Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Gorączka studenckiej środowej nocy

Portret użytkownika Kratos

Czas na raport z akcji.

Środa. Mrok ogarnął okolicę. Szare bloki z płyty otaczają świat. Cisza. Pustka.

Mój mózg wariuje. Miliardy myśli rozrywają umysł na strzępy. Różne wspomnienia ożywają na nowo.

Biorę telefon do ręki. Przeglądam książkę telefoniczną wertując ją kilkukrotnie. Wybieram kontakty alfabetycznie...

- Nie ma mnie na miejscu. Umówmy się na weekend. Czekam na telefon. Buziaczki - oznajmia
- Jestem już umówiona. Ale wpadnij. Czekam - zachęca druga
- Już leżę w łóżku. Czemu nie zadzwoniłeś wcześniej? - tłumaczy się kolejna
- Nie mogę - kończy ostatnia

Ja pierdolę...

Nie mogę zostać w domu.

Leżę na łóżku tępo gapiąc się w sufit. Z nostalgii wyciąga mnie dzwonek telefonu. Jedna z lasek, która wcześniej nie odebrała.

- No cześć. Dzwoniłeś? - pyta, jakby rzeczywiście nie wiedziała.
- Masz plany na wieczór?
- Yyy... Nie. Nie mam - widocznie nie spodziewała się takiego pytania.
- To już masz. Idziemy do klubu.
- Ale ja jestem z przyjaciółką.
- Tym lepiej. Widzimy się na miejscu - mam już zamiar odłożyć słuchawkę.
- Poczekaj... A co ja będę tam robiła?
- Raczej co my będziemy tam robili. Pa - rozmowa dobiega końca.

Szykuję się. Kilka minut później dzierlatka dzwoni ponownie. Mówi, żebym pojechał z nimi autobusem.

- Przyjdę później - odpowiadam.

Stoję pod klubem. Dzwonię. Laska nie odbiera. Wchodzę do środka.

Multum najebanych i podnieconych ludzi dobija się do wejścia. Nieznajoma pijana postać podaje mi rękę opowiadając historię wieczoru

- Ziomek! - bełkocze - bo wiesz. Jestem sobie z... z tym.. no... z kolesiem, nie? I on mi dupę podpierdolił! Rozumiesz?! Tak rodzeni przyjaciele nie postęp... Nie potego... Nie robią - z trudem kończy swój wywód.

Kolejka nie rusza się o centymetr.

- Masz rację. Nie powinno tak być - klepię go po ramieniu - Nie przejmuj się. Będzie dobrze. A teraz idź i baw się najlepiej jak potrafisz - wspieram gościa - Pokaż, żeś facet a nie cipa.
- Ty ziomuś zajebisty jesteś - pijacki uśmiech pojawia się na twarzy poety - Napijemy się. A tera idę. Idę!

Zniknął w tłumie.

Po kilku minutach stoję przy kasie. Jestem w środku.

Siadam wygodnie na sofie. Odpalam papierosa. Siwy dym powoli opuszcza moje usta. Mam dzisiaj parcie. Dziewki ochoczo spoglądają w moją stronę. Uśmieszki, puszczanie oczek, dziwne gesty.

Ruszam do kibla.

- Może mam coś na ryju - myślę stając przed lustrem - kurwa, trochę krzywy, ale nic poza tym.

Czekam w kolejce po piwo. Otacza mnie grono spiętych typków. Napięte mięśnie, groźne miny, które spoglądają na wyzywające stroje damulek. I jedni i drudzy jak z plastiku. Albo gipsu.

- Całkiem jak rzeźby ze Starożytnego Rzymu - zastanawiam się - ja pierdolę.

Ponownie siadam wygodnie na sofie. Odpalam papierosa. Siwy dym powoli opuszcza moje usta. Mam dzisiaj parcie. Dziewki ochoczo spoglądają w moją stronę.

Obok mnie siada ponętna blondyna. Cyckami jest zwrócona w moją stronę, jednak jej głowa błądzi gdzieś po drugiej stronie klubu. Zajmuję się obserwowaniem kobiet. Jedna wodzi po mnie wzrokiem, druga się uśmiecha, inna macha rączką. Odwzajemniam to. Jest całkiem przyjemnie.

Z tej śmiesznej gierki budzi mnie szturchanie w nogę. Cycki ponętnej blondyny przemawiają do mnie.

- Mogę? - pytają, wskazując na kufel piwa.

Przybliżam się. Nie rozmawiam już z cyckami. Prowadzę wymianę spojrzeń z błękitnymi oczami. Te patrzą na moje usta.

- Nie - uśmiecham się serdecznie.

Jej twarz przybiera słodki wyraz niezadowolenia. Usta wykrzywiają się w grymasie mówiącym "No proszę".

Moje palce wtapiają się w jej miękkie włosy. Puszczam jej oczko. Wstaję. Znikam w tłumie.

Stoję przy parkiecie. Z głośników napierdala jedna z tych latyno-amerykańskich nut, przy których spocone laski wywijają się w przypływach ekstazy.

Ktoś łapie mnie od tyłu. Delikatne dłonie jeżdżą po moim torsie. Kurwa! Czuję kolejne.

- Hej! Gdzie byłeś?! - laska, z którą się umówiłem przytula się do mnie.

Obok widzę jej przyjaciółkę. Fantastyczna szatynka.

Bez słowa biorę obie za ręce. Prowadzę na parkiet. Tańczę z dwiema, wymieniając się nimi co chwilę. Bliski kontakt, podróżowanie mej dłoni po ich udach, pośladkach, brzuchu.

- Świetnie ruszasz bioderkami - szepcę Przyjaciółce do ucha - potrafisz więcej?

Potrafi. Kutas rwie mi rozporek.

Przedstawiamy się sobie. Jest przyjemnie.

Tańczymy jeszcze parę minut. Bez słowa odchodzę. Znikam w tłumie.

Stoję przy barze. Zamawiam piwo.

Ponownie siadam wygodnie na sofie. Odpalam papierosa. Siwy dym powoli opuszcza moje usta. Mam dzisiaj parcie. Dziewki ochoczo spoglądają w moją stronę.

Spotykam najebanego poetę z początku imprezy. Jest w jeszcze gorszym stanie.

- Zi... Zioo... Kolego! - zaczyna - napij ze... się ze mną.

Ja pierdolę...

- Dobrze się bawisz? - pytam całkiem szczerze.
- Noooo pewnie! Poznałem zaaajebistą szpulę! Mówię ci... Brachu!
- Ok, ok. Słuchaj. Idź potańczyć. Później się napijemy - zbywam kolesia.
- Dobra!

Mija trochę czasu. Jest już dosyć późno. Dzwonię do Umówionej Laski.

- Wpadnijcie na sofy - rozłączam się.

Po kilku minutach są na miejscu.

Umówiona Laska siada przy mnie. Jej przyjaciółka naprzeciwko.

- Przypomnij mi jeszcze raz swoje imię - delikatnie łapię Przyjaciółkę za podbródek uśmiechając się.
- No wiesz co?! Jak mogłeś zapomnieć?
- Wiesz - gładzę ją po włosach, po czym ręka opada na jej ramię - tyle panienek się dzisiaj przewijało, że trudno spamiętać.

Wymawia zdrobnienie swojego imienia.

- Słodkie - uśmiecham się.

Umówiona laska jest zazdrosna. Zaczyna marudzić coś o powrocie do domu.

- Nigdzie nie idę! Zostaję z nim! - bulwersuje się Przyjaciółka.

Chwytam ją za tył głowy, przybliżam do siebie.

- Zanim pójdziesz - zaczynam - potrzebuję od ciebie jednej rzeczy - delikatnie dotykam wargami jej ucha
- Taaak? A jakiej? - odwzajemnia
- Numeru telefonu
- Ale ja nie mam - zaczyna się
- Gdybym był twoją babcią, pewnie bym się nabrał.
- Nie mogę, mam chłopaka - tak typowe, że aż nudne.

Wybucham śmiechem oddalając się od niej. Z uśmiechem na ustach spoglądam na nią i kiwam palcem, by ponownie się nachyliła.

- Słuchaj... Hehe... Zapytałem się o numer telefonu, a ty sądzisz, że chcę zająć miejsce twojego chłopaka? Nie przesadzaj.
- Ale nie byłby zadowolony, gdyby wiedział, że z tobą rozmawiam.
- Chętnie go poznam - uśmiecham się serdecznie i kładę dłoń na jej udzie.

Całuje mnie w policzek i wymawia do ucha swój numer.

- Co do tego chłopaka - mówi - to jest przyzwyczajenie. Jestem z nim 5 lat. Ale wiem, że nic z tego nie będzie.

Szczerze mówiąc, jestem zaskoczony tym tekstem.

- Jesteś dorosła. Sama wiesz, co dla ciebie najlepsze. A jeśli w życiu jesteś taka niezdecydowana, to nie mamy o czym rozmawiać.

Po chwili ciszy kontynuuje.

- Nie jestem niezdecydowana. Patrz. A to właśnie on - mówiąc to pokazuje mi tapetę swojego telefonu, na której jest... Mały piesek.
- Piesek? Uroczy.

Umówiona Laska przypomina, że chce iść do domu. Wzbudzam trochę zazdrości w Przyjaciółce. Stosuję dotyk na Umówionej Lasce. Do tego parę głupich tekstów.

Czuję ucisk na udzie. Przyjaciółka chce mi coś powiedzieć.

- Ty to jesteś łamacz serc. Rozkochujesz kogoś, a później pewnie wyrzucasz na śmieci.
- Nieprawda... Ja... Romantyk jestem - mówiąc to łapię ją za rękę i podnoszę.
- Co robisz? - laska jest zszokowana
- Idziemy zatańczyć
- Ale ja nie umiem
- To się nauczysz - mówię to ciągnąc ją za sobą.

Trzymamy się za ręce. Erotyzm wisi w powietrzu. Jej rozgrzane ciało jest przy mnie. To bliżej, to dalej. Trzymamy się za ręce patrząc sobie prosto w oczy.

- No to patrz. Jedna noga w lewo. Hop! Teraz druga noga w prawo. Hop! A teraz obrót - obejmuję ją w pasie. Drugą ręką unoszę podbródek. Całuję po szyi. Liżę koło ucha. Kutas obija się o jej biodra. Nie wątpie, że to czuje. Przyciskam ją jeszcze mocniej. Odwracam znowu do siebie. Trzymamy się za ręce - A teraz robimy tak. Jeden krok do tyłu. Pięknie! Ruszamy rączkami. Schylamy się w dół. Cudownie! - przyciągam ją do siebie. Nasze twarze stykają się ze sobą. Przyjaciółka wysuwa język i wodzi nim przede mną.

- Tego nie dostaniesz - uśmiecha się i tym razem sama się obraca i przykleja biodrami. Jej ręka wędruje po moim kroczu.

Ja pierdolę!

- Wracamy - ciągnie mnie za rękę na miejscówkę. Umówiona Laska znów narzeka, że chce wracać do domu.

Ponownie siadam wygodnie na sofie. Odpalam papierosa. Siwy dym powoli opuszcza moje usta. Mam dzisiaj parcie. Dziewki ochoczo spoglądają w moją stronę.

Przyjaciółka nachyla się nade mną.

- Dobranoc - po czym wsadza mi język w gardło. Wychodzi.

Jestem z siebie zadowolony. Impreza dobiega końca. Idę do kibla. Telefon dzwoni.

- Kochany - Przyjaciółka dzwoni - dlaczego mnie nie odprowadziłeś?
- Wiesz, impreza kończy się za 20 minut, a ja jestem w kiblu - śmieję się.
- To my poczekamy na ciebie.
- Ok.

Miłe zaskoczenie. Bardzo miłe.

Wracam do domu w towarzystwie dwóch kobiet. Przyjaciółce usta się nie zamykają. Jestem zmęczony. Przytakuję. Mało się odzywam.

- Mały brak zainteresowania nikomu nie zaszkodził - myślę sobie

Umówiona Laska przyspieszyła kroku. Jest przed nami. Trochę mi jej szkoda. Wiem jak się czuje. Chujowo.

- Wiesz, gdyby nie ona - Przyjaciółka wskazuje na swoją koleżankę - dałabym się zaprosić do ciebie.
- Aha.
- Co?
- Ciiii... - kładę palec na jej usta i zaczynam całować. Jest zajebiście. Tylko to przychodzi mi do głowy.

Idziemy dalej. Laska znowu zaczyna gadkę o swoim chłopaku.

- Nic do niego nie czuję. Wiem, że to nie to. Ale jestem już tak przyzwyczajona, że sama nie wiem...
- Właśnie dałaś sobie odpowiedź - łapie ją za rękę. Chwytam za podbródek i nakierowuje twarz na siebie - Z resztą już ci coś o tym mówiłem.
- Przepraszam - dzierlatka spuszcza głowę.
.
Wtapiam dłoń w jej włosy.

- Noo... Uśmiechnij się - Przyjaciółka rozpromieniała - od razu lepiej - również się uśmiecham.

Odprowadzam ją pod klatkę. Jest zajebiście późno i zajebiście zimno.

Umówiona Laska stoi obok i śpiewa "Serce na tak, Rozum na nie"

Ledwie powstrzymuję się, by nie wybuchnąć śmiechem. Mówię tylko, że Przyjaciółka zaraz przyjdzie do domu. Umówiona Laska znika.

- Muszę już iść - mówi target.
- Pięć minut cię nie zbawi - zaczynam ją całować. Macam po dupie. Atmosfera jest coraz bardziej gęsta i napięta.

Laska przerywa pocałunek.

- Jestem punktualna - mówi z uśmiechem na ustach
- A ja nie - kontynuuję lizanie jeszcze przez chwilę, po czym gwałtownie przerywam - Teraz minęło pięć minut. Pa - mówiąc to, trzymam w dłoniach jej głowę i daję soczystego buziaka.
- Paaaaa.

Wracam do domu. Spory kawałek przede mną. Nie żałuję. Jest fajnie. Czuję się świetnie.

Dostaję SMSa... "Chce mi się"

- Pierdolę SMSy - myślę sobie i dzwonię - bardzo ciekawy SMS - zaczynam
- I bardzo prawdziwy - mówi głosem tak rozpalonym, że pobudza moją pierdoloną wyobraźnię.
- Hehe
- Nie idziesz jeszcze spać?
- Nie
- To ja się za chwilę odezwę. Buziaczki!

Tego wieczoru... A może poranka dostaję jeszcze dwa SMSy. "Daj mi 10 minut" i "Strasznie mi się chce, ale na prawdę nie mogę Sad Dobranoc :*". Odpowiadam na ten ostatni. Zwykłe "Dobranoc".

Mijają dwa dni. Nie odzywam się. Mam zamiar zrobić to w sobotę przed południem.

Dzwonię. Dzwonię w sobotę rano, po południu i wieczorem. Zero odzewu. Odpuszczam.

Odpowiedzi

Naturalnie, bez spinania. Tak

Naturalnie, bez spinania. Tak widzę Twój styl podrywania.

Piszesz przejrzyście i podobają mi się powtórzenia. Choć dziś narracja była jednak bardziej kolorowa, niewypłukana z barw jak zazwyczaj.

A laska - cóż. Stawiam że jeszcze się do Ciebie odezwie i da o sobie znać. Naruszyłeś fundament i ona teraz będzie dużo dumać o swoim związku, który prędzej czy później pewnie padnie.

W pewnym momencie myślałem, ze skończysz z obiema w jednym mieszkaniu, łóżku. Z laska i przyjaciółką. Nie rozważałeś tego? Wink

Portret użytkownika Kratos

Laska była zbyt zazdrosna i

Laska była zbyt zazdrosna i obrażona. Może gdybym obu poświęcał tyle samo uwagi... To kto wie. Hehe ciekawa perspektywa. Nie mam jednak kompletnego doświadczenia w rwaniu dwóch lasek jednocześnie z domknięciem.

Co do jej związku... Nie wiadomo jak to jest. Może to był typowy ST.

A czy laska się odezwie? No, zapewne będziecie pierwszymi, którzy się o tym dowiedzą.

Pozdro!

Portret użytkownika Kratos

"Czy on u licha rece umyl?" A

"Czy on u licha rece umyl?"

A to teraz mam zagwostkę... Bo nie pamiętam hehe.

Pozdro!

Portret użytkownika Admin

Za karę ma ją zerżnąć ? ZŁE

Za karę ma ją zerżnąć ? ZŁE PODEJŚCIE.

Za karę jej nie zerżnie. Smile

Portret użytkownika saverius

"- Co do tego chłopaka - mówi

"- Co do tego chłopaka - mówi - to jest przyzwyczajenie. Jestem z nim 5 lat. Ale wiem, że nic z tego nie będzie.

Szczerze mówiąc, jestem zaskoczony tym tekstem."

Ja też. Bo przyzwyczajenie kończy się po 2-3 latach i wtedy laska doprowadza do końca związku. Także 5 lat to sporo.

Akcja oczywiście bardzo dobra. Oby ten dział się rozwinął jeszcze bardziej.

Portret użytkownika Ronlouis

"Daj mi 10 minut"

"Daj mi 10 minut"

..jedna noga byles juz w jej sypialni, dziewczyna oczekiwala, 
ze przejmiesz prowadzenie. To, ze juz nie odbierala pozniej tel. od Ciebie nie jest zaskoczeniem. 
Nastroj dobrej zabawy zniknal jak i pamiec o Tobie. 
Dlatego lepiej jest rozgrywac i doprowadzic do seksu, 
jeszcze tego samego wieczoru. Pozniej za dnia dziewczyna funkcjonuje 
w swoim normalnym trybie. 
I nie jest juz tak bardzo otwarta na doswiadczenia seksualne. 
Wszystko ladnie rozegrales, tylko koncowka mogla wygladac inaczej.

Portret użytkownika Kratos

Tego wieczoru spała u swojej

Tego wieczoru spała u swojej koleżanki, z którą była na baletach. Nie puściła jej hehe

No, ale poniekąd rację masz. Choć ja już żadnej mocy tu nie miałem.

Portret użytkownika Ronlouis

.kiedys mialem podobna sytuac

.kiedys mialem podobna sytuacje. 
W moim przypadku kilka razy ten sposob sie sprawdzil.
Odprowadzam laske z klubu do domu, stoimy przed blokiem.
Zimno jak cholera, a ona do mnie, ale ja Cie nie wpuszcze, 
do srodka..masz, racje, odpowiadajac..robiac od niej dwa kroki w tyl.
Odwracajac sie tak jakbym juz, mial odchodzic, patrzac na nia, przez ramie..
a ona dlaczego tak odemnie odszedles.
Dlatego bo musze sie juz zbierac a chce mi sie sikac.
Tylko jest troche zimno..zachwile, no dobra wejde na moment. Zrobie co trzeba 
i bede sie zbieral. Logiczna wymowka je uspokaja.
Na gorze, wlazlem do lazienki. Potem wychodze na stole u niej lezala ksiazka SEKRET, 
zaczalem z nia o niej rozmawiac. Potem, dodaje troche bola mnie nogi, po tym calonocnym tanczeniu. 
Na chwile zdejme, buty.  
PYTAM JA ZARAZ PO TYM, MASZ JAKIES WINO?
ona do mnie, a skad Ty wiedziales, ze mam samorobke. 
Odpowiadam, najwidoczniej sekret zadzialal;)
Okazalo sie, ze jej rodzice maja jakas restauracje 
i jej mama pedzi sama wino. I przywiozla jej w takiej ogromnej butli.
Nalala mi tego wina, usiadlem na fotelu, wzioem ja na kolana. 
I mowie, a gdzie Twoj pokoj z tym slynnym materacem, ktory jest tak wygodny, ze nie pootrzebujesz lozka?Wczesniej z nia o tym gadalem, wstala i prowadzi mnie do pokoju. 
Tam rozwalilem sie na jej materacu i i do niej, chodz, sprawdzimy czy jest na tyle obszerny, 
ze zmiescimy sie we dwojke;)
.No i spradzalismy, to bylo w piatek, a wyszedlem od niej w niedziele:)

Portret użytkownika Kratos

Właśnie miałem pytać co

Właśnie miałem pytać co zrobiłbyś na moim miejscu... Całkiem poważnie.

Dzięki! Przy najbliższej okazji wypróbuję. Hehe

Pozdro!