witajcie! dzisiejszej nocy miało miejsce pewne dziwne zagranie mojej dziewczyny (spokojna, nieśmiała, 18 lat) mianowicie gdy leżałem już totalnie zezgonowany zauważyłem jak siedzi na kolanach mojego dobrego kumpla i rozmawiają ze sobą ''na ucho''. jej przyjacióki oczywiście mówią że rozmawiali o mnie itd. wiem, że temu mojemu znajomemu moja dziewczyna sie podoba, nie zareagowałem wtedy zbyt odpowiednio (wiadomo - % ) panowie, jak zareagować teraz, gdy jestem już trzezwy? zrobić z tego afere, że siedziała na jego kolanach itd czy to olać? rozważam pierwszą opcje, ale wole poradzić się ''ekspertów" ; )
to niestety nie jest koniec sylwestrowych problemów. nie ma co się oszukiwać, dowaliłem do pieca maksymalnie:
byem na tej imprezie z dziewczyną, o czym napisałem we wcześniejszym poście. Oczywiście nawaliłem się (Ona z resztą również) i troche głupot narobiłem. Najpierw tak jak napisałem wcześniej - zauważyłem, jak siedzi na kolanach mojego kumpla, na co początkowo nie reagowałem, a gdy już dosiadła się do mnie i przytuliła powiedziałem "idź do niego,pewnie wygodniej ci się siedziało na jego kolanach" potem mieliśmy sytuacje w kiblu - wiadomo, troche ostrzej było, próbowałem ją rozebrać kilkakrotnie, nie była na tyle pijana, żeby nie wiedzieć, co robi, miała doskonałą świadomość gdzie sie znajduje, powiedziała mi w pewnym momencie, że się mnie boi - nie dosłownie, taki mniej więcej był sens tego jej zdania. na sam koniec imprezy rano powiedziałem jej, że idę, i że jestem na nią ostro wkurwiony, że się mną kompletnie nie zajmowała na tej zabawie. Gdy już wytrzeźwiałem, zdałem sobie sprawe z tego, co zrobiłem. Zadzwoniłęm koło 16, bo wiedziałem, że pewnie już nie będzie odsypiać. Powiedziałem jej, że moje zachowanie w stosunku do Niej było egoistyczne, chamskie, dziecinne i przede wszystkim żałosne, za co ją przepraszam (widziałem w trakcie imprezy, że potem była smutna, jej kolezanki do mnie podchodziły itd a ja jak największy frajer miałem to w dupie). Panowie, nie wydaje mi sie, żeby w tej sytuacji zwykłe ''przepraszam'' wystarczyło. powiedziałem, że to, co robiłem było żałosne i że żałuje tego. Co o tym sądzicie? Zrobić coś jeszcze? Prosze o pomoc!
ld
prosze o pomoc!
ld
wczoraj wieczorem dostałem od Niej wiadomość tej treści:
"nie moge o tym zapomniec co sie działo:/ wiem ze Cię nie ma i nie odpiszesz ale moze to lepiej, kurcze zawsze tak sie dzieje, przepraszasz i co z tego? nic, ojoj wiem ze w tym jest i troche mojej winy, ale baardzo nie wiele, zastanów sie nad tym, bo ja tak nie chce, jestem wykonczona a mogłobyc naprawde miło, a nie moja rola jest tu myslec jak wiesz, mam nadzieje ze czujesz sie lepiej odemnie, spij dobrze"
na co odpisałem rano:
"Ja również myślałem o tym wczoraj bardzo dużo. Dobrze wiem, że samo ‘’przepraszam’’ wiele nie zmieni, miało raczej Ci zasygnalizować, że z tym, jaki byłem czuje się cholernie głupio i żałuje tego, co się działo. Alkohol zrobił swoje, oboje o tym dobrze wiemy, jednak mimo wszystko jest to moja wina i doskonale o tym wiem. Wiesz dobrze, że nigdy się w ten sposób nie zachowywałem, to był mój pierwszy i ostatni raz. Nie chcę już podobnych sytuacji, jaka miała miejsce, więc wczoraj jako punkt mojego honoru przyjąłem sobie, że NIGDY nie dopuszczę, żeby tego typu sytuacja jak w sylwestra miała kiedykolwiek miejsce i tego się będe trzymać."
co teraz?
ld
sylwester, nawaliłeś się, głupoty powiedziałeś, pokazałeś żeś frajer.
przeprosiłeś i ona teraz to wykorzystuje, teraz będzie grała ofiarę a ty masz wymyślać coraz to nowe rzeczy aby ją udobruchać.
powiedziałeś jej raz że jest ci głupio i koniec wystarczy, nie rób z tego jakiegoś wielkiego dramatu
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
prosze o cierpliwość, torche się rozpisałem, ale zależy mi na dokładnym przekazaniu treści. z góry dzięki : )
następnego dnia po tej wiadomości zadzwoniła do mnie i normalnie rozmawialiśmy, starałem się omijać temat tego pieprzonego sylwestra. potem pomyślałem, że nie można takich rzeczy, które się na tym sylwestrze wydarzyły rozwiązywać na gg, więc bez uświadamiania jej pojechałem do jej domu. Będąc już u drzwi zadzwoniłem i powiedziałem jej, że jestem pod jej drzwiami i chce z Nią porozmawiać. Była chora, mówiła o przeziębieniu już od kilku dni, więc kupiłęm jej po drodze w aptece tabletki na ból gardła, wziąłem ją do samochodu, żeby sie nie doziębiła jeszcze bardziej i powiedziałem to, co wcześniej do Niej napisałem jeszcze raz, patrząc tym razem w oczy. Dobrze, że wtedy pojechałem bo dowiedziałem się, że nie jest zła o tą chorą zazdrość, tylko o zajście między Nami w kiblu. Mianowicie jesteśmy ze sobą już prawie rok a nie uprawialiśy jeszcze seksu. Pod wpływem alko zacząłem sciągać jej spodnie, majtki itd i przestałbym, gdyby ona sama nie rozpieła mi paska u spodni. potem jednak, gdy widziałem, że poprostu nie chce, powiedziałem jej tylko "ubierz się" i wyszedłem z tego kibla. Po tej sytuacji powiedziała, że czuła sie paskudnie. Wogóle zaczęła mnie pytać, czy wtedy między Nami do czegoś doszło więc powiedziałem prawde, że "nie, bo ja nigdy Cię do niczego nie zmuszałem i zmuszał nie będe''. Pote już pojechałem do domu, wyjaśniliśmy sobie wszystko i powiedziała mi, że bardzo dobrze, że przyjechałem, że w sumie się nie spodziewała tego i cieszy się, że wszystko sobie wyjaśniliśmy, gdyż teraz już może o tym myśleć jako o przeszłości i poprostu niemiłym zdarzeniu. Potem, gdy wróciłem do domu jak głupi zadzwoniłem do Niej i gadaliśmy przez telefon z pół godziny, wtedy między innymi wypowiedziała zdanie, które z resztą bardzo lubie "wiesz, nawet przez telefon nie potrafie przestać z Tobą rozmawiać" itd. Następnego dnia rano jeden sygnałek, popołudniu koło 17 stwierdziłem, że zadzwonie do Niej i zapytam jak w szkole/jak sie czuje. Przez tel powiedziała, że jej koleżanka, która chodzi z nią do klasy i była na tym sylwestrze (a moja kuzynka) strasznie obrabiała mi dupe, że zachowywałem sie jak pajac, że sie wygłupiałem po pijaku w tramwaju itd. Powiedziałem, że może sobie mówić co jej sie podoba, bo jej opinia po mnie spływa a takie komentarze są bez sensu gdyż zachowuje sie tak, jakby nigdy nie była nawalona. Zakończyliśmy rozmowe szybko, wieczorem już się nie odezwała, z resztą do dziś. ja również tak robie, poprostu sie nie odzywam, gg na niewidoku, fb na offline, w poniedziałek jeszcze przez teefon mówiła, że chciałaby się ze mną spotkać w środe wieczorem, bo oboje będziemy już wolni, jednak dziś już się nie odzywa itd. Panowie, co o tym wszystkim myślicie?
ld
Nie wykonuj zadnych neandertalskich ruchow,spokojnie jak jej ufasz to zachowaj spokoj.Natomiast jak nie podoba ci sie zachowanie kumpla to pogadaj z nim o tym
tak tak, wiem, to już hoon wcześniej napisał
ale dzięki. a czy ktoś mógłby mi pomóc i odpowiedzieć na mój ostatni post (#6)?
ld
prosze was o szybką odpowiedź i pomoc bo potrzebuje obrać jakiś plan działania
ld