Witam wszystkich,
sprawa wygląda tak:
Poznałem kiedyś w szkole zajebistą dziewczynę. Zajebiście nam się gadało, wszystko spoko, lecz... pojawił się jeszcze inny gość. Z czasem zaczęło to wyglądać tak, że np. w szkole raz podchodziła do mnie, raz do niego. Pytam się, czy idziemy gdzieś to ona mówi że idzie z nim dzisiaj akurat. Jak podchodzi do mnie w szkole to wszystko znowu jest normalnie. Jak myślicie, da się coś zrobić jeszcze w tej sprawie? Da się dziewczynę przekonać, żebym to jednak był ja?
Nie interesuje mnie rola przyjaciela-szmacianej lalki. Może wy też mieliście takie sytuacje i wyszliście z nich zwycięsko? Tylko prosiłbym nie pisać, 'ehh, nie wiesz takich rzeczy?' bo gdybym wiedział to bym tutaj nawet nie wchodził. Pozdrawiam
Lewa strona.
"Da się dziewczynę przekonać"
Dziewczyny na pewno do siebie nie przekonasz jeśli naprawdę tego chcesz, zaczniesz powolutku, sukcesywnie wszystko pieprzyc. Po pierwsze tradycyjnie lewa strona a jak chcesz ok 32. zabaw, gierek i gier słownych pisz na prive.
Są dwie metody, jedna pokazujesz jej prost że Ci się to nie podoba.
Druga rozgrywasz to tak aby dostrzegła w Tobie to czego u innych i u tamtego nie znajdzie. No i do tego flirtuj na jej oczach z innymi to powinno zadziałać.
Pokaż jej, że nie jesteś na jej zawołanie. Jeśli do ciebie podchodzi postaraj się, by poczuła, że też masz swoich znajomych, koleżanki, którym chcesz poświęcić czas i nie będzie tak, że jeśli się koło ciebie zjawi zaczniesz wokół niej ganić.
Zacznij z nią flitować i wprowadź element zazdrości, gdy ona idzie z "tamtym" to ty już miej dwie kolejne do towarzystwa ...
Zwycięzca zaczyna tam, gdzie przegrywający rezygnuje - PAMIĘTAJ!
Zrobiłem tak wszystko i jakoś lepiej idzie.
Dzisiaj naciskała na mnie, żebym przyznał, że jestem zazdrosny - jak myślicie, co to znaczy w odczuciu dziewczęcym?