Witam panowie
Niektórzy możne mnie wyśmieją ale postanowiłem to napisać bo widzę że w niektórych sytuacjach przestaję myśleć racjonalnie i poddaje się emocjom. Ciekaw jestem co o tym myślicie, a możne coś doradzicie, a możne zobaczycie czego unikać.No więc do rzeczy.
Otóż mieszkam na stancji z dwoma chłopakami(znamy się pare lat) i jedna dziewczyną "B" (19 lat)(HB10 w sumie nie wiem jak ocenić jej mniemanie o sobie ale negi szły z pozytywnym skutkiem).
Wcześniej jej nie znałem(oni tak, chodzili do jednej klasy w gimnazjum), na początku specjalnego wrażenia nie zrobiłem, ale najgorzej nie było. B chłopaka miała tak ze 3 może 4 lata temu był niezwykle uprzejmy (taki typowy piesek) zostawiła go. Mówiła ze nie lubi chodzić do klubów woli domówki, pogadać, pośmiać się.
Ogólnie to wg mnie to mamy dziwną sytuacje my w trzech siedzimy w jednym pokoju, a ona w swoim. Najczęściej to widzimy się tylko w kuchni albo w korytarzu. I za dużo nie gadamy ze sobą. Pierwsze dwa tygodnie było powiedzmy normalnie, siedzieliśmy w jednym pokoju trochę wypiliśmy pogadaliśmy i któregoś wieczoru tak 3 tydzień siedzi u nas i mówi pogadajcie ze mną a my nic, każdy sobą zajęty i się urwało.
Kiedyś przyszła do niej koleżanka "C"(HB10) (kiedyś chciała być ze mną ale ja nie chciałem, młody i głupi byłem i wynika ze nadal jestem) z chłopakiem. No to wyszło jakoś ze trochę wypiliśmy u niej w pokoju i że blisko siedzieliśmy to słychać było:
C-koleżanek się nasłuchasz i chłopaka znaleźć nie możesz
B-(jakoś tak powiedziała ze mam chęć na nią ja
).
C- tak yyy i zmiana tematu
Potem że C pracuje w klubie poszliśmy ją odprowadzić i zostaliśmy, B dołączyła później. Ja spotkałem koleżanki które znałem z internatu(małego 30 osób było). I czas jakoś szybko zleciał że nawet nie zauważyłem że B przyszła.
Innym razem do kumpla M przyjechało dwóch znajomych no to trochę wypiliśmy ona troszkę a głowę ma mocną do picia oj tak, I jakoś B zaczęła gadać ze mną jak jeden się trzy lata uganiał za nią ale ona go nie chciała. Opowiadała też że jej koleżanki z roku chodzą do klubów i że każda szuka chłopaka. Potem poszliśmy do klubu, ona została w domu.
Niedawno do B przyszły 2 koleżanki HB8 i 9. Ja wróciłem zadowolony bo matmę zaliczyłem i mówię do kumpla z pokoju M opijamy-oczywiście jeszcze do dziewczyn czy piją,
one ze sie zastanowią
to ja że maja 30 min na zastanowienie i poszedłem po prowiant. Przyszedłem jednej koleżanki już nie było a pozostałe mówią że idą do klubu i nie piją. M to usłyszał i ze też idzie podzwonił do znajomych czy będą i mówi do mnie to wypijmy szybciej i chodźmy. Wypiliśmy trochę i M poszedł do dziewczyn jeszcze raz czy piją. Przenieśliśmy sie do nich B wypiła 50-tkę leżąc w łóżku, druga więcej
Ja- a ty co tak leżysz pod kołdrą, nie idziesz
B- nie chce mi się one mnie namówiły
Tak w sumie wypiliśmy po 0,5 na kark w dwóch (niechcący szklankę potłukłem odstawiając na półkę. Do klubu się nie wybierałem od samego początku i nic nie mówiłem że idę
B-a ty idziesz z nami? (stoję odwrócony plecami i pije napój)
Ja -(odwracając się) zastanawiam się właśnie
B -a co takie straszne jesteśmy?
Ja -a wiadomo(z lekkim uśmiechem)
B -no ubieraj się jak idziesz?! (ubrany byłem w taka obcisła niebieską bluzę ale zmieniłem na trochę inną, bardziej rzucającą się w oczy)
B wyprasowała jeszcze koszulkę M i poszliśmy.
W klubie był straszny tłok nawet kurtki nie było gdzie zostawić i powiedziałem tylko kumplowi M że wracam do domu(widziałem tez po sobie że wstawiony jestem więc dobrze zrobiłem, niepotrzebnie w ogóle wychodziłem).
Przez trzy dni powiedzmy było normalnie, potem trochę olałem B, nie zwracałem na nią uwagi nie spoglądałem nie gadałem i posmutniała-wogóle wszyscy jakoś tak mieli,
B zaczęła na mnie patrzeć smutnymi oczami(wiecie jak to jest, takie maślane), spoglądać jak nie patrzyłem, a jak spojrzałem to odwracała szybko głowę. To zacząłem zagadywać, uśmiechać się patrząc w oczy w czasie rozmowy(raz mi się wydawało jakby miała się rozpłakać ale nie i gadaliśmy jeszcze przez chwilę).
Potem tryskała humorem jak nigdy jeszcze, i sam nie wiem czemu znów ja trochę olałem i znów posmutniała nie chciała na mnie patrzeć(nie dziwię się). Wyjechała na weekend i wraca w poniedziałek, sam się trochę rozleciałem od tego co się ostatni działo:( , ale sie pozbieram
Byłem dziś na korkach u HB5 trochę poflirtowałem komplementy, że fajne akwarium i dobre podejscie ma do nauczania, humor mi się poprawił ale jak wróciłem do domu to opadło i myślę ze ją skrzywdziłem, a nie chciałem.
Wolałbym żeby została na weekend to by się coś wymyśliło no ale trudno.
I nie wiem czy ona szuka po prostu kontaktu z nami czy coś więcej ze mną bo sam się trochę boje bo jednak mieszkamy razem a wyprowadzać bym się nie chciał.
Mam nadzieję ze ktoś to przeczyta bo trochę długie wyszło.
Piszcie co myślicie o tym
Nie pisałem wcześniej na forum w sprawie podrywania bo wszystko jest po lewej i blogach, ale teraz jakoś nie mogę się odnaleźć i nic podobnego nie znalazłem.
Od początku zakładałem że z nią nie, jej nie podrywaj bo możne być problem, a potem pomyślałem a co tam bedę myslał co inni pomyślą.
Horoskopów zazwyczaj nie czytam jeśli już to po czasie z ciekawości czy coś się sprawdza ale na piątek dziś było napisane: "Pamiętaj, ze przeznaczenie potrafi każdemu dać czasem prztyczka w nos, jeśli go zadziera za bardzo."
Jak byście ocenili to o czym rozmawialiśmy i jej zachowanie w stosunku do mnie z tego co opisałem
Moje mysli tworzą moją rzeczywistość.
Prawdziwa wolność jest w umyśle.
Rzeczywistość jest taka jaka powinna być, ona jest moim przewodnikiem i wskazuje mi co powinno być zrobione.
sorki, ale nie zrozumiałem...
Może od początku: od której literki i czego oczekujesz?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
czy ona by chciała by być w związku ze mną czy jak bo się pogubiłem (ogólnie opisałem w skrócie 2 miesiące). Bo wydaje mi się zainteresowana i jak wy to oceniacie (sprowadźcie mnie na ziemię bo nie wiem gdzie bujam).
Te maślane oczka które mi ostatnio robiła i uśmiechy mnie rozkleiły.
Jak kobieta czegoś chce a wy nie chcecie się na coś zgodzić to sami wiecie jak zagrywa. A uważam że warta jest uwagi
Moje mysli tworzą moją rzeczywistość.
Prawdziwa wolność jest w umyśle.
Rzeczywistość jest taka jaka powinna być, ona jest moim przewodnikiem i wskazuje mi co powinno być zrobione.
O cholera właśnie zdałem sobie sprawę jaki głupi jestem

Sorki chłopaki że zaśmiecam można to jakoś usunąć?
Hoon to by się wkurzył jak by to zobaczył
Człowiek pod wpływem emocji głupoty robi i ma problemy z trzeźwym myśleniem trzeba to domknąć i już albo się wyprowadzić.
Cholerny idiota siedzi jeszcze we mnie i prubuje zwalczyć wirusa no.
Moje mysli tworzą moją rzeczywistość.
Prawdziwa wolność jest w umyśle.
Rzeczywistość jest taka jaka powinna być, ona jest moim przewodnikiem i wskazuje mi co powinno być zrobione.