Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Byłem needy, a potem się zmieniłem

Nie podziękowałem jej za to, że przez nią zagłębiłem się w Podrywaj.org. I nie podziękuję, bo na to już za późno. Ale napiszę kilka słów o tym, jak w stosunku do kobiety zmieniłem się z tygodnia na tydzień.

Byłem needy, pieskiem itd... Powtórzę frazę: miły, potulny, śmieszny, żałosny, błazen. Bla bla bla. Tak jak większość, nie będę pisał o tym, że nie miałem penisa. Nie miałem, a mogłem mieć i to całkiem sprawnego, z kobietą, którą chciałem więcej niż zdobyć.

Mogła być moja. Przebawiłem z nią całą imprezę. Byłem sobą - człowiek z alkoholem w ręku wobec laski (owszem, atrakcyjnej), która jednak nie była sama w sobie celem. Potem w szkole przybiegła do mnie na mój widok, wziąłem numer (pomyślcie sobie, na imprezie nawet mi nie zależało. Nie ze strachu, po prostu nawet o tym nie pomyślałem).

Na trzeźwo zacząłem działać - numer, kilka słów, jest okay.
A potem zaczęło mi zależeć. Więc zaczęło mi się zapraszanie - nie sprostałem już pierwszemu testowi!
"Hej, umówiliśmy się, gdzie jesteś?"
"A, tutaj (zaraz obok, u wspólnego kolegi). Oglądam zdjęcia.."
Cisza.
"To mam przyjść po CB?"

Już oblałem.
I tak dalej, wszystko schematycznie: chcesz iść, odpowiada Ci, pójdziemy? Masz ochotę?

Pojechaliśmy na wspólną imprezę. A ona do koleżanki podczas niej - że my tylko przyjaciele i nie będzie nic poza tym. Wkurwiłem się, poszedłem, żeby mi powiedziała co i jak. Czekałem, prosiłem o odpowiedź, nic (to trwało kurwa z godzinę!).
Potem poszliśmy do łóżka - przelizaliśmy się i tyle.

Rano powiedziała: odpuśćmy sobie. Więc ja powiedziałem, urywamy kontakt po studniówce, na którą ją zaprosiłem.

Ileż to ja testów oblałem? Szlag by to, jakiego nie oblałem?

Więc przegrałem. I tego samego dnia zrozumiałem, że - kurwa, kim ja przy niej byłem? Przecież potrafię dogryźć lasce, przecież to lubię! Przecież tak się zachowuję w stosunku do kobiet, na których mi nie zależy. Taki byłem na początku w stosunku do niej! A teraz jaki byłem?

I trafiłem na podrywaj.org.

Z dziewczyną miałem się jeszcze raz spotkać. Zaprosiłem ją na studniówkę. Więc powiedziałem sobie, że będę sobą, że wcielę w życie wszystkie te zasady (nie było to trudne, bo w sumie nie daleko mi od nich).

I studniówka była zajebista. Pierwszy raz czułem się jak prawdziwy facet przy kobiecie - stroiła focha i poszła do szatni? Siedziała tam sama z 15 minut. Jak przyszedłem po nią, dostała zjebkę.
Miałem ochotę pogadać z inną kumpelą? Poszedłem i siedziałem z nią 30 minut.
Negowałem ją? Z przyjemnością. Decydowałem? A jakże.
Powtórzę to: pierwszy raz czułem się jak prawdziwy facet przy lasce.
I nie było w tym gry. Udawało się, wszystko działało, bawiłem się zajebiście (co z tego, że wyszło, że panna nie do końca dla mnie - za bardzo porąbana Smile). Byłem w takim stanie, jak na początku - nie zależało mi.

Podczas imprezy panna porusza temat, czy urywamy kontakt. Ja nic.

Rano dziewczyna pisze dziękuje, a ja - nie odpowiadam.
Dopiero w środę spotykam ją na treningu i mówię, że "no, nie chcę urywać kontaktu".

I tak się skończyło. Znaczy się, ja nie piszę, ona nie pisze - dzielą nas ferie.

I wiecie co? Jest ból, że nie wygrałem. Ale i satysfakcja - w końcu uderzyłem głową w mur na tyle mocno, żeby się obudzić. Zdobyłem pierwsze doświadczenie.

Lepiej późno niż wcale :]

Odpowiedzi

Portret użytkownika Pako

No i git. Ale w sumie to

No i git.

Ale w sumie to mogłeś nie mówić na tym treningu, że nie chcesz urywać kontaktu. To od niej wyszło, że odpuszczacie sobie, więc to ona powinna się starać żeby znowu było jak na początku Smile Wiem, że na blogach nie udziela się rad, ale musiałem to powiedzieć.

I tak gratuluję przemiany. Z czasem będzie jeszcze lepiej Smile

Portret użytkownika lunático

Dobry wpis.Lubie to!

Dobry wpis.Lubie to!

I tak trzymaj. Twoja historia

I tak trzymaj. Twoja historia jest podobna do mojej trochę. Pozdro

Dzięki za pozytywy. Pako,

Dzięki za pozytywy.

Pako, wiesz co, uznałem, że jednak chcę to powiedzieć, bo jak tak patrzę z dzisiejszego punktu widzenia - nie dziwię się, że mimo początkowego zainteresowania olała mnie Smile