Witam !
Niedawno dołączyłem do użytkowników tej stronki, wiele rzeczy dowiedziałem się czytając artykuły i wpisy, jednak jakieś tam już doświadczenie posiadałem w podrywaniu kobiet. Mam do was prośbę i proszę was o radę.
Otóż zdarzyła mi się ostatnio pewna sytuacja. Mam koleżankę, z którą dosyć często rozmawiałem, utrzymywaliśmy kontakt, takie tam pierdu pierdu, co słychać i w ogóle. Z racji tego, że byłem w stałym związku, ona też wtedy jeszcze miała swojego faceta, jednak oboje z tych związków zrezygnowaliśmy, nieważne dlaczego, po prostu, coś się kończy, coś się zaczyna. Oczywiście dalej kontakt utrzymywaliśmy i doszło do tego, że umówiliśmy się na spotkanie. Wcześniej oczywiście spotykaliśmy się, tylko to były raczej takie spotkania bardziej koleżeńskie, a teraz randka. Podszedłem do tego wszystkiego z rezerwą i dystansem, przypominając sobie wszystkie zasady. Spotkaliśmy się na neutralnym gruncie, w jakiejś małej kawiarence. Widać, było, że zadowolona ze spotkania jest. Potrafiłem ją bez problemu rozśmieszyć czy zaciekawić jakimś tematem, oczywiście byłem też wiernym słuchaczem, kiedy opowiadała mi swoje tematy i historie. Generalnie było miło. Godzina dosyć późna się zrobiła, powiedziałem, że odwiozę ją do domu. Nie chciałem wchodzić do niej, nawet na to nie liczyłem, jednak to zaproponowała. Nie wiem, może powinienem odmówić, może nie, sami oceńcie. Znam tą pannę dobrze, wiem, że przeżywała wielki kryzys po rozstaniu z chłopakiem i to mega przeżywała, więc nie chciałem na nic naciskać czy schodzić na bardziej erotyczne tematy kiedy byliśmy u niej w domu. Fakt, faktem, ona mieszka z rodzicami, a ja dobrze znam jej matkę, bo kiedyś z nią pracowałem, miła kobieta bardzo, ale to jakoś przywoływało mnie do porządku. Trochę czasu spędziliśmy u niej, już dosyć późno się robiło, a że panna to jest wyjątkowy śpioch, to sobie trochę ziewała, więc wykorzystałem ten fakt i powiedziałem, iż widzę, że spać jej się chce, to ja mykam do domu, bo zresztą i tak późna godzina jest. Hmmmm nawet nie pocałowałem ją na pożegnanie, nie wiem po prostu nie czułem tego momentu.
Następnego dnia ona pierwsza napisała do mnie, żebym nie pomyślał, że ją zanudzałem, że to nie tak, po prostu Ona bardzo śpioch jest i żebym sobie czegoś nie pomyślał. Widać, że panience coś tam zależy. Wieczorem do mnie znów napisała co tam słychać, jakieś bzedty po prostu.
I tu popełniłem błąd, bo napisałem, że chce się z nią spotkać w następny weekend, a ona odpisała mi, że zobaczymy co da się zrobić. Ja po prostu napisałem na to - w porządku. Wiecej nie odpisała.
I teraz mam pytanie, co zrobić w obecnej sytuacji, jak poderwać tą panienkę, bo widać, że jest trochę zdystansowana i lubi strzelać ST. Powiedzcie mi co zrobiłem, źle, a co dobrze. Mam do niej teraz nie pisać i poczekać, aż sama napisze do mnie ? Co byście mi poradzili ?
to znaczy co mam poprawić ? bo nie czaje.
Rozumiem. Tą opcję też muszę wziąć pod uwagę. W sumie czasami jej zachowanie wygląda na to, że po prostu ma wyjebane. Chociaż to ona zawsze pierwsza pisze czy dzwoni. Staram się w miarę umiejętnie odbijać każde jej ST, no ale zobaczymy co będzie. Mam nadzieje ją złamać, chociaż cięzko będzie.
rada na przysłośc. Zamiast proponować spotkanie przez sms czy gg, zadzwoń. Prościej, szybciej, więcej możliwości - same zalety. I podajesz najlepiej dwa terminy. Spotkamy się tu i tu, wtedy i wtedy o tej i o tej, albo wtedy i wtedy o tej i o tej. Jeśli odmówi, czekasz, ty dałeś swoje propozycje, dwa terminy. Nie chce? Jej problem.
Oczywiście, że nie chce mieć uległej i nie mającej własnego zdania panienki. Hmmm więc będzie wyjebka. Dzięki za pomoc !
GG w ogóle nie używam, właśnie staram się dzwonić najczęściej. Jednak ona napisała do mnie, coś mnie złego natchnęło i napisałem o tym spotkaniu. No cóż nic na razie nie zrobie. Muszę poczekać.
oczywiście, tylko nie marnuj tego czasu na myślenie o niej, a na poszerzanie kontaktów.
A gen mądrze prawi. Słuchaj co mówi, a za kilka chwil będziesz z ta swoją koleżanką nowe pozycje testował...
Zrobię jak mówicie, w końcu po wiedzę przyszedłem na tą stronę. To ma sens co mówicie. No i jakże, nie zamierzam kończyć na jednym targecie.