Witam:) Mam taki problem.. od dłuższego czasu trenuję mowę ciała, jak i kontakt wzrokowy. Staram się, żeby dopracować obie rzeczy do w miarę dobrego poziomu, ale tutaj spotykam się z takim problemem, że..
.. nikt na ulicy nie chce ze mną nawiązywać kontaktu wzrokowego. Co jakiś czas się ktoś na mnie ukratkiem spojrzy i później dalej wszyscy się patrzą za okno. Lubię nawiązywać kontakt w tramwajach i autobusach, bo to takie miejsca w których ludzie,chcąc- nie chcąc, są na siebie skazani. Staram się przy stać prosto, o nic się nie opierać, nie trzymam rąk w kieszeni(kieszenie całkowicie wyeliminowałem już ze swojego życia!), broda wysoko. Potrafię przedłużyć kontakt wzrokowy i nie uciekam po ścianach, czy po ziemi.. tylko problem mam w tym, że nikt się nie chce na mnie patrzeć..
Tutaj jest moje pytanie.. czy Wy też tak macie i jak sobie z tym radzicie?! To jest chyba mój największy problem, bo jak widzę, że dziewczyna spogląda czasem w moją stronę to nie mam najmniejszych obaw by otworzyć, ale gdy mają mnie w dupie, to tak troszkę ciężej. Dodam też, że jakiś bardzo brzydki nie jestem, żeby na mój widok się przykro robiło..
Pozdrawiam- Łukasz:)
ehh to masz pecha i tyle, albo dziwnych ludzi spotykasz
i wtedy już praktycznie złapałeś kontakt.
ja w ostatim blogu napisałem o kontakcie wzrokowym i uśmiechu i uwierz wcale ktoś nie musi patrzeć prosto w oczy, żeby wasze spojrzenia się spotkaly, ty możesz to przyciągnąć. Musisz iść pewnie siebie, z uśmiechem na twarzy i patrzysz na tą dziewczynę, ale powtarzam patrzysz, a nie wpatrujesz się jak debil. I uwierz mi ona będzie Ciebie widziała, albo co najmniej się spojrzy.
Gorzej jak idzie przestraszona i wpatrzona w Ziemie.
No nad uśmiechem by się przydało popracować:) Przeczytałem Twój artykuł, bardzo fajny
Przyczyną problemu może być to, że się najpierw patrzę i czekam, aż ona na mnie spojrzy, wtedy dopiero się uśmiecham?
Chociaż czasami jest tak, że patrzę się przez parę dobrych chwil na kobietę i czekam na jej spojrzenie, a jak przez dłuższy czas nie dostaje go to jakoś mnie to demotywuje i obniża pewność siebie.
Coś poradzicie? Więcej uśmiechu?
Mi się wydaje że brakuje ci właśnie uśmiechu, może wyglądasz jak jakiś zakapior i ludzie wolą nie patrzeć na ciebie abyś im nie wpier...
Cóż może być jeszcze problemem, może mieszkasz w jakiejś lipnej miejscowości lipnymi ludźmi którzy nie patrzą na innych ludzi
?
Uśmiechaj się...
Szukaj kontaktu dalej...
Albo zacznij po prostu działać, otwieraj dziewczyny- masz temat do rozmowy, albo otwieracz, podziel się z panną tym problemem
Właśnie chciałem to stosować do otwierania, ale tak jakoś nie miałem okazji:)
Usmiechu brakuje, bo troszkę nie umiem pogodzić pewnej siebie postawy z uśmiechem i wyglądam zbyt powaznie- do poprawy!
Mam lekko ponad 170cm wzrostu i jakimś wybitnym koksem nie jestem, raczej groźnie nie wyglądam:) A miasto w którym działam to Wrocław, a jego hasło to 'miasto spotkań' więc raczej to we mnie problem:)
Jutro wprowadzę więcej uśmiechu, zobaczymy jakie będą skutki:)
Więcej uśmiechu to podstawa
Vizard
Pieprz to czy patrzy na Ciebie czy nie:) Masa kobiet stanie na głowie żeby Ci zainteresowania nie okazać, jeszcze inne zwyczajnie nie zwrócą na ciebie uwagi.
To nie twój wygląd czyni Cię interesującym ale twoje podejście. Dopóki nie podejdziesz jesteś taki jak cała masa innych przystojnych gości, podchodzisz i masz punkty za odwagę
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
Dokładnie jak pisze frozenKAI. Kontakt wzrokowy jest dobry, nie mniej jednak moja facjata bynajmniej do sympatycznych nie należy. Kiedyś ktoś mi powiedział, że wyglądam jak z pod bloku o zaostrzonym rygorze. I dobrze, bo tu pojawia się coś co nazywam miłym zaskoczeniem. Podchodzisz w sklepie, laska patrzy jak na bandytę, a Ty podajesz jej bluzkę i mówisz: "przepraszam, ale znam się odrobinę na ubraniach i uważam, że bluzka w tym kolorze znakomicie podkreśliłaby kolor Twoich włosów i zalotność spojrzenia"
Ona smile, a Ty całkowicie poważnie, podajesz i mówisz, no proszę przymierz. Nie krępuj się, ze mną jak z lekarzem
Wszystko dobrze wykorzystane może stać się bronią.