Sobota, dobry czas na imprezę. Dwie kobiety i ja. Lekki before w domu...
Kraków jeden z lepszych klubów - wchodzimy...
Impreza się rozkręca. Zaczynam obczajac sytuacje w klubie i pląsające tam kobiety. Pełno grupek się porobiło damsko - męskich lub same parki, eh wkońcu cykl imprez walentynkowych w sobote był. Ciężka sprawa jak dla początkującego wbijac w grupe namierzać swój target i wyizolować stwarzając przy tym poczucie komfortu dla kobiety jak to robił mystery.
W pewnym momencie zgubiłem 2 koleżanki i stwierdziłem pora działać. Wychodzę na parkiet i tańcze. Leci dobra klubowa nuta. Podchodzi do mnie brunetka uśmiechając się i patrząc na mnie. Myśle wtf ale grubas, dać tylko rękawiczki białe tej lasce i typowa vixa, obracam się nie wysyłając żadnych bodźców w jej kierunku.
Mija pewien czas na parkiet wchodzi śliczna brunetka z 2 koleżankami. Patrze i mówię sobie kurde fajne nogi szpilki buźka i te piersi 
Tańczę dalej nagle dostaję IOI uśmiechy i spojrzenia w moją stronę piwnymi oczami. Zaczynam działać bez zastanowienia co będzie używając metody 3 sekund, podchodzę pewnym krokiem wyciągam rękę proszę do tańca. Odwzajemnia mi ślicznotka to samo patrząc i uśmiechając się. Tym sposobem izoluje kobietę z jej grupy wybierając konkretny target, koleżanki z którymi tańczyła uśmiechają się w jej stronę jakby chciały być na jej miejscu.
Krótka rozmowa w tańcu, przedstawienie się... mmm Kasia.
Tańczymy dalej, zaczynam budować kino lecz bez natarczywości. Muzyka rnb, troche przytulania, stykanie policzkami, ciągłe spojrzenia. Odwzajemniała to chwytajac mnie za biodra i okolice tyłka...
Było dobrze do pewnego momentu...
Miałem wrażenie jakby zaczęła kogoś szukać po sali przy okazji uśmiechając się do mnie i ciągle ze mną tańcząc. Koleżanka moja widząc to podeszła i mówi do mnie, że one zmieniają klub. Jakby przeczuła, że tracę jej zainteresowanie.
Stwierdzam raz kozie śmierć, mowie targetowi, że muszę niestety iść już czy poda mi swój numer.. Niestety nie udało się

Uśmiechneliśmy się do siebie powiedziałem dziękuje za wspólną zabawe i udałem się z koleżankami swoimi do szatni. Mijając ją jeszcze raz przy barze uśmiechnąłem się. Ogólnie pozytywnie to odbieram
Ale jak na 1 raz jestem z siebie zadowolony, że nie stałem jak cipa pod ścianą jak większość kolesi tylko działałem...
Wydaje mi się że zbrakło tutaj chyba rozmowy, zaciekawienia ją czymś, a nie tylko taniec...
Proszę o porady, wskazówki oraz tego co mogło być zrobione, a nie zrobiłem...
Tańczysz to tańcz, wyizolować i pogadać nie zdążyłeś. Olej to, nie ta to inna.
Liczy sie ze sie odwazyles... To jest podstawa... na imprezach nie ma za duzo odwaznych kolesi....
No i właśnie tak sobie to rozkminilem. Wziałem ja do tańca nagle i myślę że trochę to ja zaskoczyło. Pewno nie spodziewała się że po usmiechu jej reakcja będzie natychmiastowa...
Dobra Panowie jeszcze jedno pytanie... Jak już tańczycie z laska i jest miło to jakie macie metody by odizolować kobietę w dobre miejsce stworzyć komfort, zaciekawić ją oraz doprowadzić do kino??????
Nie rozumiem pytania. Pytasz jak przechodzę z jednego miejsca na drugie? Normalnie - piechotą. Wszystko masz po lewej stronie ale zauważyłem że brakuje w niej jednego elementu, mianowicie ebooka DavidaX. Bo techniki podrywu bez fundamentu wewnętrznego to domek z kart. Zacznij też sam myśleć.