
Parę ciekawych artów pojawiło się w blogach na głównej odnośnie zdrady.
Wiecie co? Iluzje. Ot iluzje. Lub przenoszenie męskiej mentalności odnośnie zdrady kobiet w drugą stronę.
Jak my mężczyźni postrzegamy zdradę kobiety? Bierzemy to do siebie mocno, najczęściej zrywamy, wyzywamy od suk, kurew itp. Traktujemy kobietę jak naszą własność, często wręcz zanim mówimy o "poważnym związku". Kobiecie zdarzył się wybryk i już jest "nieczysta" jak świnia dla muzułmanów. Jest to OK, z biologicznego i socjologicznego punktu widzenia ma to sens.
Zacznijcie się zachowywać jak mężczyźni do licha... I myśleć jak mężczyźni odnośnie zdrad po NASZEJ stronie.
Natomiast zastanawialiście się jak kobiety postrzegają zdradę męską? Kiedyś to przećwiczyłem, jedna kobieta mnie uświadomiła na zasadzie "możesz zdradzać, bylebyś był dla mnie taki jaki jesteś", w sensie "ja mam być zaspokojona na 100%, jak masz siły to bierz sobie inne, ale nie waż się odejść lub mnie kiedyś nie zaspokoić". Technicznie kobieta dała mi do myślenia...
Otóż czego kobieta szuka u mężczyzny? Pewności, bezpieczeństwa, jasne, to znamy (bo jej mama tak mówiła). Jak jest przystojny to tym lepiej (co by koleżanki były zazdrosne), a jak potrafi w łóżku zaspokoić to już w ogóle jest bajka (ach to cosmo)... To ostatnie to w pewnym sensie clue sprawy w wielu związkach - jeśli facet zaspokoi kobietę to odpuści mu wygląd, charakter. Nie, nie chcą się dzielić, ale wolą być z mężczyzną, który ma jakieś inne "na boku", ale ona jest tą główną i tą kochaną. W głowie dopowie sobie tak: "zdradził raz, sprawdził inną, się okazało, że to ja jestem ta najlepsza... ale na wszelki wypadek muszę się starać".
Na poparcie mojej tezy zadałem 20 różnym kobietom, w wieku 20-40 lat proste pytanie "jeśli byłabyś w długim i poważnym związku z mężczyzną, który to związek jest w Twoim postrzeganiu bliski ideałowi lub idealny, mężczyzna o Ciebie dba, jest kochany, zapewnia bezpieczeństwo, ale też niesłychane emocje w życiu i w łóżku, to gdyby się okazało, że co jakiś czas zdarza mu się pojedynczy skok w bok, zawsze z inną kobietą w ramach tzw. sportu lub przygody - to czy przymknęłabyś oko na te wybryki, biorąc pod uwagę, że Ciebie zaspokaja seksualnie w 100% i nie wpływa to na jego miłość do Ciebie - odpowiedz TAK/NIE". Odpowiedzi TAK=16, NIE=4. Jeśli chodzi o NIE to odpowiedziały tak 3 najmłodsze i jedna 32-latka. Część dyskutowała, że musiałaby się zastanowić - jednak najczęściej odpowiedź wymuszona - TAK. Aha, u mężczyzn podejrzewam odpowiedzi były na odwrót pod względem ilości.
Dlatego też bawi mnie podejście w niektórych postach, że jeśli mężczyźnie zdarzy się skok w bok - to, że na pewno nie kochał "tak prawdziwie" - skąd u Was tyle iluzji? Dla kobiet często "samiec alfa", który co jakiś czas "dla sportu" przeseksi się z inną, ale w domu jest konkretnym "panem domu" i daje kobiecie satysfakcję seksualną i konkretne emocje - taki osobnik jest właśnie pożądany. Bardziej niż gdyby był wierny. Oczywiście mówimy tu o sytuacji zdrady z pobudek seksualnych, a partnerkę dalej kochamy i wiemy, że chcemy związek dalej, bo jest cudnie... No ale zdarzyło się, pojawiła się młoda+ładna sztuka i "sama chciała".
Nie mówię, że zdradzać należy, jednak nie przerzucajcie naszych przekonań i oczekiwań w stosunku do kobiet na nas samych. Dla kobiety zdrada fizyczna... Boli, bo się porównuje z inną. Jeśli zdrada była aby "sprawdzić rynek", a ona wypadła dobrze, to jej ego podbuduje. Tak, jojczyć by jojczyła jakby się dowiedziała. Ale "kobiety wiedzą jacy są mężczyźni"...
Reasumując w drugą stronę - jeśli facet zdradza, bo czegoś mu brakuje w związku to oszukuje samego siebie i partnerkę - powinien wziąć się w garść i rozstać. Jeśli zdradził "przypadkowo", w ramach "sportu", ale partnerkę kocha - to cóż, powinszować.
BTW: Oczekiwanie od kobiety, która miała mało partnerów (młode), że będzie "na zawsze i wieki wieków" wierna... Jest tylko oczekiwaniem. Prędzej facetowi się włącza tryb bycia "na wyłączność kobiety". Przez programowanie społeczne, że kobiety mają nie zdradzać - prędzej im chodzi po głowie zdrada niż nam. Poważnie.
BTW2: Statystyki z sond imiennych mówią, że mężczyźni częściej zdradzają, z sond anonimowych - że kobiety. Mężczyźni najczęściej gadają, że "ciekawe jak by to było coś nowego zahaczyć"... Na gadce się kończy. U kobiet... Na odwrót - i nikomu nie powie, za to w łóżku z mężem będzie tajemną przygodę wspominać
Minus jest taki, że jak w związku nie szło, to wiadomo - przez seks się w nowym facecie zakocha... My to przynajmniej potrafimy jakoś rozgraniczyć...
BTW3: jest fajny tekst kominka sprzed paru lat odnośnie wyznawania zdrady, bardzo polecam. w skrócie - o zdradzie się nie mówi. jak już zdradziłeś to żyj z tym, ale nie przytłaczaj osoby, która Cię kocha, bo to przerzucanie winy na drugą osobę w związku.
Odpowiedzi
nie podoba mi sie to co
pt., 2011-02-25 23:55 — Senssinie podoba mi sie to co mowisz bo:
"Jeśli zdradził "przypadkowo", w ramach "sportu", ale partnerkę kocha - to cóż, powinszować."
tego że zadał swojej partnerce ból ? tego że przez niego plakała ?
kobiety zdradzaja bo sa nie szczesliwe, wiele z nich wychodzi za mąż za kogos kogo notabene nawet nie są pewne czy kochają po prostu jest dla nich najlepszą dotychczasową opcją.
Gdyby każdy facet zaspokajałby swoją kobietę statystyki miałyby się nieco inaczej...
"Statystyki"
podają mi je te same źródła które nafaszerowały mnie iluzjami przez które trafiłem na tą stronę ...
"Jeśli zdrada była aby "sprawdzić rynek", a ona wypadła dobrze, to jej ego podbuduje."
jak wyobrażasz sobię rozmowę ? Cześć słonko pamiętasz Kasię ? Noo w łóżku to nie doruwnuje ci nawet do pięt.
No weź się ty pochlebco
"jeśli byłabyś w długim i poważnym związku z mężczyzną, który to związek jest w Twoim postrzeganiu bliski ideałowi lub idealny, mężczyzna o Ciebie dba, jest kochany, zapewnia bezpieczeństwo, ale też niesłychane emocje w życiu i w łóżku"
a gdyby diamenty rosły na drzewach ?
skoro kobiety potrafią wziąść ślub z rozsądku czemu niemogłyby takiemu Apollinowi wybaczyc ?
Sorry stary ale temat zdrady w mojej okolicy był już kilka razy przerabiany i teksty typu: Ona nic dla mnie nie znaczy, przeciez wiesz że Ty jesteś najważniejsza, nawet mi dobrze nie stanął. Nie zatrzymywały potoku łez,
jeśli jesteś w stanie znieść łzy kobiety to jak najbardziej masz rację, dla mnie to porażka i nigdy się z tobą nie zgodzę...
zapewne są takie które chwalą się ile to razy chłopak jej nie zdradził ale zawsze ona była najlepsza i najwazniejsza aczkolwiek ja na razie takiej nie spotkałem.
zresztą po co zdradzać ? myślę że każdy z użytkownikow wie z jaką kobietą chce budować jakikolwiek związek i ta kobieta w pełni go satysfakcjonuje ...
primo - nie mówiłem, że po
sob., 2011-02-26 00:17 — nabananaprimo - nie mówiłem, że po zdradzie należy przyjść i powiedzieć "pamiętasz kasię? ...". może jeszcze dobić kobietę "ma większe cycki od Ciebie"? zauważ co napisałem na końcu odnośnie wyznawania zdrady. ja bym nie wyznał. a jeśli to by była "przygoda na jeden raz" to na pewno bym z tego nie rwał włosów.
wiem, że kobiety wychodzą za mąż za "dobrą opcję". m.in. dlatego kobiety częściej myślą o zdradzie, fantazjują - bo mają kogoś, kto ich nie pociąga.
po co zdradzać? nie wiem. mi się jeszcze nie zdarzyło. natomiast nigdy nie wiem co będzie np. 10 lat po ślubie. trafi się jakaś, która sama wręcz się do łóżka wepcha... co wtedy? jak zareaguję? może będę po głębszym i po prostu pójdę na instynkt? nie wiem.
natomiast co do tej "dobrej opcji" - widzisz, kobiety tak potrafią robić. ja zawsze staram się być z najlepszą kobietą. więc problemu nie mam. ale co jeśli po czasie mi się zdarzy przygoda? mam tą zaletę, że jestem mężczyzną. nam to z definicji jest przypisywane...
potok łez powiadasz... miałem raz taki potok łez. od kobiety, która przez bite dwa miesiące nie potrafiła znaleźć dla mnie czasu (podobno byliśmy w związku...) - rozstałem się z nią - smsem, bo nie odbierała telefonów (taką miała zasadę - nie odbierała, tylko smsy pisała). tak, tyle łez wylała, jak to kocha, że jak to wszystko się naprawi, że to, że tamto, siamto... prawie samobójstwo chciała popełnić - i co z tego? 2 miesiące nie można było się spotkać? to co to za "związek"? ale łez było co niemiara. ryczała 3 miesiące. ale czasu na spotkanie dalej nie znalazła. tylko dzwoniła i ryczała. dlatego nie przekonuje mnie kwestia "kobiecych łez", bo zwykle jest to "ostatni środek manipulacji".
jest takie stwierdzenie - 50% osób w związkach zdradza. jeśli nie Ty to Twoja żona. żartobliwe - może.
ja wychodzę z założenia - że nie wiem co mi się w życiu wydarzy, może podejmę "złą spontaniczną decyzję", a może nie. natomiast na pewno nie wyjdzie z tego uczucie głębsze, bo znam siebie i swoje podejście do związków. natomiast też patrzę realnie w drugą stronę - jaką mam gwarancję, że partnerka nie zaszaleje? czy ją odrzucę po fakcie? wszak nie wiążę się z "bylekim"... czy byłbym w stanie odrzucić taką kobietę za jeden wybryk? dobre pytanie...
tak, ja wiem z kim chcę związek budować. a co będzie za ileś tam lat? jak się moje losy potoczą?
jeśli zdradzasz nie jesteś
sob., 2011-02-26 00:47 — Senssijeśli zdradzasz nie jesteś zadowolony jeśli nie jesteś zadowolony kończysz związek.
nikt nie wie co się w życiu wydarzy dlatego każdy ma swoje zasady które pomagają mu podejmować decyzje zgodne z nim samym
btw. łzy kobiety która cie olała i teraz chce grać na twoich uczuciach, a łzy u twojej dziewczyny które Ty wywołałeś nie mają do siebie porównania...
senssi, technicznie to ja
sob., 2011-02-26 08:42 — nabananasenssi, technicznie to ja zrywając wtedy z tamtą - to ja wywołałem te łzy. sprawa też ma drugie dno, wszak to ja zerwałem, nie ona, ona była zakochana na amen, ja z braku kontaktu się odkochałem. ona tylko nie miała czasu. więc technicznie ja byłem tym złym... jak to w życiu - nic nie jest czarne i białe.
moja myśl jest prosta - jeśli zdradzamy to róbmy to jak mężczyźni, a nie zaraz po fakcie "zrzucać to z myśli" efektywnie naszą drugą połowę obarczać winą, czy też ciągnąć jednorazowy wybryk latami... czego ja z kolei osobiście nie kumam.
Temat jest ciekawy i myslę,
sob., 2011-02-26 08:42 — zulusTemat jest ciekawy i myslę, że warto sie nad tym głębiej zastanowić.
Jeżeli mógłbyś podać źródła tych badań to byłbym wdzięczny.
Piszesz, że kobieta jest w stanie przymknąć oko na taki wyskok, a jak Twoim zdaniem bedą sie układać późniejsze relacje w związku?
"Jest to OK, z biologicznego
sob., 2011-02-26 08:50 — saverius"Jest to OK, z biologicznego i socjologicznego punktu widzenia ma to sens. "
Ale pierdolenie. Z socjologicznego punktu widzenia (strategii łączenia się w pary) nie ma najmniejszego sensu.
"najczęściej odpowiedź wymuszona - TAK."
Odpowiedź "wymuszona" to żadna odpowiedź.
Blog mi się nie podoba. Sugeruje dziwne zachowania i "trendy".
"To ostatnie to w pewnym
sob., 2011-02-26 09:07 — vertus"To ostatnie to w pewnym sensie clue sprawy w wielu związkach - jeśli facet zaspokoi kobietę to odpuści mu wygląd, charakter."
No i ? a co przejmujesz się wyglądem ? Charakterem?
Weś spójrz w spodnie i przestań pier...ić głupoty.
Popieram wypowiedź saveriusa.
Jak zwykle brak wybiegania
sob., 2011-02-26 09:38 — KratosJak zwykle brak wybiegania myślami w przyszłość... Brak konstruktywnego planu... Brak rozsądku.
Zdrada... Nie będę mówił, czy jest dobra czy nie. Nie dojdziemy do kompromisu.
Tylko jedna rzecz chodzi mi po głowie w tym momencie.
W przyszłości wielu z was założy rodziny. Spojrzenie na pewne sprawy się trochę zmieni.
I moje pytanie... Macie zamiar stworzyć gówno z patologicznymi fundamentami, w którym będzie taplało się wasze dziecko? Czy wolicie stworzyć dla małego człowieka dom, w którym poprawnie będzie rósł na normalnego obywatela?
Gwoli ścisłości. Nie mam zamiaru wywoływać niepotrzebnej dyskusji. Chcę, byście szczerze przed sobą odpowiedzieli.
Poza tym saverius napisał ciekawą rzecz...
"Blog sugeruje dziwne zachowania i "trendy""
Dokładnie.
Pozdro!
Kratos, różnimy się wiekiem
ndz., 2011-02-27 00:10 — rzemykKratos, różnimy się wiekiem najwyżej parę miesięcy- też byłem tak rozsądnie, trzeźwo, i dojrzale myślący... ...2 lata temu, w wieku 18 lat. Przeszło mi, Tobie też przejdzie
zulus google i "kobiety
sob., 2011-02-26 10:31 — nabananazulus
google i "kobiety zdradzają częściej niż mężczyźni" - choć to nie ten artykuł na który się powołałem. poszukam jutro jak od partnerki wrócę tej ankiety (była w ingliszu, z rok temu to czytałem).
nie wiem jak relacje w związku później się mogą układać - bo nie miałem okazji tego poznać na sobie. zwykle zawsze kończyłem jedno, potem szukałem drugiego. na pewno te relacje po zdradzie będą inne. jeśli mężczyzna zapewniał nonstop kobietę, że jest jedyna (a wieczorem poszedł przedmuchać rurę kochance), nigdy nie będzie innej to podkopie sobie wyskokiem autorytet. jeśli natomiast stwierdzać będzie, że jest szczęśliwy w związku, lecz uważa się za człowieka i nigdy nie wie co się wydarzy... z drugiej strony - kobieta po takich słowach pewno się lekko oburzy, ale będzie jeszcze bardziej się starała o utrzymanie takiego mężczyzny przy sobie - i sens skoku w bok ze strony mężczyzny maleje
saverius,
"wymuszona", tj - zadaję pytanie, druga strona zaczyna odpowiadać "i tak i nie" - to wymuszałem - "określ TAK, NIE, bo do ankiety nie wpiszę innej odpowiedzi".
kratos,
lubię robić za adwokata diabła, daje to szersze spojrzenie na rzeczywistość. druga sprawa - może miałem w życiu dziwne partnerki, ale wyswobodziły mnie z iluzji, m.in. tych naszych odnośnie zdrady. też kiedyś się oburzałem "jak można byłoby zdradzić ukochaną kobietę"? Gros mężczyzn traktuje zdradę nie po męsku, lecz tak jakby za dużo pism kobiecych czytali. kobieta prędzej puści w niepamięć pojedynczą zdradę niż mężczyzna. natomiast mężczyzna prędzej przeboleje wzdychanie kobiety za innym (póki nic z tym nie robiła). jasne, poboli na pewno, zmieni relacje w związku - na pewno, lecz mówimy o wybaczeniu. Szansa, że wystąpi jest większa.
masz rację odnośnie dzieci, lecz zadam Ci pytanie - masz? moja partnerka ma syna z poprzedniego związku. abstrahując od wszystkiego - gwarantuję Ci, że jeśli lubisz seks parę razy dziennie, to po założeniu rodziny będzie Ci czegoś brakować... mi jest wręcz głupio, gdy technicznie przyjeżdżam "na wieczory". Mały do spania, a my... wiadomo. Przecież dziecko gdy my jesteśmy w pracy jest np. w szkole, a gdy jesteśmy po pracy - jest w domu. Idzie spać o 22:00. Trzeba być cicho w trakcie... Mi to nie przeszkadza za bardzo, kobieta jest cudna. Ale ja zastałem stan faktyczny taki, a nie inny i się dostosowałem od razu do tego co było. Wiem, że to nie problem i nie ciągnie mnie do innych. Ale gdybym miał się postawić w sytuacji - związek parę lat, pełno seksu, po prostu masa... A uwielbiam gdy kobieta jest mocno "wokalna". A później dzieci, życie dzień po dniu - pewno by mi seksu brakowało. Kobiecie również może tego zacząć brakować, tego polotu jaki był, dzieci angażują od rodziców sporo uwagi i czasu. Co wtedy? Pierdolnąć rodziną i dziećmi, liczymy się tylko my? Nie mógłbym tego zrobić. I wtedy przychodzi myślenie o innych kobietach... I akurat jakaś taka kobieta się pojawi, młodsza, chcąca się wyszaleć, itp. Wręcz sama do łóżka wskoczy. Załóżmy, że byłem np. tydzień bez seksu. Może mi odwali i skoczę w bok - kto wie? Ale czy pierdolnę rodziną, zrzucę winę na partnerkę wyznając jej zdradę? Nie, nie zrobiłbym tego, kontynuowałbym związek, winę ponoszę ja i to ja muszę z tym żyć. Tyle.
Jasne, możemy idealizować świat, że poznajemy "tą jedyną na wieki wieków amen". Jasne, bywa tak nadal. Nawet teraz mam wrażenie, że na taką trafiłem i powoli rozważam poczęcie jakiegoś dziecka z nią. Ale jestem świadom, że nie mam szklanej kuli i co będzie za 10 lat? Oby dalej mi serduszka w głowie latały jak ją będę widział.
Nie chodzi o idealizowanie,
sob., 2011-02-26 10:41 — KratosNie chodzi o idealizowanie, poznawanie tej jedynej na wieki wieków, przedkładanie seksu nad inne dobra i wartości.
Istnieje pewna zasadnicza cecha, której nie posiada wielu.
Odpowiedzialność. Jeżeli człowiek decyduje się na związek, związek małżeński, dzieci... Powinien robić to z całą odpowiedzialnością. Takie kroki wymagają pewnych ograniczeń, ale niosą wiele innych pozytywnych uczuć i zdarzeń.
Gdzie więc tutaj idealizowanie?
Widzisz, aby istnieć w czymś takim, też trzeba mieć jaja.
Oczywiście, że kobieta może zdradzić. Nie powiedziałem, że to niemożliwe. Taka ewentualność istnieje i powinno być się na to przygotowanym. Ale to troszkę inna historia.
Ale nie słuchaj mnie... Ja staroświecki jestem.
Pozdro!
Ja pierdolę, gdzie to
sob., 2011-02-26 11:29 — Buszek25Ja pierdolę, gdzie to wszystko zmierza? Wszystko ok, tylko czy takie podejście też będziesz wpajał swoim dzieciakom? Swojemu synowi tłumaczył, jak już będzie starym bykiem, że niech się pieprzy po kątach, a córce, że w życiu nie ma czegoś takiego jak "zobowiązanie". Rozumiem, że wpadki w życiu człowieka są, ale trzeba je wziąć na klatę, a nie dorabiać do nich łagodzącą ideologię. Nie promujmy takich zachowań... ale co tam, i tak zaraz koniec świata.
Co nadal nie zmienia faktu,
sob., 2011-02-26 12:05 — saveriusCo nadal nie zmienia faktu, że z socjologicznego punktu widzenia ten wpis to bullshit.
I jest i nie jest. Nie można
sob., 2011-02-26 12:17 — KratosI jest i nie jest. Nie można jednoznacznie tego stwierdzić. Zależy, czego (z socjologicznego punktu widzenia) oczekujemy.
Lekka odskocznia od tematu... A ten, o którym teraz mówimy jest jednym z tych, o którym można dyskutować do usranej śmierci i jeden dzień dłużej.
Mimo to z własnego punktu widzenia nie zgadzam się z intencją bloga. Jeśli dalej będziemy brnęli w odskocznię od narzuconych norm czy wartości, to bezkarnie mordować się niedługo będziemy w imię wolności natury.
Nie wiem czemu, ale czytając
sob., 2011-02-26 12:17 — WarczunNie wiem czemu, ale czytając wasze wypowiedzi jestem właśnie za tym stereotypem staroświeckim. Jeśli chcesz bzykać to nie wchodź w związek. A jeśli dojrzewasz to już tak cały czas seks Cie nie obchodzi... Patrzysz na to by kobieta umiała gotować dajmy przykład
. Kiedy chcesz mieć dzieci staraj się dawać jakiś normalny przykład... A nie,
Dziecko: Tato gdzie idziesz?
Tatuś: No idę wyczyścić rurę kochanki....
Takie jest moje zdanie ;D
buszek25, ideologią moim
sob., 2011-02-26 12:29 — nabananabuszek25, ideologią moim zdaniem jest to, że potrafimy traktować pojedynczy "wybryk" ukochanej osoby jako powód do zakończenia związku, kompletnego rozkładu, itp. my, jako mężczyźni. i przenosimy często nasze podejście do damskiej zdrady na płaszczyznę potencjalnych zdrad naszych. że jeśli wydarzyła nam się przygoda, to zamiast właśnie na klatę wziąć to myślimy "może ja już mojej kobiety nie kocham", rozmyślać o mydłach i powidłach.
ja przez to, że wyszło parę rzeczy z przeszłości jak ostatni idiota zakończyłem pewne dwa związki, kiedyś, dawny czas temu, gdy byłem nieświadomy tej strony - trudno, życie. "inne też mają". mi wyszło na dobre, ale przez pewien czas zdrowo nad tym myślałem, bo trudno było znaleźć lepsze kobiety od tych dwóch. teraz jest.
ja zaprezentowałem punkt widzenia na bazie ankiety moich znajomych kobiet, 16TAK, 4NIE. być może nie podoba Ci się to ze względu na Twoją moralność, lecz często potrafimy w różnych iluzjach żyć. stan faktyczny - większość kobiet jest w stanie wybaczyć mężczyźnie pojedynczy skok w bok, być może odwdzięczy się pięknym za nadobne, lub stanie się zła i zmierzła - to jest ryzyko zdrady. być może straci zaufanie i się rozstanie - jest to kwestia co się obiecywało w związku...
jednak gdy mężczyzna po "przygodzie" zaczyna rozmyślać o tym, że może jednak nie kocha, że to, że tamto... nosz kurwa mać, "heloł". jakby kochał to po przygodzie z inną kobietą by zapiął rozporek i jak nic żył dalej. stało się - facet wygłodniały, trafił na wygłodniałą samicę, do tego alkohol po drodze i "bach bach" nawet nie wiadomo kiedy. i co? filozofować, przerzucać winę na "drugą stronę", oszukiwać się samego, czy też strzelić sobie konkretnego facepalma "dałeś ciała stary, teraz trzeba zająć się rodziną, bo spierdzieliłeś na całej linii".
kobiety po seksie myślą o miłości, nie mężczyźni. i o tym jest ten wpis.
Ciekawi mnie pewien fakt.
sob., 2011-02-26 12:53 — SagułaroCiekawi mnie pewien fakt. Kiedy kobieta mówi coś, co jest sprzeczne z tym, co można przeczytać na tej stronie, to wciska nam iluzję, mamy tego nie słuchać. Ale jeżeli powie coś, z czym się zgadzamy, np w tej twojej ankiecie, to już mamy ją słuchać, bo to nie są iluzje.. Takie trochę wybieranie odpowiedzi, żeby pasowały do każdej teorii
Nie wiem, nie stanowię o
sob., 2011-02-26 13:18 — Buszek25Nie wiem, nie stanowię o kryterium powszechnym. Tu można filozofować wieczność, jak politycy o aborcji.
Ale jak ja jestem w związku lojalny, to nie ukrywam, że tego samego oczekuję. I cała teoria ewolucji nie jest mnie w stanie w tym temacie ubłagać. Jak jest luźne podejście z obu stron, to czemu nie! Dawaj! Ale jeśli jestem wierny, to oczekuję wierności. Nie obrażam, ani nie potępiam wtedy dziewczyny co mnie zdradziła. To był jej wybór. Zasługuje na drugą szansę, ale już nie u mnie. I nie wmawiam sobie "mogłem jej wybaczyć, lepszej długo nie będzie". Powinienem się teraz zagrzebać w myślach "ale co gdybym ja zdradził, ot tak alkohol, prawo imprezy...?" Nie analizuję tego, bo nie zdradzałem będąc w związku i nie zamierzam. A co do tych co zdradzają, to jest ich sprawa i wybór. Mnie to szczęścia nie daje. Ja oceniam wedle swojej skali i osób, które wyznają te same wartości szukam. I to jest dla mnie ważne, a wszystko dalej to las, sam las. Przeraża mnie swawolne podejście niektórych do życia tego dorosłego. Bo za młodu trzeba się wyszumieć i prawidłowo. Ale później już się nie żyje samemu dla siebie. Przerażają mnie Ci, co się odradzają i poznają tajniki uwodzenia po trzydziestce. Tak, jak mówię. Rozumiem Twoje podejście, i może jest i w tym dużo racji ale ja osobiście muszę się przeciw temu buntować, bo jak jestem w porządku wobec kogoś (co też jest pewnego rodzaju poświęceniem), to domagam się tego samego, krótko. A intencje, okoliczności, świadkowie, fazy księżyca, biomet czy korzystny czy nie, mnie chuja interesują.
"I jest i nie jest. Nie można
sob., 2011-02-26 13:46 — saverius"I jest i nie jest. Nie można jednoznacznie tego stwierdzić. Zależy, czego (z socjologicznego punktu widzenia) oczekujemy."
Ludzie przyjmują odpowiednią strategię łączenia się w pary na stałe, żeby mieć potomstwo. Zdrada nie jest rozpatrywana, bo ludzie dbają o wzajemną "kompatybilność cech" i dobierają się pod względem synchronizacji zaangażowania.
"stało się - facet
sob., 2011-02-26 17:53 — Senssi"stało się - facet wygłodniały, trafił na wygłodniałą samicę"
Jeśli znajdę kobietę z którą chcę spędzić resztę życia to nie będzie to kobieta, ktora nie potrafi mnie zaspokoic
zgadzam się również z Kratosem w kazdej kwesti którą wymienił, szczególnie należy zwrócić uwagę na odpowiedzialność, zdrada nigdy nie wywoła pozytywnych emocji
w moim słowniku nie ma czegoś takiego jak "tak wyszło", "stało się" ja podejmuje decyzje i musze być świadom ich konsekwencji moim zdaniem na tym polega dorosłość, oświećcie mnie jeśli się mylę...
nabanana wiesz jak zajebiście
sob., 2011-02-26 22:10 — Arcadionabanana wiesz jak zajebiście jest usłyszeć jak twoja matka wypomina ojcu zdradę po ponad 15 latach pewnie nie ale ja wiem i na prawdę wolałbym oszczędzić tego swoim dzieciom.
Jeżeli laska mnie zdradzi odejdę i tyle, ja nie chce mieć laski która zdradziła mnie i moje zaufanie.
Skomentowałem tylko komentarz
ndz., 2011-02-27 00:41 — rzemykSkomentowałem tylko komentarz Kratosa, bo był 'sporo wyżej', rolka od myszki w dół, i włos się jeży na głowie..
Panowie prezentujący ten 'staroświecki' sposób myślenia- ale pieprzycie...
Tu nie chodzi o to, czy macie rację, czy nie, czy napiszecie tutaj teraz 'staroświecki jestem' czy też nie.
Chodzi o coś zupełnie innego- nagle wszyscy tacy dorośli, poważni, odpowiedzialni jesteście- to jest Życie (z dużej litery, ze względu na szacunek do Niego...) które jest tak niesamowicie nieprzewidywalne, że aż brak liter na klawiaturze do opisania tego. Jesteście tak pewni swojego, że mnie to śmieszy i przeraża jednocześnie- bo będziecie w ciężkim szoku i totalnej rozsypce psychicznej jak jednak coś takiego Wam się zdarzy.
Być może zaraz polecą komentarze- 'zazdrościsz nam naszych zasad', 'to my jesteśmy dojrzali i odpowiedzialni, a Ty nie', czy jakiekolwiek bądź inne.
Niech sobie lecą, spływa to po mnie...
Panowie, ja nie mówię, że zdrada jest dobra, nie twierdzę, że tak trzeba robić. Nie osądzam, czy myślicie prawidłowo, czy nie- jesteście zbyt pewni siebie, że tak, a nie inaczej ułożycie sobie życie.
To nie jest ta pewność siebie, o której mówi się na stronie- samiec alfa, itp itd. Ta pewność siebie, którą prezentujecie teraz, jest zgubna.
POzdrawiam
Nie wiem czy to kompleksów
ndz., 2011-02-27 14:02 — KratosNie wiem czy to kompleksów odreagowywanie czy wola zaistnienia w internecie.
Piszesz o jakiejś dojrzałości, zazdrości i innych bzdetach, które nie mają nic wspólnego z tematem.
Nie zgadzasz się z moim zdaniem - rozumiem. Ale nie rozumiem wypisywania reszty tych bzdur.
Ale wyrazy szacunku za prorokowanie. Poważnie. Wróżenie przyszłości obcym ludziom to bardzo ciekawa sprawa. Szczególnie w sobotnią noc o godzinie drugiej.
Pozdro!
Kratos, wróżenie
ndz., 2011-02-27 17:55 — rzemykKratos, wróżenie ludziom?
Było by tak, gdybym stwierdził- 'słuchajcie, na pewno prędzej czy później kogoś zdradzicie', bądź 'gratuluję, macie rację, na pewno do niczego takiego nie dojdzie'.
Ja nie wiem, i nie wróżę właśnie niczego- piszę, że nie wiem, i nie wiecie, jak potoczą się Wasze życia.
Z tego co wiem, prorokowanie, to jakieś tam przepowiadanie przyszłości, stwierdzenia, że będzie tak, albo inaczej- ja robię coś zupełnie innego- próbuję Wam uświadomić, że nikt nie wie, co go spotka za ileś tam czasu...
Gdzie Ty tu widzisz jakieś wróżenie obcym ludziom?
Druga w nocy...
Myślisz, że nudzę się w sobotni wieczór, i na siłę muszę coś robić i gdzieś zaistnieć?
Albo wróciłem przed chwilą w stanie nietrzeźwym do domu, i wypisuję te 'bzdury'?
Wróciłem wczoraj do domu koło pierwszej z pracy, ugrzałem sobie obiad, i usiadłem przy necie- tak, z pracy, niektórzy ludzie muszą pracować w takie dziwne dni i o takich porach...
Pozdrawiam
Skąd te rozsądne, trzeźwe i
ndz., 2011-02-27 18:15 — KratosSkąd te rozsądne, trzeźwe i dojrzałe myślenie? Myślałem, że już ci przeszło.
To jest już lekkie czepianie
ndz., 2011-02-27 19:20 — rzemykTo jest już lekkie czepianie się słówek- przeszło mi rozsądne planowanie sobie życia, postanowień, że będzie tak, a nie inaczej, i bycie pewnym tego (bo tak miałem), że będę dobrym, prawym obywatelem, przykładnym mężem/partnerem, i ojcem, któremu za nic w świecie nie zdarzy się skok w bok, czy jakiekolwiek inne niemoralne rzeczy.
To już nie prowadzi do niczego, ja napisałem swoje, Ty swoje, żadne z nas pewnie zdania nie zmieni.
Pozdrawiam
przegrany akceptuje świat
ndz., 2011-02-27 10:34 — Senssiprzegrany akceptuje świat takim jaki jest, zwycięzca widzi go takim jaki być powinien.
tylko w taki sposób umiem ci odpowiedzieć, nie wiem czy mnie zrozumiesz, ale ja ciebie nie rozumiem...
życie może skopać dupe, zniszczyć człowieka, ale moim zdaniem tylko ten co się podniesie i będzie dalej brnął do swego odnieśie sukces,
kto się poddał ten już przegrał, a kto walczy ciągle może wygrać.