To jedno wydarzenie sprzed 3 miesięcy stało się swego rodzaju katalizatorem, żeby zajrzeć na tę stronę. Zaglądałem, czytałem i w końcu się zarejestrowałem. A wydarzenie, o którym mówię to nic innego jak rozstanie z kobietą. 2 lata niesamowicie udanego związku, w którym byłem szczęśliwy jak nigdy dotąd zniknęły gdzieś bezpowrotnie i zostały tylko w mojej głowie. A związek ten był wyjątkowy i dość nietypowy. Rozwinął się w tempie TGV, bo od momentu, gdy się poznaliśmy do chwili, gdy zostaliśmy parą nie minął nawet tydzień. Mieszkaliśmy przez całe 2 lata w odległości ok 5 metrów od siebie (akademik) co za tym idzie związek był niesamowicie intensywny bo mielimy siebie praktycznie 24 godziny na dobę. Myślę, że znaliśmy się lepiej niż niejedna para z dużo dłuższym stażem. Zabawne, że to był mój pierwszy związek, nie pierwszy poważny ale pierwszy w ogóle. Do momentu, gdy Ją poznałem raczej nie myślałem o długotrwałych relacjach z kobietami, podrywałem, uwodziłem i dobrze się przy tym bawiłem. Ostatnio mój przyjaciel powiedział, że byłem w tym mistrzem, choć nie znałem żadnych zasad podrywu, to usłyszałem, że stosowałem je bezbłędnie nie będąc nawet tego świadomy... Dodał też, że teraz spokorniałem, że jestem całkiem innym człowiekiem.
Powodem rozstania jak się od Niej dowiedziałem, było wypalenie, Ona zapragnęła jeszcze pożyć studenckim życiem, poimprezować, poznać nowych ludzi bo fakt, będąc razem bardzo zamknęliśmy się w swojej relacji na świat zewnętrzny, byliśmy tylko my i nic co wokół nas nie istniało. Zaniedbaliśmy znajomości i przyjaźnie byliśmy dla siebie całym światem przez bardzo bardzo długo. Nie powiem, że nie żałuję i że nie tęsknię bo skłamałbym bardzo. Nie powiem też, że nie chciałbym wrócić, spróbować jeszcze raz na nowych zasadach bo też minąłbym się z prawdą. Niestety wiem, że to nie jest możliwe mimo, że nadal kocham Ją bez pamięci to wiem, że to nie ma sensu.
Teraz najważniejsze dla mnie jest zająć się samym sobą, pozbierać się do kupy choć nigdy nie sądziłem, że to może być aż tak trudne i skomplikowane. Problemem jest to, że nie potrafię teraz patrzeć na kobiety tak jak było to kiedyś, na każdą nowo poznaną dziewczynę patrzę przez pryzmat Jej, cały czas mam Ją w głowie i mimo, że minęły już 3 miesiące nie potrafię przestać o Niej myśleć. Dodatkowo potęguje to fakt, że Ona nadal mieszka w pokoju obok... Zastanawiam się kiedy to minie, kiedy znów będę sobą, kiedy moje myśli wreszcie się uwolnią...
Odpowiedzi
W którymś artykule Gracjana
pt., 2011-01-21 22:41 — spammakersW którymś artykule Gracjana było o tym mniej więcej jak się odkochać. Najlepiej jest zerwać kontakt co jest przyczyną wszystkich innych problemów jak zmiana sposobu patrzenia na inne kobiety. Ale Ty masz poważny problem skoro mieszkasz w pokoju obok. Ja w sumie mam trochę podobny problem chodzę do szkoły z laską, w której się zakochałem, po przeczytaniu myślę że dużej liczby artykułów z tej strony zrozumiem, że to ona ma na mnie zły wpływ i działo się to przez kilka lat, a jednak trudno już odkręcić sytuację jak coś jest daleko w dupie. No więc postanowiłem w ogóle się do niej nie odzywać nie pisać nic kompletnie. Nawet dodałem jej numer gg to ignorowanych na wypadek gdyby napisało, tak samo z numerem telefonu wrzuciłem na czarną listę. No jak na razie się trzymam chodź jest trudno, a cała operację zacząłem jakiś czas temu więc mam nadzieje, że coś poskutkuje. No, ale kurde dużo o sobie napisałem niż coś Tobie pisać:) Po prostu spróbuj ją zignorować jakby jej nigdy starzy nie spłodzili. A po jakimś czasie powinny być jakieś efekty. No w końcu cierpliwość popłaca. Mam nadzieję że trochę pomogłem:), pozdro Spammakers
Czytałem artykuł Gracjana o
pt., 2011-01-21 23:24 — greendenCzytałem artykuł Gracjana o odkochiwaniu z tym, że jeden z najbardziej istotnych elementów całego procesu jest w moim wypadku niewykonalny (zerwanie kontaktu) przynajmniej do czerwca (chyba że mnie w tej sesji z uczelni wypierdolą
) Co prawda nie wchodzimy sobie z butami w życie, ustaliliśmy, że przyjaźń nie wchodzi w grę w żadnym wypadku ale widząc się na korytarzu, w kuchni czy łazience zawsze zamienimy ze sobą parę zdań. Takie totalne ignorowanie osoby, z którą ma się tyle wspólnego wydaje mi się trochę dziecinne... co, nagle udam, że jej nie znam? Chyba bym nie potrafił. Wiem, że w mojej sytuacji cały ten proces jest dużo trudniejszy i będzie trwał dużo dłużej niż powinien ale tak jak napisałeś: cierpliwość popłaca i mimo, że jest mi w chuj z tym ciężko muszę powoli krok po kroku ogarniać rzeczywistość...
Dzięki za odpowiedź.
Życzę powodzenia:)
sob., 2011-01-22 09:57 — spammakersŻyczę powodzenia:)
ej sory, ale mam Cie
sob., 2011-01-22 10:09 — saveriusej sory, ale mam Cie przytulić czy coś?
Cwaniakujesz saverius a
sob., 2011-01-22 12:54 — ErykowskiCwaniakujesz saverius a ciekwe czy ty sie nigdy nie czules tak jak on ? ja juz mam to za soba, bezcenne doswiadczenie ktorego powinien doswiadczyc kazdy facet bo inaczej nie zrozumie pewnych waznych kwesti bytu z kobietami.pzdr