Witam.
Piszę odnośnie wcześniejszej historii. http://www.podrywaj.org/fochy_wy...
Jako, że forum może służyć do opisywania sukcesów i porażek...zacznę od porażki 
Zadzwoniłem do laski z którą była związana historia w moich wcześniejszych tematach na forum.
Dzwonię; Cześć, - cześć- ...urocza złośnico
Pytam jak mijają wiosenne dni i mówię, że pewnie wie, czemu dzwonię 
Ona mhmmm...Ja, że w środę będzie ładna pogoda i chcę wyciągnąć ją na spacer, a potem na karuzele.
Ona, że nie ma czasu w tym tygodniu, że już sobie zaplanowała naukę...bla bla, że gdybym zadzwonił wczoraj to by się zgodziła (ściema
).(kiedyś tłumaczyła się mi, że czasami na prawdę nie ma czasu dla nikogo i nawet jej znajomi się już na nią dziwnie patrzą). No ja powiedziałem, że rozumiem ją z tą nauką i podziwiam, że dąży do tego co pragnie osiągnąć. Zaproponowałem jej także pomoc z tym związaną, jeśli by jej potrzebowała(i tu tak się poczułem dwuznacznie- bo to trochę jak piesek, z drugiej strony skoro mogę pomóc czemu nie, tym bardziej, że jak mówiła, ma marzenie związane właśnie ze studiami)
Ogólnie rozmawialiśmy na luzie, było takie lekkie napięcie często rozładowywane śmiechem z jej strony i z mojej też. Jej głos był spokojny, seksowny, ja mówiłem na luzie z dobrym humorem (nie obniżałem, ani nie spowalniałem go na siłę)
Jak się nie zgodziła, ja powiedziałem ok, nie ma problemu, a ona na to mhmmm
jakby nie dowierzała, ja ,że nie wiem co o mnie myśli, ale nie będę przecież robił z tego tragedii i nie to nie
i zaczęliśmy się śmiać( ja z siebie trochę też, bo przecież staram się o nią jak idiota- i chyba ona też tak myśli)
Na koniec powiedziałem, że ale ona może, jak znajdzie czas się zrehabilitować i zaprosić mnie, ona ,że ok( akurat ;
Coś tam blala w dobrym humorze i pa.
Podsumowując: Chyba mam przypiętą łatkę adoratora, któremu ona spokojnie może odmawiać. Po drugie jak już wcześniej wspominaliście na forum po prostu widzi, że za bardzo się staram i być może było w tym czasami zbyt dużo źle wyważonego cwaniactwa.
I co dalej? Wiem, że dać sobie spokój, podrywać inne, poszerzać horyzonty. Trochę jej szkoda 
I co zrobić jak się odezwie?( nawet dając temu 1 % nadziei) - wcześniej mnie zaczepiała, ja starałem się to delikatnie "gasić" i "chłodzić" gdyż już wcześniej powoli wpadałem w ramę adoratora- żeby nie powiedzieć pieska i na jakikolwiek sygnał z jej strony starałem się nie podchodzić z wielkim entuzjazmem.
Pozdrawiam!
poczekaj ąz się odezwie, wtedy pomyśl co zrobić. Jeżeli będzie to coś w stylu jak słychać to napisze ze ok i blabla, nie proponuj pierwszy spotkania. A jak zaproponuje spotkanie to ja bym się umówił
wiesz co, ja bym się rozglądnął za inną panienką, pokazał się tej opisanej wyżej dziewczynie '' przypadkowo" na oczy z nowo poznaną i zagrał na zazdrość. Jak zadzwoni z prośbą o spotkania - ,,słonko, nie mogę jestem umówiony". Jak zadzwoni po raz kolejny i kolejny to się z nią spotkaj. AAA i ważne, ta nowo poznana powinna wtedy pozostać koleżanką
Teraz ty jej zrób push&pull, bo ona to robi Tobie ewidentnie. Najpierw Cię zaczepia a potem gada, że nie ma czasu na spotkanie???
Walcz o kobietę jak lew o swoją zdobycz, żebyś nie miał do siebie pretensji z powodu zaniechania działania.
Ogólnie mniej więcej jej zachowanie wygląda tak:
zgodzi się lub nie na spotkanie, częściej nie. Ja wtedy raczej już nie szukam kontaktu. Później Ona mnie zaczepia w taki głupi sposób np. wysyłając uśmieszek przez sms'a, pytając się o jakieś pierdoły itp., czy tam raz zaproponowała spotkanie, wtedy odmówiłem i po jakimś czasie zaproponowałem swój termin i się zgodziła bez problemu- ale to było wcześniej i później mnie właśnie zaczepiała(szczególnie po tym jak próbowałem ostatnio ją pocałować)
Jej zachowanie jest nieufne, jakby mnie permanentnie weryfikowała. Działa tak jakby szła w moim kierunku, a nagle się obraca( i obraca kota ogonem- aż w końcu jej powiedziałem żartem, że to przecież ona mnie zaczepia)
Sama stawia się na postumencie(jak ostatnio mi powiedziała, że nie ma czasu i odmówiła, dodała, że pewnie nie jestem zaskoczony- co jest trochę śmieszne), strzela focha. Okazuje aprobatę i nagle się z tego wycofuje( co mnie też irytowało- a wiadomo, emocje trzeba trzymać na wodzy- co nie zawsze się udaje). Jakby się czegoś bała, kiedyś wspominała, że zawiodła się na jakimś facecie, i nawiązując do swojej sytuacji, że silne kobiety są wykorzystywane przez słabych facetów. Minęło od tej sytuacji sporo czasu, a ona jakoś nie nawiązała z nikim głębszej relacji. Teraz mówi, że w jej głowie nie ma miejsca na randki i większość czasu wypełnia nauką.
Dziwne to jest, wiem, że nie jestem ideałem i pewnie już coś spieprzyłem(kiedyś do niej podbijałem, nawet dobrze szło, ale spieprzyłem przez nachalność i emocje, brak doświadczenia, jednak oboje nabraliśmy do tego dystansu i było to już jakiś czas temu), ale czasami mam wrażenie jakbym miał pokutować za jakiego kolesia.
A z pokazaniem się inna może być problem bo rzadko ją widzę na uczelni, chyba, że podbije do jej koleżanki z grupy
A ja to widzę bardzo brutalnie. Ona się kocha jeszcze w tym całym kolesiu co ją niby skrzywdził, albo w jakimś innym. Jak baba sama, albo ma przestój uczuciowy to chce popróbować nawet na siłę z kimś. Ot tak dla zabicia czasu wyjść z jakimś absztyfikantem. I gdyby nie wzdychała do jakiegoś czarującego drania (co to jej czasu nie poświęca albo nie ma skłonności do monogamii) to by się zgodziła na jakieś spotkanie chociażby w jej mniemaniu, po przyjacielsku. A te uśmieszki czy smsy to na zasadzie "eee... co by tu... napiszę do niego, niech i on gdzieś tam w poczekalni siedzi. Żeby się jednak do końca nie zraził" Po prostu dziewczyna nie szuka. Ona na pewno chłopa jakiego nie ma? Może się mylę i życzę Ci, abym się mylił. Niewiele możesz sobie w tym temacie wyrzucić. Drewna nie ożywisz. Zachowaj ten swój entuzjazm i serdeczność dla jakiejś przyjemnej kobitki, bo ta to taka burżuazyjna. Nie chce wyjść i koniec.
Tylko, że z tym facetem było to już z dwa lata temu jak nie trzy?(niby jedyna wielka miłość) Potem mówiła, że oczywiście spotykała się z facetami, ale do niczego poważnego nie doszło, wszystko się kończyło i paliła mosty.
Faceta raczej nie ma, chociaż kiedyś rzuciła, że jej osoba jest skierowana w stronę pewnego mężczyzny, który zajmuję jej wszystkie dziedziny życia(jak się okazało shit test na 99%)- to ja jej życzyłem powodzenia. Kiedyś ją spotkałem na uczelni i podszedłem do niej jak gadała z jakimś kolegą, za chwilę dostaje od niej sms'a, że to nie jej facet... i przy innej okazji powiedziałem, że podchodząc do niej nie miało to dla mnie znaczenia czy kogoś ma i teraz też nie ma- i po pewnym czasie sama zaproponowała spotkanie. J
Jeżeli chodzi o spotkania takie "koleżeńskie" to powiedziała, że po tym jak próbowałem ją pocałować i do póki nie zmienię swojego postępowania to się nie będzie ze mną spotykać- ja na to (podejrzewając ST i oczywiście szczerze), że miałem ochotę ją pocałować i jak będę chciał to następnym razem to pewnie też to zrobię( powiedziałem tak, może lekko zbyt cwaniakowato, ale nie miałem nic złego na myśli)
Myślę, że poza tym, że jest fajną dziewczyną to być może jest też trochę kokietką i flirciarą. Wiem, że możesz mieć rację, dlatego staram się być ostrożny i dlatego też zależy mi na Waszych radach, żeby to jak najlepiej rozegrać.
Dzięki i pozdrawiam!
Jak widać, nie wszystko podstawisz pod wzór. Zrobiłeś swoje, jak Ci zależy czekaj na jej ruch. Ale nie śpij przez ten czas. To się może ciągnąć miesiącami. Traktuj tę dziewczynę hobbistycznie. Najlepsza terapia - prześpij się z inną. I to nie po to, aby zapomnieć ale żeby się zdystansować. Ja wiem, że się podoba ta i że inne teraz są be. Ale w tym czasie kiedy jesteś na innej albo (no, jesteśmy dorośli) za inną, zapominasz o tej swojej ikonie. Wniosek - jak nie myśleć o niej? Jak najwięcej czasu spędzać z innymi. Wieczorem przed snem pomyślisz jeszcze, a potem mniej i mniej... jak ją widzisz znów coś wraca ale już jesteś mniej płochliwy, mniej taki "aż, aż". I z nią lepiej pójdzie i w życiu weselej. A może ktoś inny się pod koła nawinie.
"ona może, jak znajdzie czas się zrehabilitować (...)"
zupełnie jak u mnie (patrz post)
"Chyba mam przypiętą łatkę adoratora, któremu ona spokojnie może odmawiać. "
ja chyba też, więc się nie martw
btw
co do tego co napisali inni
hmm
ja też czekam, że może zadzwoni
i tak już czekam od 5go marca br
i sie q...a nie doczekam
a może się myle
PS ja też nie wierzę w bajki typu, "nie mam czasu"
wychodzę z założenia, że jak komuś zależy
to czas zawsze znajdzie
chude amerykanki
Dzięki wielkie za rady i wsparcie

Zobaczymy co czas przyniesie.
Pozdrawiam!