Witam wszystkich. Mówią na mnie Caminante. Znalazłem tę stronkę kilka dni przed sylwestrem. Zapoznałem się z całą zawartością znajdującą się po lewej i nie powiem, zrobiła na mnie ogromne wrażenie i od razu zmieniła sposób mojego myślenia. Wręcz niesamowite jest jak dużo jest w stanie zmienić sama pozycja ciała. Głowa wysoko wyprostawane plecy, ramiona bardziej z tyłu i już inaczej nie mnie patrzą. Z góry dziękuję Szefowi tej strony, że wskazał mi tak niewielkie błędy, a jednak tak znaczące.
Dobra już. Musiałem coś napisać na wstępie ale już mniejsza z tym;)
Jestem tu żeby się zmienić, pewnie jak większość z Was. Oczywiście nie mam powodzenia u dziewczyn, zawsze Bóg mnie obdarzał takimi laskami, którym ja się podobałem, a one już mi nie.
Na ostatnim sylwestrze zacząłem kręcić z jedną dziewczyną, wszystko fajnie(jak to na imprezie po alkoholu). Jednak zacząłem wcielać Wasze twarde rady w życie. Zacząłem grać pewnego siebie kolesia, czasami nieco aroganckiego. Myślę, że to nie było takie złe nawet. Mam na myśli, iż uskuteczniająć swoją "tradycyjną postawę" bym zapewne żałował, że coś zjebałem, a teraz mam można powiedzieć lekko wyjebane. Problem tkwi w tym, że odpisuje mi raz na trzy dni i zbytnio nie wiem dlaczego. Oczywiście nie piszę do niej dwóch smsów pod rząd. Czekam, czekam, nawet te 3 dni... Czy rzeczywiście uważacie, że laski specjalnie tak przeciągają? Bo mi sie zdaje, że jej to po prostu wisi...
Dobra przejdźmy teraz do kwintesencji tego co chcę napisać.
Jest w mojej klasie jedna dziewczyna która mi się bardzo podoba. Znam jej dobrą koleżankę z która trzyma się od dzieciństwa. Jestem w 2kl. LO i oczywiście do niej zarywałem. A może nie. Trudno to nazywać zarywaniem. Podszedłem do niej, zabierałem się do tego jakiś miesiąć i powiedziałem jej co o niej myślę. Nie mam z nią jakichś zajebistych kontaktów więc pewnie było to jakieś zaskoczenie. Oczywiście usłyszałem najgorsze co mogła powiedzieć: "Ja cały czas czekam na tę swoją wielką miłość. Ale możemy zostać przyjaciółmi. Ale takimi wiesz, naprawdę, nie że tylko tak mówię" Powiedziała coś w tym stylu, zresztą teraz nie ma to znaczenia. A propo tego czekania na miłość. Od razu zaznaczam, że ona nie jest lesbijką. Chodzi o to, że ona nigdy nie miała chłopaka, nigdy się nie całowała nawet (tak mi mówiła ta jej kolezanka). Ja dodam od siebie jeszcze to, że chyba nie widziałem żeby kiedykolwiek tańczyła z jakimś chłopakiem 'tak bliżej'. Cały wkurwiony po tych "oświadczynach" zrezygnowałem z dalszych zalotów. Próbowałem z nią jeszcze jakoś nawiązać kontakt, zaprzyjaźnić się, więcej rozmawiać ale **** z tego wyszedł za przeproszeniem. Dopiero teraz, po przeczytaniu materiałów zawartych na tej stronie pojawiła się nadzieja. Tyle, że jak wyrwać dziewczynę, która nie podchodzi sceptycznie DO MNIE, tylko DO WSZYSTKICH chłopaków? Podkreślam to jest zajebista dziewczyna i pod względem wyglądu miałaby każdego chłopaka. Tyle, że co ja mogę zrobić? Ja sfrajerzony przed tyle czasu, kiedy siedziałem i nic nie robiłem, kiedy gadałem z laskami tylko o szkole i innych pierdach? Ja który teraz odnalazłem możliwość która może mnie zmienić? Co ja tu kurwa mogę zrobić? Mogę iść na imprezę ogarnąć jakąś laskę i się bawić z nią w te gadki, podjazdy, zaczepianie. Co można zrobić z laską, którą zna się trochę czasu? W ciagu dwóch ostatnich dni coś z nią tam pogadałem. Jest lepiej, ale jeśli miałbym określić o ile to o jakieś 20%. Coś tam z nią pogadam, niby lepiej niż kiedyś bo wcześniej nie gadaliśmy wcale.
Co sądzicie? Co tu można zrobić? Zacząłem czytać jedną z książek o NLP. Zajebista sprawa. Tylko chyba dla troche bardziej zaawansowanych. Mimo to spróbuję coś tam ogarnąć. Macie jakieś wskazówki, rady? Może mieliście kiedyś do czynienia z dziewczyną, która miała taki sam stosunek do facetów jak ta? Co wtedy zrobiliście? Bo ja kuchwia nie wiem. Jutro idę na 18stkę, ona też tam będzie. Mówi, że wyjdzie o 21 -,- bo sie boi potem sama łazić po mieście. Zaproponowałem, że ją odprowadzimy ale ona oczywiście "nie, nie". Jutro spróbuję ją mimo wszystko odprowadzić do tego domu, nawet o tej 21... Będzie okazja żeby pogadać... Ale co jej powiedzieć? Raz odmówiła? Mogę zrobić to jeszcze raz. Pytam Was o radę. Chcę się zachować jak najbardziej rozsądnie.
Pozdrawiam i liczę na pomoc doświadczonych kolegów.
Po pierwsze nie pisz sms-ów z laską, którą podrywasz. Sam to zrozumiałem jakiś czas temu.
Tylko nie możesz tego spieprzyć. Przede wszystkim musisz się dużo uśmiechać i nie denerwować się + mowa ciała. (ja w gruncie rzeczy też jestem na etapie przekonywania do siebie dziewczyny, choć moja sytuacja jest zgoła inna. Możesz ją znaleźć w moich tematach)
Po drugie, nie wierzę, że ta laska odrzuca od siebie wszystkich chłopaków, bo "czeka na swoją miłość". No kurwa jak ma znaleźć tego jedynego skoro wszystkich odrzuca? Ona najwyraźniej Cię w pewnym sensie testuje, musisz pokazać jej swoją pewność siebie przy czym nie ukazywać, że Ci na niej zależy. Gdy się lepiej poznacie, przekona się do Ciebie i sama zaciągnie Cię do łóżka
Pytasz o czym z nią gadać. No kurwa jak powiem Ci zacznij temat "czy akceptujesz homoseksualistów" to to zrobisz? Nie da się powiedzieć o czym masz gadać.
@up ma rację
Nie pisz z nią sms'ów bo przecież Ty nie jesteś jej koleżanką do plotkowania... Używasz numeru do umówienia się (dzwonisz)
Panowie, dziękuje za odpowiedź. Jutro napiszę co było na tej 18stce. Oby było co pisać:)
Pokaz ze jestes inny niz wszycy ktorzy do tej pory do niej bajerowali,odbijaj madrze testy i pamietaj:
ZADNYCH ESOW!!
Witam ponownie. To co ja wczoraj usłyszałem, z całym szacunkiem ale mnie rozjebało do reszty. Poszedłem na tą 18stkę, ona również tam była. Prawde mówiąc całkiem mnie zaskcozyło, że ją tam zobaczyłem, bo towarzystwą nie było jakieś rewelacyjne. Z początku miała się stawić tam cała klasa, a ostatecznie przybyło jakieś 10 osób. Najlepsze jest to, że ona przyszła bez żadnej koleżanki, które można powiedzieć ZAWSZE towarzyszą jej na imprezach. Zrobiliśmy delikatnego b4a w drodze do klubu (Piłem BARDZO mało, uważałem na siebie i jestem przekonany, że nie miało to na mnie żadnego wpływu. Niestety koleżanka o której mowa, inaczej zareagowała na trunek mimo, że wypiła tyle co ja. Trochę nią rzucało, żeby nie powiedzieć, że porządnie). Tak prawdę mówiąc to ja nie wiem po co ona tam przyszła. Mówiła, że wraca do domu bo czekają na nią koleżanki i koledzy(dwie pary) ponieważ chcieli zorganizować coś w rodzaju post-sylwestra gdyż nie spędzali go razem. W drodze do klubu gadaliśmy razem tylko my, szliśmy na końcu naszej grupki, było bardzo przyjemnie. Jeszcze wtedy się jakoś trzymała. Weszliśmy do klubu złożyliśmy życzenia, w ramach zaproszenia można było sobie coś wziąć z baru za darmo. Dla siebie wziąłem czerwone martini, ją namówiłem na białe. Aż mnie zadziwiło to, że siedziała cały czas ze mną. Wręcz niespotykana sytuacja. Wypiliśmy wznosząc co chwila delikatne toasty "za nas" i "za marzenia". Zaproponowałem coś jeszcze z baru. Z racji, że nie wzięła pieniędzy oczywiście jej postawiłem. Mówiła, że odda, odda ale ja mam to szczerze mówiąć w dupie. Tym razem padło na Passoa i Mojito. Jak jutro będzie chciała oddać to powiem, że następnym razem ona stawia.
Pogadaliśmy, została trochę dłużej, a potem ją odprowadziłem do tego mieszkania. Maszerowałem z nią pod rękę 2.5 km. Wtedy było już z nią źle. W pewnych momentach nie kontaktowała. Zacząłem z nią gadać czemu nie ma nikogo itd. I to co usłyszałem mnie przeraziło. Mimo upojenia alkoholowego akurat myślę, że mówiła szczerze. Ujrzałem wtedy absolutny obraz infantylności i dziwactwa. Zaczęła mi tłumaczyć, że co dzień się o to modli, że marzy o wielkiej miłości etc. Ja odpowiedziałem, że oczywiście modlitwy mogą przynieść jakiś pożytek, a raczej dać szansę, którą trzeba wykorzystać! Zaginałem ją na każdym kroku tak że praktycznie doszło do tego że ja mam rację a ona we wszystkim się myli. Sądzę, że zrobiłem to na tyle delikatnie że się nie uraziła. Powiedziałem, że jest pesymistką i trochę to dziwne i krzywdzące, że ocenia wszystkich facetów przez pryzmat jakiegoś debila któremu się "oświadczyła w podstawówce, a on ustawił sobie status na gg: ona mnie kocha, ha ha ha." Panowie ja wiem, że Was w tym momencie być może spadacie z krzesła ale mówię Wam absolutną prawde. Ja również wtedy ledwo okiełznałem swoje emocje. Ona oczywiście odparła, że to nieprawda itd. Ja doprowadziłem do sytuacji, że i tak wyszło na moje, kazałem jej przemyśleć tę sytuację. Powiedziałem, że aby spotkać wielką miłość, najpierw trzeba ją poznać. Ona wtedy odparła, że jest strasznie zaskoczona, że nigdy na to tak nie spojrzała i że mam rację. Doszliśmy do domu, buzi na pożegnanie i koniec. Ja wróciłem jeszcze na chilę do klubu, potańczyłem i zmyłem się do domu.
Co panowie o tym sądzicie? Dzisiaj gadałem z jej najlepszą koleżanką. Pytałem dlaczego ona taka jest? Dlaczego nie zwraca uwagi na zadnego chłopaka(na tej imprezie nawet nie tańczyła z żadnym chłopakiem, siedzieliśmy jak takie pizdy przy barze), dlaczego się tak zachowuje. Ona powiedziałą że czeka na tą swoją wielką miłość i że ona po prostu jest ROMANTYCZNA... Nikogo nie można zmusić do miłości. Coś tam gadała mi, że przed ową imprezą spotkałą się z tą dziewczyną co mi się podoba i że chwałiła się, że "fajnie że ze mną coraz więcej rozmawia i że w ogóle jest lepiej".
Nie wiem co to w ogóle ma być szczerze mówiąc. Wiem, że dla Was ta dziewczyna jest dziwna. Po przeczytaniu tego tekstu też miałbym takie wrażenie. Ja niestety dostrzegam w niej kobietę która mi się podoba. Cenię ją za te chore zasady. Myślę, że jeśli ją bym zdobył byłaby mi wierna. No a poza tym jest śliczna...
Co o tym myślicie koledzy? Moja przygoda z tą stroną zaczęła się dopiero w weekend. Jestem stuprocentowym początkującym. Od jutra zaczynam "pytać o godzinę";). Może mi to coś pomoże. Poszukam sobie jakichś dziewczyn "na rezerwę". Mimo to dziewczyna o której mówiłem ciągle jakoś we mnie siedzi. Nie jest już tak jak kiedyś. Wyparowało ze mnie wreszcie to chore zauroczenie, strach przed nią i inne gówna. Mogę wreszcie myśleć racjonalnie. Mimo to cały czas mam marzenie żeby ją wyrwać. Być może tkwi to w tym "że mi się nie odmawia". Cały czas próbuję sobie to wmówić.
Poradźcie coś. Zacząłem czytać "alchemię uwodzenia". Jak dobrze pójdzie to dzisiaj skończę. Liczę na cenne uwagi bo myślę, że temat jest tego warty.
Pozdrawiam.
C.
Wg mnie spokojnie możesz ją wyrwać. Bo niby dlaczego nie? Jeśli Ci na niej zależy, powalcz trochę o nią. Sam widzisz, że Cię nie odrzuca, tak jak rzekomo innych facetów, więc ja nie widzę problemów, aby dalej zarywać. Musisz tylko dać więcej od siebie. Zaproś ją gdzieś na sobotę. Swoją drogą jestem w podobnej sytuacji. Laska, o której myślałem, że już jest moja, nagle powiedziała mi, że chce się tylko kumplować. Ewidentnie się przestraszyła, nie wie czego chce. Ale ja nie rezygnuję i mam jakieś dziwne przeczucie, że będzie dobrze. Radzę Ci abyś nastawił się równie pozytywnie jak ja, a ułoży się jakoś
Pokazałeś się z jak najlepszej strony, łapska trzymałeś przy dupie i udowodniłeś, że chodzi Ci o jej osobę a nie o jej dupę. Teraz tylko nie daj z siebie zrobić najlepszej "psiapsiółki" i "kuj żelazo póki gorące".
Pozdrawiam.
Poczytaj sobie wszystko co związane z postawą jaką masz mieć, czyli pewność siebie, zasady itp.
Będę nad nią pracować. Trzymajcie kciuki Panowie. Będę dodawać posty na bieżąco.