Ziemia się kręci, życie toczy się dalej. Natchnienie przyszło jakoś z nudów, bo cóż mam robić w takie zimowe dni. Praca praca i praca. Życie od soboty do soboty. Nie, żebym narzekał ale bywało ciekawiej. Zabawa jako jedyna rozrywka w tygodniu spędzona ze znajomymi i... pewną niewiastą, z którą ostatnio spędzam sporo wolnych chwil. Lecz tak być nie powinno. Wiecie była kolegi nie do tknięcia. Lecz ostatnio to zdanie traciło sens. Zacząłem myśleć o tym innymi kategoriami. Z kumplem już się nie widujemy i pewnie prędko nie zobaczymy. Ale "coś" jednak czasami próbuje przemówić do rozsądku "Dość tego! Tak nie można!" Co kurwa nie można?! Można wszystko. Tym bardziej, że dziewczyna śliczna naturalny blond niebieskie duuuże oczy i... zraniona przez wiadomo kogo. Ile łez przez te śliczne oczka wypłynęło tylko ona wie. Jak można robić takie rzeczy! Gdy się dowiedziałem nie chciałem wierzyć ale jednak uwierzyłem. Od razu poczułem, że ona potrzebuje osoby, która ją ochroni, pomoże w potrzebie i co? Traktowaliśmy się jak rodzeństwo ale powoli zaczęło wglądać to inaczej. Przybierało postać związku. Tak tak związku ale nie takiego zwykłego... chodzenie za rękę, pocałunki, sex. Zaczęło się delikatnie tak samo z siebie wspólne wypady do znajomych, dyskoteki, spotkania sam na sam. Od zawsze byłem pewien, że nas nigdy nie uda się połączyć w parę. Była kolegi- skreślona z listy kandydatek. "Przecież ja nie mogę! To nie powinno się dziać!" myślałem. Ale czułem, że mówię to wbrew sobie, wbrew temu co czuję. Coraz więcej radości dają mi spotkania z nią. Nieświadomie już zacząłem odbijać testy gierki. KINO dzieje się tak nieświadomie, że nawet nie wiem kiedy ją dotykam. Ale czemu tak się dzieje? Skąd takie odruchy. Przecież ja nic nie planowałem! Kto mną kieruje? Czemu? Co za diabeł wkradł się we mnie? Czemu chce skraść duszę ślicznego aniołka, która nie powinna być jego?! Pogrążałem się w tym coraz bardziej... Aż chyba Bóg przejął sprawy w swoje ręce. wynikło co wynikło. Sprzeczka... Milczenie... Cisza... Cisza tak głośna, że nie dawała myśleć! Tak wina była moja. Każdy ma swoje nerwy, które czasami puszczają. Puściły, bo sytuacje nerwowe skumulowały się w nieodpowiednim momencie. Powrót do stanu normalnego bez widzenia się twarzą w twarz jest niemożliwy. Przeprosiłem przez telefon. Wiem wiem tak się nie robi ale nie było innej możliwości. Niby ok nie ma gniewu nerwów ale nie jest jak było. Za mało czasu, takie 2 krótkie dni... Wiadomo, że nie stało się nic wielkiego, takie kłutnie to nic. Ale może to znak? Może to szansa? Może to czas by się wycofać? A co jeżeli oboje myślimy tak samo? Jeżeli sprawię jej smutek? Jeżeli takie jest przeznaczenie? Czy oby nie zepsuję czegoś co było tak naturalne, tak pierwsze jak nigdy nic? Tyle pytań... Niby nic... a jednak. Sprawdzian z życia. Ale czy go zaliczę? Czas nam pokaże. Boże prowadź mnie tak, żebym niczego nie musiał żałować!
Odpowiedzi
"Natchnienie przyszło jakoś z
wt., 2010-12-07 15:45 — Przemo"Natchnienie przyszło jakoś z nudów, bo cóż mam robić w takie zimowe dni"
Jak wy to robicie? U mnie w słowniku nie ma takiego pojęcia jak 'nuda' Nie znam smaku nudy od dobrych paru lat
pracuj nad psychiką, już po
wt., 2010-12-07 17:11 — feropracuj nad psychiką, już po takim krótkim czasie zależy ci bardziej na tym związku niż jej, przejmujesz się, myślisz o tym itp - PRZESTAŃ to robić, weź się w garść, miej wyjebane a będzie ci dane. Daj sobie kilka dni żeby ochłonąć i spotkaj się z nią i kmiń dalej. Bądź facetem a nie użalającym się nad sobą gościem.
Zgadzam się z przedmówcą.
śr., 2010-12-08 20:05 — GryphonheartZgadzam się z przedmówcą. Przeczytaj jeszcze raz na spokojnie wszystkie rady Gracjana. Tam NAPRAWDĘ jest napisane wszystko czarno na białym. Nie popełniaj mojego błędu - nie bądź romantykiem. Romantyzm zostaw dla żony (a to i tak w rozsądnych dawkach). Pamiętaj też o okolicznościach w jakich się poznaliście - niesnaski z chłopakiem i Ty jako nowy eksperyment. Boje się, że teraz to ty jesteś na miejscu "jej chłopaka", a tam na horyzoncie Twoją panią rżnie jakiś inny... przykre, ale prawdziwe.
Pozdr