Witam, zapraszam do przeczytania mojego kolejnego blogu.
Ostatnimi czasy moje ego cierpi z powodu niskiego socjal prof w szkole więc postanowiłem coś z tym zrobić i wykuć doskonały miecz(pracować nad sobą i być niezniszczalnym).
Winą za to obarczyłem moje negatywne podejście do życia i lenistwo.
Przez pierwsze lata LO(klasa I i trochę II)nie interesowały mnie kontakty towarzyskie w szkole, niska samoocena i kompleksy...a o dziewczynach myślał tylko mój mały, kiedy wszyscy już spali. Kiedy teraz na to patrzę z perspektywy czasu to największym moim problemem i za razem błędem było negatywne nastawienie do życia i brak dobrych znajomych.
Kluczowym momentem w mojej przemianie był drugi wyjazd do sanatorium, tam poznałem fajnych ludzi, szczególnie chodzi mi o kumpli i kilka dz które uświadomiły mi, że jestem wartościowym i atrakcyjnym facetem. Często rozmawialiśmy i porównywały mnie z takim przystojniakiem, uważały mnie za dojrzalszego itd. On był dobrze zbudowanym 19 latkiem, ja bylem o rok młodszy, one przeżyły sobie 20 i 21 wiosen 
W ogóle zmiana otoczenia tak na mnie wpłyneła, było tam sporo fajnych dz...większość czasu spędzałem z nimi ale wpadłem w ramy kumpla, poza tym nie było takiej która bym mnie jakoś super interesowała...albo jakby powiedział mój kumpel, przyjaciółką z penisem:) Starałem się być duszą towarzystwa i dobrze się bawić. Wychodziło mi to dobrze, dzięki temu nauczyłem się masażu...laski to uwielbiają:)przypominały mi ugniatające się poddane sile mojej kochanej mamy ciasto na makaron
łóżko trzeszczało podobnie jak stół na którym była stolnica
Po tym moja samoocena urosła w szkole ze znajomymi mi się lepiej układało. Dało mi to do myślenia, zacząłem się zastanawiać jak duży wpływ na nas samych ma nasze odtoczenie i inni ludzie oraz ich zdanie na nasz temat.
Ponadto zrozumiałem, że nasze rzeczywiste możliwości są dużo większe niż sądzimy, wszystko jest kwestią nastawienia i naszej motywacji.
Od tamtego czasu minęło półtora roku, jak twierdzą moi znajomi zmieniłem się diametralnie, jestem zadowolony z życia i bardziej szanowany w klasie i mam sporo znajomych.
Wpływ na to miała też ta stronka, napedziła mi chęć na dobrą zabawe i zwikszyła moje możliwości...w ostatnie wakacje sporo się bawiłem...
Mam apetyt na coś więcej i chcę lepiej wyglądać w szkole i nie ugiąć się pod ciężarem perfidnych i zazdrosnych spojrzeń. Być lepszy od innych, iść tam gdzie inni nawet w najczarniejszych scenariuszach mnie nie widzą.
Miało być o pewnym dniu w szkole więc skoro już wprowadziłem was w moją przeszłość...
Piątek, dzień jak każdy inny(tak się zanosił). Myślałem, że cały dzień upłynie na próbach poloneza i w dodatku bez mojej partnerki, bedzie cholernie nudno 
Na szczęście była tam też fajna laseczka hb6 co za nieszczęście nie miała swojego partnera, więc nie mogłem zmarnować takiej okazji i zaoferowałem jej pomoc. Od czasu do czasu zagadywałem, ale jakoś nieszczególenie ją podrywałem. Na przerwach podrywałem hb7, zalotne spojrzenia dowcipy itd rozmawiałem tylko kilka minut z nimi...powiedziała, że zawstydza ją mój wzrok więc wyczochrałem ją coś powiedziałem, ze to jeszcze nie koniec i potem się nią zajmę...
Potem już po tym polonezie który dość szybko się skończył pod sklepikiem spotkałem znajome, tak się wychylały zza drzwi to było mniej więcej tak:
Ja: co wy się tak wychylacie, no faktycznie macie na co popatrzeć
Hb7: no, taki przystojny jesteś...bla bla bla
Ja: wow, naprawdę tak myślisz? no, aż się do was dosiądę(podśmiechując siadam na ławce kolo niej)
itd...Były jeszcze dwie tam, jednej nie znałem więc, mówię ze są nie wychowane bo mnie nie poznały itd...Siedziała tam taka blondi b8...podpadła mi kiedyś więc, śmieję się ze ma u mnie dużego minusa, nie pamiętała mojego imienia na dodatek 
( nie chce mi się wszysktiego opisywać:D)pokazałem, ze nie daje sobą manipulować i robię to co chcę, chciała zebym ja w reke pocałował po tym jak któryś raz z rzędu się przedstawiała...wyśmiałem ją lekko, ale bez chamstwa...nie pamiętam co powiedziałem...Potem rozmawialiśmy ze znajomymi itd...może chciały zeby moj kumpel był zazdrosny, bo idzie z jedną z nich na studniówkę...
Potem poznałem jeszcze dwie inne laski jak poszliśmy na jasełka(one chciały zebym poszedł z nimi, więc poszedłem) musiałem się wepchać w środek oczywiście...ale to szczegół
Potem poszlismy ze znajomymi do baru pogadać...
Podsumowując dzień, który wogóle nie zapowiada się ciekawi moze taki być, jeżeli tylko mamy na to ochotę i coś z tym zrobimy. Możemy zrobić dużo więcej niż się nam zdaje, jeżeli pozbędziemy się iluzji...których pełno jak czekoladowych Mikołajów w Kauflandzie w obecnym czasie.
Dzięki za wytrwałość, jeżeli to w ogóle ktoś przeczytał 
Wesołych świąt, podrywacze 
Odpowiedzi
Całkiem ciekawy tekst,
śr., 2010-12-29 17:21 — HelmiotCałkiem ciekawy tekst, szczególnie podsumowanie, które podkreśla, że jeśli mamy ochoty i pozytywną energię do działania, to każdy kolejny z pozoru przeciętny dzień możemy spędzić w interesujący sposób
Negatywne nastawienie do
ndz., 2011-07-31 23:14 — VikingNegatywne nastawienie do życia potrafi zrobic Ci "szambo" w głowie, tym bardziej w tak młodym wieku.
Ja w szkole średniej( pierwszych latach tej szkoły) miałem gdzieś podrywanie i inne uganianie się za jakąkolwiek akceptacją ze strony innych ludzi. Choc z akceptacją nadal nic się nie zmieniło-nie potrzebuje jej.
Najgorszym co możeCie spotkac to glupie myslenie, że musisz zrobic wszystko TU i TERAZ.
Życie Cię wszystkiego nauczy.
Nie powinieneś się "podniecac" takimi akcjami-są przyjemne, przyznam ale mówię to dla twojego dobra.