Witam,
Oto mój pierwszy wpis.
Na początek napiszę, że do aktywności na tym forum zmobilizowała mnie książka Neila Straussa "Gra".
Pytanie, jak uwieść kobietę zacząłem sobie zadać w lutym obecnego roku, gdy po pijaku wyrwałem panienkę od tak nic specjalnie nie robiąc (może oprócz nieco szpanerskiego dancingu którego nauczył mnie dobry kumpel). Myślałem wtedy że coś się we mnie samo przestawiło - że laski na mnie lecą (to byłą druga impreza pod rząd w której ruchałem).
Jako że znajomi również nabrali apetytu na takie wyrywanie, zaczęła się co weekendowa jazda do klubów (głównie spiż w katowicach). Dużym rozczarowaniem było dla mnie że nic z tego nie wychodziło. Naprawdę wtedy liczyłem że trzeba trafić tylko na taką laske której się spodobam i po kłopocie. Zawsze jak debile podbijaliśmy do każdej po kolei, 99% prób była nieudana..
W końcu rozkminiliśmy że trzeba się spojrzeć na laskę i jeśli się uśmiechnie - jest Twoja. Coś w tym było, a mianowicie jeśli się uśmiechnie to na jakieś 70% zechce z Tobą zatańczyć (jest pierwszy krok, brakowało nam innych).
Później było kolejne przełamanie - zauważyłem że moje powodzenie wzrasta, jeśli przed imprezą wypiję wódkę (nie piwo, tylko wódkę). Gdy wtedy ruchałem to właśnie piłem wcześniej wódkę, lub whiskey. Śmiałem się że po wódce jestem ładniejszy. Naprawdę ostatnio po obserwacjach jakoś tak automatycznie jak sobie walnąłem seteczkę to zawsze miałem szansę coś wyrwać, no dobra - ale dotarłem już do połowy października...
Wtedy właśnie stojąc przy barze i pijąc sobie piwko (wcześniej piłem wódeczkę ;p) złapałem kontakt wzrokowy z HB. Widziałem jak skończyła piwo i wzrokiem pokazała mi, że czeka na mnie na parkiecie. Dokończyłem browarka najszybciej jak się da i poszedłem do niej...
Wtedy odkryłem mój kolejny błąd - byłem za bardzo napalony, dziewczyna musiała mieć wrażenie, że chcę ją zerżnąć na parkiecie. Poszła sobie..
No cóż, nowe odkrycie, nie być zbyt nachalnym.
Od tamtego momentu jednak jakoś same panny do mnie podbijały i w sumie zawsze dostawałem nr, ale rzadko odpisywały. Jedna mi powiedziała, że chce się pieprzyć - podjarałem się i powiedziałem to chodźmy, po czym dostałem kubeł zimnej wody, że tak nie wypada i te sprawy...
Wszystkie te sytuacje wyjaśniły się po przeczytaniu właśnie tej książki. Wszystkie testy laski, moja nachalność. Wyjaśniłem sobie też moją "urodę" po wódce - jestem po niej pewniejszy siebie
Nie boję się niczego, włącza mi się nieśmiertelność jak wypiję za dużo. Po prostu jestem odważny, nie spuszczam wzroku, jestem wyprostowany a głowę trzymam do góry
To przyciąga panny, a jeśli połączyć to z moim falkami na parkiecie to muszę wyglądać na wyróżniającego się faceta.
Prawdopodobnie w środę wyruszę na próbę generalną przed sylwestrem. Będzie to jednocześnie moja pierwsza okazja do spróbowania być PUA.
Narazie jeszcze nie będę ryzykował bezalkoholową zabawą, napiję się na odwagę, gdy mi zacznie wychodzić z wódką, to potem będę próbował bez.
Liczę że już w pierwszą noc będzie lepiej niż zawsze. Trzymajcie kciuki
Jarvisss
Odpowiedzi
Źle zaczynasz, jak wyrywać,
sob., 2010-12-25 22:26 — AshkaelŹle zaczynasz, jak wyrywać, to bez alkoholu. Sylwester to sylwester-trzeba się napić, pobawić, ale jeśli chodzi o inne okazje do plażowania, alkohol sobie odpuść.
Chcę teraz spróbować z
sob., 2010-12-25 23:49 — JarvisChcę teraz spróbować z alkoholem, będę odważniejszy - a jeśli się powiedzie to następnym razem automatycznie będę pewniejszy siebie, bo będę wiedział że te tricki działają
Tak dla jasności - w moim życiu 70% to kobiety, właściwie jakbym nie był taki "niemrawy" to bym mógł mieć już dawno jedną ukochaną kobietę, lub też mógłbym zmieniać laski jak skarpetki. Jakoś jednak czuję granicę pomiędzy moimi wszystkimi koleżankami a mną i nawet jeśli widzę że któraś chciała by.. to ja jakoś nie wiem dlaczego ale albo nie chcę, albo nie potrafię.
W klubie przynajmniej mam jasność - nikt nie przychodzi żeby znaleźć sobie kolegę i dlatego tam próbuję.
Nie szukam na najbliższej imprezie partnerki, chcę po prostu przetestować sekwencje które poznałem.
Co do sylwestra, to idę w miejsce gdzie będzie ok 100 os. w tym 15 lasek, 26 kolesi i reszta to pary. Muszę się przebić, bo nie widzi mi się zabawa z facetami, dlatego tak to nazwałem