Ostatnio napisała do mnie dziewczyna której dawno nie widziałem. Jakiś czas temu pieskowałem jej okrągły rok, ale się ogarnąłem i przestałem bo widziałem że nic z tego nie mam. Oczywiście pisała z kolejną prośbą - chciała żebym ściągnął jej piosenkę. Odpisałem, że ściągnę, jeśli kupi mi lizaka (taki pretekst żeby się spotkać
). Miałem jej dać znać kiedy. Dzisiaj do niej zadzwoniłem, z pełnym luzem, pewny siebie bo i tak mi nie zależy (chociaż bardzo ładna). Dialog mniej więcej wyglądał tak (J - ja, O - ona):
J: Cześć, tu XX.
O: Ooo, hej.
J: Jesteś mi coś winna, nie?
O: ymmm, no tak. Dzisiaj nie mam czasu.
J: Ja też dzisiaj nie mam, w takim razie jutro o piętnas... [tu mi przerwała]
O: Jutro nie mogę, czwartek koncert, jutro jadę gdzieś tam, a sobota coś tam jeszcze innego [już nie pamiętam co]
J: No to koncert nie trwa cały dzień.
O: Tak, ale wcześniej mam angielski. Napiszę do ciebie wieczorem na gadu.
I tak skończyła się ta rozmowa. I jak tu do niej podejść, jak na starcie już mi wylatuje że w ogóle nie ma czasu? (jak by chciała to by znalazła). Poradnik czytałem, jednak to mnie kompletnie zaskoczyło ;] Co poradzicie?
Nie ma co katowac... Jak zechce to sie sama odezwie
Gorsza sprawa to to ze jej pieskowałes. Wyrobiła sobie o Tobie opinie...
Jeśli pieskowałeś cały rok to nie ma szans na więcej.
Ta piosenka to był pretekst by sprawdzić czy dalej za nią latasz no i wg mnie to przegrałeś- sama mogła sobie ściągnąć piosenkę.
Odstaw ją far far away i bierz inne na celownik.
ewidentnie cię zlewała, nie przejmuj się nią a zadzwoń do innej
Masz to na co Cię stać i basta!
-------------------------------
Muay Thai, Bjj, Krav Maga, K1
uszaty - akurat w sprawach komputerowych to jest tak tępa, że uwierz, na prawdę nie potrafi ;] postanowiłem to potraktować jako trening. Lizak (mimo że symboliczny), żeby było coś za coś, a nie bezinteresowna pomoc na jej zawołanie.
Po prostu chciałem nabyć trochę doświadczenia
I oczywiście na niej nie poprzestaję, mam teraz ferie więc idealna pora żeby się przełamać.