
Witam dziś chciałem umieścić drugą część mojej historii 
Po dłuższym przemyśleniu czy kontynuować (edytować) część pierwszą, czy też założyć nowy. Wybrałem nowy, nie wiem czy to dobry pomysł, ale trudno 
...Po wyprawie do centrum handlowego, postanowiłem udać się z kumlem do klubu.
Gdy weszliśmy do klubu, na wstępie przywitała nas bardzo przystojna kobieta obsługująca szatnie klubu.(Muszę dodać że zawsze w szatni tegoż klubu spotykałem faceta, więc lekkie zdziwko, ale wszystko pozytywnie). Dzisiaj byliśmy bardzo pewni siebie, po wielu udanych akcjach w centrum, tryskaliśmy energią i wewnętrzną zajebistością.
Przywitaliśmy się i zaczeliśmy bajerować ją we dwóch, wiem że nie powinienem, ale to kumpel się wjebał gdy zacząłem rozmowę
gdy mówiłem komplement kumpel posyłał do niego nega i odwrotnie, po chwili zrozumiałem że to nie ma sensu, że nic tak nie zdziałamy (chyba że lubi na dwa baty
). Więc postanowiłem zakończyć i dać wolną rękę kumplowi mówiąc: "Mam nadzieję że spotkamy się na parkiecie", ona na to: "O ile znajdę zastępstwo, to z przyjemnością wpadne". Wtedy ja poklepywując kumpla po plecach "Załatwione, kolega pewnie da sobie radę
", po czym oddaliłem się zostawiając ich samych.
Wchodzę na salę, napadł mnie wielki pesymizm, gdy zobaczyłem pusty parkiet, przyciszoną muzykę i statystykę kobiet, która wynosiła 1:3
(W tym muszę dodać że większość siedziała w lożach, zajęta ze swoimi chłopakami). Pomyślałem co jest kurwa, przecież tu zawsze były tłumy... Usiadłem w loży z której wspaniale widać parkiet (chyba źle zrobiłem, bo dołowała mnie myśl że parkiet jest ciągle pusty). Ale po chwili zrozumiałem dlaczego tak jest spoglądając na telewim, ujrzałem mecz w ręczną polska - dania. Aha...czyli niedługo zaczną wpadać tłumy dziewczyn, nie będę wiedział od której zacząć, pomyślałem, próbując podnieść swoje upadłe morale :] W tym momęcie wpada kumpel zajarany (nie wiem czemu cieszył tak michę, bo kissa nie dostał i nawet numeru nie zdobył
). Kumpel do mnie: "Ale żeś miejscówkę zaklepał, tylko chujowo się z tąd mecz ogląda
" JA: "Przyszedłem na dziewczyny, mecz mogłem w domu obejrzeć". On odparł: "To ciśnij na parkiet, o ile wciśniesz się w ten tłum hehe :D". On kontynuując: "Spoko, jak po meczu będzie lipa, to lokal zmienimy, idę po bro, chcesz też??". JA: "O nie, nie, to ja idę po bro, bo barmankę też zbajerujesz i nic mi nie zostanie
". Udałem się do baru i zobaczyłem tam 17-nastkę. Pomyślałem "Kurwa! Boże dlaczego?? Dlaczego?? Czy wykorzystałem dzisiejszy limit szczęścia?? :/ ". (Muszę tu sprostować. Mam 23 lata i zasady, jedną z nich jest to , iź nie uwodzę tak młodych dziewczyn). Kupiłem browary i wróciłem do loży, ale coś dziwnie zacząłem się czuć
. Kumpel do mnie: "Co taki przejebany, wysuczona jest?? Nie przejmuj się że Cię olała, oglądaj mecz i nie przejmuj się... Coś jeszcze później pierdolił do mnie, ale ja byłem "zamyślony" (tak mocno zamyślony, iż uważam że zawisłem między niebem a ziemią, dla sprostowania nie nie lewitowałem). Myślałem o barmance: Czy pójść pogadać?? Ale przecież mam zasady... W czasie pogawędki szybciej zleci czas. Ale jak gadać żeby nie uwieść?? A jeśli się zakocha?? Może posiedzieć i pooglądać mecz?? Nie, nosz kurwa nie po to tu przybyłem... Nie no, ale o czy rozmawiać... O szkole?? O nauce?? Opowiedzieć jej historię z mojej szkoły?? To nie ma sensu... Przecież jak zagadam o takich głupotach to weźmie mnie za jakiegoś frajera...
(Naprawdę nie wiem co się ze mną stało, czułem się dziwnie, nigdy tak nie miałem. Może mieliście coś podobnego?? Może macie jakieś rady, aby się nie zdarzyło, albo jak to zahamować?? Wiem że na blogu nie zadaje się pytań, ale nie będę zakładał specjalnego tematu na forum)
W końcu napływ tysięcy myśli zniknął, ogarnełem się. Kumpel spytał: "Brałeś coś?? Coś Ci do bro wjebała ta barmanka?? Nie, przecież nawet nie zacząłeś pić, Co jest??". Próbowałem mu wkręcić że zasnąłem, ale powiedział że z otwartymi oczyma się nie da. Porzuciłem ten temat i zacząłem oglądać mecz. Kilka minut przed końcem zaczęli schodzić się ludzie do klubu. Nagle wpadła grupka siedmiu dziewczyn, zajęły lożę na prawo od nas. Chwile ze sobą rozmawiały, kilka zaczęło obcinać mnie i kumpla. Trzy z nich podeszły do DJ-ki, zaczęły z nim rozmawiać (DJ zgłośnił muzykę. Dziewczyny zaczęły tańczyć !!!same!!! na pustym parkiecie. Rozejrzałem się po klubie, myśląc kurwa co jest, czemu takie laski tańczą same, czemu faceci oglądają ten jebany mecz. Jebać ich, więc wbijam na parkiet tanecznym krokiem, kierując się w stronę grupki lasek. Gdy mnie zobaczyły zrobiły coś w stylu koncertowym takie OOOOOOOOOOOooooooooo, zajarałem się przez chwilę
. Zaczynam mieć na wszystko wyjebane, tylko jedno mnie trapi, żeby myśli znów mnie nie napadły. Tańczę chwilę obok dziewczyn (ok 15s) oceniając, za którą pierwszą mam się wziąć. Podbijam do HB7 średnia z tych trzech (HB5 i HB9 tańczą z sobą obok)obejmuję ją stanowczo w talii, tańczymy ona zaczyna zjeżdżać w dół. Myślę jest moja. Tańczymy przez chwile zaczyna się obracać tyłem i się ociera (Co to kurwa tarło jest
). Nie no spoko, myślę o tym żeby DJ zmienił muzę na coś wolniejszego i zacznę działać (A tu huj, DJ ma wyjebane w to co się na parkiecie dzieje, gapi się w telewim, od czasu do czasu kontrolując konsolę i przejścia między efektami). Tańczę z HB7 dobrą chwilę a tu ta lepsza HB9 (pewnie zrobiła się zazdrosna, ach lubię to!) obejmuje mnie w tali i obraca w swoją stronę, ja przepraszam swoją obecną partnerkę i odwracam się do HB9, tańczę z nią chwilę, ona zaczyna się wtylać coraz bardziej. W tym momęcie patrze że kumpel pije na spoko browca, i zaczyna obserwować parkiet. Więc pokazuje mu jedną ręką żeby zakurwił densa, trzymając drugą ręką wtulającą się partnerkę. Wreszcie podbija i mówi magicznie "Odbijamy", ja zajarany wracam do HB7, (HB5 tańczy przez chwilę sama po czym stwierdza że idzie do swoich koleżanek do loży). DJ załapał w końcu, zrobił przejście na coś wolniejszego, lecz dalej był to jakiś electro-house. Ja chwilę tańczę z moją wybranką parkietu, kumpel też ostro ściska tu i ówdzie, znaczy zaczął działać. Ludzie widząc dwie pary zaczynają wbijać na parkiet (reklama w meczu akurat:D ). Zaczyna robić się tłoczno, ja więc izoluję swoją do loży, wciąż tanecznym krokiem
. Dużo ludzi na parkiecie, a my w loży rozmawiamy romantycznie, jestem już pewny swego. Mówię"Idę zapalić, idziesz ze mną??" ONA: "Jasne
". Objąłem ją i wychodzę z klubu (niestety przez nowe przepisy nie wolno palić w lokalu), mijając szatniarkę puszczam jej oczko
promieniuje zajebistością. Pale ze swoją na zewnątrz, tuląc ją bo zimno było. Wracamy do klubu, przechodząc obok szatni, mówię do swojej "Popatrz ta to ma chujową pracę, szkoda mi jej, nawet zatańczyć nie może" Wtedy szatniarka (Madzia
jak czytasz to Pozdro)"To może mnie zastąpisz
" JA: "Hmmm i co ja wtedy poczne, puszczając dwie tak piękne laski na parkiet, hmmmm wiem jak to się skończy..." Madzia przerywając: "A może twoja dziewczyna była by chętna mnie zastąpić
Na jeden taniec :D". Moja: "I co ty na to??" (do mnie). JA: "No wiesz, jeśli nie boisz się że Cię tu zostawię - to wbijaj za ladę :)". Moja robiąc krok w stronę lady "Chętnie bym Ją zastąpiła..." Odwracając się do mnie i rzucając się mi w ramiona "... gdybyś nie był takim ciachem" Po czym dostałem kissa
. Oddaliliśmy się od szatni, w klubie zrobiło się tłoczno. Usiadłem ze swoją w loży zajętej przez kumpla (rozmawiał z HB9 "odbitą" na parkiecie).Wszyscy zaczeliśmy ze sobą rozmawiać. Bawiliśmy się wspaniale, pomagając sobie wzajemnie. Raz ja tańczyłem ze swoją, zostawiając kumplowi pole do popisu w loży, po chwili się zmienialiśmy. Wielkie dzięki "Fred" że rozumieliśmy się bez słów. Impreza rozkręciła się na maxxxa. Siedząc w loży z swoją, podchodzi HB9 z moim kumplem i mówi: "Robi się bardzo tłoczno i głośno..." (A bas napierdalał nie ziemsko, ale to lepiej dla mnie gdy szeptałem swojej do ucha i całowałem po szyi) "...robi się głośno więc idziemy do mnie. I jak idziecie z nami??" JA: Zaskoczony tym pytaniem mówię "Zależy...Czy my nie będziemy wam przeszkadzać..." Wtedy moja stanowczo: "Idziemy". Więc w czwórkę poszliśmy... I to koniec przygody sobotniego dnia
Myślę że dobrze się czytało 
(Dla sprostowania, żeby nie było, że wjebałem się w bliższy związek kumpla i jego nowej dziewczyny, po prostu moja i jego dziewczyna są siostrami
i mają super chatę)
Wszystko szło tak gładko i schematycznie, aż sam byłem zdziwiony. Czując się wykorzystanym przez, zaplanowaną akcję kobiet. Ale stwierdzam że to nie możliwe, aby były lepsze od nas.
Odpowiedzi
Fajnie fajnie, tyle ze
pon., 2011-01-24 16:58 — CristianoFajnie fajnie, tyle ze kontynuacja trochu mniej ciekawa :]
Moim zdaniem nie powinieneś
śr., 2011-02-02 21:02 — sebestszynMoim zdaniem nie powinieneś mówić tego: "Zaskoczony tym pytaniem mówię "Zależy...Czy my nie będziemy wam przeszkadzać..." " Ale ogólnie spoko, lubię czytać akcje początkujących, najlepsze i tak ma mlody7up. Polecam