Ostatnio siedziałem sobie w knajpce z pewną laską i ta powiedziała cyt. "Dlaczego jest tak, że nigdy nie podobam się facetom którzy mnie kręcą? A jedynie takim, którzy mi się nie podobają". Zaznaczam, że sama zaczęła ten temat wtrącając go między inne w ogóle z tym nie związane.
Spytałem po czym stwierdza, że się nie podoba. A ona na to, że po zachowaniu, bo jak jej się ktoś podoba to w jego towarzystwie nie może się skupić itd.
Zażartowałem, że dokładnie jak teraz
I, że bardzo mi miło 
Ale teraz pytanie... O co jej mogło chodzić gdy to mówiła?
Że mnie olewa, czy też na odwrót?
Proszę o opinie, bo jakoś to za mną chodzi i nie daje spokoju.
mogla cie testowac;) zreszta dobrze zbiles:) prawdopodobnie chciala obnizyc/sprawdzic twoja wartosc siebie. Wychodz z zalozenia, ze skoro sie z toba spotyka to cos tam w tobie musi sie jej podobac. Od ciebie zalezy jak bardzo cie polubi/pokocha. Yo
No tak, ale z drugiej strony spotkanie było całkiem przyjemne... Gdy tłumaczyła mi, że ręka jest równie ważna jak telefon (opisane wcześniej na forum) nie pozwoliła mi zabrać sobie ręki. Potem na spacerze też całkiem przyjemnie. Aniołki na śniegu, buziaki życzeniowe itd. Ale może faktycznie traktuje mnie nie jak faceta, a jak źródło wiedzy o nich. Ciężko to ogarnąć. Może ktoś ma jeszcze jakieś pomysły, albo sposób na rozwikłanie pytania?
Sposób - zbliżyć się do niej fizycznie i emocjonalnie. Wtedy będziesz wiedział, jak Cię traktuje, prawda? Działaj chłopie działaj. Po co się zastanawiać, myśleć, rozmyślać, planować, jak można robić. A jak nie wyjdzie? Trudno, dalej będzie lepiej.
I tak trzeba zrobić... Na następnym spotkaniu, a będzie to u mnie, bo przegrałem zakład i mam za zadanie ugotować obiad (który zamienię na kolację) postaram się wziąć ją za rękę, powiedzieć coś na uszko szeptem (mimo, że nikogo nie ma w domu). Tak delikatnie, ale zobaczę jak będzie reagować.
z doswiadczenia wiem ze jesli to jest wasza randka miedzy 1 a 5 i ladujecie u kogos na chacie to mozesz spokojnie probowac calowac:) nigdy nie mialem oporu, czesto same incjowaly(w czasach gdy bylem pizda)
I znowu zib dobrze napisał . Tez mi sie wydaje ze ma ciw troche w dupie , a spotyka sie z Toba bo nikogo nie ma ;] ... i żali sie ze nie może sobie fajnego faceta znalezc . Nie zdziw sie jak spotkasz sie z nia pewnego pięknego dnia , a ona powie ze spotkała wspaniałego faceta , bedzie ci godzine gadac jaki to on nie jest boski i w ogóle ... powie ze sie umówili i ze wiąże z nim przyszłość ;]
A ja Ci powiem, że kobiet nigdy nie zrozumiesz. Mi mówiła, że nie chce mnie znać, żebym sobie nie robił nadziejii. Po kilku dniach sama zaczęła mnie całować i jest gitara jak narazie. Więc, rób swoje i zapomnij o tym o czym powiedziała. One dużo mówia.
dokladnie:) znam z autopsji.
Dzięki panowie! Na pewno opiszę tu na blogu jak mi poszło i jakie wnioski wyciągnąłem. Pocałunek faktycznie odpowie na moje pytanie. Trzeba tylko zapewnić odpowiednią do tego atmosferę.
Ale z tym raczej nie będę miał problemu.
Spraw, żeby się zakochała, pętle, kino, p&p, trochę olewki i będziesz wiedział co i jak.
Co do jej pytania to typowy st, a Ty bardzo dobrze odbiłeś.
Gratuluje i powodzenia.
Każdy błąd młodości jest ojcem nowej prawdy.
I nie nadawaj najwyższego priorytetu temu co mówią kobiety. Bo to co mówią jest nieważne. Dlatego mowi się, ze mówią jedno robią drugie. Sam sie pewnie z czymś takim spotkałeś. Poprostu rób swoje i jej nie słuchaj.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia