Witam.
Poznałem jakiś czas temu laskę z którą dobrze mi się układało. Wyznal mi że jest mną zainteresowana jako kandydatem na chłopaka. Udawało mi się rozpoznawać i odbijać jej testy. Wszystko się popsuło jak wyechała na poczatku marca [na cały miesiac] za granicę. Troche mi laska zabujała w głowie i dałem sie złapać na gierkę typu "laska traci zainteresowanie facetem". Przez roming nie mogłem do neij dzwonić więc pod wpływem emocji napisałem maila w którym tłumaczyłem się ale w sumei nie było powodu [jak przeczytałem tego maial na drugi dzien to nie wyslałbym go już]. Stało sie i wiedziałem żę wypadłem jako najgorszy frajer. Po trzech dnaich ona odezwała sie do mnie na komunikatorze tylko "hej","ok" ja milaczalem po tygodniu zaczęła przesiadywać codziennie na komunikatorze [u niej to jest anomalia jak jest dostępna], a ja nadal milczałem. Nie wiedziałem kiedy wraca wiec napisałem jak jej nie było widać na komunikatorze i zanim zdarzyłem mrugnać okiem po moim "hej" już sie odezwala i pytala sie co u mnie. Spytąłem sie kiedy wraca i zakonczylem rozmowę. Jak wróciła w sobotę to zadzwoniłęm do niej. podczas rozmowy rozweselił się jej głos. Na propozycje spotkanai odrzu zapytała mnie sie czy teg samego dnia, powiedziałęm ze w poniedizalek mam czas to ona na to że musi zobaczyc ja tera mam praktyki wiec powiedizalem "ok" i dalej zartowalem igadalem z nia, powiedzial mi ze cieszy sie ze zadzwonilem. W poniedizalek zadzwonilem ponownie i podalem dwa terminy sroda i piatek. Powiedizal ze woli srode bo w piatek moze wracac do domu z bratem. Wiecp dalem godzine. Pytala sie jak spedzilem dzien wiec wspomnailem ze po ty jak zrobilem obiad... to ona powiedizla mi ze ktoś taki by się jej przydal to ja zaczalem zartować ze jako kur domowy to ja mam swoje wymagania. [bylo wesoło] Wśrode napisal mi [2,5 godziny przed spotkaniem]ze nie da rady sie ze mna spotkac i ze chce żebyśmy sie spotakli w piatek jak proponowalem wiec odpisalem tylko "ok". W czwartek ONA SAMA sie do mnie odezwala na gg ale odpialem z opóźnieniem i ona nic sie juz nie odzywala. W piatek zadzwniłęm żęby jej powiedziec o ktorej mogesie z nia widziec i w rozmowie wyszło ze zasnęła po tym jak sie do mnie odezwała i powiedizała mi zę miała do mnie pisać bo jednak jedzie z bratem do domu. Wiec powiedziałem ze wporzadku i nie podawąłem drugiego terminu. Teraz milcze od piatku. Dodam jeszcze ze ona odbiera od razu jak dzwonię.
Panowie powiedzcie mi co o tym myslicie?
Cieżko mi stwierdzić czy ona nadal sie bawi ze mna w jakaś gierkę czy naprawde nie mogła sie spotkać[co do piatku to nie klamala]?
Przez moje frajerstwo mogła mi "przykleic" naklejke przyjaciel?
Jak odzyskać moja spójność zasad w jej oczach po tym mailu, zeby stać sie znów tą osobą która poznała?
Kolego 2 i 3 zdanie sie gryzie napisałeś : ze udawało ci sie odbijac jej testy , a zdanie wcześniej daleś sie wciągnać w bycie "kandydatem na jej chłopaka"
Dalej juz mi sie czytac nie chciało............
Live the life you love. Love the life you live!
One ZAWSZE wracają !!!
TO DO LIST:
1.NOT GIVE A FUCK
2.THAT IS ALL
Ja bym na Twoim miejscu poczekał na jej krok.
Piszesz nam o mailu, który wysłałem, ale co dokładnie tam pisałeś?
Że tęsknisz/kochasz/chcesz ją bzyknąć(?)? Wydaje mi się, że robisz za duży problem z tego, bo widzę, że opisałeś tylko problem spotkania.
Jeśli jesteś twardy, powiedź jej, że nie spodobało Ci się to zachowanie, że umówiła się z Tobą na piątek a nagle zmienia zdanie. I zauważ, że to ona Ci odmówiła piątku a potem zaproponowała. I po tym czekaj na jej odpowiedź.
Na to co mi powiedziala że "jestem kandydatem..." powiedizalem ze musze sie zastanwoić... nie dalem jej odpowiedzi "tak"
W mailu napisalem że tesknie i ze chce aby sie do mnie odezwala. Tłumaczyłem sięteż bardzo z mojego zachowania ktore nie bylo wcale złe. Mowa jest oczywiscie o piatku[8.04]. W poniedziałek jej podalem 2 terminy sroda[6.04] i piatek. W srode napisal ze nei moze i ze chce sie spotakc w tym drugim terminie ktory podalem.
ale na piątek ona też go spuściła na drzewo! Na razie są bezterminowi
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Miej wyjebane a będzie Ci dane
ile Ty masz lat ?
I'm not fallin in love with ya, I'm not fallin in love
Till I get a little more from you baby...
Felldone ,czytam Twoj kolejny post i stwierdzam że dajesz beznadziejne rady..Tzn nie dajesz wcale ich .Są tu rozsądni ludzie którzy potrafią pomóc,a nie bluznic : )
Wez to jako dobrą rade i irytacje Twoim zachowaniem
Naiwność jest głupotą...
Moje życie? moje kredki? To wypierdalaj z tymi mazakami!!!
ja przeczytałem wszystko
bezterminowo to chyba najlepsze rozwiązanie
czytając Twoją wypowiedź łatwo można się wczuć w Twoją sytuację
chude amerykanki