Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Parę słów o mnie

Witam, mówcie mi Gray.

Jestem szarym człowiekiem, który informacje o kobietach pobierał z filmów i książek. Żyłem iluzją, którą kładłem na swoje oczy, zgadzałem się z kłamstwem i tłumaczyłem się z porażek podczas związków swoim wyglądem (przeżyłem bardzo ciężki przypadek trądziku). Byłem psem, idealnym przyjacielem, który za uśmiech kobiety był gotowy odrobić za nią pracę domową z matmy, ugotować obiad, podwieźć do szkoły samochodem ojca. Miałem niską opinię o sobie mimo krążenia wśród pań. Próbowałem wyciągnąć z tego przypadku jakąś iskrę szczęścia, ale nie dawało rady.

W drugiej klasie liceum zakochałem się w jednej z koleżanek, która cudem odwzajemniła moje uczucie. Niestety, za późno zareagowałem i przeciągałem pokazanie zainteresowania nią przez rok. Rok przepychanki w stylu:
Ona - "Jakbyś chciał o czymś pogadać, to zawsze mnie masz" - patrzy się na mnie z nadzieją, że ją gdzieś zaproszę,
Ja speszony - "Spoko" - odwracam się i lecę gdzieś się schować,
Spotkaliśmy się też dwa razy w kawiarni, ale nawet nie będę wspominał o spotkaniu, w którym nic się nie kleiło, a dziewczyna miała minę, która wyraźnie wskazywała stracony czas.

W trzeciej klasie liceum zebrałem się na odwagę, schudłem 17 kg przez 3 miesiące, po czym przybrałem z 5-6 kg mięśnia ćwiczeniami na siłowni brata. Zaskoczyłem tym wszystkie dziewczyny, które nie mogły się nadziwić zmiany jakiej dokonałem. Wycofałem się także z kręcenia się wśród kobiet pozbywając się tytułu "przyjaciółki". Może to wpłynęło na fakt, że w końcu udało mi się ją zdobyć. Wszystko byłoby fajnie, ale nie potrafiłem sobie poradzić w związku, nie potrafiłem rozmawiać, nie potrafiłem działać, nic się nie kleiło. Zero namiętności, to tak jak pięcioletnie dzieci bawią się w żonę i męża udając związek. Chcąc oszczędzić sobie cierpienia pozwoliłem pogadać sobie o nas, ale podczas rozmowy wyszło, że ona już nie chce być razem. Zrozumiałem, podziękowałem za miłe chwile (mało ich było), wstałem i wyszedłem z kawiarni. W szkole witałem się z nią, ale wiedziałem, że dalej ją uwielbiam. Nie pozwoliłem sobie jednak na pokazywanie tego uczucia, traktowałem ją jak zwykłą koleżankę, nie przyjaciółkę. Olewałem jej rozmowy na gg, smsy, telefony. I po zakończeniu całego liceum spotykam się z nią i co? Ona - "Co się stało między nami? Dlaczego tak się zachowujesz?"
Ja - "Nie potrafię inaczej sobie poradzić z tym co do Ciebie czuję"
I idziemy razem, gadamy na luzie o uczuciach, ona szczęśliwa, ja zachwycony. Jej uśmiech mnie porywa, dostaję dosłownie kopa szczęścia i zadowolenia. Jednak nie chcę się spotkać, nie chcę niczego robić znów. Po dwóch tygodniach ona do mnie dzwoni, że chce się spotkać następnego dnia. Spotykamy się, leżymy na plaży, słyszę jej oddech, widzę jak na mnie patrzy, czegoś brakuje. Ona czeka, aż powiem, że ją kocham. Jednak ja wmawiam sobie, że nie zrobię tego, jeżeli ona nie powie tego pierwsza. I siedzimy tak jak barany, wpieprzając trawę i czekając na cokolwiek przez godzinę. W końcu się zbieramy, gadamy o głupotach i odwożę ją do domu. Przed końcem sierpnia jadę do niej, bo chcę jej powiedzieć jak za nią szaleję przed pójściem do wojska. Spędzamy razem całą noc, gadka idzie spokojniej, gramy w bilard, robimy porąbane rzeczy, znów jesteśmy szczęśliwi. Pijemy piwo, spacerujemy spokojnie po plaży, tylko ona i ja. Idealny klimat, bezwietrznie, ciepło, spokojnie, w tle muzyka z namiotu Lecha. I znów nie mam odwagi powiedzieć co czuję, przytulić jej, chociażby dotknąć. Żegnamy się w końcu i jadę do domu.

Potem czas wojska, unitarka, nowe znajomości z ludźmi. Zapraszam Ją na moją przysięgę, ponoć mnie widziała, jest zadowolona, że o mnie pamięta. Po przysiędze jednak nie mam odwagi nigdzie jej zaprosić. Na parapetówki przez nią robione nie przychodzę, wykręcam się jak się da. Praktycznie zrywam kontakty, bo mówię sobie, że wcześniej działało. No i kiedyś wbijam na nk, patrzę na jej konto, a tu okazuje się, że już z kimś jest. Takiego doła psychicznego nigdy nie dostałem, poczułem się przygnieciony, zasypany i pokopany przez życie. I nic nie zrobiłem, do dzisiaj do niej nie dzwonię, nie spotykam się na mieście z nią. Czasami wyślę jej esa z życzeniami na urodziny, święta, ale to rutyna.

No i docieramy do czasów dzisiejszych, czyli gdzie aktualnie się znajduję i co mam zamiar zrobić. Ale to już w kolejnym wpisie.

Pozdrawiam was
Gray

Odpowiedzi

Portret użytkownika Sagułaro

Gościu, zamiast srać na myśl

Gościu, zamiast srać na myśl o wyznawaniu uczuć, nie mogłeś jej po prostu pocałować?

Wtedy nie, bo byłem marny,

Wtedy nie, bo byłem marny, zero pewności siebie. Teraz bym inaczej zareagował, szybciej i skuteczniej. Ok, "gościu"? Wink To tylko moje rozliczenie z przeszłością, rady daj mi jak już będę pisał o teraźniejszości.

Portret użytkownika Marlboro

Było minęło, teraz ucz się na

Było minęło, teraz ucz się na swoich błędach, słuchaj rad innych na podrywaj.org i podrywaj następne

Podobnie robiłem. Głupie

Podobnie robiłem. Głupie myślenie przykładnego maniaka antyseksualnego. Jakiś Platon czy chu* wie co.
Głupota, szybko zmiany i tyle.
Powiązałbym to też z charakterem, nieśmiałość ma różne poziomy intensywności.
Przegrywasz przez to co masz niedobrego w głowie.