Mój związek jest dość skomplikowany. Zdarzyło mi się kilka razy pod wpływem emocji i bardzo silnych prowokacji ze strony mojej kobiety popełniłem parę błędów, które wloką się za mną [mam wrażenie] do dziś.
Po tych chorych akcjach udawało się normalnie porozmawiać, ustalić coś i walczyć. Założenie było proste: staramy się i pokazujemy że nam zależy.
Z czasem zacząłem odczuwać, że to ja pokazuję ile się da i, że nikt tego nie dostrzega, a nawet przypier!@#$ się do mnie, że to były tylko słowa i brak za tym czynów.
Pomijając fakt, że wpadałem w coraz większą frustrację z powodu nieprawdziwych oskarżeń w moją stronę to jeszcze wkur... się o to, że staram się tylko ja i jeszcze słyszę od niej, że "wcale się nie staram".
Czy to nie jest chore?
Dla przykładu wczorajsza akcja [dziś siedzę jak na igłach]: zamiast zapytać mnie, kiedy przeinstaluję jej sytem na kompie zrobiła to z fochem i wyrzutem i pretencjami, od razu mówiąc, że jak nie ja to zrobi jej to ktoś inny, że prosiła mnie milion razy itp. itd.
Tłumaczę jej jak krowie na miedzy, że nie działa jej napęd CD, że będzie kilkaset mega aktualek do pobrania [a nie mamy dobrego neta] itp. i że wystarczyło poprosić to bym to zrobił... i co? poszła znów lawina, że jestem taki sraki owaki...
Ma okres. Ale jak o nim wspomnę to słyszę, że wszystko na to próbuję zwalić...
Uspokajam ją dziś, mówię, że po siłce siądziemy na dupskach i na spokojnie się sprawdzi co się da zrobić... a ta foch i że nie i ciągnie dalej lawinę. I że ma na to wszystko "wyjebane". Zwaliło mnie to z nóg. Niby staramy się, obiecujemy coś, a tu nagle wyjebane...
Myślicie że mnie sprawdza? Co zrobić jak laska mle jęzorem i przekracza granice? Co w takim wypadku robić?
To tak z grubsza.
Kurwa ja niedawno przechodziłem to samo i po chyba tygodniu usłyszałem że chyba nie kocha, a jeśli nawet to nie na całe życie.. Powiedziałem ok rozumiem, nara. I co teraz?? Dzwonie do mnie co dziennie dopytuje co u mnie, i nawet jak nigdy nie chciała do mnie przyjechać, jak ją namawiałem teraz do mnie przyjedzie. Proponuje Ci chłodnik zimny jak dzisiejsza pogoda zastosować.
Problem z tym, że ciężko to wykonać bo ze mną mieszka... i jeszcze akcje typu "idę z kolegą do kina" wtedy robi i już totalnie świruję.
Ty wychodzisz z koleżanką... robisz to samo, dajesz dobitnie do zrozumienia, ze jest za słabym graczem dla Ciebie. Mieszkasz z nią, więc bądź oschły, obojętny.
Co w takim wypadku robić?
Nagraj jej Linuxa. Sam sobie znajdzie uaktualnienia, ale to w jej oczach będzie mniej romantyczne niż mordęga z Windowsem.
Koledzy dobrze radzą , ona Cię olewa ,doprowadza do szału ? Rób to samo , bądź oschły ,pokaż jej ,że "jest dla Ciebie za słabym graczem " (jak to kolega napisał) A może i nawet pójdź dalej ? To ty zaproś do domu bądź wyjdź z koleżanką, zapewne dostaniesz opr. ale to ją może zaniepokoić ...
laska Cię owinęła wokół swojego palca i gra na Twoich emocjach, te szantaże że ktoś inny jej to zrobi to już przegięcia totalnie, zresztą to kino również. Tak jak mówią koledzy z góry, zastosuj chłodnik, wyczuwam że już Ci poszarpała nerwy, kobiety są do tego zdolne gdy się ustępuje... gdy czują że mogą więcej... myślę że za dużo jej pozwalasz rządzić w związku