Witajcie.
To mój pierwszy wpis w zaawansowanych, wiec pomyślałem, ze opisze pokrótce pewną sytuacje, która przytrafiła mi się, gdy "świętowałem" po kolokwium.
Zacznę od wyjaśnienia tytułu. Akcja ta to może nie moja pierwsza próba NLS'u, ale za to jak to określiłem, debiut. Czyli pierwsza próba o wysokiej skuteczności.
Było to 8 stycznia, sobota. O 18 wychodzę z budynku głównego mojej uczelni. Świeżo po kolokwium, które okaząło się być masakratorem. Ogólnie wśród studenciaków początkowo nastroje mieszane, ale wszystkim polepszyły się, gdy okazało się, że każdy miał straszne kłopoty.
Przed budynkiem spotkałem kilku znajomych z mojej grupy, pojawia się inicjatywa popicia tego wydarzenia. Ok. Wybraliśmy się dużą grupą (kilka osób z mojej + sporo z kolejnej dziekańskiej) do jednego ze studenckich pubów.
Jak zwykle pierwszy wchodzę i załatwiam stoliczki. Przy okazji trochę komplementując jedną z barmanek (powiedziałem, że podoba mi się niebieski kosmyk na grzywce. Miała całą resztę blond.)
Rozsiedliśmy się po kilku stolikach, przy czym siedziałem przy stoliku z jeszcze dwoma kumplami z mojej grupy i jedną kumpelą, a do nas jeszcze od czasu do czasu podchodziło dwóch kolesi z tamtej grupy.
No i początkowo nudna rozmowa, jakieś tam pierdółki. Średnio się udzielałem, byłem raczej zamyślony. W pewnym momencie naszła mnie myśl, żeby NLS-em trochę połechtać (
) koleżankę.
- Katarzyno... Wiesz mam takie pytanie do Ciebie. Kompletnie z innej beczki, niż rozmowa dotychczas.
- Mów Jacku - zaciekawiona.
- Bo widzisz. Słyszałem, ze u kobiet.. W sytuacjach bliskości z facetem pojawiają się.. Tzw. "Motylki w żołądku".. Znasz to uczucie?
- Słyszałam o tym... Ale nigdy tego nie miałam. - tym mnie trochę zaskoczyła, spodziewałem się odpowiedzi twierdzącej, a potem bym kontynuował z rutynką.
- A miałaś chłopaka? - zapytałem odruchowo, żeby zyskać czas, zanim wymyśliłem co dalej.
- Miałam.
- Hm.. To dziwne.. No dobra, to posłuchaj.
Zawierciła sie na krześle, oczy już zarz po moim pytaniu o motylki zaczeły sie robić błyszczące. I ciągły EC. Cały czas, bez mrugania, patrzyła mi w oczy. No i zaczałem.
- To... wyobraź sobie... Że... Siedzisz w parku... Ze swoją... Ukochaną [wskazałem na siebie - potem zdałem sobie sprawę, że słowo "ukochaną" to był zły pomysł] osobą... I czujesz.. Te... Narastajace napięcie...
[W tym momencie dwóch kumpli, z grupy, którzy się przysłuchiwali i przyglądali, cos próbowało przerywać, ze to niby stres, albo co.. Z kumpelą oboje byliśmy w transie. Wciąż EC]
Z każdą sekundą... Dystans... Staje się... Coraz mniejszy...
[Tu zbliżam sie trochę do niej. Że siedziałem an przeciwko, po drugiej stronie stołu, nie mogłem mocno kinetyzować, ale głowy się zbliżyły na jakieś 30 cm i położyłem rękę na stole, żeby w razie gdyby ona spod stołu wyciągnęła swoje - dotknąć]
Z każdą sekundą... Rośnie Ci... Chęć... Na pocałunek... Ze mną... [Od teraz mówione niehipnotycznym, ale wolniejszym niż normalnie tempem] Jest tak, że gdy siedzę z bliską osobą... To Czuję ten przyjemny ścisk. Te napięcie.. Wy kobiety to własnie chyba nazywacie motylkami..
Wzrok plażowanego króliczka. Lekki uśmiech na jej twarzy. I nagle zepsułem całą atmosferę, bardzo celowo. Moim celem nie było pocałowanie jej wtedy - po prostu chciałem, zeby zaczęła nocami fantazjować na mój temat 
Zacząłem wtedy rozmowę na inny, temat, a po jakimś czasie, zagraliśmy (już z tymi kumplami) w szczerosć czy odwagę. Nudy głównie. Nic specjalnego.
Potem Ustawiliśmy się tą samą grupą z naszego stoliczka (dwóch kumpli + ona + ja) do innego pubu z jeszcze innym znajomym. A potem pojawił sie pomysł Clubbingu, dodzwaniały sie do nas kumpele z mojej grupy. Niestety skończyło się tak, ze wszystko sie rozbiegło o 23. I było tak:
23:00 - dobre nastroje, krzyki, że idziemy do klubu.
23:05 - wszyscy sie zwinęli na swoje transorty do domu, a ja sam w centrum Ostatni pociąg własnie odjechał, następny - o 4:00.
Trochę mnie tym poirytowali. Ale.. W sumie nieraz juz musiałem jakoś noce "przewegetowywać".
Dodzwoniłem sie do tamtych innych kumpel z mojej grupy. I postanowiliśmy zaliczyć Kebsa w centrum, a potem do klubu.
No i to jest ten klub, o którym pisałem w "bezsenności", że jeszcze nigdy nie spotkałem tylu ostrych zylet w jednym miejscu na raz. (Biorąc pod uwagę procentową ilość dobrych dup do ogólnej ilości dziewczyn w klubie. Tu wskaźnik byłby z 70+% Ludzi było tak z 50 z hakiem. Czyli skromnie)
Dla stołecznych - ten klub to "Kamieniołom", przy "Zakąskach - przekąskach" na Nowym Świecie. Można by tam kiedy skoczyć na NG 
Na miejscu pojawiłem się z 3 koleżankami z mojej grupy. Wic liczyłem na fajnego socjala. Wbijamy na główną halę. Ścisk, sama hala mała, ale.. Własnie te obecne Lalunie...
Nie ukrywam teraz, ze ta sytuacja, jak mnie wych*jali tamci trochę mnie poirytowała i nadszarpnęła harmonie InnerGame'u, ale uznałem, że prawdziwie silny IG to taki, którego nic nie złamie.
Dziewczyny zamówiły se po 2 kolejki szotów, ja nie piłem. Podryw.
No i zacząłem z nimi tańczyć w kółeczku. I wtedy zastosowały na mnie sztuczkę z torebką. Jedna z nich po prostu zawiesiła na mnie swoją torbę. Bez żadnych ceregieli. Oczywiście, szybko zdjąłem i założyłem jej mówiąc przekornie - "Czy ja wyglądam jak stojak na torby? ;>"
Trochę dalej potańczyliśmy, potem odłączyłem się od nich, a to zrobić rozpoznanie, a to do WC, a to poszukać miejsca do ewentualnej izolacji. Niestety wszystko było pozajmowane, wiec uznałem,ze na bieżąco bede coś kminił.
Wracam na halę, a tam przy wejściu jakiś manekin (pożyczę sobie Salub od Ciebie te określenie - spodobało mi się
) podrywa najatrakcyjniejsza z moich przybyłych koleżanek. Tamte dwie gdzieś zniknęły.
Szło mu do dupy, bezczelnie stałem obok i przysłuchiwałem się oglądając tańczących. Na cel ustawiłem sobie dziewczynę w bezrękawniku, rurkach i białych adidaskach (nazwę ja skejciara).
Zostawiłem tę dwójkę (mimo błagalnego wzroku koleżanki, o ratunek), coby se pogawędzili, zaś sam ruszyłem tanecznym krokiem w stronę Skejciary i koleżanki, z która tańczyła. Musze przyznać, że skejciara na prawdę fajnie się ruszała. Zwłaszcza bioderka.
Pozdbijam do tej dwójki. Szukam EC, uśmiecham się i tańczę z nimi.
I tutaj poznałem wielkość ich sukotarcz. Kompletnie mnie olały, zero EC. Miedzy sobą porozumiewawcze spojrzenia.
IG, jak wspomniałem było nadszarpnięte, wiec z lekkim stresem (ale zawsze!) wbiłem między nie na bezczela i tańczyłem z koleżaneczka targetu, tyłem odwrócony do Skejciary.
To je trochę zaskoczyło, koleżaneczka popatrzyła na mnie najpierw zaskoczona, potem pogardliwie. Zaś Skejciara poszła sobie na kanapy. Dobra, następny strzał za jakiś czas, teraz poszedłem sobie i ja. Na odchodnym wypiąłem język koleżance Skejciary, ale nie wiem czy zauważyła 
Poszedłem tym razem do kumpeli. Tamten typek po prostu stał obok niej, patrzyli na tańczących. Zmowa milczenia. Zero słów. Wziałem ją za rękę i w tany.
Typek zniknął, przetańczyliśmy jedna piosenką. Ona mi dziękuje, a ja ją wyciągnąłem na rozmowę w cichsze miejsca. Pomyślałem, że powtórzę sobie rutynki na niej.
No i rozkręciłem rozmowę pytając o marzenia (jej - skok na spadochronie), potem o tańczeniu, imprezowaniu. No i wyjeżdżam, ze jestem czarodziejem, czytam w myślach i że może mnie sprawdzić. Jak wygram - ona mnie całuje w policzek, jak przegram, ja ją.
Przegrałem
Pomyślała 3. Trochę droczenia, mi poziom energii się wymaksował. Euforia. Kompletnie zapomniałem o kilku godzinach do następnego pociagu i ruszylismy w tany.
Tańczyło się fajnie, choć trzymała dystans. Ja sie zbliżałem, rękę kładłem an talii i podjeżdżałem to w górę, to w dół, a ona po "sekwencji" odsuwała się. I tak "wędrowaliśmy" po parkiecie, ale posłużyło to mi. Poza tym chyba fajnie mi szło, bo kumpela cieszyła się i pokazywała mi uniesione kciuki co i rusz
Czułem, wzrok. Byliśmy w centrum uwagi. No to socjal jest
Zaraz uderzamy.
Koleżankę opuściłem tłumacząc, ze ide odsapnąć, a w istocie stanąłęm trochę na uboczu i wypatrywałem nowych celów. Rzuciła mi się w oko jedna biuściasta brunetka, druga, niemalże identyczne (no jakby bliźniaczki) ale blondyna. Oprócz tego zaraz obok mnie pojawiła się jakaś kolejna. Też stała nauboczu, obserwowała parkiet i poprawiaął bluzeczkę.
I postanowiłem, że uderzę do tej. Wyglądała na najbardziej napaloną, a ja miałem ochotę na macanki/lizanki. Zauważyłem też, że nie miała stanika, miała bluzkę zakrywajacą jedno ramię, a drugie odkrywającą. No centymetr, dwa i sutek byłoby widać. Poza tym tak poprawiała tę bluzkę, by maksymalnie cycka pokazać.
Pozdbijam, zagaduję. Pytam jak się bawi, odpowiedziała, że spoko, po czym przyszła jakaś jej koleżaneczka. Bardzo nieatrakcyjna. Spojrzała na mnie, złapała tamta za rękę i wyciągnęła gdzieś w stronę kanap.
Kolejny objaw sukotarcz. Nawet nieatrakcyjne cockbloki mają tupet i sukotarcze.
Ruszyłem w kierunku "bliźniaczek". Gdy przepychałem się to złapałem EC z jakaś inną tańczącą (przykładowa wręcz hb7. Nie stosuję zbytnio tego systemu, bo po prostu mam problem z taką cyferkowa oceną. Wszystkie kobiety to były dla mnie hb7, a niektóre SHB). Wymiana uśmiechów, zatrzymałem się, potańczyłem trochę, po czym Ruszyłem w strone bliźniaczek. Tańczyły w jakimś większym kółeczku, podbijam. Tańczę z nimi. Wymiana spojrzeń - wyraźnie mniejsze sukotarcze. Może działa syndrom późnej godziny? Było koło 2:30.
Potańczyłem z nimi w całkiem przyjemny sposób, zderzanie biodrami itd. Ale nie kontynuowałem tego - z bliska straciły na urodzie.
Gdy od nich odchodzięłm pogadałem chwilę z ta kumpela, z która tańczyłem. Okazało sie, ze jedna się gdzieś zapodziała i nie moga jej znaleźc. Bezowocne okrążanie. za to wypatrzyłem po raz kolejny tę napaloną, co cycki niemal pokazywała.
Kolejny strzał. Łapię ja za rękę, i mówię - "Chodź zatańczymy ;)"
Tańcze z nią. Bardzo odważnie. W tańczu tez czułem, zę napalona. I szczerze, był to chyba jeden z najbardziej "wyuzdanych" (?) tańców w moim życiu. Zwłaszcza moment, gdy odwróciła sie tyłem, położyła moje ręce na swoich biodrach i energicznie pocierałą swoim tyłkiem na wysokości mojego krocza. Zaczęło byc niebezpiecznie, "got hard", a nie chciałem, żeby spostrzegła
(nie mam pojęcia jak by się to skończyło, ale wolałem nie ryzykować. Macie może jakieś doświadczenia w takich sytuacjach? Jak to się kończy?). Więc odsunałem sie i odwrócięłm ja do siebie. Tym razem mały dystans i taniec pocierania brzuchami, biodrami i klatkami. Nie miała stanika.
I wszystko potoczyłoby się pięknie ładnie, gdyby nie.. Diabli to wzięli. Usłyszałem głuche łupnięcie za sobą. Odwracam się- ta "zaginiona koleżanka" na glebie. Okazało się, że się mocno upiła.
No i skończyło się na awaryjnym holowaniu jej do toalety, potem do wyjścia, potem do domu. Nie pożegnałem się z tamtą. Potem sobie trochę przez to w brodę plułem, bo mogłem wziąć numer. Ale z tą glebą, pijaną koleżanka trochę zamieszania powstało (przyszła ochrona) i nie przyszło mi branie numeru do głowy.
No i tyleż. Powstał gigant.
Ogólnie to fajnie wspominam tamten dzień i oceniam pozytywnie.
- NLS'owy debiut
- Potem fajnie z tą napaloną w klubie.
A Wnioski:
- Nie liczyć na niesłownych znajomych, którzy w dupie mają, ze masz 5 godzin do następnego pociągu
- Eksploatować NLS'a
- Olewać sucze tarcze
- Znów odwiedzić Kamieniołom.
Czemu wstawiam tutaj, a nie na publicznym. Głównie dlatego, że podałem za dużo szczegółów (ew. rozpoznanie), by wrzucać na ogólnym.
PS. Najlepszy numer z tamtego wieczora. Cały czas. Miałem w kieszeni swoich spodni (!) Karty Zaliczeniowe (!) ludzi z mojej grupy. Jestem starostą, a że dostałem je własnie wtedy. Skrajna nieodpowiedzialność... Aaale.. Nic złego się nie przytrafiło
A clubbing był spontaniczny, nieplanowany.
Pozdrawiam
JacekDrwal
Odpowiedzi
I takich raportów tu
śr., 2011-02-09 12:41 — saveriusI takich raportów tu potrzeba! Gratulacje!
Też miałem ostatnio test z torbą, jak chciała laska na uczelni oprzeć mi na nodze, żeby coś znaleźć ;f wkurwiają mnie te torebki heh
Ciekawe ciekawe... Co do
śr., 2011-02-09 17:02 — AdminCiekawe ciekawe...
Co do tego Twojego początkowego stanu gdy się mało odzywałeś i przysłuchiwałeś się rozmowie ...
To wbrew pozorom nie jest zły punkt wyjściowy. Wiem że są różne podejścia do tego tematu i niektórzy robią wszystko by być od początku w centrum uwagi ale w ten sposób łatwo wyjść na grupowego błazna. ( Zdarzało mi się- zdarzało mi się też takie coś obserwować)
Sytuacja gdy jesteś w jakiejś grupie - Twój wing nawija i zabawia towarzystwo a Ty spokojnie obserwujesz otoczenie uśmiechasz się zachowując się pewne siebie może dać laskom z grupy sygnał że jesteś osobą nieco tajemniczą , interesującą i będącą ponad tym.
Takie zachowanie oczywiście nie zawsze dobrze się sprawdza ale są sytuacje gdzie działa rewelacyjnie.
Każde doswiadczenie czegoś
śr., 2011-02-09 18:27 — RonlouisKażde doswiadczenie czegoś uczy i bardzo dobrze, że to opisałeś. Rozkręcasz się i jakby nie ta sytuacja ze znajoma, kto wie jakby to sie dalej potoczyło:)
Więcej takich akcji i mniej pijanych koleżanek, które przeszkadzają, a więcej ktore pomagają..w różnych bardziej przyjemnych czynnościach;)
ps. W kamieniołomach byłem raz:)
Ronluis, Ty przecież jesteś
śr., 2011-02-09 18:57 — saveriusRonluis, Ty przecież jesteś weteranem platinium, z tego, co pamiętam
W Platinium wlasnie, wtedy po
śr., 2011-02-09 19:30 — RonlouisW Platinium wlasnie, wtedy poznalem taka pewna blond
dziewczyne, miala 19 lat. A potem wyciagnela mnie wlasnie,
do Kamieniolomow. Byla tam wtedy jakas impreza studniowkowa, bo z tego co widzialem
to sporo osob tam znala i kolesie byli w garniturach. fajnie bylo:)...weteran z platinium;) Fajne okreslenie:)
Na pewno bym się od Ciebie
śr., 2011-02-09 19:54 — saveriusNa pewno bym się od Ciebie wiele nauczył hehe weteranie
Własnie co do tego wbijania
czw., 2011-02-10 21:53 — JacekDrwalWłasnie co do tego wbijania się w centrum uwagi na siłę. Kiedyś takie coś praktykowałem i wychodziło i nienaturalnie i kiepsko, a gdy się nie udawało to było przygnębienie. Dlatego od jakiegoś czasu nie przykładam do tego większej wagi i własnie tak z ubocza komentuję i obserwuję. I o dziwo - efekty są dużo lepsze i bardziej widoczne.
Tak jak to opisałeś w "Podryw na obserwatora". Spodobała mi się tamta metoda. Najlepiej postępować tak jak czujemy się najnaturalniej.
No i własnie przed sekunda obczaiłęm na necie ten klub Platinum. Wygląda burżujsko, ale to akurat zaleta
. W studenckich klubach często trafia się na "kozactwo", tutaj pewnie czegoś takiego nie uświadczysz. Dodaje do listy klubów do obadania 
Chłopie... ten platinium, to
pt., 2011-02-11 09:49 — saveriusChłopie... ten platinium, to jest lair wcale nie gorszy od tych niektórych w JU ES end EJ...
Tyle, że co to za klub... jak laska do mnie mówi synku, a ja do niej ciociu heh.
No dlatego bierzesz kasę na
pt., 2011-02-18 19:49 — saveriusNo dlatego bierzesz kasę na wjazd i pijesz czasami wodę z kranu, podrywasz na luzie best dziewczyny, a Ci z grubym portfelem stawiają im drinki i rozmawiają o pracy.