Hej.
Niedawno rozstałem się z dziewczyną z którą byłem pół roku, rozstanie ogólnie w pokojowej atmosferze, bez mojego proszenia się o nic, jej łzy, powód żaden tak naprawdę. Z dnia na dzień. Praktycznie mieszkaliśmy razem i było nam ze sobą bardzo dobrze.
Obecnie jest tak, że panna do mnie zagaduje, ale tylko pod pretekstami typu pożyczyć coś albo oddać moją rzecz, albo jak się widzimy przypadkowo. Dodam, że nie związała się z nikim. Wczoraj spytała czy jej projekt zrobię za kasę, powiedziałem, że nie mam czasu teraz na to. Jeszcze na jednym z portali udostępniła piosenkę którą przeze mnie poznała i jej się ze mną kojarzy z dopiskiem że ma rozchwiane samopoczucie czy coś takiego.
Będzie coś z tego jeszcze?
To że robi to co robi nie znaczy, że robi to wyłącznie z myślą o tobie (ale zamieszałem
) więc nie odbieraj każdego jej ruchu jak wielkiego sygnału w twoją stronę. Z drugiej strony może faktycznie jeszcze coś do ciebie czuje, ale to ty musisz podjąć działanie żebyście znów byli parą. Jak dla mnie jednak, odzyskiwanie/powroty nie mają zbytnio sensu - czasochłonne, a atmosfera w związku nie powrócić do dawnego stanu...
"W królestwie ślepych jednooki jest królem"
No nie wiem, ja raczej nie powinienem zbyt wiele robić, jakie działanie miałbym podjąć?
Przecież to ona nagle odeszła.
Wreszcie jakiś konkret napisałeś, że to ona zerwała.
Skoro chcesz jeszcze być z nią, to spokojnie poczekaj, pozlewaj, niech ona się postara.
A co do powodu, no to pół roku razem i co? od początku razem mieszkaliście? Z mieszkaniem razem trzeba się wstrzymać puki się nie pozna całkowicie danej osoby, a nie już na początku znajomości, bo wtedy nagle wychodzą przyzwyczajenia które mogą przytłoczyć drugą osobę no i potem jest wielkie rozczarowanie.
Reszty nie będę powtarzał po Squesherze.
Na przyszłość podawaj wiek i inne istotne szczegóły.
Dobrze prawi, polać mu.
"wyżej dupy nie podskoczysz"
Moim zdaniem ona sprawdza czy ma dalej koło ratunkowe w twojej postaci
Squesher źle radzi, to ona Cie zostawiła bez wyraźnego powodu, także bieganie za nią tylko pogorszy sprawę i utwierdzi ją w fakcie że jesteś huja wart, i może mieć lepszego
a co do ewentualnego powrotu, skoro rozstała się od tak bez przyczyny to może emocji jej zabrakło, albo jak to ktoś kiedyś fajnie napisał "chciała stworzyć sobie swój własny dramat romantyczny" a jeśli się zejdziecie to myślę ze wszystko wróci szybko do normy,skoro nikt nic nie odjebał
Ale Ty poćwiczyć cierpliwość,obojętność itp ;] BYŁEŚ jej, to czas przeszły i niech na nic nie liczy bo szanujesz się jak każdy inny facet, btw. temat pewnie zostanie usunięty bo nie wracamy do byłych;]
Alteri vivas oportet, si tibi vis vivere
No jak sam to później przeczytałem to zorientowałem się, że nie wyraziłem tego co chciałem
chodziło mi o podjęcie działania jako brak inicjatywy, propozycji z jego strony. "Działanie jako brak działania" fakt trochę hujowo to wyszło - przyznaję, mój błąd.
"W królestwie ślepych jednooki jest królem"
No sprawdza mnie równo, ale trzymam się dobrze. Obiecałem sobie, że nie będą moim zachowaniem rządzić emocje i tego się trzymam. A ona z tego co widzę próbuje mnie prowokować żebym za nią latał.
"No sprawdza mnie równo, ale trzymam się dobrze. Obiecałem sobie, że nie będą moim zachowaniem rządzić emocje i tego się trzymam. A ona z tego co widzę próbuje mnie prowokować żebym za nią latał."
Dokładnie tak jak mówisz
będą z ciebie ludzie ale powiem ci tak szczerze od serca że nie warto wracać do byłych jeżeli wrócisz wspomnisz moje słowa
A różnie to jest, równie dobrze z nową może się nie udać, tak samo z byłą. Niektórzy twierdzą, że takie naprawdę trwałe związki powstają na skutek kryzysu, i z obserwacji powiem, że często tak jest. Ktoś odchodzi na miesiąc, a później rozumie, że zrobił błąd. I jest dużo lepiej niż wcześniej. Oczywiście obie strony muszą wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski.
Co innego toksyczne związki, niedopasowane, gdzie ktoś nawalał. Tacy ludzie się schodzą jak im czas zamaże złe wspomnienia, a później wszystko to wraca.
Ja już nastolatkiem od pewnego czasu nie jestem i wiem, że jak nie ta to inna, ale jeśli by coś miało z tego być, to czemu nie spróbować? Zobaczymy jak się sprawy potoczą.
Od siebie dodam, że dziewczyna zmieniła strategię i chyba stara się mi dowalić okazując, że mnie "nie kocha"
Ciekawe tylko po co to robi skoro moje zachowanie wobec niej jest obojętne i do tematu wracać nie musi.
Sory, że odświeżam, ale temat tak typowy, standardowy i czytelny, że aż muszę się wypowiedzieć i być może ktoś dzięki temu skorzysta i przełoży to na własny związek, własną relacje z kobietą.. Otóż..
1) Pół roku i mieszkaliście praktycznie ze sobą? Dla mnie ( to moje zdanie ) sytuacja niepotrzebna i aż prosząca się o rozpad związku. Po 6 miesiącach jesteście nadal dla siebie obcymi jeszcze ludźmi tak w gruncie rzeczy i pomysły ze wspólnym mieszkaniem, a co za tym idzie zmienianiem swoich wyrobionych nawyków, dostosowywaniem siebie do trybu życia tej drugiej osoby, dylematy typu "kto idzie na zakupy?", czy "kto płaci za prąd?" - jest katastrofą i totalnie rujnuje wzajemne zainteresowanie sobą. Po co robić z fajnego i zdrowego związku twór na wzór życia małżeńskiego z wszelkimi konsekwencjami za tym idącymi? W tak wczesnych etapach związku jak chociażby 6 miesięcy, ludzie powinni spędzać ze sobą wspólnie 2, 3 dni, ew. razem spędzony weekend). To wszystko. Po co więcej? Po co chcecie mieć siebie 24/7 ? żeby pozagryzać się wzajemnie? W takiej relacji nie ma przestrzeni...
2) "rozstanie ogólnie w pokojowej atmosferze, bez mojego proszenia się o nic, jej łzy, powód żaden tak naprawdę. Z dnia na dzień. " - co to znaczy "bez proszenia się o nic" ? Jeśli przez to mam rozumieć, że nie byłeś łajzą, pieskiem skamlącym itp. to very good. Plus for ya. Druga sprawa, że nie ma czegoś takiego jak "powód żaden tak naprawdę. Z dnia na dzień" - ona może dać Ci 12365 powodów, dla których, żaden nie będzie sensowny i logiczny, ale prawda jest taka, że powód (prawie) ZAWSZE jest ten sam: panna straciła zainteresowanie Tobą. Pewnie zabiłeś je swoim cipowatym zachowaniem (wnioskuję, bo Twój post jest ubogi w szczegóły), do tego nałożyło się wspólne mieszkanie które jest killerem czegoś takiego jak "bycie wyzwaniem". Powiedz mi, jak mógłbyś być dla niej wyzwaniem siedząc z nia codziennie na kanapie przed TV np. ? Wiesz, tak logicznie rzecz biorąc, żeby to miało ręce i nogi to ONA powinna Cie gonić i byc wiecznie nienasycona tak zajebistym facetem jak Ty. Ciężko, żeby tak było, piorąc Twoje skarpetki np, albo robiąc Ci codziennie do roboty kanapki z salcesonem. Stąd tyle rozwodów, bo ludzie zbyt pochopnie decydują sie na siebie, wspólne życie, mieszkanie ze sobą etc.
3) "Obecnie jest tak, że panna do mnie zagaduje, ale tylko pod pretekstami typu pożyczyć coś albo oddać moją rzecz, albo jak się widzimy przypadkowo." - sprawdza co u Ciebie, czy się trzymasz po rozstaniu. Uważaj, bo zostaniesz tamponem emocjonalnym dla niej.
4) "ma rozchwiane samopoczucie czy coś takiego." - robi Ci bajzel w mózgu. Porzuć nadzieje. Nic z tego nie będzie.
Jeśli będzie próbowała sie dopytywać, dowiadywać co u Ciebie - skwituj z pewnością siebie i uśmiechem na twarzy, że "miło, że się odzywa, ale nie masz aktualnie czasu bo umówiłeś się z koleżanką, której pomagasz przy projekcie". I koniec. Dystansujesz się totalnie od tych gierek. No chyba, ze powrót chodzi Ci po głowie, jeśli tak - masz na forum maaaaasę postów traktujących o tym. Pozdrawiam
"wyżej dupy nie podskoczysz"
a ja spojzrałbym na to z innej strony...
W wiązku dojzrałych ludzi zdarzają się kłotnie. Ostra wymiana zdań, podniesiony głos, 2-3 dni ciszy, przeprosiny, wyjasnianie, wyciąganie wniosków, powrót do normy. Nikt normalny nie myśli o rozstaniu/rozwodzie. Ale w wieku lat "nastu" kłotnia i stan chwilę po = zerwanie. I znów kilka dni ciszy, rozmowa i rownie spektakularnie "schodzą się". Dla mnie "ciche dni" w dojrzałych związkach i "zerwanie" u młodych to semantyka i oznacza to samo.
No więc - autorze tematu - napisz o jaką pierdołę wam poszło, ile takich "zerwań" macie na koncie i kiedy skończysz te jasełka i do siebie wrócicie, godząc się namiętnie wzdłuż i wszerz?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Dobrze gada!
że też komuś chciało się odkopać temat, a ja tu akurat wlazłem po raz pierwszy od daaawna..
co do mojej historyjki, to ja już mam nową pannę, a ona ma nowego kolesia, chyba w podobnym czasie nam się taka sztuka udała. czasem o niej myślę, ale bez przesady.
moja była się do mnie odezwała w jakieś 2 miesiące po stracie kontaktu, później jeszcze próbowala nawiązać neutralna rozmowe. Wiedzialem ze juz z kims ona tez kreci i zerwalem z nia wszelki mozliwy kontakt mowiac jej ze powinna to uszanowac. I uszanowala. A mi chyba to pomogło.
Raczej nie chciala do mnie wrócić, tylko z ciekawosci sie odezwała.
pozdr