Piszę tutaj bo właściwie nie mam się kogo poradzić.
Poznałem w na początku grudnia dziewczynę mam 36 lat ona 35. Pierwsza randka taka sobie druga randka sex, co ciekawe wtedy gdy dałem do zrozumienia ze wychodzę i kończymy randkę.
Związek wyglądał obiecująco. Niestety w święta puściły mi emocje i powiedziałem że zależy mi na niej, kocham Cię i ..... pod wpływem sexu min. W tym czasie dowiedziałem się że wychowała się bez ojca dopiero w wieku 30 lat odszukała go, zresztą namówiła ją terapeutka (jest psychologiem i sama musi poddawać się trapi).
Sylwestra spędziliśmy osobno (była w klubie podobno ze znajomymi) co wyprowadziło mnie trochę z równowagi, po nowym roku po randce u niej zerwała ze mną (to nie ma sensu ranię Cię itd) - po tygodniu umówiłem się z nią na rozmowę i jakoś się pogodziliśmy a właściwie to z mojej inicjatywy.
Tak trwało i pod koniec lutego z kolei ja w przypływie gniewu zerwałem z nią za to że cały czas ma konto na sympatii (po logowaniach wiedziałem że rozmawia i być może umawia się). Jak już wspomniałem znów pękłem (bo mi zależy) Zaczęliśmy się spotykać. Wspominałem o tym później(niedawno a ona - ale jesteśmy znowu?) Acha i w końcu usunęła konto na sympatii- sama mi o tym powiedziała udałem że pierwsze słyszę.
Tzn umówiłem się na spotkanie z nią z oporami z jej strony, przyjechałem taryfą jak najszybciej się da i próbowałem wszystkiego. Odpowiedź brzmiała nie (wspomniała że nie mam odwagi, że podobało się jej że byłem stanowczy jak zrywałem)
Wstałem podziękowałem za wspaniałe chwile i zacząłem się ubierać, gdy się ubrałem puściła do mnie oczko i powiedziała że złamała się.
Znowu zaczęliśmy (chodzić) trudno to chodzeniem nazwać - wygląda to na to że jestem niewolnikiem seksualnym
przed 30 by była uśmiechnięta buźka a teraz nie. Na wszelkie pyt odnośnie związku przyszłości słyszę nie wiem. Czy jestem partnerem czy kochankiem - nie wiem. Złamałem się pod wpływem opinii o kobietach wychowanych bez ojca, ale w nieskończoność nie mogę łamać podstawowych zasad.
Ostatnio w trakcie oglądania filmów zaczęła bawić się dotykiem chodzić palcami po mnie.
Chodzi w kolorach szary brązowy, szlafrok i pościel czarny i czerwony. Znajomi i rodzice nieznani dla mnie, chociaż ostatnio pokazała mi album rodzinny.
No nie wiem jak rozkochać ją i czy ten związek przetrwa (z mojej strony zależy mi) z drugiej nie wiem. Jak jesteśmy razem wykazuje empatię, zainteresowanie, zależy aby sex był dla mnie przyjemny, boi się że mi się sex znudził, że obecnie nie może brać pigułek i tylko gumki (Ostatnio laska z finałem do buzi, troszkę nią rzucało i wypluła ale i tak nieźle) , czasami coś ugotuje, jak jesteśmy razem gotujemy razem, zrobiłem w jej mieszkaniu kilka napraw. Niby zajebiście a żadnej decyzji w te albo w drugą stronę.
Dodam wg jej opowiadań miała 1 długi związek 10 lat - facet był wiecznym dzieckiem (zakochała się z czasem, drugi zakochała się od razu facet był z inną więc była tą drugą z przerwami, później krótki romans z jego bratem pewnie ma teraz ze 45 lat. Zastanawia mnie dlaczego mówi mi takie rzeczy, ja bym do niektórych spraw się nie przyznał.
Doszedłem do wniosku choć to nie trudne że szuka męża partnera bo w tym wieku to chyba trzeba się spieszyć - można zostać z ręką w nocniku.
Interesuje mnie opinie pod kątem rozwoju sytuacji co robić czego nie robić aby nie zepsuć.
Dodam że kobiety wychowane bez ojca bądź z patologicznych rodzin często mają problem z podjęciem decyzji. Sytuacja generalnie mnie wypala więc nadejdzie taki czas ze jakakolwiek decyzja będzie pożądana. Na razie jestem za utrzymaniem związku i jego re konfiguracją i tu jest problem takiego nigdy nie miałem. Byłem raz z dziewczyną córką alkoholika i pewne cechy zauważam ale tamta dała by się pociąć żebym tylko nie odchodził.
Ta jest zbyt dumna lub matka wmówiła jej że faceci nie są zupełnie potrzebni, ważna jest kasa (w każdym razie tak opowiadała) Raz stwierdziła że zarabia 3 razy więcej ode mnie - odpowiedziałem że ciesze się że komuś się powodzi w tym kraju.
wiekiem zaawansowany, ale emocjonalnie i z doświadczeniem nastolatka
Nic nie usprawiedliwia Cię przed DOKŁADNYM przeczytaniem lewej strony. W tym wieku z większym, mam nadzieję, zrozumieniem. Popełniłeś tyle błędów, że aż trudno od czegoś zacząć. Ale chyba najważniejszy: za bardzo Ci zależy, za bardzo jesteś "needy", poza nią nie masz alternatywy w postaci innych kobiet, jesteś na zajeb... krótkiej smyczy i zapierd... ku przepaści. Zacznij od wyeliminowania tego, bo - wierz - mi ona budzi się z ręką w nocniku dużo głębiej niż Ty. Wasze zaangażowanie to 90% Ty, 10% ona, a powinno być odwrotnie.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
1. Zapoznaj się z artykułami po lewej stronie. Potem przeczytaj punkt 2.
2. Traktujesz to zbyt serio. Znajomość ma być dla obu stron lekka i przyjemna. A nie poważna i angażująca... Baw się! Rób to, na co oboje macie ochotę. Jak coś z nią nie wychodzi to znajdziesz inną.
Magic ;>