
Witam wszystkich. Od razu zaznaczam, że mój styl pisania jest nieco... specyficzny... Ale jak sie komuś nie spodoba to może wiecej nie czytac. Jestem użytkownikiem na stronie już od jakiegoś czasu oczywiście jak większość z was zainteresowałem się techniką uwodzenia po tym jak rozstałem się z moja pierwsze "WIELKĄ MIŁOŚCIĄ". Stale zagłebiam się w techniki uwodzenia, jednak wciąż jeszcze dużo musze się nauczyc, ale efekty są.
Tak mnie jakoś natchneło do napisania bloga (choć wcześniej tego nie robiłem) żeby opisać jedną z moich akcji.
Wczoraj wybrałem się z kumplem na dyskoteke i postanowiłem nieco "potrenować". Chciałem popracować nad swoją jeszcze nie tak wielką pewnością siebie. Wpadłem z kumplem do pobliskiego klubu troche za wcześnie, bo jeszcze mało osob tańczyło na parkiecie. (Chce zaznaczyć, że ten kumpel nie ma pojęcia o tym, że jestem w trakcie nauki uwodzenia i jemu samemu bardzo trudno poznać nieznajomą dziewczyne).
Gdy impreza zaczeła się rozkręcać poszliśmy na parkiet. Tańczać zorientowałem się mniej wiecej jakie dziewczyny są na parkiecie, ale nie było nic interesującego. Zeszliśmy z parkietu i widze dwie całkiem interesujące dziewczyny siedzące przy stoliku same. Policzyłem w myślach do trzech i ide.
-"Wyglądacie na osoby z którymi można się świetnie bawić... Dlaczego siedzicie zamiast tańczyć?"
-Jedna z nich: "No właśnie zaraz miałyśmy iść"
-"No to może pojdziecie na parkiet ze mna i z moim kumplem?"
Popatrzyły się na siebie, coś tam pomruczały pod nosem... Ja w tym czasie patrze na nie i lekko się usmiecham, aż wkońcu pytam:
-"No to jak? Idziemy?"
-"Ok" 
Zawołałem kumpla który siedział w pobliżu i poszliśmy bawić. Ja zająłem się to ładniejszą bo wkońcu ja je "upolowałem". Tańczymy jakiś czas, BARDZO blisko siebie
W pewnym momencie podchodzi jakiś gość do tej z którą bawie, coś jej tam mówi i odchodzi. Pytam się:
-"Twoj chłopak poczuł się zazdrosny?"
-"Nie... To był kolega mojego chłopaka"
-"Nie bój się nie poskarży mu
"
No ale wiedziałem, że zaraz laska pójdzie w odstawke. Po co się narażać? Wkońcu ona jakby czytając w moich myślach powiedziała, że idzie do się czegoś napić. Koleżanka zaraz za nią. No ok... To idzemy dalej.
Dostrzegam na parkiecie zajebistą laske. Krótka spódniczka, duży dekolt, wielkie czerwone usta, kręcone włosy... Tańczy z koleżankami wyglądającymi jak żywcem wyjęte z burdelu. No ale co tam... Myśle sobie "A co mi szkodzi spróbować". Podchodze do niej, uśmiecham się i biore ją za ręce porywając w wir tańca. Laska super... I wtedy popełniłem błąd. Powiedziałem jej, że ma niezwykły zapach perfum... Ona tylko się uśmiechneła. A ja zamiast ją komplementować powinienem dać jej jakiegoś mocnego NEG'a. No coż... Chwile jeszcze tańczymy po czym jej koleżanki na jej niby niewidoczny znak wyciągneły ją odemnie. Nawet nie protestowałem. Człowiek uczy się na błedach.
Najlepsza była laska do której podszedłem, a ta z krzykiem jakby zobaczyła ducha
Mnie troche zamurowało pytam jej znajomych czy ona zawsze tak ma? A ci kiwają głowami.... Hmmm....
Przez resztę imprezy nie działo się już w sumie nic szczególnego. Tańczyłem jeszcze z jakimiś trzema laskami ale zmulaste były...
Mimo wszystko uważam, że noc była jak najbardziej udana. Szedłem na dyskotekę z założeniem, że ide trenować pewność siebie, a nie brać setki numerów telefonów. Każde kolejne podejście do jakiejś dziewczyny przychodziło mi coraz łatwiej i o to właśnie mi chodziło. Wierze, że z zbiegiem czasu i doskonaleniem moich umiejętności stanę się takim uwodzicielem jak chociażby Gracjan. On też pewnie początki miał ciężkie. Zawsze tak jest. Ale uwodzenie jest jak jazda samochodem... Stajesz się coraz lepszym i pewniejszym kierowcą czym wiecej jeździsz 
Stajesz się tym lepszym, pewniejszym siebie uwodzicielem im wiecej uwodzisz.
Odpowiedzi
Cenne wskazówki... Napewno
ndz., 2009-05-17 13:54 — syriusz09Cenne wskazówki... Napewno skorzystam w przyszlości