
Nie będzie tutaj raczej żadnych ciekawych informacji tylko moje własne przeżycia. Mimo wszystko były one dla mnie ważne. i być może liczę na waszą opinię.
Po Sylwestrze postanowiłem się zmienić z pomocą tej strony - spoko, postanowione. Przeczytałem większość artykułów i muszę przyznać, że moje nastawienie do świata zmieniło się ostro. Oczywiście najpierw zacząłem wzmacniać swoją pewność siebie. Spytałem kilka napotkanych w drodze do/ze szkoły. Niby nic ale te ich uśmieszki i sama rozmowa z nieznaną dziewczyną były pocieszające. Ogólnie w końcu zacząłem chodzić wyprostowany i przestałem stać pod ścianą jak pajac tylko z niejakim stylem. Od razu zauważyłem, że dziewczyny zwracają na mnie uwagę! Było to dla mnie wręcz nie do pomyślenia. No ale co, tylko tyle? Otóż nie. Od jakiegoś czasu miałem w szkole na oku pewną dziewczynę.
Wielokrotnie widziałem mój target na korytarzach. Wielokrotnie też nasze spojrzenia się spotykały ale cóż... Wtedy byłem głupcem i uciekałem. Dzisiaj pierwszy raz po Sylwestrze zobaczyłem ją w szkole. Rozmawiała z jakimiś 2 nieznanymi mi osobami oraz z moim kolegą z klasy. No niestety, tutaj jestem z siebie niezadowolony bo mimo nasze oczy znowu się spotkały a ja skręciłem na schody w kierunku sali lekcyjnej. Dopiero po przejściu tych kilku stopni zawahałem się i zawróciłem. Wyskoczyłem z tekstem typu "Witaj X (imię kolegi). Może byś mnie tak przedstawił?" No i jako, że kolega jest spoko to mogłem na niego liczyć, choć nie wiem czy ciut nie spieprzył sprawy. Otóż mam pewien pseudonim za którym nie przepadam. Brzmi on dosyć "kobieco" i śmiesznie. Ostatnio staram się przekonać wszystkich by mówili mi po imieniu i choć na większość mogę liczyć to siłą przyzwyczajenia może być silniejsza. Tak więc mój kolega przedstawił mnie właśnie tym pseudonimem, lecz na szczęście szybko się poprawił i podał moje imię. Na to powitanie uścisnąłem jej dłoń... Dalej rozmowa się jakoś toczyła. W większości mówił właśnie mój kolega oraz jakaś jego koleżanka która przyszła później. Ja i mój target rzadko kiedy coś tam wtrącaliśmy. Niestety później ona poszła do szatni i rozeszliśmy się ale pierwszy kontakt był. Od kolegi dowiedziałem się też, że owszem, miała chłopaka z którym była ponad rok, ale coś im się nie wiodło. Podobno rozstali się niedawno i nie wiadomo jak to z nimi jest.
Czy to nie wymarzona sytuacja by swoją obecnością poprawić jej humor?
Odpowiedzi
Szczerze to sądzę, że nie
śr., 2011-01-05 15:52 — Patryk554Szczerze to sądzę, że nie zapamiętała cie dobrze po tym, że twoj kolega mowil duzo a ty mało bardziej zapamietala jego niz ciebie i to on wywarl na niej dobre lepsze wrazenie. Jeżeli chcesz z nia pokrecic/pocwiczyc moze nawet być to do dzieła
W piatek podchodzisz do niej w szkole (czwartek chyba jest wolnym dniem?) tworzysz dobry raport bierzesz numer a w sobote dzwonisz zeby umowic sie na niedziele ;] Życzę Ci powodzenia, i nie przejmuj sie tym jeżeli ona z tym chłopakiem jeszcze cos tam mają sobie do powiedzenia bo jeżeli zadziałasz dobrze, to ty będziesz jej nowym chłopakiem 
A może raczej wymarzona
śr., 2011-01-05 19:10 — ItalianoA może raczej wymarzona sytuacja byś popłynął i konkretniej się nią zajął. Bez podniecania ??
Na dwoje babka wróżyła, ale twoje chyba ważniejsze niż jej?
Italiano, ja mam 0
śr., 2011-01-05 20:00 — Kami-samaItaliano, ja mam 0 doświadczenia więc dla mnie nawet taka sytuacja jest nowa. Spróbuję pójść za radą Patryka554 i utworzyć dobry raport. Nie wiem jeszcze dokładnie jak ale co tam. Będzie co ma być, nie?