witam
nigdy nie interesowalem sie tematem podrywania, zawsze samo mi to wychodzilo, nigdy nie narzekalem. od pol roku jestem z dziewczyna o ktora na poczatku musialem sie troche postarac. jest nam razem bardzo dobrze, kochamy sie, mimo ze poki co to zwiazek na odleglosc to widzimy sie tak czesto jak tylko mozemy, zreszta zostalo jeszcze kilka tygodni i koniec z ta udreka, bedziemy sie mieli codziennie. jestem jej pierwszym powaznym chlopakiem, jest rok starsza (ma 20 lat), swietnie nam sie razem spedza czas, rzadko sie klocimy, ja czesto robie jej niespodzianki, zabieram ja gdzies, zaskakuje - jest szczesliwa i ja tez. jedyne "ale" to to, ze gdzies zgubilem taka swoja dawna "niegrzecznosc". kiedys bylem wobec dziewczyn bardzo nie w porzadku, ta jest tą wyjatkowa na ktorej mi zalezy i to mnie zmienilo. nie chciala mi zaufac na poczatku ale jak juz to zrobila to zobaczyla, ze nie ma sie czego obawiac, przez co czasami wydaje mi sie ze troche mniej sie stara, mniej okazuje uczucia, nie jest zazdrosna - strasznie mi ufa i jest mnie pewna, dlatego uwaza, ze jak czasami mniej sie bedzie starac to nic sie nie stanie a zazdrosna nie musi byc bo tylko ona sie liczy. chcialbym na to jakos wplynac. kiedy juz dojdzie miedzy nami do sprzeczki i ja sie rozlaczam, ona po prostu mowi "czesc"i robi to samo. wiem, ze po czyms takim nie powinienem sie do niej odzywac i czekac na jej krok, ale czasem po prostu odzywam sie, bo wiem ze wtedy sie pogodzimy i to nie bedzie mialo znaczenia. chcialbym zeby wciaz okazywala emocje, a nie wychodzila z zalozenia, ze jak juz mnie ma to bedzie mnie miala i nie musi
czytaj lewa! No i sie zmień! Przedstaw jej jakies zasady, powiedz co Ci sie nie podoba i wyciagaj konsekwencje-nie mowie tu o zrywaniu zaraz ale moze jakis chłod z Twojej strony by sie przydal zeby troche mniej sie poczula pewna.
two teas to room two
"ta jest tą wyjatkowa na ktorej mi zalezy i to mnie zmienilo"
- i przez to właśnie spierdoliłeś. Miałem dokładnie taka samą sytuację, tak myślałem jak Ty a Ona wprost potrafiła mi powiedzieć - "Ja wiem, że Ty mnie nie zdradzisz" w 100% przekonana i wtedy czułem się jak to mnie obdziera z atrakcyjności, oczywiście chciałem z tym co zrobić ale już było za późno
"Ja wiem, że Ty mnie nie zdradzisz w 100% przekonana i wtedy czułem się jak to mnie obdziera z atrakcyjności, oczywiście chciałem z tym co zrobić ale już było za późno"
to nie było takie złe
nie zdradzasz bo masz taka zasadę(jak z kimś jesteś to jesteś a jak ci sie nie podoba to odchodzisz), ale i tak musi się o Ciebie starać bo jeżeli zacznie manipulować i przestanie się starać to znajdziesz sobie inna(zostawisz ją) trzeba tylko jej to jakoś przedstawić żeby o tym wiedziała
A ja się trochę nie zgodzę, fakt faktem myślenie trochę trzeba zmienić, na bank nie jest ona tą jedna, wyjątkową. I też mi się nie podoba to , że ona czuje się pewnie. Po za tym związek to dwie osoby , i każda powinna dawać z siebie po 50% , z tym , że ty 49% a ona 51% - taki paradoks.
Ukróć jej to myślenie trochę, spróbuj delikatnie zastosować chłodnik, wyjdź gdzieś bez niej, odpisz na smsa kilka godzin później, pobaw się trochę jej emocjami, wyjdź raz , drugi gdzieś z koleżanką. Nie wiem.
Ale z drugiej strony skoro wszystko jest okej, prowadzisz ten związek, czujesz, że wszystko jest tak jak powinno być, kolokwialnie powiem, że kochacie się - to, też za bardzo nie ma co komplikować i bawić się w super samców alfa. Bo potem coś spierdolisz, i będziesz płakać , że straciłeś swoją wyidealizowaną miłość - człowiek tak z natury ma, że jak coś straci to doceni - znam to z autopsji.
I w tym kawałku kłamią - pokory nie pogody, czas uczy nas.