2011-05-18 18:35 — skautGDP - dzieki kolego za komentarz.
nie zrozum mnie zle jednak, prosze - na kazdym kroku pokazuje, ze ciezka praca zawsze przynosi efekty i zostaje w jakis sposob nagrodzona - skadinad pewnie sam o tym doskonale wiesz. a dostep do advanced jest tu tylko wypadkowa... 'there's nothing to prove...'
"ciezka praca zawsze przynosi
śr., 2011-05-18 19:02 — saverius"ciezka praca zawsze przynosi efekty i zostaje w jakis sposob nagrodzona"
słowa, słowa, słowa...
hah ok, powiedz to
śr., 2011-05-18 19:06 — skauthah ok, powiedz to propagatorom nls-u.
ok starczy. swoje napisalem, swoje wyciagneliscie.
pozdrawiam
"Wcale nie jest powiedziane,
czw., 2011-05-19 15:36 — saverius"Wcale nie jest powiedziane, że ciągle dając kiedyś coś dostaniesz"
I z ciężką pracą też tak może być, choć rzadko.
"hah ok, powiedz to propagatorom nls-u."
Od słów ważniejsza jest: intonacja, mowa ciała, dotyk, to czy użyłeś dziś dezodorantu.
save. A myślałeś kiedy jakby
czw., 2011-05-19 17:32 — Przemosave. A myślałeś kiedy jakby to było gdyby podczas podrywu była świetna mowa ciała, spojrzenie, głos, optymalna kinetyzacja, ale od strony werbalnej totalna lipa i frajerstwo, czyli np. tanie, nudne komplementy, nie odbijanie ST, rozmowa typu pytanie-odpowiedź, zero tajemniczości, nudne tematy o szkole, pracy itd. Czy wtedy wręcz perfekcyjny innergame jest w stanie przykryć tandetny wizerunek werbalny?
skaut. Jeszcze nie nadeszły,
czw., 2011-05-19 08:54 — Przemoskaut. Jeszcze nie nadeszły, ale twardy jestem i cierpliwie "czekam".
Na temat Twoich akcji we Wrocku się nie wypowiadam. Co ja się tam znam.
Z resztą znasz moją opinię...
Podtrzymuję moje zdanie w sprawie advanced. Za wysiłek włożony w samorozwój, odwagę, wytrwałość i wartość niektórych moich wpisów włączenie mnie do grona zaawansowanych uznaje nieskromnie za należyte, natomiast za sukcesy nie. Owszem wiele osób wiele z moich dokonań uzna za sukces (ja w pewnym sensie też), ale wiecie dobrze o jakie sukcesy tak naprawdę chodzi. Sukcesy na miarę elity tej strony. Według takiego Kratosa wciąż jestem nieudacznikiem.
Wszak tylko dwie kobiety w życiu zaciągnąłem do łóżka. Jedną po ok. miesiącu, a drugą po 20 minutach.
....'Za wysiłek włożony w
czw., 2011-05-19 17:10 — skaut....'Za wysiłek włożony w samorozwój, odwagę, wytrwałość i wartość niektórych moich wpisów ...' -
dodaj do tego szczerosc i otwartosc oraz calkiem zdrowe podejscie do tematu.
"save. A myślałeś kiedy jakby
czw., 2011-05-19 16:07 — saverius"save. A myślałeś kiedy jakby to było gdyby podczss podrywu była świetna mowa ciała, spojrzenie, głos, optymalna kinetyzacja, ale od strony werbalnej totalna lipa i frajerstwo, czyli np. tanie, nudne komplementy, nie odbijanie ST, rozmowa typu pytanie-odpowiedź, zero tajemniczości, nudne tematy o szkole, pracy itd. Czy wtedy wręcz perfekcyjny innergame jest w stanie przykryć tandetny wizerunek werbalny?"
Wszystko spoko, gdyby nie to, że mowa była wyłącznie o nls-ie, więc trochę fail zaliczyłeś.
Pytam teraz abstrahując od
czw., 2011-05-19 16:09 — PrzemoPytam teraz abstrahując od nlsu.
nie rozważam takich sytuacji,
czw., 2011-05-19 16:22 — saveriusnie rozważam takich sytuacji, ale gdyby robić to z szarmancją i widać byłoby dystans do tego, to może i by działało haha
Skaut w zaawansowanym -
sob., 2011-05-21 08:00 — FoxySkaut w zaawansowanym - właściwi ludzie w odpowiednim miejscu