Potrzebuje kilku porad.
Sytuacja dotyczy odbicia dziewczyny. Chodzi o to że nie mam jak spędzać z nią czasu. Jedynym miejscem jest szkoła, ponieważ mieszkam na wsi, do tej dziewczyny mam spory kawałek drogi a prawka jeszcze nie ma. Dlatego pytam jak wy byście to zrobili. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze to że ona zazwyczaj jest w otoczeniu dość sporej grupki koleżanek.
A wydaję mi się że może coś z tego wyjść ponieważ w ostatnim czasie zauważyłem oznaki zainteresowania z jej strony.
PS. Nie odsyłajcie nie do blogu Saveriusa, ponieważ tam opisane jest bardziej spędzanie czasu razem w domowym zaciszu lub na spacerze itp.
Hmm, to też jest moją piętą Achillesa, nigdy nie wyciągam z grupy, a raczej łapie jak jest sama. Jednak jak już muszę, to najczęściej podchodzę bezpośrednio do niej, i mówię że mam sprawę, a do koleżanek "pozyczam na chwile kolezanke" rzucam usmiech i juz. One plotkują sobie o was, a Wy gadacie;d
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Mam jeszcze jedno pytanie.
Lepiej podejść do niej naprawdę z jakąś sprawą czy tylko to powiedzieć reszcie?
Gdyby w trakcie takiej rozmowy w cztery oczy podszedł jej chłopak (znam go i nasze kontakty są na dobrym poziomie), to mam się spróbować zmyć jak najprędzej czy czekać aż on sobie pójdzie? I rozmawiać z nim normalnie czy może troche go olać?
"Nie ma kobiet nie do zdobycia, są jedynie mężczyźni do dupy."
Zwyczajnie z nim rozmawiaj. A co do dziewczyny, to już Twoja brożka.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!